Po sobotnim występie w biegu sprinterskim, w niedzielę Grzegorz Guzik wziął udział w biegu pościgowym na dystansie 12,5 km. Tym razem zawodnik rodem z Juszczyna czterokrotnie pomylił się na strzelnicy. -
Pierwsza wizyta na strzelnicy podczas niedzielnego biegu była dla Grzegorza Guzika bezbłędna. Kolejne trzy niestety przyniosły punkty karne (drugie strzelanie - 1 runda karna, trzecie - dwie rundy karne i czwarta - jedna runda karna). Guzik po czwartym strzelaniu wybiegał na trasę 36. miejscu, lecz na końcowym odcinku wyprzedził jeszcze Kanadyjczyka Scotta Gowa, Białorusina Antona Smolskiego, a na finiszu wygrał z Rosjaninem Jewgienijem Garaniczewem.
Grzegorz Guzik ostatecznie zajął miejsce 33 ze stratą +3:24.9 min do zwycięzcy, Francuza Emeliena Jacquelina.
- Jestem zadowolony z tych dwóch dniu startów indywidualnych. Niedzielny bieg miejscowo był gorszy to jednak na trasie dałem z siebie wszystko i na ostatnim okrążeniu udało się awansować o kilka pozycji. W sobotę zabrakło mi właśnie rywala, z którym na ostatnim okrążeniu mógłbym jeszcze powalczyć i być troszkę wyżej w klasyfikacji. W sobotę byłem bezbłędny na strzelnicy, a dziś podczas pierwszej stójki dwa pierwsze strzały za szybko wykonałem i pojawiły się kary pod tarczą. Na pewno jestem zadowolony z kolejnych punktów tym bardziej, że zostały zdobyte podczas mistrzostw świata - powiedział specjalnie dla Sucha24.pl Grzegorz Guzik.
- Po dwóch dniach startów potrzebuję odpoczynku i regeneracji. Do ogólnego zmęczenia swoje pięć groszy dokłada również wysokość, na której się znajdujemy. Nie ma ze mną żony, ale gdyby nie to, że każdy dzień rozpoczynam i kończę od rozmowy z Krysią, to byłoby mi jeszcze o wiele trudniej - dodał Guzik.
W środę Guzik wystąpi w biegu indywidualnym na 20 kilometrów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze