Reklama


Bramki sypały się jak z rogu obfitości

Granie co trzy dni wyraźnie zaszkodziło części drużyn. Niedziele mecze siódmej serii gier przyniosły wyniki jakie nie padają nawet w lidze hokejowej, czy rozgrywkach juniorskich. Z sześciu spotkań tylko dwa stały na równym poziomie. Pozostałe były do jednej bramki.

Lider w chwilowych opałach

Na początek kibice obejrzeli jedno z dwóch widowisk, które miały historię. Faworytem potyczki był oczywiście przewodzący stawce Zawojski.pl, ale Golden Street nie zamierzała mu ułatwiać zadania, wierząc, że w derbach każdy wynik jest możliwy. Jednak lider zaczął mecz od mocnego uderzenia, a w zasadzie dwóch. Najpierw Przemysław Smyrak uderzył chytrze po ziemi, a zasłonięty bramkarz nie miał szans na skuteczną interwencję. Bramka na 2:0 to sprawka szwagrów, a wykończona przez Kamila Gigonia. - Miało być miło i przyjemnie. I tak zaczął się mecz. Szybko strzeliliśmy dwie bramki i praktycznie poszliśmy na plażę przekonani, że teraz chłopcy ze Złotej Ulicy rozsuną się i pomogą nam strzelić jeszcze kilka kolejnych podczas gdy my będziemy plażować i chłonąć piękne letnie słoneczko. No cóż, Golden Street szybko wybiło nam to z głowy – mówi Marcin Pająk, kapitan Zawojski.pl.

Reklama

Kontaktowy gol był kuriozalny i bardziej niż futbol przypominał ping-ponga, a w rolach głównych wystąpili Paweł Gołuszka i bramkarz Zawojskiego. Drugi gol padł po dwóch wygranych pojedynkach „jeden na jeden”, a tym, który cieszył się z doprowadzenia do remisu był Robert Sumera. - Najpierw na prawej stronie przeciwnik mija naszego obrońcę, podaje na drugą stronę, gdzie drugi zawodnik GS mija naszego obrońcę jak pachołka i z siedmiu metrów mocno strzela z prawej nogi pod poprzeczkę. To był zimny prysznic, którego potrzebowaliśmy – mówi Marcin Pająk.

Na drugą połowę Zawojski.pl wyszedł ponownie mocno skoncentrowany. Już w pierwszych 10 minutach oddał sześć strzałów, ale jeszcze po żadnym z nich piłka nie znalazła drogi do siatki. Duża w tym zasługa golkipera Złotej Ulicy. Jednak nie zdołał zachować dobrej passy do końca spotkania. Skapitulował po dwóch uderzeniach Przemysława Smyraka, a wynik z rzutu karnego podwyższył Jarosław Franczak. -  Mecz był dla oka widowiskowy, pełen zwrotów, ale niestety dla nas przegrany. Wynik nie odzwierciedla gry naszego zespołu. Przegrywać 0:2 i doprowadzić do remisu, który utrzymywał się do ostatnich minut spotkania nie jest łatwo. Zagraliśmy dobry mecz, nie daliśmy przeciwnikowi przejąć inicjatywy. Niestety dwa błędy w końcówce i mecz przegrany – podsumowuje Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Reklama

Zawojski.pl Sucha Beskidzka – Golden Street Sucha Beskidzka 5:2
Bramki: P. Smyrak (3), Gigoń, Franczak – Gołuszka, Sumera

Zawojski.pl: Domżał, Franczak, P. Gąstała, Gigoń, Pająk, T. Smyrak, P. Smyrak, Spyrka, Stopka
Golden Street: M. Banaś, Bargieł, Fidelus, G. Gołuszka, P. Gołuszka, Pyka, Sochacki, Sumera, Wróbel

*********************************************************************************** 

Monter… rozmontował Gambę Furiosę

Spotkanie Montera Kurów z Gambą Furiosą rozpoczęła serię meczów, które w ogóle na tym szczeblu rozgrywek nie miały prawa się wydarzyć. Gdyby odbywały się równocześnie można byłoby pomyśleć, że czas się cofnął i jesteśmy świadkami walki o mistrzostwo Polski w sezonie 1992/93 z udziałem Legii Warszawa i ŁKS Łódź. Jedne drużyny grały, a drugie statystowały, choć w przypadku „profesjonalistów” była to raczej symulacja obrony. – Co tu dużo mówić. Gamba zagrała w pięciu, więc przez cały mecz występowała w liczebnym osłabieniu. Nie ma czego komentować – stwierdził po zawodach Tadeusz Copija, kapitan Montera, sugerując, że utworzenie na powrót II ligi jest po niedzielnej kolejce wskazane. Uważa, że wówczas nie tylko pojawiłaby się większa mobilizacja u I ligowców, ale i następowałaby rotacja, co przełożyłoby się na atrakcyjność ALPS.

Reklama

Gamba Furiosa Zembrzyce – Monter Kurów 0:11
Bramki: Karkula (4), Spyrka (3), Tlałka (3), Świętek
Gamba Furiosa: P. Bachorczyk, Listwan, Nosal, Saletnik, Świerkosz
Monter: R. Barzycki, T. Copija, Karkula, Spyrka, Świętek, Szwed, Tlałka, Zabek
**********************************************************************************

Mistrz bliski ustrzelenia dychy

Potyczka RKS Huwdu z Los Asfaltos także była meczem do jednej bramki. Drużyna z Bieńkówki okazała się o tyle skuteczniejsza od Gamby Furiosy, że uniknęła porażki w dwucyfrowych rozmiarach. Jednak przegrana 0:9 także powodem do dumy nie jest. I to wystarczy za cały komentarz do tego spotkania.

Reklama

RKS Huwdu Bieńkówka – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 0:9
Bramki: Pietrusa (3), Rak (3), Cichy, Cieślewicz, Kuczek
RKS Huwdu: Gaura, Job, Lizak, Pająk, Rymarczyk, Sz, Szczepaniak
Los Asfaltos: Bober, Cichy, Cieślewicz, Guzik, Karlak, Kuczek, Pęczek, Pietrusa, Rak

***********************************************************************************

Miłe złego początki lub złe miłego początki – punkt widzenia zależy od puntu siedzenia

Pojedynek z Relaxem Białka zaczął się dla Black Shadows bardzo obiecująco, gdyż zawojan na prowadzenie wyprowadził Łukasz Dudziak. Potem poszło już z górki, ale dla białczan. Sygnał do ataku dał Tomasz Kaczmarczyk, a dzieła zniszczenia dokonał wespół z Michałem Bargielem i Wojciechem Polakiem. - Kolejny mecz w tym sezonie, który nie możemy zagrać w pełnym składzie. Na szczęście mimo straty bramki na początku spotkania, udało się nam szybko wypracować przewagę i dalsza jego część przebiegała już pod nasze dyktando – komentuje krótko Krzysztof Polak, kapitan Relaxu Białka.

Reklama

- No cóż kolejna przykra porażka. Po niedzielnym meczu stwierdzam, że jesteśmy w czarnej dziurze, która się nazywa dupa. Jedynym pocieszeniem jest to, że dostałem wieczorem telefon na który czekałem i wiem, że pojawiło się światełko w tunelu. Relax w każdym aspekcie był lepszy, choć nie ukrywam, że mieliśmy parę fajnych okazji na strzelenie bramki. Jednak nie poddajemy się i zaczynamy budować drużynę na jesień. W piątek pierwszy trening, który powoli będzie zmieniał naszą filozofię gry. A w niedziele jak zawsze walka o 3 punkty – zapowiada tajemniczo Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.

Black Shadows Zawoja – Relax Białka 1:8
Bramki: Ł. Dudziak – Bargiel (4), Kaczmarczyk (2), W. Polak (2)
Black Shadows: Baca, P. Dudziak, Ł. Dudziak, Głuszek, Leżański, Pudalik, Toczek
Relax: Bargiel, Białończyk, Ceremuga, Ma. Fidelus, Hubicki, Kaczmarczyk, K. Polak, W. Polak
*************************************************************************************

Reklama

Zyskali trzy punkty, ale ponieśli dużą stratę

Nie było niespodzianki w starciu Grandy Kojszówka z Woodica Juszczyn. Co prawda, tym razem ekipa Grandy nie tylko stawiła się w komplecie, a nawet dwóch rezerwowych. Jednak na solidnych juszczynian to było zdecydowanie za mało. Ci jednak po meczu nie mieli wesołych min. - Wiedzieliśmy, że musimy zdobyć komplet punktów i innej opcji nie ma. Dlatego od razu mocno zaatakowaliśmy. Po zdobyciu trzech bramek zaczęło się już grać łatwiej z przodu, ale niestety z mniejszym zaangażowaniem z tyłu. Dlatego też przeciwnicy kilka razy nas postraszyli. Na szczęście, na czym też nam bardzo zależało, udało się nam zakończyć mecz na zero z tyłu. Z wyniku bardzo się cieszymy. Mniej z tego, że w wyniku kontuzji straciliśmy ważnego piłkarza. Miejmy nadzieje, że nie na długo – podsumowuje niedzielny mecz Mateusz Surmiak, kapitan Woodica. W ten sposób nawiązuje do urazu jakiego nabawił się czołowy zawodnik Woodci Krystian Kwaśniewski, znany w piłkarskim środowisku jako Słodki.

Reklama

Granda Kojszówka – Woodica Juszczyn 0:14
Bramki: Kaczmarczyk (3), Kwaśniewski (3), Piątek (3), Marek (2), Bury, Pyka, Sałapatek
Granda: Ciapała, Dudziak, Groń, Nogawka, Sowa, Szafraniec, Szewczyk, Wala
Woodica: Bury, Kaczmarczyk, Kwaśniewski, Marek, Piątek, Pyka, Rusin, Sałapatek, M. Surmiak, K. Surmiak  
********************************************************************************

Nie zamurowali bramki

Kończy kolejkę mecz był drugim w niedzielę pojedynkiem który dostarczył emocji, a przy tym przyniósł jednak – bo tak należy to odbierać – niespodziankę. Może nie sensację, ale właśnie niespodziankę. Mucharz Team w tym sezonie bowiem nie zachwycał i to nawet jeśli już wygrywał. Za to suski Beton2 sprawiał wrażenie poukładanej drużyny, która wie co chce grać, a przede wszystkim jest skupiona na celu, a tym jest miejsce na podium.

Reklama

Gdy po bramkach Adrian Brytana i Robert Wolskiego ekipa z powiatu wadowickiego prowadziła już różnicą dwóch bramek stało się jasne, że suszanie znaleźli się w poważnych opałach, bo jedna, przypadkowa bramka zawsze może wpaść, ale już nie dwie. Gol Sebastiana Frączka dał jeszcze Betonowi2 nadzieję na powrót do meczu i powalczenie minimum o remis. Jednak sprawy w swoje ręce, a raczej nogi wziął Bartłomiej Polak i zamknął wynik.

- Nie będę zwalać winy na naszą frekwencję, bo po prostu nic nie tworzyliśmy z przodu. Zabrakło dwóch naszych napastników i nie było żadnego zagrożenia pod bramką Mucharza. W składzie mieliśmy nominalnie czterech obrońców, gdzie rotacyjnie się zmienialiśmy z przodu, ale to nie przyniosło efektów. Przy 0:0 straciliśmy niespodziewanie bramkę i trochę nam to podcięło skrzydła. Przy 0:2 jak nam się udało skonstruować jedną składną akcję i ją wykończyć, to później ruszyliśmy całą drużyną do przodu. Skończyło się kontrą i było po zawodach. Jednak dalej jesteśmy w grze o podium, a myślami już przy następnym meczu – nie rozpacza nad rozlanym mlekiem Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.

Reklama

Mucharz Team – Beton2 Sucha Beskidzka 3:1
Bramki: Brytan, Polak, Wolski – Frączek
Mucharz Team: Bargiel, Biel, Brytan, Habowski, Małysa, Pilarczyk, Polak, Tłok, Wolski
Beton2: M. Fronczak,  S. Fronczak, Grajny, Plewa, Rzepka, Wrona

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama