Natura wygrała z człowiekiem. Tak można podsumować kończącą się właśnie wyprawę pochodzącego z Łętowni Andrzeja Bargiela, której celem było zdobycie Mount Everestu, a następnie zjechania z niego na nartach. Himalaista ogłosił, że z uwagi na niekorzystne warunki pogodowe przerywa misję.
Mający na swoim koncie pasmo sukcesów Andrzej Bargiel od 2013 roku realizuje projekt Hic Sunt Leones (Tu są lwy). W jego ramach organizuje narciarskie wyprawy wysokogórskie, których celem jest szybkościowe wejście, bez dodatkowego tlenu, i zjazdy na nartach z najwyższych szczytów na ziemi. Jako pierwszy człowiek w historii zjechał na nartach z wierzchołków K2 oraz Broad Peak. Teraz obrał sobie za cel zdobycie tego najwyższego, czyli Mount Everestu i rzecz jasna zjechania z niego na nartach.
Początkowo wyprawa przebiegała bez większych zakłóceń. Problemy pojawiły się w czwartek. Przy silnym wietrze dotarł do obozu 4, ale właśnie z uwagi na porywiste podmuchy wiatru powyżej 70 km/h i brak możliwości rozstawienia namiotu zapadła decyzja o wstrzymaniu ataku szczytowego i zejściu do obozu 2 z ewentualną możliwością zatrzymania się w obozie 3, w celu podjęcia kolejnej próby ataku w dniu następnym. Niestety, w piątek warunki pogodowe nie pozwoliły na ponowne wyjście w stronę szczytu. - Dzisiaj nad ranem wróciliśmy do bazy, spędziliśmy w obozie drugim trzy noce oczekując na poprawę pogody. Niestety silny wiatr oraz mocne zachmurzenie nie pozwoliło nam podjąć kolejnej próby. W najbliższym czasie zdecydujemy co dalej – pisał wczoraj w mediach społecznościowych Andrzej Bargiel.
Dziś himalaista rodem z Łętowni podjął ostateczną decyzję. Trudną, ale w tej sytuacji jedyną właściwą. - Jestem zmuszony podjąć decyzję o zakończeniu akcji górskiej. Prognoza na kolejne dni i tygodnie pogarsza się, przewidujemy duże opady śniegu oraz wzmagający się wiatr, które uniemożliwią realizację naszych założeń. W związku z dużym ryzykiem i ciężkimi, nieprzewidywalnymi warunkami w Himalajach w tym roku, uznałem, że jest to jedyna właściwa decyzja – oświadczył Andrzej Bargiel, dziękując w imieniu własnym i swojej ekipy za wsparcie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze