Zakończenie zmagań w I lidze ALPS przyniosło kolejną niespodziankę na tym szczeblu. Z elitą amatorów żegna się Gamba Furiosa, która wyraźnie uległa Zawojski.pl. Sytuacyjną szansę wykorzystał Relax, zaskakująco - drugi raz w tym roku – ogrywając Los Asfaltos, dzięki czemu białczanie w ostatniej chwili wyprzedzili w drodze do utrzymania ustępujących mistrzów. AKS minimalnie ograł Stolarzy, lecz to lokalni rywale z MSS zapewnili sobie najniższą lokatę na podium, odbierając The Dreamers status niepokonanych.
Poznaliśmy też komplet spadkowiczów w drugiej lidze. Do Grandy dołączyły Szerszenie, których zawodnicy jednak podjęli jeszcze raz rękawicę, trochę pechowo przegrywając 4:5 z RKS Huwdu. Po drugiej strony stawki drugoligowy triumf zapewniły sobie Lachy, a fantastyczną reklamę całych rozgrywek swoim spotkaniem zrobili gracze ZrobioneZdrewna.pl oraz Betonu 2. Ci drudzy wraz z RAFkOPem do samego końca będą rozstrzygać kwestię drugiego miejsca w pierwszej lidze.
W Palczy swoją dominację potwierdzili Los Blancos oraz Dzikie Wieprze, a z podniesionymi głowami pierwszą przygodę z amatorskim graniem kończą Kontra Banda i Po Nalewce. Za sprawą czterech punktów w dwóch weekendowych meczach na piątą lokatę wskoczył FC Spartakus Kalvinosus.
Lachy Lachowice – Dream Team Sucha Besk. 2:1 (1:0) Pierwszych kilkanaście minut spotkania było bezpłciowe i prawdę mówiąc do ostatniego gwizdka niewiele zmieniło się w tej kwestii. Lachowiczanie nieźle grali w defensywie, nie ustrzegając się mimo to co jakiś czas błędów, a Dream Team skupił się na neutralizowaniu zapędów przeciwników. Wychodziło to całkiem dobrze, czasem z nutą szczęścia, bo długo utrzymywał się wynik bezbramkowy. Teoretycznie niewiele zrobić mógł Mirosław Kachel, ale praktyka pokazała, że oczywiście i tak to on dał prowadzenie drużynie. Był to pewien komfort dla Lachów, zwłaszcza że suszanie nie bardzo wiedzieli jak ugryźć lidera. Potwierdziło się to po przerwie, gdy przewagę podwoił Grzegorz Noga. Formalni gospodarze byli usatysfakcjonowani z rezultatu, pogromy nie są przecież ich specjalnością. Z upływem minut zespół ze stolicy powiatu postanowił nareszcie zagrać nieco odważniej i wykorzystał doskonałą sytuację. W kontrze wypuszczony został jeden z suszan, przerzucił wychodzącego Marcina Buławę, a pospiesznie wracający Dariusz Habowski zdołał już tylko kopnąć piłkę w górną siatkę, choć nie zabrakło mu wiele, by uratować zespół. Prowadzący poczuli dobitnie, że jeszcze nie wszystko rozstrzygnięte, Dream Team zwęszył szanse na remis… ale to było właściwie na tyle. Lachowicka obrona okazała się lepsza niż przeciwna ofensywa i – choć nie bez wysiłku – dowiozła trzy punkty do mety. FC Fikoł Skawica – Sami Swoi Palcza 4:18 (1:7) Po bardzo ładnym wrzuceniu futbolówki za linię obrony pewnym strzałem w długi róg popisał się Dawid Sumera. Niestety dla skawiczan, okazały się to miłe złego początki. Po kilku minutach do remisu doprowadził Robert Frączek, a przodownictwo, którego Sami Swoi nie oddali już do końca, dał Maciej Warchoł. Kolejne dwa trafienia Frączka (przed przerwą miał cztery na koncie) podłamały skawiczan i nie byli oni w stanie skutecznie przeciwstawić się w pierwszej połowie rywalom. Otwierające fragmenty po zmianie stron dawały nadzieję na to, że FC Fikoł jeszcze zawalczy z palczanami. Drugiego gola zdobył Sumera i to prawdopodobnie rozjuszyło oponentów, bo gdy tylko zaczęli strzelać, nie mogli przestać. W samej drugiej połowie hattricka uzyskał Rafał Wierzbicki, do protokołu wpisał się też Jan Chromy, ale prawdziwym królem polowania został Frączek. Atakujący Samych Swoich swój licznik zatrzymał na aż 10 bramkach, wskakując z 21 golami na trzecie miejsce strzeleckiej klasyfikacji. Na plus w skawickim teamie niezły występ wspominanego Sumery, bo to on zaliczył wszystkie trafienia dla swojej ekipy, ostatnie zdobywając bezpośrednio z rzutu wolnego. W jednej z końcowych akcji ordynarnego zagarnięcia piłki ręką w strefie środkowej przez któregoś ze skawiczan nie zauważył sędzia, wprowadzając przez to niepotrzebną nerwowość, co jednakże w żaden sposób nie mogło odmienić losów. Szerszenie Bieńkówka – RKS Huwdu Bieńkówka 4:5 (1:3) Wbrew przewidywaniom Huwdu nie osiągnęło przewagi od początku zawodów. Próby przyspieszania gry niewiele dawały, bo rywale dość mądrze się bronili. W końcu jednak padła twierdza Szerszeni za sprawą Damiana Putyry. Chwilę później ten sam zawodnik podwyższył wynik, a na 3:0 trafił Łukasz Szczepaniak. Wydawało się, że zespół ze strefy spadkowej jest już „ugotowany”, ale tym razem (wreszcie!) udało się znaleźć motywację do dalszej walki, mimo pogarszania się wyniku. Opłaciło się po dobrym rajdzie i podaniu Michała Głuca, które samobójczym strzałem sfinalizował Bartłomiej Szczepaniak. Kolejna zmiana rezultatu – już w drugiej odsłonie - to efekt dogrania z autu na głowę innego ze Szczepaniaków, Szczepana. Trzybramkowa przewaga miała być bezpieczną, lecz szybko stopniała w nieco przypadkowy sposób. Ekipa w żółtych strojach wykonywała rzut wolny z kilkunastu metrów, złe uderzenie wylądowało na murze, ale na poprawkę z większej odległości zdecydował się Krystian Oczkowski, a piłka zrykoszetowała na tyle, że Łukasz Kruźlak nie dał rady skutecznie interweniować. Niebawem Grzegorz Sałapat trafieniem kontaktowym wlał współpartnerom uzasadnione nadzieje na punktową zdobycz. Nacierające Szerszenie narażały się na kontry, ale to właśnie ona przyniosła im remis. RKS po przejęciu wychodził we dwóch przeciwko bramkarzowi, ale odgwizdany został (choć trochę zbyt późno) rzut wolny za niebezpieczne zagranie zbyt wysoko uniesioną nogą. Długie zagranie ze stałego fragmentu poleciało w pole karne, a tam Oczkowski bez przyjęcia popisał się trudnym wolejem z półobrotu obok golkipera. Jak ładny był ten gol, tak pechowo goniący stracili uzyskany z trudem remis. Przy zamieszaniu pod drugą z bramek jeden z obrońców nieszczęśliwie zatrzymał futbolówkę ręką, prokurując karnego. Ten nieoczekiwany prezent bezbłędnie wykorzystał Paweł Rymarczyk. Chociaż przegrywający jeszcze próbowali wyrównać, to RKS Huwdu pod koniec zagrało tak jak w pierwszej połowie i jego defensywa nie dała się już zaskoczyć. Porażka oznacza więc spadek Szerszeni, bo strata do bezpiecznego już FC Fikoł to 3 punkty, ale skawiczanie lepsi byli od bieńkowian w bezpośredniej potyczce. RAFkOP Grzechynia – West Side Palcza 5:1 (2:1) Grzechynianie osłabieni brakiem kapitana Marka Kudzi wcale nie czuli się pewnie w starciu z będącymi w słabej formie palczanami. Najlepszym tego dowodem gra trzeciej siły ligi po objęciu prowadzenia. Gracze RAFkOPu robili wiele, by zyskiwać na czasie, lecz co warte zaznaczenia, w pełnej zgodzie z przepisami. Brylował w tym zwłaszcza bramkarz Paweł Szczurek. Niesamowicie zachowawcza gra zemściła się, gdy przed polem karnym zamieszał Sebastian Gibas, pewnym strzałem doprowadzając do remisu. Grzechyńska drużyna wyglądała, jakby nie wiedziała jak zachować się po tej stracie: czy przeć do przodu czy spokojnie czekać, co zaproponują rywale. Problem w tym, że także West SIde nie bardzo kwapiło się do prowadzenia gry. Wobec tego wszystko na swoje barki wziął Marcin Malczewski, wejściem z prawej flanki rozwiązując impas. Około 3 minuty po pauzie padł gol na 3:1, po którym gra palczan zaczęła się sypać. Ci na dobrą sprawę przestali wybitnie zagrażać przeciwnikom. Gubił się Gibas, złe decyzje podejmował Daniel Pocielej, a jeśli już pojawiały się uderzenia, to pewnie odbijał je – co prawda w nie najpiękniejszym stylu – Szczurek. Zawodnikom RAFkOPu nie trzeba było powtarzać dwa razy. Rafał Zielonka dołożył czwartego gola, praktycznie zamykając emocje, a następnie pewnie wykonał rzut wolny, pokazując kto był tego dnia lepszy. ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – Beton 2 Sucha Besk. 9:9 (7:2) Mecz-wizytówka Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego. Ekipy z Juszczyna i Suchej Beskidzkiej rozegrały najbardziej niesamowite zawody w sezonie, na pewno drugiej - jeśli nie całej - ligi. Jedni i drudzy nie mieli zamiaru kalkulować, prezentując atrakcyjny, ofensywny futbol. Pierwsi na dwubramkowe prowadzenie wyszli suszanie. Najpierw po półgórnej centrze z prawego skrzydła, czubkiem buta piłkę popchnął do bramki Michał Czaicki, a chwilę później Patryk Bułka z najbliższej odległości przeciął „półprostopadłe” podanie na trzeci metr. Swoje sytuacje w międzyczasie miało ZrobioneZdrewna.pl, ale nic nie chciało wpaść do bramki Marcina Stasiury. Zero złamał w końcu Marcin Antosiak. Lewonożny gracz przedarł się prawą stroną i miał tak idealną sytuację, że mógł tylko kopnąć w długi róg obok bezradnego golkipera. Ten sam zawodnik chwilę później doprowadził do remisu. Dość długo swojego gola nie mógł zdobyć Marcin Szymoniak, ale okazało się, że to on dał pierwsze prowadzenie swojej ekipie. Niebawem rozpoczęły się emocje także pozasportowe. Podczas akcji Betonu 2 w polu karnym rywali odgwizdane zostało zagranie ręką i rzut karny dla ‘ZZD’. Zdaniem Michała Czaickiego należał się jednak rzut karny w drugą stronę. Jego gorące protesty, a zwłaszcza odkopnięcie ustawionej przez przeciwnika piłki skutkowały dwuminutowym zawieszeniem. Od razu wykorzystał to – powracający tego dnia po kontuzji – Jarosław Madziała. Kilkadziesiąt sekund później ten sam zawodnik przerzucając głową skorzystał z błędu Stasiury, który źle obliczył lot górnego zagrania. Jakby tego było mało, suska defensywa tak wymieniała podania, że w przypadkowej sytuacji sam na sam Madziała mógł jedynie skompletować hattricka. Potem drugą bramkę dołożył Szymoniak – na przerwie było 7:2! Koniec meczu? Nic bardziej mylnego. Po jakichś 150 sekundach drugiej połowy Czaicki zdobył trzecią bramkę dla drużyny, a w niedługim odstępie czasu także trzecią swoją niedzielnego popołudnia. Gdy na 7:5 gola ustrzelił – po ładnej zespołowej akcji – Jakub Lupa, stało się jasne, że w meczu może wciąż zdarzyć się wszystko. Chwilę oddechu graczom w czerwonych strojach dał swoim trafieniem numer 3 Szymoniak - wszystko po złym wyprowadzeniu ze swojej połowy przez oponentów. Szybko odpowiedział Lupa. Potem Beton 2 ponownie zanotował kuriozalną stratę przy wznawianiu od bramki. Stasiura zagrał do swojego defensora, ten chciał odegrać z powrotem widząc nadciągającego Madziałę, ale podanie było za lekkie, niedokładne, więc białczanin mógł wejść z futbolówką do siatki. Na kilka minut przed końcem taka bramka powinna mocno podłamać... Ale nie Beton! Najpierw piłkę wepchnął do bramki Konrad Nikiel, a później to w końcu jemu i kolegom dopisało szczęście. Wiceliderzy na szalę rzucili wszystko co najlepsze. Dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem pod polem karnym wytworzył się kocioł, jedna z prób zdobycia gola kontaktowego skończyła się wyblokiem, co poskutkowało spokojnym lobem, który wpadłby do bramki, gdyby nie stojący w tym miejscu defensor. Kłopot w tym, że ułamek sekundy wcześniej ręką zagrał jeden z kolegów, wobec czego podyktowany został rzut karny. Nie perfekcyjnie, jednakże skutecznie kopnął z niego Bartłomiej Mika – 9:8. Czas mijał nieubłaganie i mimo dodanych przez arbitra 30 sekund, wydawało się, że juszczynianie dowiozą wynik. Wtedy po ostrym starciu w środku pola suska drużyna wywalczyła rzut wolny. Z trudem ugrała z niego aut po prawej stronie, który zakończył się zatrzymanym uderzeniem. Futbolówka jednak potoczyła się wówczas w stronę Lupy a ten bez zastanowienia huknął z kilkunastu metrów. Nie najlepiej ustawiony Mariusz Kuszyk – co było efektem ruchu w kierunku uprzednio zablokowanej próby – rozpaczliwie poszybował ku swojemu lewemu słupkowi, ale nie był w stanie zainterweniować i gracze z Suchej Beskidzkiej w 23. doliczonej sekundzie wybuchnęli radością. Ostatnie momenty gry nie przyniosły niczego i spotkanie zakończyło się niespotykanie wysokim remisem. Co ciekawe, nie najwyższym w historii ALPS. Niedawno, bo w czerwcu br., również na szczeblu II ligi, Sami Swoi zremisowali z AKS-em Las aż 10:10. Gol niedzieli Krystian Oczkowski (Szerszenie) na 4:4 z RKS Huwdu Z dalekiego zagrania z rzutu wolnego pośredniego trudno było zrobić coś pożytecznego bez przyjęcia. Oczkowski jednak rozwiązał sprawę nieszablonowo: obracając się umieścił trudnego do wykonania woleja obok zaskoczonego bramkarza. Szkoda dla niego i jego kolegów, że ładna bramka nie okazała się zwiastunem lepszego rezultatu. Szóstka kolejki Paweł Szczurek (RAFkOP – 1*) – Jarosław Madziała (ZrobioneZdrewna.pl – 2*), Michał Czaicki (Beton 2 – 2*), Antosiak (ZrobioneZdrewna.pl – 1*), Jakub Lupa (Beton 2 – 3*), Robert Frączek (Sami Swoi – 3*) Być może to pewne nadużycie, ale kapitalne widowisko, jakie stworzyły ZrobioneZdrewna.pl oraz Beton 2 sprawiły, że postanowiliśmy wyróżnić aż po dwóch zawodników tych ekip. Do szóstki kolejki po dłuższej przerwie wraca Madziała, a towarzyszy mu Antosiak, będący motorem napędowym w pierwszej odsłonie. Z drugiej strony wskazujemy na Czaickiego, który wykazywał największą wiarę w odrobienie strat na początku drugich 25 minut, a także Lupę, który strzelił najważniejszą – z punktu widzenia siebie i kolegów – bramkę spotkania; obaj panowie zaliczyli zresztą po hattricku. Robert Frączek do siatki trafiał w sumie tylko w trzech spotkaniach, ale zawsze przynajmniej czterokrotnie i za każdym razem był wyróżniany. Nie inaczej tym razem, bo 10 goli, to świetny wyczyn. W bramce miejsce tym razem dla Pawła Szczurka. Na murawie punktów za styl nie przyznają, a golkiper RAFkOPu był bardzo solidną ostoją za plecami defensywy. *- łączna liczba wyborów do szóstki kolejki II ligiChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze