Początek sezonu przyniósł trzy kolejki, w których niemal w każdym meczu wynik był na styku do ostatniego gwizdka sędziego. Przed tygodniem mieliśmy falę jednostronnych widowisk, ale w minioną niedzielę ponownie -zresztą tak jak typowaliśmy- oglądaliśmy mecze, gdzie chwila gapiostwa kosztowała punkty.
Zabetonowali mistrza
Na początek piątej serii gier kibice obejrzeli starcie obrońcy tytułu mistrzowskiego – Montera z zawsze ambitną i waleczną, choć czasami mającą nieco mniej szczęścia drużyną suskiego Betonu2.
Po kilku niepowodzeniach piłkarze Montera mieli świadomość, że chcąc walczyć o najwyższe cele, nie mogą pozwolić sobie na kolejną stratę punktów. W grę nie wchodził nawet remis. W przypadku kurowian nierzadko bywało tak, że łatwo powiedzieć, trudno zrobić. Tym razem jednak skuteczność nie zawiodła i Monter szybko przeszedł do czynów. A tym, który zrealizował cel jakim było zdobycie bramki był Mariusz Spyrka.
Trafienie obrońców tytułu nie tylko nie ustawiło spotkania, ale jak się okazało było dla nich miłymi złego początkami. Najpierw do remisu doprowadził Jakub Lupa, a potem nastąpiło dalsze lanie betonu, żeby nie powiedzieć wykonywanie z nich butów dla Montera. Po Lupie piłkę do siatki skierowali Sebastian Fronczak i Damian Gracjasz. Otrzepać nogi próbował jeszcze Maciej Świerkosz, ale proces utwardzania struktury obuwia zaczął Gracjasz, który zaliczył w tym meczu strzelecki dublet.
Kurowianie podjęli jeszcze próbę powrotu do gry. Po drugim golu Spyrki zrobiło się nawet tylko 4:3 dla Betonu2. Jednak to właśnie do suszan należało ostatnie słowo. Tym, który rozstrzygnął losy spotkania jest Kamil Semik. - Cieszy nas wygrana, zwłaszcza że pokonaliśmy mistrza ligi. Przez cały mecz było widać u nas zaangażowanie i to był klucz do zwycięstwa. Każdy pilnował swojej pozycji i nie gubił krycia. Mimo utraty 3 bramek, w defensywie graliśmy dobrze, a i z przodu stworzyliśmy składne akcje. Czuliśmy się swobodnie z piłką przy nodze. Dzięki tej wygranej jesteśmy dalej w grze o mistrzostwo i skupiamy się już na następnym meczu – mówi Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.
Beton2 Sucha Beskidzka – Monter Kurów 5:3
Bramki: Gracjasz (2), S. Fronczak, Lupa, Semik – Spyrka (2), Świerkosz
* * * * *
Skawiczanie znowu złapali Luz Blues
Po serii słabszych występów ekipa skawickiego Luz Blues nie była faworytem w konfrontacji z Relaxem. Białczanie wiedzieli jednak, że za darmo punktów nikt im nie da. No i się nie pomylili…
Początek meczu, to swego rodzaju wet za wet. Tyle tylko, że pierwsi bramkę zdobyli skawiczanie, a konkretnie Przemysław Smyrak. Spotkało się to jednak z odpowiedzią ze strony Łukasza Białończyka, który także zrewanżował się, gdy piłkę w siatce umieścił Marcin Pająk. Po raz trzeci Luz Blues objęli prowadzenie, gdy przymierzył Kamil Gigoń, ale i tym razem nie zdołali go upilnować i Michał Bargiel sprawił, że spotkanie ponownie zaczęło się jakby od nowa, bo remis to także jest wiążący rezultat.
Przełom nastąpił po akcji wykończonej celnym strzałem przez Grzegorza Bartyzela. Nie tylko skawiczanie czwarty raz zbliżyli się w niedzielne przedpołudnie do wygranej, ale i zrobili ku niej po chwili kolejny krok. Zadbał o to Jarosław Franczak. Co prawda Michał Bargiel zdołał jeszcze drugi raz tego dnia pokonać bramkarza rywali i białczanie złapali jeszcze kontakt, ale na więcej nie mieli pomysłu i czasu. - Ciężko nam się grało od początku spotkania. Za mało było szybkiego grania. Brakowało nam dwóch podstawowych zawodników i widać było tego efekty. Bramki stracone po błędach w kryciu i wiadome było, że nie będzie łatwo o zwycięstwo. Można było pokusić się o remis z przebiegu spotkania, lecz zabrakło czasu. Gratulacje dla rywala, a my musimy się skupić na następnym meczu i zacząć w końcu punktować – skomentował mecz Mateusz Fidelus, obrońca Relaxu Białka.
Bardziej z wyniku niż z gry zadowoleni są natomiast skawicznaie. - Pomimo tego, iż nadal szwankuje skuteczność w ataku oraz koncentracja w obronie, sięgamy po 3 punkty. Relaks grał bardzo statecznie w obronie. Pozwalali nam pograć w piłkę a my stworzyliśmy sobie mnóstwo okazji, z których wykorzystaliśmy tylko pięć. 3 punkty do przodu i praca przed kolejnym meczem aby dalej eliminować błędy – podsumowuje Marcin Pająk, kapitan Luz Blues.
Luz Blues Skawica – Relax Białka 5:4
Bramki: P. Smyrak, Pająk, Gigoń, G. Bartyzel, Franczak – Białończyk (2), Bargiel (2)
* * * * * *
Czarne Cienie postawiły się Woodice
Mecz Woodici z Black Shadows był tym, który zapowiadał się spotkaniem do jednej bramki. Tymczasem faworyci musieli się mocno napocić, a i tak nie mogli do końca być pewni swego.
Powiedzenie mówi, że im dalej w las, tym więcej drzew. I w niedzielę juszczynianie mocno się o tym przekonali. Po dwóch bramkach Arkadiusza Piątka byli na pewnym prowadzeniu i trudno powiedzieć czy wówczas nie zaczęli być myślami już przy kolejnym meczu. Zostali za to skarceni i to podwójnie przez Dariusza Giertugę.
Po chwili konsternacji w szeregach Woodici zapanowała ponowna mobilizacja, a jej efektem była bramka Krystiana Kwaśniewskiego. Taki obrót spraw nie spodobał się Mateuszowi Bieniasowi, który uznał, że zdecydowanie ładniej wygląda na tablicy wynik 3:3. Wtedy to gry wkroczył Mateusz Sałapatek i zrobiło się 4:3 dla juszczynian.
Mylił się ten, kto myślał, że jest po zawodach. Waleczne Czarne Cienie wiedziały, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Efekt? 4:4 bo Dariusz Giertuga nie wstrzymał nogi. Jednak ostatnie słowo należało do juszczynan. Ich bohaterem został Łukasz Kaczmarczyk. - Walczyliśmy ile sił. Robimy co możemy. Ekipa jest bardzo konkretna ale brakuje nam trochę szczęścia. Mam nadzieję że w następnym meczu zdobędziemy punkty – przyznał po meczu nieco rozczarowany Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
Woodica Juszczyn – Black Shadows Zawoja 5:4
Bramki: Kaczmarczyk (2), Piątek (2), Sałapatek – Giertuga (3), Bienias
* * * * *
Rutyna wygrała z młodością, czyli derby dla Los Asfaltos
Wisienką na torcie były derby Suchej Beskidzkiej, w których najbardziej utytułowana, ale i najstarsza wiekowo drużyna w lidze – Los Asfaltos mierzyła się z mającą zdecydowanie młodszą kadrowo Golden Street.
W suskim pojedynku strzelanie zaczął Janusz Rak, co jednak spotkało się z ripostą skutecznego w ostatnich meczach Dawida Sochackiego. Potem jednak inicjatywę wyraźnie przejęli rutynowani Los Asfaltos. – Wyszliśmy na mecz mocno skupieni, ale i zmotywowani. W sobotę chcieliśmy we wspólnym gronie w luźnej atmosferze obejrzeć finał Ligi Mistrzów. Dlatego prosiliśmy o przełożenie spotkania, ale Golden Street się nie zgodzili. Pokazaliśmy, że możemy sił nam wciąż nie brakuje. Połapaliśmy krycie. Gdyby nie słupki i poprzeczki, to wynik byłby dużo bardziej okazały – mówili po meczu zawodnicy Los Asfaltos. Szczególnie zadowolony był Janusz Rak, który zakończył mecz z hat-trickiem na koncie, a jedno trafienie dołożył jeszcze Rafał Pietrusa. Golden Street zdołali odpowiedzieć jeszcze tylko raz, a uczynił to Michał Banaś.
- Druga porażka, jedyny plus to że nasza gra nie wyglądała źle. Dużo gry piłką, coraz lepsze zgranie całego zespołu. Mimo wszystko można pozytywnie patrzyć w przyszłość. Nie poddajemy się bo jest o co walczyć – tak spotkanie ocenił Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Los Asfaltos – Golden Street Sucha Beskidzka 4:2
Bramki: Rak (3), Pietrusa – M. Banaś, Sochacki
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Woodica | 8 | 17 | 32 | 14 |
| 2 | Mucharz Team | 8 | 17 | 39 | 29 |
| 3 | Los Asfaltos | 8 | 15 | 26 | 18 |
| 4 | Luz Blues | 8 | 15 | 32 | 31 |
| 5 | A.K.P RELAX | 8 | 12 | 38 | 26 |
| 6 | Golden Street | 8 | 10 | 26 | 30 |
| 7 | Monter | 8 | 8 | 15 | 26 |
| 8 | Beton 2 | 8 | 7 | 27 | 40 |
| 9 | Black Shadows | 8 | 3 | 22 | 43 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze