Reklama


ALPS: Podsumowanie spotkań 3 kolejki II ligi

15/09/2015 21:08

Suscy Stolarze utrzymali prowadzenie w na pierwszym szczeblu ALPS, ale po piętach depczą  im niespodziewanie The Dreamers, którzy dość sensacyjnie ograli mistrza z Zembrzyc. Na trzecim miejscu kolejny z beniaminków, czyli AKS Las, a bez punktowych zdobyczy po dwóch meczach pozostają Relax oraz BVB.
W drugiej lidze – oprócz dnia rzutów karnych, których było aż osiem - Lachy musiały wylać wiele potu, by ograć odmienioną Grandę i sięgnąć po fotel lidera. Pościg prowadzą cztery ekipy mające po 6 punktów, ale w najlepszej sytuacji są Beton 2, a także West Side, które mają już za sobą pauzy. Wydarzeniem niedzieli była jednak bezsprzecznie genialna bramka Mateusza Szczurka z Dream Teamu.
W Palczy stawka idealnie podzielona na cztery trzyzespołowe grupy, w których ekipy mają kolejno od szczytu po: 9, 6, 3, 0 punktów. Wśród najwyżej sklasyfikowanych są Los Blancos, Dzikie Wieprze, Dziabaj.

 

 

FC Fikoł Skawica – West Side Palcza  2:6 (1:1)

Skawiczanie na razie okazują się sędziowskimi ulubieńcami w drugiej lidze. Zespół w dwóch dotąd rozegranych meczach wykonywał już cztery rzuty karne, z czego aż trzy w ostatnią niedzielę. W pierwszej części na otwierające trafienie Krzysztofa Sali odpowiedział z takiego stałego fragmentu Dawid Sumera, a w drugiej części najpierw powtórzył swój wyczyn, ale wreszcie za trzecim razem pomylił się, strzelając obok słupka. West Side pokazało przeciwnikom, że liczenie tylko na mniej czy bardziej zasłużon e prezenty to za mało, by punktować. Prowadzenie dla palczan, dobijając z najbliższej odległości strzał kolegi, odzyskał nieznacznie po przerwie Daniel Pocielej. Następnie z „wapna” podwyższył Przemysław Dróżdż, a potem wygraną hattrickiem ukoronował Sebastian Gibas. W starciu beniaminków lepsza ekipa z Palczy, co daje komplet punktów w dwóch meczach (tydzień temu pauza) i ciekawe perspektywy na dalsze kolejki.

Reklama

 

ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – RKS Huwdu Bieńkówka  4:3 (1:1)

W tym interesującym spotkaniu jedni i drudzy pokazali, że potrafią grać na orliku oraz mają podstawy, by walczyć o wysokie lokaty. Prowadzenie dał głową Łukasz Szczepaniak, po czym bieńkowianie bardzo mądrze ustawili zasieki obronne, sprawiając rywalom długotrwałe problemy z ich sforsowaniem. A jeśli już się to powiodło, tak jak Marcinowi Szymoniakowi, to w idealnej sytuacji futbolówka poleciała ponad poprzeczką i okalającym ogrodzeniem. Wreszcie kilka minut przed zmianą stron czyste konto Rafała Salawy udało się przełamać dokładną próbą Jarosławowi Madziale. W drugiej połowie o kolejnych golach zadecydowały dwa poważne błędy formalnych gości, przez co przypomniał o sobie Szymoniak. Wpierw wykończył kontratak, gdy ZrobioneZdrewna.pl grało w przewadze, bo jeden z oponentów musiał „odpocząć” po zbyt ostrym wejściu. Niedługo później Huwdu wykonywało aut przy linii środkowej. Juszczynianie sugerowali, że to oni powinni wznawiać z boku, ale natychmiast przestali, gdy okazało się, że gracz RKS-u zamiast do swojego bramkarza podał do najskuteczniejszego z rywali, który nie miał kłopotów w sytuacji sam na sam. Drużyna z Bieńkówki nie złożyła broni. Po trafieniu kontaktowym Pawła Rymarczyka otrzymała ona doskonałą szanse, jaką był rzut karny. Potwierdzając swoją skuteczność sprzed tygodnia wykorzystał go Sylwester Nowak. Lecz decydujące słowo należało do MVP poprzedniej niedzieli – Madziały. Jego cios w końcówce okazał się ostatnim, a dobra postawa bloku obronnego nie pozwoliła już na utratę jednobramkowej przewagi.

Reklama

 

Sami Swoi Palcza – Szerszenie Bieńkówka  13:2 (10:1)

Trudno powiedzieć co w ciągu siedmiu dni stało się z Szerszeniami. Sprawę trzeba nazwać po imieniu. Bieńkowska ekipa zagrała tragicznie beznadziejnie, bez odrobiny werwy w tyłach, pozwalając rywalom na zdobycie dziesięciu goli jeszcze w pierwszej odsłonie. Niczego zmienić też nie mogły bramki (oczywiście, z jedenastek) Krystiana Oczkowskiego oraz – po pauzie – Grzegorza Sałapata. A jeśli do tego dodać, iż Sami Swoi na spotkaniu pojawili się bez jakiegokolwiek rezerwowego, to na usta cisną się jedynie słowa nie nadające się do druku. Nie ma potrzeby znęcać się nad bieńkowianami, którym potyczka po prostu wybitnie nie wyszła, więc dodajmy, że każdy z grających w polu palczan zdobył przynajmniej dwie bramki. Królem polowania z 5 „sztukami” został Rafał Wierzbicki, ale swoistym ojcem wygranej był Jan Chromy, który  - marnując sporo okazji – zdobył tylko 2 gole, lecz miał wyjątkowo dobry wpływ na współpartnerów, bo ci wykorzystywali właściwie wszystko, gdy wspominany wędrował w przeciwne pole karne.

Reklama

 

Dream Team Sucha Besk. – RAFkOP Grzechynia  3:5 (3:1)

O ciekawy przebieg spotkania zadbali przede wszystkim suszanie, którzy potrafili się podnieść po poprzedniej wysokiej porażce z ‘ZZD.pl’. Sytuacyjnym strzałem „z czuba” z bliskiej odległości wynik otworzył Rafał Zielonka, ale on i jego koledzy nie poszli za ciosem. Dało to pole do popisu Dream Teamowi, przy czym słowo ‘popis’ nie jest tu przypadkowe. Najpierw wyrównał Mariusz Gawronek, potem ładnym, mocnym wolejem ze skraju pola karnego prowadzenie dał kapitan Jakub Włodarczyk, ale cały białczański orlik zawrzał, gdy absolutnie nieprawdopodobnym zagraniem swoją obecność zaznaczył Mateusz Szklarczyk. W kierunku suszanina z obrony poszybowało długie podanie, z którego niewiele dało się zrobić. Futbolówka leciała w kierunku linii bocznej, w tamtą stronę udawał się już bramkarz Paweł Szczurek, lecz Szklarczyk podbiegł kilka kroków i fantastyczną przewrotką w przeciwległy róg z kilkunastu metrów sprawił, że nie było już czego zbierać. Brawa bili nawet boiskowi przeciwnicy.
Na nieszczęście dla graczy z Suchej Beskidzkiej na tym skończyły się pozytywy. Druga połowa była w ich wykonaniu zachowawcza. Nastawienie się od jej początku na bronienie zaliczki okazało się kiepskie w skutkach. Karnego wykorzystał Andrzej Malczewski, do remisu doprowadził Krzysztof Kozina, a drugie liderowanie w tym meczu dał Marcin Ruszkiewicz. Co więcej suszanie nie wykorzystali przed tym rzutu wolnego pośredniego z linii pola bramkowego, a także dwuminutowej przewagi, co zemściło się drugim trafieniem Koziny oraz co najmniej jeszcze tygodniowym oczekiwaniem spadkowicza na wygraną w Białce.

Reklama

 

Lachy Lachowice - Granda Kojszówka  4:3 (2:0)

Znakomitą metamorfozę przeszła od porażki z Szerszeniami Granda i z pewnością nie zasłużyła na porażkę z celującymi w fotel lidera Lachami. Kojszowianie byli bardzo aktywni na całym boisku, momentalnie doskakiwali do rywali, starając się nie dopuścić do groźnych sytuacji przede wszystkim Mirosława Kachela, który był jak dotąd chyba najjaśniejszą postacią drugoligowej rywalizacji, a także groźnie kontrowali. Swoje dokładał też golkiper Adrian Gratka. Kachel jednak potwierdził dobrą dyspozycję i dał ekipie dwubramkowe prowadzenie po bliźniaczych akcjach: dostawał piłkę przed polem karnym, sztuczką techniczną zwodził kryjących i mając może metr wolnej przestrzeni oddał idealne uderzenia, które po od odbiciu od słupka lądowały w siatce. Przegrywający mimo to nie zmienili taktyki, co miało sens, bo chociażby najlepszy lachowicki snajper zaczął grać bardzo egoistycznie, co nierzadko kończyło się stratami. Dwie doskonałe sytuacje kojszowskiego teamu zwiastowały, że i po przerwie emocje się nie zakończą, choć tuż przed nią mogło to wziąć w łeb, bo z najbliższej odległości jeden z graczy z Lachowic nie popisał się stemplując poprzeczkę.
Około 10-15 przed końcem Granda – na co cały czas się zapowiadało – przełamała wreszcie niemoc po bramce Jarosława Folwarskiego. Jakieś 100 sekund później dystans jednakże znów zwiększył Jarosław Habowski. Niebawem zaś Jakub Stanek zrewanżował się za niewykorzystaną - jeszcze w pierwszych 25 minutach - sytuację, znów wlewając nadzieję w zespół. Do remisu 3:3 powinien doprowadzić Grzegorz Frydel, jednakże w niewytłumaczalny sposób jego próbę dobitki zdołał wybronić Marcin Buława. Wreszcie, gdy na zegarze pozostawały jeszcze 1 minuta i 30 sekund, precyzyjnym strzałem przy słupku zza pola karnego pokonał go – nieco krytykowany wcześniej przez partnerów – Karol Dudziak. On też mógł zostać absolutnym bohaterem już w doliczonym czasie gry, gdy w zamieszaniu po rzucie rożnym z ostrego kąta uderzył z woleja w słupek… po czym spotkanie zostało zakończone. To co nieudało się Dudziakowi, chwilę wcześniej wyszło za to wspominanemu wcześniej Habowskiemu. Lachy miały swoją piłkę meczową, gdy wykonywały rzut wolny pośredni z kilku metrów podyktowany za złapanie futbolówki przez bramkarza po celowym zagraniu własnego defensora. Strzał udało się wyekspediować z linii bramkowej, ale po ponowieniu ataku Habowski z około 15-20 metrów przymierzył wcale nie mocno, ale idealnie w prawe okienko i frunący Gratka, mimo największych chęci, nie mógł już nic zdziałać. Trafienie niedzieli… gdyby nie piłkarskie arcydzieło Mateusza Szklarczyka.

Reklama

 

Gol niedzieli
Mateusz Szklarczyk (Dream Team) na 3:1 z RAFkOPem


Bramka tak niesamowitej urody nie miała żadnej konkurencji. Szklarczyk najprawdopodobniej zdobył gola sezonu – jeśli nie więcej – w drugiej lidze i śmiało może rzucać wyzwanie innym.

 

Szóstka kolejki
Marcin Buława (Lachy – 1*) – Andrzej Malczewski (RAFkOP – 1*), Jarosław Habowski (Lachy – 1*), Sebastian Gibas (West Side – 1*), Marcin Szymoniak (ZrobioneZdrewna.pl – 2*), Rafał Wierzbicki (Sami Swoi – 1*)

Marcin Buława w bramce Lachów był bardzo pewny, broniąc także strzały, które miały duże szanse wpaść do siatki. Bardzo cenną postacią w zespole RAFkOPu jest Andrzej Malczewski, który może grać wszędzie – nawet w bramce, co potwierdził, gdy dwuminutową karę musiał odcierpieć Paweł Szczurek. Jarosław Habowski i Marcin Szymoniak zdobyli za to bardzo ważne czy wręcz kluczowe gole w starciach, które kończyły się wygranymi ich drużyn w stosunku 4:3. Z kolei Sebastian Gibas oraz Rafał Wierzbicki nie mieli skrupułów, by ukarać przeciwne zespoły odpowiednio: pięcioma i trzema trafieniami.

Reklama

*- łączna liczba wyborów do szóstki kolejki II ligi 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama