Nie zwalniają tempa Los Asfaltos oraz The Dreamers i to prawdopodobnie między tymi dwiema ekipami rozstrzygnie się kwestia mistrzostwa Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego. Ale najwięcej i tak mówiło się o rywalizacji Relaxu z Zawojski.pl. Zdaniem zawodników słabo prezentował się sędzia zawodów, zdaniem rozjemcy problemy stwarzali zawodnicy. Koniec końców na prośbę arbitra wezwana została policja, a spotkanie rozstrzygnięto jako walkower na korzyść beniaminka.
W II lidze tym razem nudniej niż zazwyczaj. Wszystkie spotkania zakończyły się, raczej dość pewnymi, zwycięstwami faworyzowanych ekip, przez co uwidocznił się podział na grupę „mistrzowską” i „spadkową”.
W Palczy podobnie jak w Suchej Beskidzkiej. Los Blancos oraz Dzikie Wieprze wciąż bez punktowych strat, wydają się coraz pewniej zmierzać ku promocji.
Komunikat I ligi:
Kary za czerwone kartki : Kamil Białończyk - 1 mecz (Relax) , Robert Lewandowski - 4 mecze (Relax)
II liga
FC Fikoł Skawica – RAFkOP Grzechynia 4:13 (2:5)
Zgodnie z planem strzelanie dla RAFkOPu rozpoczął Rafał Zielonka, który wykończył idealne podanie Michała Cygana. Równie szybko jednak do remisu doprowadził Dawid Sumera. Potem w negatywnym świetle dał o sobie znać Adam Puzik. Bramkarz FC Fikoł narzekał tego dnia na kłopoty zdrowotne i być może dlatego sprezentował rywalom kolejne gole, prokurując rzut wolny pośredni z pola karnego oraz rzut karny. W pierwszej sytuacji – będącej skutkiem nieparlamentarnego słownictwa – piłka co prawda trafiła w mur, ale dobitka Marka Kudzi była już skuteczna. Później Puzik, który przed swoją bramką dosłownie ręcznie ustawiał kolegów, pomylił współpartnera z rywalem, w niegroźnej sytuacji zupełnie absurdalnie wypychając go poza boisko. Karnego pewnie wykonał Mirosław Groń. Zdenerwowani takim obrotem sprawy skawiczanie nieco uspokoili się, gdy sami skorzystali na faulu rywali w przeciwnej „szesnastce”, dzięki czemu Sumera doprowadził do kontaktu. Jak się okazało – ostatniego w niedzielne przedpołudnie. Prowadzenie 4:2 uzyskał Krzysztof Kozina, po czym w skawickiej bramce nastąpiła zmiana – między słupki powędrował Jakub Zemlik. Na niewiele się to zdało, bo grzechynianie złapali wiatr w żagle. Jeszcze przed zmianą stron podwyższył Groń, a po przerwie prawdziwy koncert rozgrywał Krzysztof Kozina, dobijając podłamanych przeciwników łącznie 6-oma bramkami. Hattricka w samej drugiej połowie uzyskał jeszcze Zielonka. Przegrywający odpowiedzieć zdołali jedynie za sprawą Marka Pacygi i Dariusza Dyrcza. Choć przyznać trzeba, iż trafienie tego pierwszego było co najmniej godne uwagi – szybko rozegrany rzut wolny w kole środkowym, Pacyga przyjął piłkę około 20 metrów od bramki i mocne, odchodzące uderzenie prawą nogą skierował w prawy górny róg bramki – broniącego w drugim kolejnym meczu - Andrzeja Malczewskiego.
Beton 2 Sucha Besk. – Szerszenie Bieńkówka 8:2 (2:0)
Sporo kłopotów w pierwszej połowie sprawili liderom gracze z Bieńkówki. Niezła postawa defensywy, próby wyjść z ciekawymi kontrami, a także doza sportowego szczęścia sprzyjały zespołowi z dolnej części stawki. W ataku jednym i drugim brakowało skuteczności oraz celności do czasu, gdy tak jak trzeba kopnął nareszcie Michał Czaicki. Ten sam człowiek poszedł za ciosem po akcji skrzydłem, dokładne dogranie ładnie zamykając piętą. W ostatniej akcji pierwszej połowy nieszczęście spotkało Mateusza Fronczaka. Golkiper suszan ofiarnie interweniował łapiąc po rykoszecie stykową piłkę, ale upadając doznał urazu ręki, który wykluczył go z dalszej rywalizacji. Po przerwie Beton 2 znów walił głową w mur, lecz skruszył go Bartłomiej Mika, z dalszej odległości poprawiając niewykorzystaną przez jednego z kolegów – znacznie lepszą - sytuację. Czwarte trafienie uzyskał Jakub Lupa i dopiero przy takim stanie swoje konto otworzyli bieńkowianie. Stało się to w dość kuriozalnych okolicznościach, bo rezerwowy suski bramkarz próbując podawać do partnera, nastrzelił nadbiegającego Krystiana Oczkowskiego, co poskutkowało krótkim lotem futbolówki zakończonym w siatce. Następnie przez dwie minuty suscy amatorzy grali w jednoosobowej przewadze (brzydki faul przed polem karnym), co ukoronował swoim trzecim trafieniem Czaicki. Nadzieję w Szerszenie zdążył jeszcze wlać Kamil Oczkowski, ale ekipa z Suchej Beskidzkiej sprowadziła oponentów na ziemię, bo swoje snajperskie konta kolejno powiększyli: Mika, Czaicki, Lupa.
ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – Granda Kojszówka 10:5 (5:1)
Właściwie pierwsze 8-10 minut rozwiało wątpliwości, komu dopisane zostaną trzy punkty po tym spotkaniu. Marcin Szymoniak rozpoczął od hattricka, Jarosław Madziała dołożył czwartą bramkę, więc juszczynianie mogli grać na luzie. Najważniejszym wydarzeniem otwierających 25 minut było trafienie Mateusza Surmiaka. Nie odpuścił on, wszedł między obrońców, strzałem z czuba pokonując Adriana Gratkę. Co w tym wyjątkowego? A no to, że pierwszy raz od drugiej kolejki gola dla ZrobioneZdrewna.pl zdobył ktoś spoza duetu Szymoniak-Madziała. Potem zero po stronie Grandy przełamał Mariusz Figura, drużyny zamieniły się połowami i znów do siatki piłkę kierował Szymoniak. „To już nudne” – kwitowali koledzy najskuteczniejszego snajpera II ligi. Od stanu 7:1 nastąpiła mała wymiana ciosów, lecz nie wprowadziła ona większych emocji. Ostatnie dwa gole – Michała Sali, Grzegorza Frydla – pozwoliły nieco poprawić niekorzystne wrażenie pozostawione we wcześniejszych fragmentach przez kojszowian.
West Side – Lachy Lachowice 4:7 (1:2)
Brak ławki rezerwowych w West Side od razu postawił w roli wyraźnego faworyta lachowiczan. Pierwsze akcje od razu potwierdziły tę tezę, bo kolegom skórę fantastycznie ratował Paweł Grygiel, „wyciągając” trzy stuprocentowe sytuacje. Gol wisiał w powietrzu, więc kilka chwil później zdobyli go… palczanie. Z trudem zorganizowana kontra zakończyła się bardzo niecelnym uderzeniem Kamila Burligi, ale że próbą tą uprzedził on Marcina Buławę, to rozpędzony lachowicki bramkarz wpadł w nogi przeciwnika prokurując rzut karny. Radość z tego prezentu – pewnie wykorzystanego przez Sebastiana Gibasa – została jednakże boleśnie zmącona, ponieważ Burliga przy pomocy kolegów musiał opuścić boisko z kontuzją. Prowadzący zostali więc zmuszeni do rozpaczliwej momentami obrony. Ta była nadzwyczaj skuteczna, ale w końcu padła, gdy ekipa w czerwonych strojach zgubiła piłkę przy rozgrywaniu na własnej połowie, co bez skrupułów wykorzystał Paweł Pluta. Spokojna, cierpliwa, wyrachowana gra lachowiczan przyniosła też skutek kilka minut później, bo dzięki – ponownie Plucie – zwycięski plan zaczął być faktycznie realizowany. Po przerwie wszystko toczyło się zgodnie z przewidywaniami. Lachy stopniowo powiększały przewagę, a gdy trafieniem na 5:1 Pluta skompletował hattricka, większość zaczęła wyczekiwać na końcowy gwizdek. Nietrafnie! Najpierw Daniel Pocielej, potem - powróciwszy w międzyczasie na murawę, szybciej stojący niż biegający, kontuzjowany (!) - Burliga zmniejszyli dystans na 3:5. Gdy najgroźniejszy w West Side Gibas zdobył bramkę kontaktową zaczęła się kompletnie niespodziewana nerwówka w Lachach. Formalni gospodarze poczuli krew i mogli realnie myśleć o sensacyjnym remisie. Czas upływał, lecz do drugiej odsłony została doliczona minuta. Pojawiła się kolejna fala nadziei na remis i… prysła. Drużyna z Lachowic wykazała się doświadczeniem, wyprowadzając dwa zabójcze ciosy. Bohaterem Krzysztof Kamiński, który pokazał współpartnerom z Lachowic, jak wygrywać pojedynki sam na sam.
RKS Huwdu Bieńkówka – Sami Swoi Palcza 6:2 (3:1)
Ekipa z Palczy próbowała doprowadzić do rozegrania spotkania już o godzinie 9:00, ale że o tej porze odpowiedniej liczbowo kadry nie mogło zebrać RKS Huwdu, to sprawa zakończyła się na planach. Być może podrażnieni tym faktem Sami Swoi świetnie rozpoczęli zawody, bo pierwsze prowadzenie dał Rafał Wierzbicki, dla którego było to dwunasty gol w rozgrywkach. Na tym jednak stanęło, bo później jeszcze lepiej pokazał się Paweł Rymarczyk. Klasyczyny hattrick bieńkowianina dobitnie pokazał, że Huwdu nie ma zamiaru utknąć w dolnej połowie zestawienia. W drugiej połowie Rymarczyk już nie kierował piłki do siatki, lecz wyręczyli go Bartłomiej Szczepaniak oraz, dwukrotnie, Damian Putyra. Rozstrojeni palczanie nie skupili się już całkowicie na rywalizacji z przeciwnikami, bo chyba zbyt dużo było między nimi utarczek słownych. Mimo to zdołali odpowiedzieć bramką po ładnej akcji. Rozegranie poszło do lewej flanki, tam dokładne penetrujące podanie na długi słupek, a Jan Chromy pewnym strzałem bez przyjęcia dopełnił formalności.
Gol niedzieli
Marek Pacyga (FC Fikoł) na 3:7 z RAFkOPem
Znakomite uderzenie po błyskawicznie rozegranym rzucie wolnym ze środka boiska poleciało niemalże w samo okienko, poza zasięgiem rąk próbującego interweniować Andrzeja Malczewskiego.
Szóstka kolejki
Paweł Grygiel (West Side – 1*) – Krzysztof Kozina (RAFkOP – 2*), Paweł Pluta (Lachy – 1*), Paweł Rymarczyk (RKS Huwdu – 1*), Sebastian Gibas (West Side – 2*), Marcin Szymoniak (ZrobioneZdrewna.pl – 4*)
Może zaskakiwać nominacja aż dwóch graczy z bądź co bądź pokonanego West Side. Sebastian Gibas siał momentami prawdziwy strach w oczach Lachów, zwłaszcza wtedy gdy ich wygrana wisiała na włosku. Golkiper Paweł Grygiel z kolei wybronił chyba największą liczbę stuprocentowych okazji jesienią, rozgrywając najlepszą połowę (pierwszą) ze wszystkich golkiperów. Kto wie, jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby patentu tego dnia nie miał na niego Paweł Pluta, który trzy z pięciu pierwszych goli lachowiczan. Losy potyczki z Samymi Swoimi na korzyść RKS Huwdu odwrócił Paweł Rymarczyk. Po dwóch tygodniach nieobecności do szóstki kolejki powrócił „nudnie” skuteczny Marcin Szymoniak. Tym razem dorównał mu, także sześciokrotnie dziurawiąc siatkę przeciwników, Krzysztof Kozina.
*- łączna liczba wyborów do szóstki kolejki II ligi
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze