Stolarze zostali liderem po pierwszej kolejce rozgrywek elity Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego. Punkty od razu zdobyli wszyscy trzej beniaminkowie I ligi. Niemal do samego końca nikt za to nie miał zamiaru zdobyć gola w meczu Relaxu z MSS-em.
Na drugim szczeblu zestawienie także otwiera ekipa z Suchej Beskidzkiej, a mianowicie Beton 2. Najwięcej nerwów było z kolei w starciu Lachów z RAFkOPem. Pierwsze w tym roku zwycięstwo na boisku odnieśli Szerszenie!
Na trzecim froncie komplet punktów mają Los Blancos, Dziabaj, Dzikie Wieprze. W tabeli prowadzą ci trzeci, którzy nie mieli żadnych skrupułów, by rywali ograć w identycznie wysokim jak ostatnio stosunku. Mało związane ze sportową rywalizacją zdarzenia miały miejsce w potyczce Złotych Skrzydeł z Sużywem.
Na sam początek komunikaty odnośnie wspomnianego trzecioligowego meczu dwóch suskich zespołów: Złote Skrzydła – Sużyw (7:4), a także bardzo ważna informacja dla zespołów II ligi.
1) Zawodnik drużyny Złote Skrzydła, pan Mateusz Gracjasz zostaje zawieszony na 5 kolejnych meczów ALPS z powodu wybitnie niesportowego zachowania względem przeciwnika (naruszenie nietykalności cielesnej) oraz wysoce niesportowego zachowania względem sędziego zawodów i osób obsługi orlika w Palczy (obraza słowna). Kara biegnie począwszy od spotkania 3. kolejki Złote Skrzydła – Pretorians.
2) Drużyna Złote Skrzydła Sucha Beskidzka zostaje warunkowo dopuszczona do dalszej rywalizacji w ramach III ligi ALPS. W przypadku kolejnych rażących przekroczeń regulaminu ALPS oraz sportowej rywalizacji przez jej zawodnika (zawodników), zespół zostanie zdyskwalifikowany. Ewentualna decyzja w takim przypadku leżeć będzie w gestii organizatora.
3) Wszystkie zespoły, które występują w II lidze ALPS rozgrywanej na orliku w Białce, a które nie uiszczą opłaty startowej za udział w rozgrywkach zostaną nie dopuszczone do gry w ramach 3. kolejki, tj. 13. września br., czyli w najbliższą niedzielę. Nierozegrane spotkania zostaną wówczas zweryfikowane jako walkowery na niekorzyść zespołów, które nie spełniły warunków finansowych udziału w lidze.
FC Fikoł Skawica – RKS Huwdu Bieńkówka 4:9 (1:4)
Debiutujący w II lidze mieli ochotę na udane rozpoczęcie rozgrywek, ale zderzyli się tego dnia przede wszystkim ze znakomitą formą Sylwestra Nowaka. Napastnik RKS Huwdu zdobył dla swojej ekipy trzy pierwsze bramki, a w sumie jego licznik zatrzymał się na sześciu. Chociaż bieńkowianie ponownie grali bez rezerwowych to już wynik pierwszej połowy sugerował, że wygrana jest realna. Skawiczanie co prawda złapali kontakt dzięki sytuacyjnej główce Marka Pacygi, ale momentalnie go stracili, bo przy wznowieniu ze środka efektownie przelobowany został Jakub Zemlik. Po przerwie jeszcze raz nadzieja pojawiła się u formalnych gospodarzy, gdy Dariusz Dyrcz i Dawid Sumera z rzutu karnego doprowadzili do stanu 4:6. Tuż przed tymi trafieniami FC Fikoł nie wykorzystał jeszcze jednego, mocno naciąganego, „wapna”. Prowadzący na więcej prezentów ochoty nie mieli, więc Nowak przypieczętował komplet punktów dwoma trafieniami, a rezultat ustalił Paweł Rymarczyk.
Lachy Lachowice – RAFkOP Grzechynia 8:6 (4:2)
Zgodnie z przewidywaniami oglądaliśmy bardzo dobre, emocjonujące do samego końca widowisko, z wieloma – także niecodziennymi – bramkami. Pierwsze dwa wyjścia na prowadzenie to sprawa RAFkOPu. Strzelanie rozpoczął Marcin Malczewski, uprzedzając głową wychodzącego na przedpole Marcina Buławę. Niebawem piłka zatrzepotała właściwie w samym okienku przy dalszym słupku – pięknym, bardzo mocnym uderzeniem z rzutu wolnego z ponad 15 metrów wyrównał Mirosław Kachel. Rywalowi pozazdrościł Marek Kudzia i po kornerze także przymierzył z dystansu – futbolówka odbiła się od poprzeczki i wylądowała już za linią bramkową. Niestety, Kudzia niedługo po tym głową przelobował własnego golkipera i na tablicy widniał wynik 2:2. U lachowiczan krew poczuł wówczas Paweł Pluta – jego dwa trafienia dały na przerwie prowadzenie 4:2.
Po rozpoczęciu drugiej odsłony drugiego wolnego na gola, choć już nie tak efektownego, zamienił Kachel. Grzechynian to nie załamało. Dwa sygnały do odrabiania strat, odkuwając się za „swojaka” dał Kudzia, m.in. wykorzystując rzut karny podyktowany za zagranie ręką, doprowadzając tym samym do stanu 5:4. Na swoje nieszczęście, ten sam gracz stał się winowajcą kolejnego trafienia Lachów. W niegroźnej -wydawało się – sytuacji, piłkę przed własnym polem karnym odebrał mu Kachel, który nie zwlekał ze skompletowaniem hattricka. Grzechynianin liczył jeszcze na odgwizdanie faulu – bezskutecznie. Chwilę później Bartłomiej Noga siódmym golem miał dać spokój Lachom. Miał, bo szybko odpowiedział Włodzimierz Mosór, a RAFkOP dostał jedenastkę (ściśle trzymając się dystansu to siódemkę), bo Buława oburącz, niczym krzesło, przestawiał w polu karnym Rafała Zielonkę. Ten stały fragment to materiał na osobną historię. Do wykonania podszedł ponownie Marek Kudzia, uderzył po ziemi, próbę ładnie wyłapał Buława, po czym… położył piłkę na murawie, mając zamiar wykonać rzut od bramki. W sytuacji najlepiej zorientował się właśnie Kudzia, który już wracał na swoją połowę, ale sprintem ruszył do futbolówki i bez skrupułów umieścił w siatce. Kilka dłuższych chwil trwały dyskusje zawodników nad wydarzeniami poprzednich 30 sekund, co poskutkowało doliczeniem jeszcze dwóch minut do czasu trwania meczu. W nich ekipa z Grzechyni usilnie szukała remisu, ale ostatecznie nadziała się na kontratak: sytuację sam na sam wykończył Jarosław Habowski i trzy punkty pojechały do Lachowic.
Sami Swoi Palcza – Beton 2 Sucha Besk. 2:5 (1:0)
To spotkanie było z kolei zupełną przeciwwagą dla poprzedniego. Dopiero około 2-3 minuty przed pauzą rezultat bramkowy udało się przełamać Rafałowi Wierzbickiemu. Suszanie próbowali prowadzić grę, ale bohaterem pierwszej połowy trzeba raczej określić Marcina Stasiurę, który m.in. na początku w bliżej nieokreślony sposób przeniósł nad poprzeczką woleja z kilku metrów jednego z przeciwników.
W drugich 25 minutach wyraźną przewagę zyskali, dążący do wyrównania, gracze Betonu. Im jednak dłużej toczyła się gra, tym lepsze okazje marnował – często w fatalnym stylu – zespół z Suchej Beskidzkiej. Palczanie powoli zaczynali wierzyć, że wygraną uda się dowieźć. Impas trwał do 40. minuty. Po następnej zmarnowanej szansie swoego teamu w środku pola z poświęceniem piłkę wywalczył Patryk Bułka, ta trafiła do Konrada Nikiela, który będąc sam przed polem karnym, wreszcie uderzył po długim rogu tak jak trzeba obok wychodzącego Łukasza Kani. Nie upłynęła minuta a drużyna poszła za ciosem, bo oznaczony numerem 11 Jakub Lupa dał prowadzenie. Pozazdrościł mu grający również z 11-stką Wierzbicki. Dostał piłkę na połowie rywali, wypuścił ją sobie z prawej strony, minął jednego rywala, wpadł w pola karne „jak dzika kuna w agrest” i z ostrego kąta strzelił bardzo precyzyjnie w długi róg. A że bramkowy worek w końcu się rozwiązał, to Lupa nie pozostał dłużny dając niedługo po tym prowadzenie 3:2, którego Beton 2 nie oddał do końca. Trafienia Michała Czaickiego oraz Bartłomieja Miki sprawiły, że to suska ekipa mogła przywitać się z fotelem lidera na co najmniej tydzień.
ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – Dream Team Sucha Besk. 12:2 (4:1)
Szerokie składy obu ekip oraz ubiegłotygodniowe wyniki sugerowały, że możemy być świadkami starcia na styku. Niestety, zwłaszcza dla Dream Teamu, nic z tego nie wyszło. Wynik głową otworzył (w bardzo podobny sposób jak Malczewski o godzinie 11:00) Marcin Jabcoń. Niedługo później dał się we znaki brak stałego golkipera u suszan, bo Jarosław Madziała wykorzystał złe ustawienie, trafiając do siatki bezpośrednio z rzutu rożnego. Potem uderzył jeszcze efektownie głową pod poprzeczkę po równie ładnym podaniu z głębi pola, a w międzyczasie wyłożył, nie ostatnią tego dnia, „patelnię” Marcinowi Szymoniakowi. Gol Mariusza Gawronka oraz postawa zespołu ze stolicy powiatu tuż po zmianie stron sugerowała, że to jeszcze nie koniec walki w spotkaniu. Ale szybko wszystko wzięło w łeb, gdy będący między słupkami Jakub Włodarczyk chciał uratować siebie i kolegów przed rzutem rożnym, ale tak kopnął kozłującą piłkę, że Szymoniak mógł tylko podwyższyć z 1,5 metra na 5:1. Dalsze wydarzenia to już jedynie spokojna gra ZrobioneZdrewna.pl i stopniowe śrubowanie wyniku. W ataku szaleli wspominani Jarosław Madziała i Marcin Szymoniak. Pierwszy ostatecznie zanotował 4 gole, drugi 6. Do siatki strzelił też Bartłomiej Biskup, a u pokonanych Michał Banaś, którego trafienie było najładniejsze. Otrzymał on długie zagranie wyrzucające tak za pole karne jak za linię końcową, do którego zdołał mimo to dopaść i będąc tyłem przelobował mającego jedynie asekurować golkipera.
Granda Kojszówka – Szerszenie Bieńkówka 1:2 (1:1)
Również ostatnie niedzielne spotkanie w Białce przyniosło wiele emocji. Mylili się ci, którzy skazywali Szerszeni jedynie na honorowe pożegnanie z ligą. Liczna personalnie ekipa z Bieńkówki od samego początku przejawiała wielką ochotę do gry oraz zgarnięcia punktowej zdobyczy. Formalni goście nie dawali rozwinąć skrzydeł rywalom, sami usilnie czekając na doskonałe sytuacje. Granda jednak w obronie grała nieźle, nie starając się dopuszczać do bezpośredniego zagrożenia. Ale upór bieńkowian został w końcu nagrodzony. Bohaterem Krystian Oczkowski, który zanotował przechwyt na połowie przeciwnika, zagrał penetrujące podanie w pole karne do jednego z kolegów, ten błyskawicznie odegrał i były gracz bielskiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego nie miał kłopotów z dopełnieniem formalności. Kojszowianie naocznie przekonali się, że rywale strzelać potrafią i dopiero wtedy zaczęli stwarzać poważniejsze zagrożenie pod polem karnym Michała Głuca, mając jednak baczenie na kontry ekipy w żółtych uniformach. Jeszcze przed przerwą do remisu doprowadził Łukasz Nogawka, wpychając sytuacyjną piłkę do siatki z najbliższej odległości. W odpowiedzi wspaniała bramką mógł popisać się Paweł Knapczyk – jego próba z woleja z niemal 20 metrów leciała w kierunku lewego górnego rogu, wpadała za kołnierz Adrianowi Grotce, lecz zatrzymała się na poprzeczce.
Remis nie zadowalał nikogo, więc po zmianie stron jedni i drudzy mieli zamiar przechylić szalę na swoją korzyść, niekoniecznie tylko skupiając się na aspektach sportowych. Decydującą, jak się okazało, była 2-minutowa kara dla jednego z bieńkowian. Gracze Grandy poczuli, że to ich szansa i… wpuścili gola będąc na murawie w przewadze. Stratę oponentów na swojej połowie bezwzględnie wykorzystał Mateusz Salabura, który ze skraju pola karnego huknął pod poprzeczkę. Kolejne minuty to narastające, zmasowane – ale i bezwzględnie przerywane - ataki kojszowskich graczy i coraz groźniejsze próby odgryzania się prowadzących. W końcówce cuda wyprawiał pozostawiany sam przeciw kontrującym bieńkowianom Grotka. Na nic się to zdało, bo jego koledzy nie zdołali już wyrównać, co dużą radość po końcowym gwizdku przyniosło Szerszeniom.
Gol niedzieli
Mirosław Kachel (Lachy) na 1:1 z RAFkOPem
Piękne bramki zdobywali:
- Sylwester Nowak (RKS Huwdu), który z połowy przelobował bramkarza FC Fikoł;
- Marek Kudzia (RAFkOP), świetnym uderzeniem z dystansu bez przyjęcia trafiając od poprzeczki
- Jarosław Madziała (ZrobioneZdrewna.pl), widowiskową główką na 4:1 kończąc długie zagranie jednego ze współpartnerów;
- Michał Banaś (Dream Team), zaskakującym lobem z niesamowicie ostrego kąta przerzucając piłkę nad głową swoją jak i bramkarza ZrobioneZdrewna.pl.
Największe uznanie jednak dla Mirosława Kachela, którego bomba z rzutu wolnego obok muru i próbującego interweniować golkipera to prawdziwa piłkarska perfekcja.
Szóstka kolejki
Adrian Grotka (Granda – 1*) - Marek Kudzia (RAFkOP – 1*), Sylwester Nowak (RKS Huwdu – 1*), Mirosław Kachel (Lachy – 2*), Marcin Szymoniak (ZrobioneZdrewna.pl – 1*), Jarosław Madziała (ZrobioneZdrewna.pl – 1*)
Szóstka drugiego tygodnia II ligi jest wyjątkowo ofensywna. Drobne kontrowersje może wzbudzać nominacja Marka Kudzi, który skierował piłkę do swojej bramki, zanotował kluczową stratę w drugiej połowie oraz drugi rzut karny wykorzystał mocno na raty. Nie można jednakże pominąć jego wpływu na grę ofensywną, bo 4 bramki zawodnika odpowiedzialnego za obronę muszą robić wrażenie. Najmniej z wybranych graczy pola, bo „tylko” trzy gole zdobył ciągnący atak lachowiczan Mirosław Kachel. Z sześcioma trafieniami błysnął Sylwester Nowak z RKS Huwdu. Podobnym bilansem mógł się też pochwalić Marcin Szymoniak, który przypomniał sobie, że ma dziurawić siatki rywali. Swoistym MVP kolejki trzeba zaś uznać jego kolegę z drużyny. Jarosław Madziała - bo o nim mowa - oprócz czterech swoich trafień, zaliczył kilka dopieszczonych asyst, odbierał, mądrze biegał, utrudniał życie obrońcom, był po prostu nie do powstrzymania.
*- łączna liczba wyborów do szóstki kolejki II ligi
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze