Reklama


ALPS: Podsumowanie meczy weekendowych 10/11 października

14/10/2015 16:38

Za nami kolejna, tym razem bardzo zimna, odsłona rywalizacji piłkarskich amatorów. Popisali się przeczuciem wieszczący, że rewelacyjni The Dreamers pierwsze punkty w I lidze stracą z innym beniaminkiem – Zawojski.pl. Bezwzględnie wykorzystali to Los Asfaltos. Niczego nie wyjaśniający w kwestii trzeciego miejsca remis padł też w rywalizacji MSS-u ze Stolarzami. Wciąż nie może zaskoczyć – jeszcze aktualny – mistrz Gamba Furiosa, którego aktualnie zajmuje sprawa pozostania w elicie, a nie czołowych lokat.
Aż szkoda, że w nadchodzącą niedzielę ALPS nie gra w Białce (o czym szerzej w ważnym komunikacie), bo drugoligowcy stworzyli znakomitą kolejkę. We właściwie każdym spotkaniu wynik do końca pozostawał niewiadomą. Co zadziwiające, najmniej emocji było w starciu niepokonanych Betonu 2 i Lachów. Ci drudzy, liderzy mają tyle punktów co RAFkOP, ale na ich korzyść jest bezpośrednia wygrana z grzechynianami. Niemal jak Polska z Irlandią walczył za to z Szerszeniami FC Fikoł.
W Palczy żadnych kłopotów nie mieli ani Los Blancos – wysoko wygrywając z Deltą – ani Dzikie Wieprze – Playboys w ogóle nie dotarli na murawę. Wydarzeniem okazał się potyczka  Po Nalewce z FC Spartakus Kalvinosus, bo zakończona została pierwszym podziałem punktów na tym szczeblu.

 

 

Komunikat odnośnie rozgrywania 8. kolejki II ligi (Białka).

Z powodów organizacyjnych, zaplanowana na najbliższą niedzielę 8. kolejka II ligi ALPS zostaje odwołana. Jednocześnie termin jej rozegrania zostaje przełożony na 31 października br.(sobota) w godzinach od 15. do 21. Dokładne pory rozpoczęcia meczów zostaną wkrótce ustalone i naniesione do terminarza dostępnego na stronie internetowej sucha24.pl.

Zmagania w I oraz III lidze odbędą się w nadchodzący weekend 17/18 października zgodnie z planem. Drugoligowcy na białczańskiego orlika powrócą 25 października, kiedy rozgrywana będzie 9.kolejka.

Reklama

 

ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – Sami Swoi Palcza  2:4 (2:3)

Zespoły rozpoczynały bez rezerwowych, w trakcie pierwszej połowy do juszczyńskiej szóstki dołączył jeden zmiennik. Tylko z poziomu kibica rywalizację kolegów obserwował kontuzjowany po poprzednim meczu Jarosław Madziała. Osłabieni współpartnerzy rozpoczęli jednak po swojej myśli, bo Marcin Szymoniak pewnie wykorzystał sytuację sam na sam po długim zagraniu. Właściwie na tym skończyło się wszystko, co miłe tego dnia dla ZrobioneZdrewna.pl. Sami Swoi dość szybko wyrównali po rzucie wolnym Rafała Wierzbickiego, a następnie przejęli inicjatywę, wykorzystując ogólnie złą dyspozycję juszczynian. Ci mylili się przy wyprowadzaniu piłki, rozgrywaniu w środku czy kluczowych podaniach z przodu. Także defensywa była wybitnie dziurawa i długo to właściwie tylko bramkarz Mariusz Kuszyk był w stanie zatrzymywać przeciwne akcje, wygrywając m.in. niezliczoną liczbę starć oko w oko. Hegemonię golkipera wreszcie musiał ktoś przerwać, a graczem tym okazał się Łukasz Dróżdż, po czym za ciosem poszedł Wierzbicki. Niewiele przed przerwą strzał zza pola karnego oddał Marcin Jabcoń, Łukasz Kania wybronił próbę, ale że gracz rodem z Wieprzca był wcześniej faulowany, to natychmiast zarządzono rzut wolny. Przegrywający skorzystali idealnie, bo Krystian Kwaśniewski strzelił płasko wprost do siatki. Palczanie odpowiedzieli szybko, choć już po zmianie stron, za sprawą Macieja Warchoła. Czas zaczął coraz szybciej płynąć dla goniących wynik i chociaż było u nich widać dużą determinację, to naprawdę zła gra i kiepskie próby budowania akcji już w strefie obronnej nie pozwalały na skuteczne nawiązanie walki, a jedynie pokaz bramkarskich umiejętności Kuszyka. Dzięki niemu ambitnie do końca grający juszczynianie nie zanotowali więcej strat. Z drugiej strony Sami Swoi jakiegoś specjalnie dużego naporu na swoją bramkę chyba nie odczuwali.

Reklama

 

West Side Palcza – Dream Team Sucha Besk.  3:4 (1:3)

Po porażce z Lachami West Side liczyło, że odkucie się z - mającymi poprzednio kłopoty kadrowe i rozgromionymi – suszanami będzie planem bardzo realnym do zrealizowania. Tym razem Dream Team dysponował już liczniejszym zespołem i zupełnie inaczej podszedł do rywalizacji. Może po minucie czy dwóch prostopadłe podanie ze środka na prawe skrzydło dostał Bartłomiej Karlak, po czym w biegu huknął idealnie, bo futbolówka uderzywszy w poprzeczkę, wylądowała w sieci, nie dając czasu Pawłowi Grygielowi na jakąkolwiek interwencję. Niebawem Karlak posłał piłkę gdzieś w znajdujący się za wysokim ogrodzeniem las, ale kolejna próba zakończyła się zupełnie odwrotnie – 0:2. Do formalnych gospodarzy wreszcie dotarło, że to żaden spacerek i spróbowali spiąć szyki. Udało się to częściowo, ponieważ połowę strat odrobił Daniel Pocielej, choć trzeba przyznać, że trafienie było trochę przypadkowe. Cóż z tego, po kilku minutach przewaga znów wzrosła, gdy pierwszego gola w sezonie zdobył Paweł Trzop. Po przerwie wymierny sygnał do odrabiania strat dał wreszcie najskuteczniejszy palczanin Sebastian Gibas. Suszanie cofnęli się, zaczęło się wydawać, że znów popełnią błąd z meczów z RAFkOPem oraz Grandą, gdy defensywna, zachowawcza postawa doprowadziła ich do strat kompletów punktów. Na szczęście po zejściu – nie mogącego tym razem grać pełnych 50 minut – Karlaka, ciężar gry wziął na siebie kapitan Jakub Włodarczyk. Popisał się on ładną akcją indywidualną, przyjmując dalekie zagranie, po czym mając dwóch rywali na plecach umiejętnie się zastawił i z woleja posłał piłkę do siatki. Co ciekawe, był to dopiero drugi (!) gol Dream Teamu zdobyty w jesiennych rozgrywkach w drugiej połowie. Wcześniej tej sztuki dokonał jedynie Michał Banaś w wysoko przegranym meczu ze ZrobioneZdrewna.pl. Właśnie ewentualna porażka zaglądnęła prowadzącym w oczy, gdy fatalny błąd przy rozgrywaniu w defensywie popełnił bramkarz. Krótkie podanie do partnera w obronie okazało się niedokładne, więc Gibas mógł tylko trafić do „pustaka”. Wprowadziło to sporo nerwowości w poczynaniach, a nadzieję wlało w West Side. – Strzelec dwóch bramek dla tej ekipy starał się jak mógł, usilnie chcą przedrylować oponentów pod ich bramką. Niestety, czasem próby te były już do bólu przesadne (albo też za małe było wsparcie kolegów) i suski team zdołał w końcu doprowadzić sprawę do końca. Pierwsze zwycięstwo stało się faktem, co pozwoliło przesunąć się na ósmą lokatę, nieco oddalając od strefy spadkowej.

Reklama

 

Beton 2 Sucha Besk. – Lachy Lachowice 3:7 (2:4)

Zapowiadane jako najbardziej zacięte spotkanie, niespodziewanie zakończyło się najokazalszą tej niedzieli wygraną. Głównym sprawcą całego zamieszania był Mirosław Kachel, z którym nie mogli sobie poradzić obrońcy Betonu 2, zbyt często faulując go przed swoim polem karnym. Już pierwsze takie zagranie zakończyło się rykoszetem, z czego łatwo skorzystał Jarosław Habowski. Kilka minut później do remisu doprowadził Patryk Bułka, ale kolejny rzut wolny zakończył się golem Kachla, który sam dobijał swoją pierwszą próbę. Potem najskuteczniejszy z lachowiczan trafił z gry, a następnie już bezpośrednio wykorzystał kolejny faul w niebezpiecznej strefie. Między tymi trafieniami gola kontaktowego zdobył jeszcze Bułka. Zmiana stron nie odmieniła przebiegu potyczki. Prezentujący się po raz pierwszy w nowych strojach Beton 2 ładnie wymieniał podania, dochodził do swoich okazji, ale w największym skrócie był po prostu mniej więcej dwa razy mniej skuteczny od przeciwnika. Znów błysnął Kachel, zdobywając świetną bramkę z dystansu (już nie ze stojącej piłki). Potem sprytem wykazali się suszanie. Gdy udało się im wywalczyć swojego wolnego z kilkunastu metrów, szybkie rozegranie bez sygnału gry na gwizdek zakończyło się umieszczeniem futbolówki w niemalże pustej bramce przez Michała Czaickiego. Lecz dla jego ekipy to już ostatni miły akcent. Rafał Ząbek podwyższył na 6:3, a - po raz wtóry wspominany - Kachel kopnął do siatki piąty raz tej zimnej niedzieli, ustalając końcowy rezultat, zapewniający Lachom drugą lokatę i start z pole position (pauza już za nimi) w walce o awans do I ligi.

Reklama

 

Granda Kojszówka – RAFkOP Grzechynia 3:4 (0:3)

Zaczęło się tak jak często (za często) Granda rozpoczyna jesienią. Kilkadziesiąt, może więcej sekund i Rafał Zielonka już dał prowadzenie grzechynianom. Dalsze 10 minut, a Włodzimierz Mosór oraz Marek Kudzia doprowadzają do wyniku 0:3, więc RAFkOP mógł spokojnie rozgrywać zawody. Co prawda odniesione spore straty otrzeźwiły kojszowian, zwłaszcza w defensywie, lecz próżno było wypatrywać przed drugą połową specjalnych przesłanek, by grzechyńska drużyna miała czuć się zagrożona. Ponownie okazało się, że pozory mylą. Gracze z Kojszówki w końcu zdobyli bramkę – konkretnie Jakub Liszka – co przywróciło wiarę i pozwoliło przenieść grę w stronę przeciwnej bramki. Napór stawał się widoczny, a w końcu dopisało też szczęście, bo Marek Kudzia, chcąc nie chcąc, zablokował ręką półgórne dogranie w „szesnastce”, co skończyło się rzutem karnym wykorzystanym przez Jakuba Stanka. Wynik na styku sprowokował więcej ostrożności w poczynaniach prowadzących, ale nie uchroniło to od utraty minimalnej przewagi. W którymś momencie futbolówkę na połowie rywali otrzymał Grzegorz Frydel, obrócił się, momentalnie oddając precyzyjny strzał w dolny róg, którego golkiper nie był w stanie zatrzymać. Wszystko zaczynało się więc od nowa i duża niespodzianka stawała się możliwa. Granda nieco spuściła z tonu po wyrównaniu, a najlepiej wykorzystał to Marcin Malczewski, którego bramka kilka minut przed końcowym gwizdkiem dała dużą radość w zespole. W ostatnich fragmentach RAFkOP po prostu postawił szczelną defensywę, co pozwoliło na szczęśliwy dla niego finisz.

Reklama

 

Szerszenie Bieńkówka – FC Fikoł Skawica  2:3 (1:2)

Typowe spotkanie walki, w którym znacznie więcej było nieczystych zagrań, kar indywidualnych, słownych utarczek niż bramek. Być może paradoksalnie? dzięki temu mecz dobrze się oglądało, bo od godziny czternastej zwyczajnie „działo się” na białczańskim orliku. Skawiczanie mieli wyraźną ochotę nareszcie zapunktować i po kilku minutach zaczęli te plany wcielać w życie. Najpierw z niełatwej pozycji, choć mając przed sobą jedynie bramkarza Michała Głuca, trafił Dawid Sumera. Kilka chwil później, niebrzydko uderzywszy, podwyższył Marek Pacyga. Po kolejnych minutach dla FC Fikoł podyktowany został rzut karny, po czym ostra rywalizacja oraz emocje rozgorzały na dobre. Powodem nie sama decyzja o karnym, ale fakt, iż bardzo źle – daleko od słupka – wykonał go Sumera, co ostatecznie poskutkowało tym, że Szerszenie mogły podnieść się z kolan. Krok do tego nastąpił jeszcze w pierwszej odsłonie, gdy drogę do bramki znalazł Krystian Oczkowski. Potem skawicki zespół potrafił sobie stworzyć więcej lepszych szans, ale zupełnie szwankowała skuteczność, w czym wydatnie pomagał też wspomniany Głuc. Bieńkowianie nie pozostawali dłużni i w drugiej części dopięli swego. Na listę strzelców wpisał się Marcin Gaura. Mniej więcej między 35. a 45. minutą na boisku królowały zagrania faul i dwuminutowe wykluczenia. Dwa razy taką karę odcierpiał Dawid Sumera. Dobitnie okazało się, że poza boiskiem nie pomaga swojej drużynie, bo to on zadał decydujący cios, gdy powrócił na murawę. FC Fikoł wykonywał aut dziesięć metrów za linią środkową, górne zagranie poleciało idealnie w kierunku pozostawionego bez opieki Sumery, a ten zrobił użytek z głowy, uderzając przy słupku. Bohaterem końcówki został z kolei broniący Jakub Zemlik. Gdy Szerszenie ruszyli do przodu, Zemlik popisał się refleksem, na korner wybijając niesamowicie groźnego, kąśliwego woleja z linii pola karnego. Już w doliczonym czasie zawodnicy z Bieńkówki mieli jeszcze rzut wolny ze skrzydła, ale zabrakło celnego strzału.

Reklama

 

 

Gol niedzieli
Bartłomiej Karlak (Dream Team) na 0:1 z West Side

Były bramkarz m.in. Garbarza Zembrzyce czy Tempa Białka popisał się spektakularnym, niemal bombowym uderzeniem od poprzeczki z prawej strony, poprzedzonym przytomnym, otwierającym zagraniem z drugiej linii.

 

Szóstka kolejki
Mariusz Kuszyk (ZrobioneZdrewna.pl – 1*) – Bartłomiej Karlak (Dream Team – 2*), Jakub Włodarczyk (Dream Team – 2*), Rafał Wierzbicki (Sami Swoi – 2*), Marcin Malczewski (RAFkOP – 1*), Mirosław Kachel (Lachy – 3*)

Reklama

Golkiper ZrobioneZdrewna.pl zdecydowanie wyróżniał się na tle nie najlepszej tego dnia drużyny. Nie lada wyczynem może popisać się z kolei Bartłomiej Karlak, który nasze wyróżnienie zgarnął raz jako bramkarz, a teraz jako zawodnik z pola. Po raz drugi zauważony został również jego kolega Jakub Włodarczyk, który jak zwykle prezentował się bardzo solidnie, potwierdzając dyspozycję bardzo ważnym golem. Absolutnie kluczowe było z kolei trafienie, też nie schodzącego poniżej pewnego poziomu, Marcina Malczewskiego. Rafał Wierzbicki momentami wydaje się zupełnie niepozorny na boisku, ale gdy dostanie piłkę, potrafi zrobić różnicę na korzyść Samych Swoich. Najlepszym zawodnikiem siódmej kolejki trzeba uznać Mirosława Kachla, z którym w żaden sposób nie radził sobie Beton 2. Dwaj ostatni gracze skorzystali na urazie Jarosława Madziały i wskoczyli za plecy Marcina Szymoniaka w klasyfikacji strzeleckiej, mając na koncie po 14 bramek. Tuż za nimi jest Sebastian Gibas z 13-stoma golami.

*- łączna liczba wyborów do szóstki kolejki II ligi 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama