Reklama


ALPS: Podsumowanie 1 kolejki II ligi.

01/09/2015 21:24

Grzechyński RAFkOP otwiera tabelę po inauguracyjnej niedzieli rozgrywek II ligi w ramach ALPS. Prowadzenie dała wysoka wygrana nad Szerszeniami z Bieńkówki. Pozostałe drużyny, które zainkasowały komplet punktów, nie zwyciężały aż tak pewnie. W meczu Dream Teamu z RKS Huwdu nie poznaliśmy triumfatora.

W trzeciej lidze całkiem nieźle wypadli nowo zgłoszeni. Dość spokojnie swoje mecze wygrali Los Blancos, Kontra Banda, a zwłaszcza Dzikie Wieprze, które dzięki nie daniu szans Delcie zaczynają od pozycji wicelidera. Przegrał Sużyw, a duży falstart zanotowało Po Nalewce, porażką 2:11 z Pretorians, umożliwiając tym ostatnim objęcie przodownictwa.

Dream Team Sucha Besk. – RKS Huwdu Bieńkówka 2:2 (2:2)

Mimo że pierwsza potyczka rozgrywana było o 10:00, to ogromny upał już o tej porze dawał się biegającym po białczańskim orliku we znaki. Brak jakichkolwiek rezerwowych w suskiej ekipie oraz jeden człowiek na zmianę u oponentów odbiły się wyraźnie na tempie gry. Pierwszą drugoligową bramkę w sezonie jesień 2015 zdobył z najbliższej odległości Damian Putyra, po tym gdy defensorzy Dream Teamu źle wybijali futbolówkę z własnego pola bramkowego. Formalni gospodarze błyskawicznie wyrównali dzięki Jakubowi Wójtowiczowi. Kilka minut później ten sam gracz wyprowadził swój zespół na prowadzenie… jedyny raz w tym meczu. Jeszcze przed przerwą Mateusz Malina trafił na 2:2 i na tym zakończyły się ofensywne popisy. Potem tak wybornych okazji zabrakło, a i z tych mniej korzystnych gole nie padły, więc w drugich 25 minutach Rafał Salawa oraz zawodnicy z Suchej Beskidzkiej (tego dnia bez stałego bramkarza) zachowali czyste konto. W doliczonym czasie obie szóstki długo rozgrywały pod przeciwnymi polami karnymi, lecz ambitna postawa bloków defensywnych nie pozwoliła na zmianę wyniku.

Reklama

Sami Swoi Palcza – West Side Palcza 5:6 (3:2)

Palczanie próbowali wstępnie doprowadzić do tego, by spotkanie rozegrać na rodzimym orliku dzień wcześniej. Z różnych względów nic z tego nie wyszło, więc jedni i drudzy musieli grać w pierwotnie zaplanowanym miejscu oraz czasie. Obie ekipy wyszły „gołymi” szóstkami, więc także ten mecz szaleńczego tempa nie przyniósł. Przeciwnicy znają się, zagrali z respektem dla siebie, rozstrzygając wszystko w sportowej i dość emocjonującej walce. Szybki gol Łukasza Dróżdża sugerował, że Sami Swoi udzielą beniaminkowi lekcji. Ten jednak naprędce doszedł do siebie, gdy strzał jednego z kolegów właściwie do pustej bramki dobił Michał Rymarczyk, a drugiego gola dołożył Daniel Pocielej. Jeszcze przed przerwą przegrywający odzyskali minimalną zaliczkę, ponieważ do siatki piłkę skierowali Jan Chromy, a także Rafał Wierzbicki. W drugiej części czwartego gola dołożył Maciej Warchoł, po czym w niezrozumiały sposób zaczęła gubić się defensywa byłego pierwszoligowca (może też ze względu na coraz wyższą temperaturę). Skrzętnie wykorzystali to przeciwnicy. Kontakt udało się złapać po strzale Sebastiana Gibasa, a wyrównał i niedługo później dał West Side również prowadzenie 5:4 Krzysztof Sala – efektowna główka posłana w kierunku dalszego słupka po rzucie rożnym. Sami Swoi dopiero wtedy zdołali się jeszcze raz zebrać. Drugi raz Pawła Grygiela pokonał Łukasz Dróżdż i można było odnieść wrażenie, że podział punktów jest do zaakceptowania przez obie drużyny. Inny plan miał Przemysław Dróżdż zadając decydujący, jak się okazało, cios. Na kolejny stan remisowy zabrakło już czasu, a może uciekających w zastraszającym tempie sił, więc debiut graczy beniaminka okazał się trzypunktowy.

Reklama

Lachy Lachowice – ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 6:4 (2:1)

Zdecydowanie najlepsze niedzielne spotkanie, w którym oglądaliśmy najwięcej twardej walki, sporo spięć podbramkowych, dążenie do końcowego triumfu przez każdy z teamów. Powrót juszczynian na drugi szczebel od samego początku był trudny. Józef Pochopień i Mirosław Kachel dali dwubramkowe prowadzenie Lachom, które utrzymywało się przez nieco dłuższy czas. Kontaktowego gola udało się wreszcie strzelić Jarosławowi Madziale. Pochodzący z Białki gracz dostał podanie kilkanaście metrów przed bramką, zastawił się, szybkim ruchem znalazł pozycję strzelecką i ładnym, mocnym uderzeniem nie dał szans Dawidowi Kąkolowi. Niedługo później jego vis-a-vis między przeciwnymi słupkami właściwie w pojedynkę zatrzymał trójkę rywali, dając jeszcze nadzieję kolegom po ich fatalnej stracie przy rozgrywaniu na własnej połowie.

Reklama

Pauza przyniosła zdecydowaną odmianę u próbujących gonić, którzy przejęli inicjatywę, zdobywając kolejne trzy gole – kolejno: Marcin Jabcoń, Marcin Szymoniak, Krystian Kwaśniewski. Wtedy przypomnieć o sobie postanowił w Lachach Kachel. Dwa gole, w tym pokazujące jego kunszt trafienie, przy którym inteligentnym dotknięciem uprzedził golkipera, nie dając mu okazji do interwencji. Odzyskanie prowadzenia przez lachowiczan to sprawka Pochopienia. On też pogrążył rywali w ostatnich fragmentach, gdy zamknięciem kontry zakończył emocje.

Granda – Beton 2 3:6 (1:4)

Reklama

Zespołowi z Kojszówki zupełnie nie szło w pierwszej połowie, co bez skrupułów wykorzystywali młodzi gracze z Suchej Beskidzkiej. Po golach Konrada Nikiela, Michała Czaickiego z rzutu wolnego oraz Patryka Bułki było już 0:3. Gdy Robert Sowa w końcu przełamał zero po stronie zysków Grandy, drużyna otrzymała kolejny cios. W ostatniej akcji przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę Beton 2 wykonywał rzut wolny pośredni z prawej strony, przed polem karnym. Pechową interwencję, odbijając piłkę do własnej bramki, zaliczył Karol Dudziak i jego drużyna schodziła na przerwę w minorowych nastrojach.

Morale jednakże udało się odbudować i chociaż Czaicki jeszcze podwyższył wynik, to właściwie od początku drugiej odsłony kojszowianie ruszyli do przodu, sprawiając wyraźne kłopoty suskiej ekipie. Dwa razy ukąsił Grzegorz Frydel, więc pojawiła się nadzieja na odrobienie strat. Suszanie poprawili następnie defensywę, starając się spokojnie dowieźć trzy punkty do końca. To stało się już absolutnie pewne na kilka sekund przed końcem, gdy nieco kontrowersyjny rzut karny po zagraniu ręką wykorzystał Bartłomiej Mika. Słowem trzeba wspomnieć w tym miejscu osobie sędziego, który przyznał, że był to jego najsłabszy mecz tego dnia i drugi raz zawody poprowadziłby… inaczej.

Reklama

Szerszenie Bieńkówka – RAFkOP 1:9 (1:4)

Największy faworyt w pierwszej kolejce drugiej ligi, na nieszczęście dla pokonanych, nie zawiódł. Rezultat bezbramkowy utrzymywał się przez kilka minut, a jego panowanie dobiegło końca po golu Marka Kudzi. Na 2:0 podwyższył Michał Cygan, ale bieńkowianie zniwelowali połowę przewagi, gdy niecodziennym strzałem z czuba z dalszej odległości popisał się Krystian Oczkowski. Kolejne zaliczone bramki były już tylko dziełami grzechynian. Szerszenie umieściły jeszcze dwukrotnie piłkę w bramce, lecz że uczyniły to bezpośrednio przy wznowieniach z autu, to nie mogły one zostać uznane. Od stanu 1:4, po zmianie stron, gracze RAFkOPu przeżywali potężny, zaskakująco długi kryzys skuteczności. Dwoił, troił się w między słupkami ekipy w żółtych strojach Michał Głuc, broniąc też z dużym szczęściem, bo trzykrotnie ratował go słupek. Właściwie każdy z grzechyńskich graczy stanął przed stuprocentową sytuacją, której w żaden sposób nie potrafił wykorzystać. Impas przełamał wreszcie Krzysztof Kozina, a chwilę później – chcąc uratować sytuację – samobójczo trafił Szczepan Głuszek. Mimo to ambicja bloku defensywnego i broniącego Głuca (przez ostatnie minuty grał w polu) nie pozwoliły przeciwnikom na uzyskanie „chociaż” ‘dwucyfrówki’. Bohaterem końcówki był za to drugi z golkiperów - Paweł Szczurek który popełnił duży błąd przy wyjściu na przedpole, co jedynie dzięki szczęściu nie zakończyło się utratą gola. Okazja do rehabilitacji nastąpiła niebawem, gdy współpartnerzy pozwolili uderzać Szczurkowi z rzutu karnego. Próba najpierw zakończyła się powodzeniem, jednak została wykonana bez gwizdka na to zezwalającego, przez co musiała zostać powtórzona. Poprawka była bardzo niecelna.

Reklama

Gol niedzieli:

Jarosław Madziała (ZrobioneZdrewna.pl) na 2:1 z Lachami oraz

Krzysztof Sala (West Side) na 4:5 z Samymi Swoimi

Szóstka kolejki:

Michał Głuc (Szerszenie) – Bartłomiej Mika (Beton2), Jakub Włodarczyk (Dream Team), Krzysztof Kozina (RAFkOP), Józef Pochopień (Lachy), Mirosław Kachel (Lachy)

Nie sposób nie docenić zaangażowania, ambicji i motywacji udzielanej kolegom przez Michała Głuca w bramce Szerszeni. Między słupkami mecz rozpoczynał także Jakub Włodarczyk, zaliczając tym samym każdą pozycję w potyczce z RKS Huwdu. Krzysztof Kozina oraz Bartłomiej Mika byli odpowiedzialni głównie za rozbijanie ataków rywali oraz kierowanie zespołami w tyłach, co wydatnie pomogło przy zdobyciu trzech punktów. Obaj panowie dobrą postawę ukoronowali golem. W przodzie najlepiej prezentowała się za to dwójka z Lachów: Józef Pochopień i Mirosław Kachel zdobyli po hattricku.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama