Reklama


ALPS. Orlikowa pigułka - VIII kolejka (19 czerwca)

21/06/2016 21:27

No i stało się. Na kolejkę przed końcem rywalizacji poznaliśmy mistrza Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego. Tytuł przypadł suskim Los Asfaltos, którym w przedwczesnej koronacji nieoczekiwanie pomógł AKS Las.

 

 

I liga:

Stolarze Sucha Beskidzka – Beton2 Sucha Beskidzka 0:3 (walkower)

Szok i niedowierzanie. Tak jednym zdaniem można określić to co w ostatnim czasie dzieje się z suskimi Stolarzami. Niegdyś ligowa potęga w tym sezonie nie zachwycała. Nikt jednak nie spodziewał się, że niedawny hegemon nie będzie potrafił zebrać się na mecz i to mecz o życie. – Obowiązki zawodowe zatrzymały zawodników i stało jak się stało. Jesteśmy w trudnej sytuacji. Nawet jak wygramy w niedzielę z Lachami to możemy spaść jeżeli Beton2 wygra mecz bo przegraliśmy także z MSS – zauważa Tomasz Wala kapitan Stolarzy.

Reklama

 

Monter Kurów – Lachy Lachowice 5:0

Walczący wciąż o miejsce na podium Monter nie zawiódł. Kurowianie są chyba jedną z tych nielicznych drużyn, które pokonały Lachy bez większych kłopotów. Bo choć Lachy przegrywają mecz za meczem to zawsze po twardej walce. W niedzielę na placu gry rządził tylko Monter. Dla ekipy dowodzonej przez Tadeusza Copiję trafiali: Mateusz Juryta (dwa razy), Paweł Gach, Robert Skrzypek i Dariusz Dużyński.

 

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – MSS Las 4:3

Murowanym faworytem byli suszanie, ale w niedziele upalne przedpołudnie niewiele im wychodziło. – Wygraliśmy, ale strasznie się męczyliśmy. Nasza gra pozostawiała wiele do życzenia – zauważył po meczu Krystian Krzeszowiak kapitan Asfaltów. Jego ekipa musiała dwukrotnie gonić wynik. Na bramkę Żurka odpowiedział Paweł  Cieślewicz, a na trafienie Myśliwca – Tomasz Bielarz. Gdy po bramce Rafała Pietrusy suszanie po raz pierwszy objęli prowadzenie wydawało się, że jest po meczu. Nic bardziej mylnego. Za sprawą Piotra Kużlika MSS uwierzył, że tego meczu nie przegra. Suszanie mieli jednak w swoich szeregach celującego w koronę króla strzelców Pawła Cieślewicza, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców zdobywając jakże ważną bramkę. Kilkadziesiąt minut później okazało się bowiem, że wygrana jaką zapewniło celne uderzenie „Cieśli” dała suszanom tytuł mistrzowski. 

Reklama

 

The Dreamers Maków Podhalański – AKS Las 5:6

- Bardzo ciekawa sytuacja w pierwszej lidze. Jeśli The Dreamers i Los Asfaltos wygrają swoje mecze to raz, że zagrają w bezpośrednim pojedynku za tydzień o mistrzostwo, a dwa umożliwią Nam, Monterom, Relaxowi i trochę utrudnią AKS-owi i MSS-owi walkę o trzecie miejsce – zauważył na swoim profilu FB Zawojski.pl I nie tylko piłkarze tej ekipy, ale wielu innych nie dawali rewelacji ligi – AKS większych szans w starciu z Marzycielami. I początek niedzielnego meczu to potwierdził. Po trzech bramkach Jarosława Bielarza i jednym Michał Bargiela makowianie prowadzili już 3:1 i nic nie wróżyło ich dramatu. Okazało się jednak, że długa i wartościowa ławka rezerwowych bywa równie ważna co wyjściowy skład. Lejący się z nieba żar sprawił, że makowianie z minuty na minutę opadali z sił. AKS niczym Polacy pod Grunwaldem jakby tylko na to czekali. Kontaktowego gola zdobył Radosław Pająk, a dwa kolejne ciosy wyprowadził niezwykle skuteczny tego dnia Michał Bargiel. Przebudzenie Jarosława Bielarza na niewiele się zdało, gdyż Bargiel był nie do zatrzymania. Gdy dołożył dwa kolejne trafienia sensacja zaczęła stawać się faktem, a gol Krzysztofa Hubickiego niczego już nie zmienił. AKS wciąż liczy się w walce o podium, a nawet o tytuł wicemistrzowski, a Marzyciele nie tylko stracili szanse na tytuł mistrzowski, ale muszą szybko wylizać rany, gdyż jeżeli przegrają drugi mecz z rzędu to mogą w ogóle wylecieć z podium.

Reklama

 

Relax Białka – Zawojski.pl Sucha Beskidzka 3:4

Potyczka Relaxu z Zawojski.pl dla obu drużyn miała duże znaczenie. Białczanie w razie wygranej mieliby jeszcze szanse na miejsce na podium, choć przed nimi perspektywa gry z AKS Las. Za to Zawojski.pl potrzebował punktów, by przed ostatnią serią gier nie musieć drżeć o ligowy byt. Tym bardziej, że przed nim starcie z Monterem.

W „nierównym” meczu większą determinację wykazali suszanie i to oni cieszyli się z wygranej, która dosłownie i w przenośni rodziła się w bólach i wymagała wylania hektolitrów potu. Pierwsi na prowadzenie wyszli białczanie (gol Pacygi, ale czy Michała czy Mateusza jeszcze nie ustaliliśmy), ale za sprawą Tomasza Smyraka, Jarosława Franczaka i Gabriela Lampke suszanie opanowali na chwilę sytuację, gdyż Relax po bramce Szymona Peny złapał kontakt. Gdy do siatki trafił Jakub Kaczmarczyk Zawojski.pl mógł ponownie odetchnąć. Co prawda Dawid Dyrcz zmniejszył rozmiary porażki, ale na więcej białczan nie było już stać.

Reklama

 

II liga:

 

ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn - Dzikie Wieprze Wieprzec 6:7     

Wynik może sugerować, że rozegrane awansem w sobotę spotkanie było bardzo zacięte i wyrównane. Pozory jednak mylą. Jeszcze na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem Krzysztofa Borowego będące już pewne awansu Dzikie Wieprze prowadziły 7:3. Juszczynianie dopiero w końcówce podgonili wynik, a kontaktowego gola zdobyli na około pół minuty przed końcem meczu. Dla zwycięzców cztery bramki zdobył Arkadiusz Bachul, dwie Wojciech Pająk i jedną Tomasz Murzyn. Wśród pokonanych hat-tricka zaliczył Marcin Kuszyn, dwie bramki upolował Łukasz Sarna, a jedną Łukasz Kaczmarczyk. - Za nami ostatni mecz w rozgrywkach, który zakończył się pozytywnym wynikiem. Po wygranej 7:6 znów wskakujemy na fotel lidera. Jednak chyba nie na długo, ponieważ przed Gambą jeszcze jeden mecz, którego łatwo nie odpuszczą. A już teraz gorąco zapraszam na niedzielne spotkanie z drużyną GKS Świt Osielec o godzinie 12 – czytamy na profilu FB Dzikich Wieprzy, którym gratulujemy wygranej i awansu do I ligi.

Reklama

 

Rafkop Grzechynia – West Side Palcza 4:9

Grający już tylko o jak najwyższe miejsce w lidze, czyli o prestiż West Side zachował postawę fair play. W efekcie grzechynianie znaleźli się w bardzo trudnym położeniu bo jak wspomnimy poniżej zostali wyprzedzeni przez skawickiego Fikoła. Dla Rafkopu w niedzielnym meczu trafiali Łukasz Nitoń (dwa razy), Rafał Zielonka, a jednego gola sprezentował Radosław Drabina, ładując piłkę do własnej bramki. Dla West Side cztery bramki zdobył Sławomir Kwaśniewski, trzy Karol Bartyzel, a po jednej Sebastian Gibas i Daniel Pocielej. 

Reklama

 

Sami Swoi Palcza – Złote Skrzydła Sucha 5:5

Dziesięć bramek zawsze miła się ogląda. Z podziału punktów niewątpliwie bardziej zadowoleni mogą być palczanie, gdyż praktycznie zapewnili sobie utrzymanie. Złote Skrzydła przy bardzo niekorzystnym zbiegu okoliczności mogą jeszcze z ligi wylecieć. W niedzielę dla palczan bramki zdobyli (brak strzelców), a dla suszan trzy Grzegorz Gracjasz, a po jednej Mateusz Gracjasz i Tomasz Siwek.

 

FC Fikoł Skawica – RKS Huwdu Bieńkówka 7:3

Skazywani na pożarcie skawiczanie bronią się przed spadkiem rękami i nogami. Dzięki niedzielnej wygranej są o krok od utrzymania się. Co prawda z Gambą Furiosą mogą nie wygrać, ale Rafkop, którego wyprzedzili w starciu ze Złotymi Skrzydłami nie będzie faworytem.

Reklama

W niedzielę drugie życie FC Fikołowi dali Dawid Sumera (trzy bramki), Tadeusz Pluta (dwie bramki), Marek Pacyga i Waldemar Ostruszka – po jednym golu. Dla pokonanych wszystkie trzy bramki zdobył Paweł Rymarczyk.

 

III liga:

 

Młode Wilki Budzów – Szerszenie Bieńkówka 6:7

Być może wynik tego spotkania byłby zgoła odmienny gdyby obie ekipy dysponowały porównywalnymi składami. Tymczasem budzowianie wystawili zaledwie pięciu zawodników. I choć trzymali się dzielnie to dwukrotnie liczniejsze Szerszenie miały znacznie ułatwione zadanie. Dla budzowian trzy bramki zdobył Dominik Mika, a po jednej Dominik Bielarz, Benjamin Pępek i Robert Gibas. Dla Szerszeni po dwa trafienia zaliczyli Paweł Knapczyk, Marcin Gaura, a po jednym razie ukłuli – nomen omen- Grzegorz Polak, Krystian Oczkowski i Bartłomiej Głuc.

Reklama

 

Playboys Budzów – Husaria 10:4

Dla obu drużyn było to bardzo istotne starcie. Playboys musieli wygrać, by na finiszu rozgrywek nie zostać wyprzedzonym przez BVB. Husarii zwycięstwo niczego nie gwarantowało. Niemniej tylko ono przedłużało szanse na awans. Mecz jednak był jednostronnym widowiskiem. Gdy jednak ma się w swoich szeregach takiego napadziora jak Dominik Sergiel to można śmiało patrzeć w przyszłość. W niedzielne przedpołudnie as napadu zdobył aż siedem bramek. A, że Wojciech Zaręba dołożył jeszcze dwie i Szymon Bukowski jedną to Husaria ze skrzydlatej jazdy zamieniła się w piechotę. Nie uniknęła klęski, choć zadała kilka ciosów – dwie bramki Michała Banasia i po jednej Krzysztofa Krzanowskiego i Mateusza Mirochy.

Reklama

 

Granda Kojszówka – Pretorians Białka 9:6

Granda była przed meczem z Pretorians w takiej samej sytuacji jak Playboys. By zapewnić sobie awans bez oglądania się na BVB musiała wygrać. I wygrała, choć Marcin Rzeszótko robił co mógł, by napsuć kojszowianom krwi. – Ma ciąg na bramkę i smykałkę. Fajny chłopak – komplementuje Mieczysław Talaga, prowadzący trzecioligowe zmagania. Jednak Granda miała w swoich szeregach Jakuba Stanka, który także zapisał na swoim koncie sześć bramek, ale przy tym wsparli go koledzy. Mateusz Mołek, Robert Sowa i Grzegorz Frydel dołożyli po jednej bramce, a Marcin Rzeszótko był osamotniony na placu boju.

Reklama

 

BVB Budzów – Kontra Banda Grzechynia 6:4

W niedzielę rano BVB miało jeszcze matematyczne szanse na awans. Gdy jednak wychodziło na boisko wiedziało już, że musi na niego poczekać, gdyż swoje mecze wcześniej wygrały Playboys i Granda. Tym sposobem czkawką odbiła się potyczka z Młodymi Wilkami, której BVB nie miało prawa przegrać gdyby było w pełni sił. Trzech punktów, które uciekły w tamtym meczu wyraźnie zabrakło. Być może ten fakt wpłynął demobilizująco na budzowian, którzy szybko dostali od grzechynian dwie bramki. Potem jednak się podnieśli i zakończyli ligę honorowo. Dla budzowian trzy bramki zdobył Krystian Nowak, dwie Michał Pawlica a jedną Kamil Polak. W szeregach grzechynian na listę strzelców wpisali się Dominik Suski, Robert Grabiec, Damian Jachniak i… no właśnie. Nazwisko czwartego strzelca pozostaje zagadką, gdyż wypełniający protokół bardziej niż na protokolanta nadaje się na… lekarza. Przynajmniej z racji posiadanego charakteru pisma bo kompetencji i kwalifikacji nie sposób ocenić. Możemy się jedynie domyślać kim jest „Bubli”. 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama