W ostatnich dniach piłkarze uczestniczący w ALPS rozgrywali nie tylko mecze piątej kolejki. Niektóre ekipy wykorzystały drugi długi majowy weekend do odrobienia zaległości.
I liga:
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Relax Białka 12:3
Mogło się wydawać, że przed zaległym meczem drugiej kolejki suscy Los Asfaltos mogli być pewni siebie. Ci jednak byli mocno skoncentrowani, gdyż ostatnio Relax napsuł im sporo krwi. – Mecz z Relaxem miał dla nas specjalny smaczek gdyż nie dość, że przegraliśmy z nimi dwa ostatnie mecze to za pierwszym razem porażka była dużo bardziej dotkliwa, gdyż pozbawiła nas tytułu mistrzowskiego – wspomina Krystian Krzeszowiak. Podkreśla, że tym razem także spotkanie zaczęło się mało obiecująco. Wprawdzie suszanie mieli optyczną przewagę, ale przez dziesięć minut nic nie chciało wpaść. Gdy już jednak wpadło to bramki zaczęły się sypać jak z rogu obfitości. Po dwóch bramkach Pawła Cieślewicza i trafieniach Rafała Pietrusy, Grzegorza Sitarza i Jana Kuczka Asfalty prowadziły już 5:0 i stało się jasne, że tego meczu nie przegrają. Tym bardziej, że po zmianie stron suszanie nie spasowali. Dwie kolejne bramki zdobył Paweł Cieślewicz i Rafał Pietrusa, a po bramce dołożyli jeszcze Krystian Krzeszowiak, Grzegorz Sitarz i Wojciech Bober. Białczanie zdołali się odkuć trzy razy – Adam Mazur (2 bramki) i Wojciech Polak. - Piłka wędrowała jak po sznurku od nogi do nogi, nikt tego dnia nie był samolubny i wolał podać koledze do pustej niż samemu szukać bramki, a przede wszystkim widać było w drużynie dobrą atmosferę, bez głupiego przegadywania i deprymujących kłótni. Ozdobą spotkania bramka Bobera z szybkiej kontry po przerwaniu ataku sam na sam. Szybkie wyprowadzenie piłki z własnej połowy przez jednego z obrońców, podanie Kuczka w pełnym biegu i chirurgiczne wykończenie akcji przez naszego Wojtusia – chwiali swoich kolegów Krystian Krzeszowiak. Dodał, iż trzeba oddać też rywalom, że widać iż skład im się trochę posypał. - Dzięki temu zwycięstwu obejmujemy prowadzenie w tabeli co akurat patrząc na ostatnie dwa sezony wcale nie jest dobrym prognostykiem – zauważa.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Monter Kurów 2:2
Trzy dni po meczu z Relaxem Los Asfaltos stanęli do boju z kurowskim Monterem i zdaniem wszystkich był to najlepszy mecz w tej edycji ALPS, a być może nawet spotkanie całej edycji. - Monter jak widać po ostatnich wynikach wzmocnił drużynę i dawno już zapomniał o porażkach z początku tej rundy. Na mecz z nami stawili się wszyscy oprócz kontuzjowanego Klimka, który nieszczęśliwie złamał rękę. Godnie na tej pozycji zastąpił go Rafał Barzycki – podkreślił klasę rywali Krystian Krzeszowiak. Przyznał jednocześnie, że trzecia gierka w ciągu pięciu dni zdecydowanie nie wyszła suszanom na dobre, gdyż oprócz zakwasów i drobnych urazów po piątkowym meczu z Relaxem doszły jeszcze problemy kadrowe. W ekipie Los Asfaltos brakowało Pilarczyka, Melzera, Kuczka, Bobera. - W meczu nie brakowało spięć, zapasów i męskiej walki bark w bark, choć zdarzały się złośliwe faule. Najważniejsze jednak, że zawodnicy drużyn przeciwnych mimo starć i spięć na boisku podchodzą do siebie i przybijają sobie piątki dziękując za dobry mecz – przyznaje z zadowoleniem czołowy piłkarz Asfaltów.
Pierwsi na prowadzenie wyszli kurowianie (gol Łukasza Folęgi), ale ich radość nie trwała długo. Po szybkiej akcji Cichy – Krzeszowiak – do bramki sytuacyjnie dzióbnął piłkę Cieślewicz. Po jednej z akcji Monter znowu wychodzi na prowadzenie. Piłka odbiła się od bramkarza i spadła pod nogi Mateusza Juryty, który bez problemu pakuje ją do bramki. Monter w tym momencie cofnął się i mądrze bronił (słowa uznania należą się szczególnie dyrygującemu obroną Skrzypkowi), a Los Asfaltos atakuje. Dogodnych sytuacji na wyrównanie nie wykorzystuje dwukrotnie Paweł Cieślewicz (między innymi z bliska trafia w poprzeczkę), Rafał Pietrusa (mocnym strzałem z lewej nogi przenosi piłkę minimalnie nad poprzeczką), a przede wszystkim Krystian Krzeszowiak, który nie wykorzystuje rzutu karnego (trafił w słupek).
W przerwie Tadeusza Dąbrowskiego w bramce suszanina zmienił Bartłomiej Karlak. - Druga połowa to tłuczenie głową w mur i próba sforsowania szczelnej obrony Montera, który zmienił sposób gry i co chwilę wyprowadza groźne kontry wrzucając długą piłę na rosłego Łukasza Folęgę – mówi Krystian Krzeszowiak.
Pięć minut przed końcem meczu suszanie dopięli swego. W gąszczu nóg najwięcej zimnej krwi zachował „Cieśla”. Przełożył piłkę na lewą nogę i mocno uderzył po długim rogu. Zasłonięty Rafał Barzycki nie miał szans na skuteczną interwencję. – Próbowaliśmy jeszcze raz zaatakować, ale brakowało nam skuteczności. Szkoda bo mecz był to wygrania. Ponadto straciliśmy Marcina Skrzypka. Tomek Bielarz zawsze grał ostro i twardo. Ale tym razem wszedł za ostro. Marcin dograł do końca meczu, ale ma stłuczone żebra i w następnych meczach na pewno nie zagra. Sam kiedyś miałem stłuczone żebra i wiem jaki to potworny ból – mówi Tadeusz Copija. Być może Monter miałby powody do radości, ale dwoma nieprawdopodobnymi paradami popisał się Bartłomiej Karlak, ratując suszan przed niechybną porażką.
Stolarze Sucha Beskidzka – Relax Białka 9:2
Pojedynek może nie grających już o najwyższe cele, ale wciąż mocnych Stolarzy z Relaxem był jednostronnym widowiskiem. W szeregach Stolarzy na listę strzelców wpisali się wszyscy występujący tego dnia z wyjątkiem bramkarza Krzysztofa Szafrańca i Bogdana Sobaniaka, czyli Andrzej Szafraniec, Łukasz Szczygieł (zdobył dwie bramki), Bartłomiej Łękawa, Tomasz Wala, Marcin Banaś, Kazimierz Koper, Sławomir Pacyga, Karol Głuc. Białczanie początkowo jeszcze się stawiali i po bramkach Tomasza Kaczmarczyka i Szymona Peny przegrywali tylko 2:3.
Beton2 Sucha Beskidzka – AKS Las 2:3
Po chwilowej zadyszce drugi oddech zdaje się łapać AKS Las, choć niedawny lider musiał sporo się namęczyć bo zdobyć trzy punkty kosztem suskiego Beton2. Spotkanie było typowym meczem bramka za bramkę. Na dwie bramki Radosława Pająka odpowiadał Patryk Bułka. Na celne uderzenie Krzysztofa Lenarta suszanie już jednak nie zdołali i musieli uznać wyższość rywali.
The Dreamers Maków Podhalański – MSS Las 4:1
Niezbyt długo nacieszył się miejsce w czołówce MSS Las. Makowscy Marzyciele szybko obdarli rywali z marzeń o wygranej, czy nawet remisie. Tomasz Jancarz i Maciej Pęczek wyprowadzili makowian na prowadzenie. Wówczas atak na bramkę makowian przeprowadził Myśliwiec i MSS złapał kontakt. Jednak dwie bramki Jarosława Bielarza pozwoliły makowianom na dobre opanować wydarzenia na murawie.
Lachy Lachowice – Zawojski.pl Sucha Beskidzka 3:7
Wiele wskazuje na to, że pierwszoligowa przygoda Lachów potrwa bardzo krótko i już jesienią sympatyczna i ambitna drużyna ponownie zagości na Orliku w Białce gdzie swoje mecze rozgrywają drugoligowcy. Przegrywając z Zawojski.pl lachowiczanie zanotowali czwartą porażkę i z jednym punktem zamykają stawkę, tracąc już 5 punktów do miejsca gwarantującego utrzymanie.
W meczu z suszanami Lachy długo stawiały zacięty opór. Na bramkę Tomasza Smyraka odpowiedział Uflant. Co prawda potem Zawojski.pl odskoczył na trzy bramki (po trafieniach Smyraka, samobóju, Marka Madejczyczka), ale Lachy za sprawą Pawła Pluty i Marcina Uflanta niemal w całości odrobiły straty. Cóż z tego, gdy trzy kolejne bramki zdobyli suszanie. Na listę strzelców wpisali się Jarosław Franczak, Jakub Kaczmarczyk i Tomasz Smyrak, który w ten sposób skompletował hat-tricka.
II liga:
Rafkop Grzechynia – FC Fikoł Skawica 5:7
Przed meczem trudno było jednoznacznie wskazać faworyta. Minimalnie większe szanse zdawali się mieć grzechynianie, którzy już w tym sezonie poznali smak zwycięstwa. Lepszą tzw. dyspozycję dnia mieli jednak skawiczanie i to oni cieszyli się z pierwszej w tej edycji wygranej, co sprawiło, że walka o utrzymanie się w II lidze nabrała jeszcze większych rumieńców. „Fikoły” do wygranej poprowadził Dawid Dumera, który aż czterokrotnie wpisał się na listę strzelców. Dwie bramki dołożył Waldemar Ostruszka, a jedną Tadeusz Pluta. Dla Rafkopu po dwa gola zdobyli Rafał Zielonka i Marek Kudzia, a jedo trafienie zanotował Krzysztof Kozina.
Dzikie Wieprze Wieprzec – Złote Skrzydła Sucha Beskidzka 3:0 (walkower)
Obie ekipy wyszły na plac gry bo obie przejawiały chęć pokopania sobie w gałę. Bramek za bardzo jednak nikt nie liczył (było prawdopodobnie 6:2 dla Dzikich Wieprzy), gdyż od początku było jasne, iż wynik zostanie zweryfikowany jako walkower na korzyść Dzikich Wieprzy. W szeregach Złotych Skrzydeł z premedytacją znalazł się Mateusz Gracjasz, który w poprzednim spotkaniu ujrzał czerwoną kartkę i winien pauzować.
Gamba Furiosa Zembrzyce – RKS Huwdu Bieńkówka 16:5
Kibice kochają takie mecze. Wszak duża liczba bramek cieszy oko. Niemniej emocji było jak na rybach, gdyż zembrzyczanie od początku rozpoczęli rozdawać karty, potwierdzając, iż interesuje ich szybki powrót do I ligi. Ostre strzelanie urządzili sobie szczególnie Wojciech Suwada (6 goli) i Mariusz Kopacz (5 bramek), ale hat-tricka zdążył upolować także Krzysztof Dyrcz. Po jednej bramce dla zwycięzców zdobyli Piotr Czaicki i Konrad Lenart, a dla pokonanych Rafał Salawa, Paweł Rymarczyk, Bartłomiej Szczepaniak, Mateusz Malina i Łukasz Kruźlak.
ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – Sami Swoi Palcza 6:5
Z pozoru był to najbardziej wyrównany i zacięty mecz, ale pozory lubią mylić. Juszczynianie po golach Jakuba Włodarczyka, Łukasza Kaczmarczyka (zdobył dwie bramki), Łukasza Szarleja, Marcina Kuszyka, Łukasza Sarny prowadzili już 6:2. Palczanie wzięli się za gonienie wyniku dopiero w końcówce. Gola kontaktowego zdobyli kilkadziesiąt sekund przed końcowym gwizdkiem, wiec na więcej brakło im czasu. W ich szeregach bramkostrzelnością wykazali się Rafał Wierzbicki (3 gole) i Tomasz Latoń (2 bramki).
III liga:
BVB Budzów – Husaria 13:1
W rozegranym awansem pojedynku BVB Budzów zdemolowało Husarię. Budzowianie zrobili to co zapowiadali już na wiele dni przed meczem. Pokryli Tomasza Garbatego i ten nie zdobył dziś ani jednej bramki. A jego koledzy także nie zabrali ze sobą prochu i już do przerwy BVB prowadziło 7:0, by ostatecznie wygrać 13:1. Dla zwycięzców pięć bramek zdobył Krystian Nowak, a po trzy Adrian Wrzodek i Michał Pawlica, a dwie Krzysztof Bałos. Honor rozbitej w pył Husarii uratował Matusz Mirocha. - Daliśmy dupy…. Na pochwałę zasługują Mateusz Mirocha i Marcin Konas – skomentował lakonicznie pojedynek Tomasz Garbaty.
Pretorians Białka – Młode Wilki Budzów 2:3
W przypadku meczu Pretorians z Młodymi Wilkami mieliśmy analogiczną sytuację jak w drugoligowym pojedynku FC Fikoł – Rafkop. Każde rozstrzygnięcie wydawało się możliwe, choć przed pierwszym gwizdkiem ciut większe szanse na wygraną zdawali się mieć białczanie. Zeszli jednak z placu gry pokonaniu. Na dwie bramki Marcina Rzeszótki odpowiedział dwoma trafieniami Paweł Sapoń. Tyle, że w odwodzie Młode Wilki miały jeszcze Marka Saponia, który celnym uderzeniem przychylił języczek u wagi na stronę budzowian.
Granda Kojszówka – Playboys Budzów 5:5
Przed tym meczem w redakcji doszło do małego sporu. Część specjalistów twierdziła, że spadkowicz, czyli Granda wygra z budzowianami, robiąc tym samym spory krok w kierunku powrotu do II ligi. Nie brakowało głosów, że to budzowianie dysponują obecnie większym potencjałem. Piłkarze postanowili pogodzić dziennikarskie środowisko, choć z remisu zapewne bardziej ciszą się budzowianie, gdyż dzięki niemu utrzymali się na prowadzeniu w ligowej tabeli.
Kontra Banda Grzechynia – Szerszenie Bieńkówka 2:4
Można śmiało powiedzieć, że w tym meczu o wygranej Szerszeni zdecydowało ich większe doświadczenie. Grzechynianie starali się, mieli przebłyski, ale stać ich było tylko na dwa celne trafienia Kamila Suskiego i Damiana Jachniaka. W Szerszeniach na listę strzelców także wpisało się dwóch zawodników – Mateusz Salabura i Bartłomiej Głuc, ale każdy po dwa razy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze