W Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego rozegrano już cztery kolejki. Przynajmniej w teorii bo sporo ekip ma zaległości, a niektórzy bardzo duże. Niemniej widać, że stawka jest bardzo wyrównana i każdy może wygrać z każdym. Tym sposobem tabele są bardzo spłaszczone, a i roszady w nich na porządku dziennym.
I liga:
Zawojski.pl Sucha Beskidzka – AKS Las 1:0
Po rewelacyjnym starcie AKS Las wyraźnie spuścił z tonu, choć nie jest to jednak zaskoczeniem. Większość przeciwników twierdziła, że wysoka pozycja reprezentantów powiatu żywieckiego jest bardziej dziełem przypadku i szczęścia niż ich aktualnych możliwości, a tym bardziej potencjału. O porażce z Zawojskim.pl zdecydowała jedna bramka. Gola na wagę trzech punktów zdobył dla suszan Przemysław Smyrak. – Cieszy to, że poziom w I lidze jest bardzo wyrównany. Pogromy zdarzają się rzadko i wynikają tylko z przyczyn losowych. Gdy obie ekipy są w pełnych składach to wyniki są na styku – mówi Kazimierz Masiuk sędzia stolikowy.
Relax Białka – Beton2 Sucha Beskidzka 7:3
Obie ekipy przystąpiły do meczu w małolicznych składach. A, że z nieba lał się żar to kluczem do sukcesu była kondycja, gdyż na zmianę można było liczyć sporadycznie. Siłami lepiej gospodarowali białczanie, którzy niczym wytrawny bokser wzięli rywali na przetrzymanie. Gdy suszanie zaczęli opadać z sił zadali im zabójcze ciosy. Dwa razy gardę rozbili Tomasz Kaczmarczyk i Szymon Pena, a po jednym razie Dawid Dyrcz, Krzysztof Polak i Adam Mazur. Suszanie potrafili odpowiedzieć trzy razy. Dwukrotnie Michał Czaicki i raz Jakub Lupa.
MSS Las – Monter Kurów 1:3
Po pierwszych meczach sezonu faworytem wydawali się reprezentanci powiatu żywieckiego, którzy po trzech kolejkach przewodzili stawce. Tymczasem kurowianie zaliczyli wyraźny falstart. Niedzielna potyczka pokazała jednak, że dopóki piłka w grze to nikogo nie wolno przekreślać, a przy tym Monter udowodnił, że kryzys ma za sobą. Choć kto wie jak spisze się w kolejnych meczach, gdyż radość z wygranej nad MSS Las przyćmił poważny uraz jakiego strzegący bramki Montera Mariusz Klimasara. Wprawdzie dograł niedzielny mecz do końca, ale po nim zrobił badania i okazało się, że na sześć tygodni musi wsadzić rękę do gipsu… - Mecz był wyrównany, choć z naszą minimalną przewagą. Wynik został ustalony do przerwy, choć po zmianie stron szedł atak za atak, ale więcej bramek już nie padło. Kwadrans przed końcem Klimek był faulowany. Rywale uważali, że symuluje. Dograł, ale w domu ręka spuchła. Pojechał do szpitala i okazało się, że ma złapane kości strzałkowe – mówi Tadeusz Copija kapitan Montera, który ma teraz twardy orzech do zgryzienia. – Zawsze celujemy wysoko bo gramy od początku w I lidze. Bez bramkarza będzie nam ciężko. Musimy kogoś na szybko załatwić, ale Klimka trudno będzie zastąpić. A przed nami ciężkie mecze. Przegraliśmy na starcie z zespołami, z którymi nie powinniśmy stracić punktów. Teraz one puchną i tabela zrobiła się płaska. Kluczowe mecze przed nami… Zobaczymy jak to będzie – mówi kapitan Montera
W niedzielnym meczu dla zwycięzców bramki zdobyli Łukasz Folęga – dwie i Mateusz Juryta, a dla pokonanych Paweł Żurek. MSS pomimo porażki zachował fotel lidera.
Lachy Lachowice – The Dreamers Maków 4:6
Dwa oblicza miało starcie walecznego beniaminka z obrońcą tytułu. Po pierwszej połowie wydawało się, że armia Lachów może –nomen omen- jedynie pomarzyć o wygranej. Wszak przegrywała już 0:5. Być może ten fakt sprawił, że Marzyciele uwierzyli, że jest po meczu i w drugiej połowie dali się zdominować. Po dwóch bramkach Mirosława Kachla oraz golach Krzysztofa Nogi i Grzegorza Kamińskiego Lachy poczuły krew. Ponownie jednak zabrakło im doświadczenia, choć to mają to może jednak sportowego szczęścia. Makowianie zdołali opanować sytuację i zdobyli szóstego gola, który ostudził zapędy lachowiczan. W makowskiej drużynie bramki zdobywali Jarosław Bielarz i Tomasz Listwan po dwie oraz Łukasz Zajda i Maciej Pęczek.
Stolarze Sucha Beskidzka – Los Asfaltos Sucha Beskidzka (przełożony na 15 czerwca)
- Nie mogliśmy zmontować składu. Część drużyny miała swoje obowiązki. Musieliśmy zawnioskować o przełożenie spotkania – mówi Tomasz Wala kapitan Stolarzy.
II liga:
West Side Palcza – Dzikie Wieprze Wieprzec 1:7
Ten mecz miał być hitem kolejki. Wszak naprzeciw siebie stanęły dwie niepokonane dotąd ekipy. Stało się jednak inaczej. I trudno wskazać kto jest temu winien. Czy to West Side zawiódł, czy też wieprzanie są tak mocni, że w II lidze na razie nikt nie potrafi im się przeciwstawić. Fakt faktem Dzikie Wieprze niczym dziki, które panoszą się po lasach i polach powiatu suskiego stratowały kolejnego rywala. Wykańczaniem akcji zajął się w dużej mierze Tomasz Murzyn (zdobył cztery bramki), a dzieła zniszczenia dokończyli Wojciech Pająk (dwie bramki) i Rafał Drobny (jeden gol). Honor palczan uratował Karol Bartyzel. – Młodzi, wybiegani. Zabiegają każdego – mówi o głównym kandydacie do awansu do I ligi Krzysztof Borowy sędziujący zawody na Orliku w Białce.
Złote Skrzydła Sucha Beskidzka – Gamba Furiosa Zembrzyce 3:15
Jednostronny przebieg miała także konfrontacja suskich Złotych Skrzydeł ze spadkowiczem z Zembrzyc. Zadania nie ułatwił im Mateusz Gracjasz, który nie wytrwał na placu gry do końca zawodów. – Prosił się od początku meczu. Prosił się to się doprosił. Pojechał mi – komentuje sprawę czerwonej kartki arbiter Krzysztof Borowy. W efekcie suszanie przez pięć minut grali w liczebnym osłabieniu. W ich szeregach instynktem strzeleckim wykazał się jedynie Dawid Steczek. I choć pokusił się o hat-tricka to na Gambę Furiosę to nie wystarczyło. Spadkowicza to okazałej wygranej poprowadził Dawid Pająk (autor siedmiu goli), ale i jego partnerzy urządzili sobie trening strzelecki. Po dwa razy piłkę do siatki posłali Jarosław Basiura, W. Popielarczyk, Mariusz Kopacz, a po jednym Krzysztof Dyrcz i Michał Drwal.
ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – RKS Huwdu Bieńkówka 2:3
Wiosną jesiennej formy nie może złapać juszczyńskie ZrobioneZdrewna.pl. Przegrywając z RKS Huwdu zanotowało już drugą porażkę w trzech meczach, mocno ograniczając swoje szanse na awans do I ligi, który jeszcze kilka miesięcy temu był tak blisko. W pojedynku z RKS Huwdu o sukcesie bieńkowian decydowały niuanse. Więcej piłkarskiego szczęścia mieli właśnie piłkarze z budzowskiej gminy. Po dwóch strzałach Bartka Szczepaniaka i jednym Pawła Rymarczyka piłka znalazła drogę do bramki. W szeregach juszczynian na listę strzelców po razie wpisali się Jakub Włodarczyk i Marcin Szymoniak.
FC Fikoł Skawica - Sami Swoi Palcza (przełożony)
Pojedynek został przełożony, gdyż skawiczanie mieli pierwszą komunię świętą. Podejrzewamy, że nie swoją J A tak na poważne. Rodzinne uroczystości religijne wzięły tym razem górę nad futbolem.
III liga:
Wycofanie się z rozgrywek FC Spartakus Kalvinosus Bystra sprawiło, że kalendarz rozgrywek został wywrócony do góry nogami. Ponadto Kontra Banda Grzechynia ma już rozegrane cztery spotkania, a Szerszenie z Bieńkówki tylko dwa. To sprawia, że tabela na razie nie oddaje pełni sytuacji. Niemniej powoli krystalizuje się rzeczywista czołówka.
Playboys Budzów – Młode Wilki Budzów 8:2
Derby Budzowa pokazały, że Młode Wilki nie nabrały jeszcze wystarczającego doświadczenia, by walczyć o wyższe cele. Na tle Playboys prezentowały się adekwatnie do nazwy drużyny. Niby chciały kąsać, ale brakowało umiejętności. Rany Playboys zadali jedynie Benjamin Pępek i Paweł Sapoń. Za to sami raz po raz stawali się celem rywali, którzy, co ważne, nie pudłowali. Udane polowanie na Młode Wilki urządzili sobie Wojciech Zaręba i Dominik Sergiel, oddając trzy celne strzały. Krew poczuli także Damian Osiecki i Jarosław Ryszawy.
BVB Budzów – Szerszenie Bieńkówka 12:3
Przed pojedynkiem z Szerszeniami kapitan BVB Rafał Pieronkiewicz nie był huraoptymistą. Okazało, że zmontowany przez niego nowy zespół szybko okrzepł i zaczyna po woli rządzić na trzecioligowym froncie. W niedzielę budzowska „Borussia” przejechała po Szerszeniach niczym walec. Jego pierwszym kierowcą był Adrian Wrzodek, któremu włączył się Lewandowski i zapisał na swoim koncie pięć bramek. O jedną bramkę ustąpił mu Krystian Nowak. Dwa trafienia dołożył Rafał Pieronkiewicz, a do walcowania przyłączył się jeszcze Edward Nowak. „Rozjechane” Szerszenie próbowały ukłuć, ale z mizernym skutkiem. Bartłomiej Głuc zdobył dwie bramki, a Grzegorz Polak jedną.
Pretorians Białka – Kontra Banda Grzechynia 6:2
Jedna jaskółka wiosny nie czyni. To powiedzenie wydaje się prawdziwe w przypadku Pretorians. Wprawdzie wygrali pierwszy w tym sezonie mecz, ale raczej trudno oczekiwać po białczanach cudów. Choć wygrana z wyżej notowaną Kontra Bandą zapewne ich ucieszyła. Białczan do wygranej poprowadzili Filip Mucek (3 bramki) i Piotr Sitarz (2 gole). Swój udział w wygranej miłą także Marcin Rzeszótko. Mający na koncie trzy punkty, ale i rozegrane już cztery mecze grzechynienie byli wstanie odgryźć się jedynie celnymi uderzeniami Dominika Suskiego i Krzysztofa Słowińskiego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze