No i stało się. W niedzielne przedpołudnie i wczesne popołudnie na Orlikach w Suchej Beskidzkiej, Białce i Palczy (kolejność przypadkowa ;) ) pojawili się piłkarze rywalizujący w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego. Od początku sporo się działo.
I liga:
AKS Las – MSS Las 2:4
Rewelacja poprzedniego sezonu, czyli AKS Las na początku obecnych rozgrywek nie potwierdził niedawnej wysokiej formy, choć trzeba mu oddać, że długo walczył o korzystny wynik. Na bramki P. Żurka i M. Ponikiewskiego odpowiadali kolejno Krzysztof Lenart i Grzegorz Targosz. Gdy do siatki trafił T. Ponikiewiski, a po nim Bąk AKS już się nie podniósł.
Zawojski.pl Sucha Beskidzka - Los Asfaltos Sucha Beskidzka 2:8
To miał być hit kolejki i długo był. Niestety dla widowiska potem obrońcy tytułu rozpędzili się i dali Zawojski.pl łupnia. Ale po kolei. Marzący o miejscu na podium piłkarze Zawojskiego rozpoczęli obiecująco, a na prowadzenie wyprowadził ich Kamil Gigoń, wykorzystując podanie Przemysława Smyraka. Radość nie trwała jednak długo bo Asfalty za sprawą Daniela Cichego i Piotra Stawowego (zdobył dwie bramki) pokazali, że tego meczu przegrać nie zamierzają. Co prawda o kontaktowego gola pokusił się jeszcze Artur Matusik, ale były to już ostatnie niedzielne podrygi Zawojskiego. Jeszcze przed przerwą hat-tricka skompletował Piotr Stawowy, by po zmianie stron dołożyć jeszcze dwie bramki. Po jednym trafieniu zaliczyli jeszcze Daniel Cichy i Maciej Melzer. - A więc zaczynamy rywalizację w podobnym stylu co na wiosnę. Wynik w sumie jeszcze gorszy, ale i przeciwnik lepszy. 8:2 do tyłu tak zaczęła się nasza jesienna przygoda z ALPS-em. Naszym pogromcą okazał się być nie kto inny jak Los Asfaltos, mistrz z wiosny. Początek był obiecujący, bo to my strzeliliśmy pierwszego gola. Niewiele potem sędzia podyktował karnego dla suszan, ale dalej sądzimy że z kapelusza, gdyż nasz obrońca miał ręce przy ciele i nie wykonał ruchu do piłki – mówi Michał Ficek z Zawojski.pl, który bliski był obronienia rzutu karnego. - Kilka nieporozumień i już było 3:1. Nadzieje dał nam Artur Matusik który dobił piłkę po strzale Marcina Pająka. Jednak potem strzelali już tylko Asfaltosi. Błędy, zmęczenie, brak zgrania i kilka innych czynników zadecydowało o porażce. Bierzemy to na "klatę" i walczymy dalej, bo jak Pamiętamy Zawojski się rozpędza pomału ,ale potem nie można go zatrzymać – komentuje inaugurację Michał Ficek
Relax Białka – Monter Kurów 1:15
- Jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu. Wierzymy, że będzie dobrze – mówił przed meczem z Relaxem Tadeusz Copija kapitan kurowskiego Montera. Sam w sobotę zrobił sobie rozgrzewkę i przebiegł 6,5 km rozegranych w ramach II Półmaratonu Fantoma w Kurowie. Nawet on sam chyba nie podejrzewał, że Monter zacznie w tak wielkim stylu. Pięć bramek dla kurowian zdobył Mariusz Spyrka, cztery Paweł Gach, trzy Mateusz Juryta, dwie Mariusz Dużyński, a jedną Jacek Wajdzik. Dla pokonanych honorowe trafienie zaliczył Mateusz Pacyga, który zdobył gola na 1:4.
The Dreamers Maków Podhalański – Gamba Furiosa Zembrzyce 5:5
Nie pojedynek Zawojski.pl z Los Asfaltos, a właśnie potyczka Marzycieli z Gambą Furiosą dostarczyła największych emocji, choć początkowo nic tego nie zapowiadało. Makowianie po bramkach Tomasza Listwana, Palcara i Macieja Joba prowadzili do przerwy 3:0 i wydawało się, że mogą już zapisać na koncie trzy punkty. Po zmianie stron za sprawą Wojciecha Suwady i Artura Lubasia zembrzyczanie złapali kontakt. Od tego momentu mecz nabrał rumieńców. Trafił Palcar – odpowiedział Mariusz Kopacz. Ponownie trafił Palcar, ale zaraz na liście strzelców pojawiło się ponownie nazwisko Kopacza, a gola na wagę punktu dla Gamby Furiosy zdobył Wojciech Suwada.
- Mecz był dla nas trudny bo pierwszy raz spotkaliśmy się tym składem i widać brak zgrania. Do połowy przegrywaliśmy 0:3. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że walczymy do końca i wcale nie jesteśmy przegrani. Złapaliśmy kontakt z Drimersami i na trzy minuty do końca przegrywaliśmy 3:5. Wtedy spięliśmy się i daliśmy radę na 30 sekund do końca doprowadzić do remisu. Mecz ogólnie był na remis. Tak my jak i nasi przeciwnicy mieli szanse przechylić szalę na swoją stronę. Dały o sobie znać tego dnia liczne błędy w kryciu po obu stronach barykad. Jesteśmy zadowoleni z remisu bo to bardzo cenny punkt – mówi Jakub Nosal kapitan gamby Furiosy.
Beton2 Sucha Beskidzka - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 2:4
Juszczynianie, którzy w gronie pierwszoligowców znaleźli się rzutem na taśmę po wygraniu barażu z suskimi Stolarzami zaczęli sezon wyśmienicie. Wszak zainkasowali trzy punkty. Po golach Jarosława Madziały i Jakuba Włodarczyka prowadzili już z Beton2 3:0. Wtedy suszanie wzięli się do pracy, a jej efektem były bramki Konrada Nikiela i Michała Czaickiego. Suszanom nadziei nawet na punkt pozbawił Włodarczyk, kompletując hat-tricka.
II liga:
Granda Kojszówka – Rafkop Grzechynia 3:2
Duże piwo powinni piłkarze Grandy postawić Marcinowi Rzeszótko. To za jego sprawą Granda prowadziła z Rafkop już 3:0. Niewiele jednak brakowało, a całą przewagę by roztrwoniła. Rafkop złapał kontakt z rywalem po bramkarz Piotra Witka i Szymona Kaczmarczyka. Na więcej zabrakło mu jednak czasu.
Złote Skrzydła Sucha Beskidzka – Stolarze Sucha Beskidzka 1:5
Spadkowicz z pierwszej ligi dobrze zaczął sezon, ale po zmianach kadrowych trudno będzie mu walczyć o awans. Tym bardziej, że jak pokazał mecz ze Złotymi Skrzydłami siła ognia Stolarzy opiera się na Marcinie Banasiu (zdobył wszystkie pięć bramek), a jak wiadomo jeden człowiek ligi nie wygra. Złote Skrzydła stać było na gola Tomasza Siwka. - Nasz skład się zmienił w porównaniu do poprzedniego sezonu. Zostało tylko 4 zawodników. Pozyskaliśmy dwóch młodych zawodników, ale trochę czasu musi upłynąć zanim się zgrają z nami. Cel w tym sezonie to zagrać się, uniknąć kontuzji i nie spaść. Pierwszy wygrany mecz na orliku w Białce wybiegaliśmy co przy naszych wiekowo-wagowych warunkach skutkowało potwornym zmęczeniem. Ja jeszcze nigdy nie byłem po meczu tak zmęczony, a i inni zawodnicy przeleżeli resztę niedzieli – mówi Tomasz Wala kapitan Stolarzy. Podkreśla, że debiuty w bramce Marcina Waligóry, a w polu Łukasza Suwaja i Rafała Biskupa były bardzo obiecujące. Drużyna powinna dużo zyskać gdy z urlopu wróci Karol Głuc, którego brak był nader widoczny w barażu. Być może gdyby był na boisku to Stolarze zachowaliby pierwszoligowy byt.
Sami Swoi Palcza – FC Fikoł Skawica 11:3
Pojedynek Samych Swoich z ocalałymi po barażu skawiczanami był wyrównany tylko do przerwy (4:2 dla palczan). W szeregach palczan wysoką dyspozycję strzelecką potwierdził Rafał Wierzbicki, który w całym meczu zdobył pięć bramek. Po dwa gole ustrzelili Paweł Nocula i Grzegorz Plikta, a po jednym Maciej Warchoł i Jan Chromy. Dla pokonanych trafiali Mateusz Matyja, Waldemar Ostruszka i Adrian Bury.
West Side Palcza – Playboys Budzów 4:5
Podczas derbów budzowskiej gminy wydarzenia na Orliku zmieniały się niczym w kalejdoskopie. Na dwie bramki Rafała Grugiela (druga z rzutu karnego) odpowiedzieli Sebastian Gibas i Dawid Nowak. Wówczas Dominik Sergiel i Wojciech Zareba ponownie wyprowadzili budzowian na dwubramkowe prowadzenie. Jednak Radosław Drabina i Dawid Nowak zdołali zniwelować i te straty. Na trzecie niedzielne trafienie Rafała Grygiela i piąte Playboys palczanie już nie zdołali odpowiedzieć.
Lachy Lachowice – RKS Huwdu Bieńkówka 3:6
Od falstartu ligę zaczął spadkowicz z I ligi. Dwie bramki Mirosława Kachla i jeden gol Andrzeja Kąkola to było zdecydowanie za mało na dobrze dysponowanych piłkarzy RKS Huwdu. W szeregach ekipy z Bieńkówki na listę strzelców wpisało się czterech graczy - Mateusz Malina i Paweł Rymarczyk po dwa razy, Szczepan Szczepański i Arkadiusz Lizak.,
III liga:
W trzeciej lidze od porażek zaczęli zmagania debiutanci. Bolesną lekcję futbolu Selticowi Żarnówka udzieliły Szerszenie z Bieńkówki. Nieco więcej do powiedzenia w starciu z budzowskimi Młodymi Wilkami miały juszczyńskie Sportowe Świry, ale i one zaczynają sezon od przegranej.
W najbardziej zaciętym spotkaniu Pretorians Białka zremisowali z Kontra bandą Grzechynia. Rozczarowało BVB Budzów, które miało szanse grać w II lidze, ale przegrało w barażu z FC Fikoł, a ligę zaczęło od dotkliwej porażki z Husarią. - Od początku dominowaliśmy na boisku. W środku każdy pamiętał zeszłoroczna porażkę. Teraz mieliśmy bramkarza i wszystko potoczyło się inaczej. Od początku do końca było wiadomo kto jest lepszy na boisku. Gdybyśmy byli skuteczniejsi zwycięstwo mogło być dużo wyższe. W niedzielę myślimy wziąć rewanż na Szerszeniach, z którymi w zeszłym sezonie prowadziliśmy 4:0 i przegraliśmy – mówi Tomasz Garbaty.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze