Być może nie w rewelacyjnych, ale nienajgorszych warunkach odbyła się niedzielna seria gier w ALPS. Można co prawda żałować, że słońce wyszło po zakończeniu spotkań. Z drugiej strony należy się cieszyć, iż nie nawaliło śniegu.
I liga:
Zawojski.pl Sucha Beskidzka – Relax Białka 3:0 (walkower)
Suska ekipa otrzymała trzy punkty w prezencie. Białczanie nie zdołali zebrać się.
Gamba Furiosa Zembrzyce - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 3:4
Juszczynianie udowodnili, że wcześniejsze dobre wyniki nie były dziełem przypadku. Niemniej lepiej w mecz zembrzyczanie. Po golach Mariusza Kopacza i Łukasza Szczygła prowadzili już 2:0. Wtedy zaczął się piłkarski kalejdoskop. Kontaktowego gola zdobył Jakub Włodarczyk, wyrównał Jarosław Madziała, a drugi gol Jakuba Włodarczyka wyprowadził ZrobioneZdrewna.pl na prowadzenie. Mariusz Kopacz pozwolił wrócić Szalonym Krewetkom do gry. Jednak do Jarosław Madziała przychylił szalę na korzyść beniaminka. – Prowadziliśmy 2:0, ale ciągle sami sobie strzelamy bramki bo popełniamy głupie błędy w obronie i sami wypracowujemy przeciwnikom okazje. Wdaliśmy się w grę długimi piłkami, zamiast spokojnie rozgrywać piłkę od bramki. W tym aspekcie byli przeciwnicy. Karny też był niepotrzebny na 2:3, a gdy doprowadziliśmy do remisu niepotrzebna kara dwóch minut dla naszego zawodnika sprawiła, że zamiast docisnąć i samemu strzelić bramkę do straciliśmy gola. Na odrobienie strat brakło już czasu – opisał spotkanie z własnej perspektywy Jakub Nosal kapitan Gamby Furiosy.
Monter Kurów – The Dreamers Maków Podhalański 8:2
Wynik wskazuje na łatwe zwycięstwo pretendenta do mistrzowskiej korony. Początek meczu jednak tego nie zapowiadał. – Wynik dobry, ale z gry można było być zadowolonym tylko w drugiej połowie. W pierwszej mieliśmy przewagę, ale brakowało nam skuteczności. Dopiero gdy zdobyliśmy bramkę na 3:1, a potem 4:1 to poszło z górki. Rywale nie mieli zmienników, co także miało duże znaczenie dla przebiegu meczu – mówi Tadeusz Copija kapitan Montera. Dla Montera trzy bramki zdobyli Paweł Gach, dwie Mateusz Juryta, a po jednej Mariusz Spyrka, Marcin Skrzypiec, Dariusz Dużyński. Dla pokonanych oba trafienia Barzyczak.
AKS Las – Beton2 Sucha Beskidzka 3:1
Po serii fatalnych występów przełamał się AKS Las, który sięgnął po pierwszą w tym sezonie wygraną, choć podobnie jak kilka godzin wcześniej ZrobioneZdrewna.pl nie zaczął spotkania najlepiej. Wynik otworzył Czaicki, ale na więcej suszan nie było stać. Za to ekipa z powiatu suskiego z minuty na minutę się rozpędzała. Michał Bargiel dał remis, na prowadzenie wyprowadził AKS Mateusz Bodzek, a wynik ustalił Pyclik.
MSS Las – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 3:7
Celujący w mistrzowską koronę Los Asfaltos nie mieli najmniejszych kłopotów z odniesieniem wygranej. Już po kilku minutach po golach Jana Kuczka i Tomasza Bielarza prowadzili 2:0 i kontrolowali wydarzenia na murawie. MSS próbował walczyć, ale gdy tylko bardziej zdecydowanie ruszył do przodu, a tym samym się odkrył to był momentalnie karcony. Jeszcze przed przerwą do siatki trafili kolejno Marcin Pęczek, Maciej Melzer i Piotr Stawowy, wykańczając zespołowe akcje. – Do przerwy było po meczu. Po zmianie stron graliśmy już spokojnie. Staraliśmy się grać piłką, a przeciwnicy biegali – mówi Krystian Krzeszowiak kapitan Los Asfaltos. Na bramkę Żurka na 5:1 trafieniami odpowiedzieli Kuczek i Stawowy. W tej sytuacji druga bramka Piotra Żurka oraz trafienie Tomasz Ponikiewskiego niczego już nie mogły zmienić.
II liga:
Złote Skrzydła Sucha – Sami Swoi Palcza 6:4
Kolejny mecz w tej serii gier, w którym wydarzenia na murawie zmieniały się jak w kalejdoskopie, a jedne drużyny z nieba spadały do piekła, a inne pokonywały drogę w przeciwnym kierunku. Sami Swoi po ośmiu minutach prowadzili 2:0 (gole zdobyli Rafał Wierzbicki i Piotr Turek), ale jeszcze przed przerwą na prowadzenie wyszli suszanie, dla których trafili Patryk Brytan (12’), Michał Madejczak (13’) i ponownie Patryk Brytan (16’). W drugiej połowie prowadzenie suszan podwyższyli Adam Żurek (40’) i Patryk Brytan (42’). Chwilę później swoją drugą bramkę, a trzecią dla Samych Swoich zdobył Rafał Wierzbicki. Po trzech kolejnych minutach było już tylko 5:4, gdyż Michał Madejczak zaliczył samobója. Suszanie uniknęli nerwowej końcówki. Zadbał o to Patryk Brytan, odkupując winy Madejczaka.
West Side Palcza – FC Fikoł Skawica 3:5
Podobnie jak AKS Las w pierwszej lidze, tak w II lidze przełamał niemoc skawicki FC Fikoł. Wygrana nie przyszła jednak łatwo, choć tej niewielu już się spodziewało. Na bramkę Mateusza Matyji odpowiedział tuż przed przerwą Dawid Nowak, ale jeszcze przed zmianą stron skawiczanie ponownie prowadzili, gdyż do siatki trafił Kazimierz Pacyga. Po połowie drugiej połowy dwie bramki autorstwa Adriana Burego dały skawiczanom pozorny spokój. Wystarczyły bowiem dwie minuty, by Karol Bartyzel doprowadził do wyniku na styku. Jednak zamiast następnego gola dla palczan padła bramka dla skawiczan, a jej autorem był Mateusz Matyja, który tym samym otworzył wynik i go ustalił.
Granda Kojszówka – Lachy Lachowice 3:7
Okazało się, że w ekipie Lachów, która znalazła się na fotelu lidera bramki potrafi zdobywać znacznie więcej zawodników i nawet wyłączenie z gry Mirosława Kachla nie jest problemem. Ale po kolei. Wynik otworzył Jakub Stanek dając Grandzie prowadzenie, ale potem trzykrotnie na liście strzelców pojawiło się nazwisko Wojciecha Biczaka. Dopiero wtedy Granda się przebudziła i Jakub Stanek krótko przed końcem pierwszej połowy zdobył gola kontaktowego. Po zmianie stron przypomniał o sobie Mirosław Kachel, a na jego trafienie odpowiedział Marcin Rzeszótko. Wynik 4:3 dla Lachów utrzymywał się przez kwadrans. W końcówce Lachy rozwiały wszelkie nadzieje kojszowian. Do bramki kolejno trafiali Dawid Kąkol, Marcin Uflant, Rafał Ząbek.
Playboys Budzów – RKS Huwdu 0:3
Dotychczasowy lider na mecz na szczycie z RKS Huwdu stawił się dość nieoczekiwanie bez zmienników, co jak się okazało miało poważne konsekwencje. Dwie kontuzje sprawiły, że jeszcze w pierwszej połowie Playboys zostali zdekompletowani i zawody zostały przerwane. Zanim do tego doszło RKS Huwdu zdążył zdobyć trzy bramki. Pokusili się o nich Paweł Rymarczyk, Arkadiusz Lizak i Mateusz Malina.
Stolarze Sucha Beskidzka – Rafkop Grzechynia 6:2
Kolejny mecz z cyklu złe miłego początki lub miłe złego początki (w zależności z jakiej perspektywy patrzeć). Grzechynianie szybko wyszli na prowadzenie po bramce Mirosława Gronia, ale pod koniec pierwszej połowy stracili je po brak ach Kazimierza Matuszyka i Marcina Banasia. Ci sami zawodnicy w drugiej połowie zdobyli jeszcze po dwie bramki. Bramka Krzysztofa Koziny dla Rafkopu jedynie ustaliła wynik. – Bardzo fajny mecz. I to nie tylko dlatego, że go wygraliśmy. Spotkały się dwie ekipy mające zawodników w podobnym wieku. Było dużo gry piłką, a nie biegania. A przy tym był to bardzo czysty mecz – powiedział po spotkaniu Marcin Banaś. Podkreślił, że nie spodziewał się, że na tym etapie rozgrywek w czubie tabeli znajdą się aż cztery ekipy mające identyczny dorobek punktowy. – Końcówka sezonu zapowiada się pasjonująco. Każda bramka może mieć ogromne znaczenie. Może okazać się, że po ostatnim meczu będzie trzeba liczyć nie tylko punkty, ale i bramki zdobyte w meczach bezpośrednich – dzieli się przemyśleniami bramkostrzelny Marcin Banaś.
III liga:
Seltik Żarnówka – BVB Budzów 0:8
Dzięki gładkiej wygranej z nowicjuszem BVB przedłużyło swoje szanse na awans do II ligi. Dla budzowian po trzy bramki zdobyli Adrian Wrzodek i Krystian Nowak, a po jednej Kacper Lasek i Krzysztof Płatek.
Szerszenie Bieńkówka – Kontra banda Grzechynia 9:4
Z peletonu zmierzającego do mety zwanej II ligą nie odpadły także Szerszenie Bieńkówka. W meczu z grzechynianami wszyscy zawodnicy z Bieńkówki solidarnie pracowali na wygraną. Grzegorz Polak zdobył trzy bramki, a pozostałymi podzielili się Bartłomiej Głuc, Paweł Knapczyk, Daniel Pupczyk, Michał Głuc, Krystian Oczkowski i Karol Oczkowski. Dla pokonanych trafili Dominik Suski, Oskar Stanaszek, Tomasz Kudzia i Artur Głuc.
Sportowe Świry Juszczyn – Pretorians Białka 6:3
Trzecią ekipą, która wciąż myśli o awansie do II ligi są Sportowe Świry. W meczu z Pretorians do zwycięstwa poprowadził ich Krystian Głuc, zdobywając aż cztery bramki. Po jednym golu dołożyli jeszcze Bartłomiej Jancarz i Artur Bogacz. Dla Pretorians trzy bramki zdobył Mateusz Pęczek.
Husaria – Młode Wilki Budzów 4:4
Niestety awansu nie uczciliśmy. Kontuzje i niestety mało zawodników zrobiło swoje. Nie grałem nie tylko ja, ale także Stanisław Łopata. Siła ognia była mocno nadszarpnięta – powiedział po niedzielnym mecz Tomasz Garbaty z Husarii. Choć akurat w ataku Husaria nie zawiodła. Marek Pawlica dwukrotnie posłał piłkę do siatki, a Michał Banaś i Marek Janik po jednym razie. Jednak obrona nie była w niedzielę mocnym punktem Husarii. Dwie bramki Dominika Bielarza i po jednej Roberta Gibasa i Dominika Miki sprawiły, że mecz zakończył się podziałem punktów, który nie zamyka Husarii drogi do awansu, ale nieco ją komplikuje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze