O tym, że druga liga ALPS jest nieprzewidywalna wiadomo już od co najmniej kilkunastu miesięcy. Teraz okazuje się, że i na pierwszoligowym froncie niczego nie można być pewnym. Nic tylko się cieszyć, gdyż to tylko doda rozgrywkom kolorytu.
I liga:
Playboys Budzów – Lachy Lachowice 6:3
Przed tygodniem Lachy po pościgu dopadły Zawojski.pl i zgarnęły punkt, a budzowianie postanowili oddać mecz walkowerem. W tej sytuacji wynik bezpośredniej konfrontacji był trudny do przewidzenia, choć wydawało się, że to lachowiczanie są faworytem. I początek meczu zdawał się to potwierdzać, gdyż ekipa ze stryszawskiej gminy wyszła na prowadzenie po golu Mirosława Kachla. Potem jednak pięć bramek (co prawda nie w 9 minut) zdobył Nowak, a w międzyczasie trafił jeszcze Stachnik i budzowianie prowadzili już 6:1! Dopiero wówczas Kachel przymierzył po raz drugi, a po nim trafił jeszcze zawodnik z nr 17.
Sportowe Świry Juszczyn – Gamba Furiosa Zembrzyce 3:3
Jak w kalejdoskopie zmieniały się wydarzenia na murawie. Wynik otworzył Daniel Bachorczyk, ale po chwili to Sportowe Świry miały więcej powodów do zadowolenia, bo Krystian Głuc najpierw doprowadził do remisu, a potem wyprowadził juszczynian na prowadzenie. Wtedy ponownie dał o sobie znać Bachorczyk. I mecz zakończył się remisem, ale nie 2:2, a 3:3. Nadzieję na trzy punkty w serca Sportowych Świrów wlał Bartłomiej Kachnic, ale nie kto inny jak Bachorczyk, kompletując hat-tricka sprawił, że spotkanie zakończyło się podziałem punktów, co sprawiło, że juszczynianie sensacyjnie zostali liderem. - Dwa błędy bramkarza ustawiły wynik pierwsze połowy na 3:1 dla przeciwników. Nie będę owijał w bawełnę, zagraliśmy bardzo słabo. W drugiej części spotkania wzięliśmy się za grę i przeciwnik już nie miał zbyt wielu argumentów żeby się nam przeciwstawić. Ten mecz mogliśmy spokojnie wygrać, ale niestety cieszymy się z remisu. Trzeba przyznać bramkarz Świrów w drugiej połowie pokazał klasę i wybronił sporo dogodnych dla nas okazji. Nasz cel jest prosty - utrzymać się w lidze i grać spokojnie. W tym sezonie może się okazać to trudnym zadaniem bo liga jest bardzo wyrównana a my niestety niezgrani – komentuje spotkanie Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy.
Monter Kurów – RKS Huwdu Bieńkówka 1:1
Rozstrzygnięcie tego spotkania można uznać za małą niespodziankę. I nie chodzi tylko o to, że Monter stracił dwa punkty, ale także z tego powodu, że w całym meczu padły tylko dwie bramki. Dla kurowian trafił Mariusz Spyrka, a wyrównał Damian Putyra. – Hm…. Mecz był do wygrania. Mieliśmy widoczną przewagę i wiele sytuacji strzeleckich, ale wykorzystaliśmy przed przerwą tylko jedną. Potem już nie pierwszy raz straciliśmy głupią bramkę. Staraliśmy się grać swoje. Ale rywalom sprzyjało szczęście, bo to albo słupek, albo poprzeczka ratowała ich przed stratą bramki – komentuje Tadeusz Copija, kapitan Montera. Podkreśla zarazem, że nie było to… jednostronne widowisko. Zaznacza, że beniaminek zagrał bardzo dobre spotkanie. – Może w ataku nie miał wielu okazji, ale godna pochwały jest jego poukładana obrona. Poza Marcinem Banasiem reszta zespołu jest młoda, a zarazem ograna, potrafiąca się utrzymać przy piłce. Myślę, że jeszcze niejednej drużynie urwą punkty, choć my mamy niedosyt bo te dwie, trzy bramki więcej powinniśmy zdobyć – mówi Tadeusz Copija.
ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – AKS Las 4:1
Mówiąc o niespodziankach jakie sprawił RKS Huwdu Tadeusz Copija nie wspomniał, że ekipa z Bieńkówki już przed tygodniem nieoczekiwanie pokonała ZZD. Juszczynianie tamto niepowodzenie, które mogło sugerować spadek formy, powetowali sobie w minioną niedzielę ogrywając AKS Las. Na bramkę Damiana Barcika odpowiedział jeszcze Michał Ponikiewski, ale potem trafiali już tylko juszczynianie – Łukasz Sarna, Łukasz Kaczmarczyk i zawodnik z nr 16.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka - Zawojski.pl Sucha Beskidzka 2:3
Oj dziwny to był mecz. Los Asfaltos przystąpili do niego be etatowego bramkarza, gdyż zarówno Bartłomiej Karlak, jak i Tadeusz Dąbrowski z różnych względów nie mogli w niedzielę wystąpić. Wydawało się, że brak bramkarza to strata, która powinna solidnie pokrzyżować Asfaltom plany. Tymczasem toczący się w piekącym słońcu pojedynek zaczął się dla nich idealnie. Co prawda obie strony wyprowadzały naprzemiennie akcje, ale to Piotr Stawowy oddał strzał po którym Michał Jurowaty musiał wyciągać piłkę z bramki. Druga połowa wyglądała podobnie, ale znowu to "Asfaltosi" pokusili się o gola, autorstwa Rafała Pietrusy. Wówczas nieco się cofnęli, ale nic nie wskazywało, że dojdzie jeszcze do zwrotu akcji. Tym bardziej, że mijały kolejne minuty… I stało się. Na 10 minut przed końcowym gwizdkiem Michał Jurowaty wykopał piłkę spod własnej bramki, a ta niesiona wiatrem wpadła za kołnierz bramkarzowi Asfaltów. - Drugą bramkę strzelił Tomasz Smyrak który pomimo krycia zdołał posłać piłkę do siatki. Na koniec fenomenalny rajd Roberta Listwana, super precyzyjny strzał i wygrywamy 3:2. Brawa dla całej drużyny za ambicję i grę do końca. Mecz walki, twardej walki. Wszyscy zostawili sporo zdrowia na suskim orliku. Po zeszłotygodniowym potknięciu z drużyną Lachów w pełni się rehabilitujemy – nie kryją zadowolenia piłkarze Zawojski.pl. Po części z ich odczuciami zgadza się Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. – Brak bramkarzy mógł nas podłamać, ale tak się nie stało. Prowadziliśmy 2:0 i wiatr zrobił swoje. No zdarza się. Może gdyby między słupkami stał etatowy bramkarz to uniknęlibyśmy wpadki, ale nie ma co gdybać. To było dobre spotkanie. Okazji bramkowych może nie było za dużo, ale walki na pewno nie brakowało. Tak my, jak i rywale grali twardo, nieustępliwie, więc mecz mógł się podobać – mówi Krystian Krzeszowiak.
II liga:
Granda Kojszówka – Erdol Budzów 0:5
Ciężkie chwile przeżywa ekipa z Kojszówki, która ma potencjał, ale wyraźnie coś wpadło w jej tryby i skutecznie uniemożliwia grę na solidnym poziomie. W niedzielę kojszowianie dostali srogie lanie od budzowian. – Wciąż trapią nas problemy mentalne. Po za tym popełniliśmy za dużo błędów indywidualnych. Dlaczego? Nie wiem. Gdybyśmy wiedzieli jak rozwiązać te problemy to byśmy nie przegrali. Choć czuję, że kolejny mecz już wygramy. Musimy tylko popracować nad skutecznością. Może obecnie nasze błędy wynikają ze źle przepracowanego okresu zimowego. W obronie też musimy być bardziej skupieni. Gdyby rywale byli skuteczniejsi to wynik byłby bardziej okazały. 0:5 to był dla nas najniższy wymiar kary – mówi Karol Dudziak, kapitan Grandy. Z wielu okazji jakie stworzył sobie Erdol dwie wykorzystał Józef Pawlica, a po jednej Paweł Sapoń, Stanisław Łopata oraz Krzysztof Krzanowski.
The Reds Budzów – Błękitna Gwiazda Białka 2:5
- Wraz z The Reds stworzyliśmy świetne piłkarskie widowisko. Zarówno jedna, jak i druga strona stwarzała mnóstwo sytuacji bramkowych. Swoich zawodników mogę pochwalić za świetną postawę na boisku. Co do przeciwników, jest to drużyna która napsuje krwi niejednemu zespołowi – komentuje spotkanie Kamil Kozina, kapitan Błękitnej Gwiazdy, który swój występ okrasił bramką. Po jedynym trafieniu dorzucili jeszcze Mariusz Czarny i Dawid Zguda, a Marcin Rzeszótko zapisał na swoim koncie dwie bramki. U pokonanych na listę strzelców wpisali się Bartosz Maślanka i Sebastian Koźlik.
Rafkop Grzechynia – Beton2 Sucha Beskidzka 5:0
- Nasza gra wygląda coraz lepiej. Przed sezonem w zespole doszło do kilku zmian. Doszedłem nie tylko ja, ale i kilku innych zawodników. Jak widać szybko udało nam się ułożyć te klocki. Duża w tym zasługa Krzyśka Koziny, który jako kapitan czuwa, by każdy czuł się w zespole potrzebny i zarazem miał swoją rolę do odegrania. A, że i skład był optymalny to poszło z górki. Do tego czterech zawodników na rezerwie, to przy naszej metryce jest dosyć ważne – cieszy się Andrzej Szafraniec, który przeżywa drugą młodość i w kolejnym spotkaniu notuje bramkę. Wspomniany przez niego Krzysztof Kozina oraz Krzysztof Sałapatek popisali się dwoma uderzeniami, po których piłka zatrzepotała w siatce.
Mucharz Team – Relax Białka 2:5
Drużyna z powiatu wadowickiego walczyła dzielnie, czego efektem są dwie bramki autorstwa Jana Łacha. Tyle tylko, że jej rywalem był niepokonany w tym sezonie (nie licząc meczu barażowego) Relax. Białczanie są głównym kandydatem do awansu do I ligi. Jedynymi niewiadomymi są jak szybko zapewnią sobie wygraną w całych rozgrywkach oraz to, czy im na niej zależy. Słychać bowiem głosy, że Relax chce grywać w Białce, a awans wiąże się z koniecznością przenosin do Suchej. Ale to tylko dywagacje. W sobotę wygraną białczanom zapewnili Mariusz Bielarz (3 gole), Kamil Białończyk (1) i Dawid Dyrcz (1).
Black Shadows Zawoja - Gang Albanii Maków Podhalański 1:4
W meczu debiutantów zdecydowanie lepsi okazali się makowianie, którzy po dwóch porażkach z rzędu zanotowali historyczną wygraną (zawojanie na razie cieszyli się z remisu). O sięgnięcie po trzy punkty zatroszczyli się głównie Kamil Chwała, który zdobył dwie bramki oraz Grzegorz Żukowski, Kamil Pyka, których nazwiska po razie znalazły się na liście strzelców. Honorowe trafienie dla zawojan zanotował Łukasz Dudziak.
FC Fikoł Skawica - Bad Boys Stryszawa 3:8
Hat-trick Mariusza Gwiazdonia mógł, a nawet powinien być tym czynnikiem, który przechyli szalę zwycięstwa na skawiczan. Ci bowiem byli faworytem spotkania, ale nie udźwignęli tej roli. W kluczowych momentach nie tylko nie potrafili zachować zimnej krwi, a wcześniej sami napędzili sobie kłopotów bo aż dwa razy (Kazimierz Pacyga i Mariusz Adamczyk) skierowali piłkę do własnej bramki. Stryszawianie sami także ostro strzelali. Wyczyn Pacygi skopiował Wojciech Ogarek, dwie bramki zdobył Krzysztof Sikora, a jedną Grzegorz Głuszek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze