Reklama


ALPS. Orlikowa pigułka (3 czerwca)

05/06/2018 21:05

Oj podziało się w niedzielę na Orlikach w Suchej Beskidzkiej i Białce. I choć jeszcze nic nie zostało zaklepane to już powoli trzy drużyny mogą zacząć mrozić szampany.

 

 

I liga:

 

Lachy Lachowice - RKS Huwdu Bieńkówka 2:5

Po zwycięstwie z Playboys wydawało się, że Lachy złapały formę jaką prezentowały w minionym sezonie. Okazało się, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Na bramkę Sylwestra Nowaka odpowiedział jeszcze Andrzej Kąkol, ale potem dwukrotnie trafił Paweł Rymarczyk i zrobiło się 3:1 dla RKS. Gol Mariusza Danela mógł dać lachowiczanom jakieś nadzieje na korzystny wynik, ale to ponownie Rymarczyk oraz Bartłomiej Szczepaniak posłali piłkę do siatki. - Przegrana ale po wyrównanym i zaciętym meczu. Przez długi czas wynik oscylował w granicach remisu bądź przewagi jednej bramki przeciwników. Pod koniec meczu odkryliśmy się próbując osiągnąć korzystny rezultat, ale zostaliśmy za to srodze skarceni. Cóż - taka jest piłka. Punktów potrzebnych do utrzymania w pierwszej lidze będziemy musieli szukać w następnej kolejce, w potyczce z Gambą – komentuje Rafał Ząbek z Lachów.

Reklama

 

AKS Las - Gamba Furiosa Zembrzyce 7:3

W meczu drużyn walczących o zachowanie ligowego bytu emocji nie brakowało do stanu 4:2. Cały czas jednak to drużyna z powiatu żywieckiego wywierała presję, a zembrzyczanie gonili wynik. Otworzył go Daniel Żurek, ale straty zniwelował Piotr Bachorczyk. Na dwie bramki Michała Bargiela odpowiedział jeszcze Jakub Nosal. Potem Gamba Furiosa straciła już kontakt bo ponownie dwa razy na listę strzelców wpisał się Michał Bargiel. Michał Drwal jeszcze trafił na 3:5, ale w ostatnie dwie bramki to dzieło AKS – Piotr Żurek i… man of the match M. Bargiel. Taki kapitan to skarb! - Kolejny mecz kiedy się zebrać nie możemy i przez to uciekają nam niestety punkty. Taka sytuacja boli, ale cóż trzeba się pomału przyzwyczaić. W niedzielę powalczymy o komplet punktów, by odskoczyć od strefy spadkowej, chociaż tabela jest tak spłaszczona jak nigdy. Mecz był ciężki. Drużyna z Lasu zagrała twardo, fizycznie, lecz my mieliśmy swoje okazje. Mamy niedosyt bo 3 punkty były w zasięgu. Najgorsze jest to, że cały sezon gramy bez bramkarza – mówi Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy.

Reklama

           

Monter Kurów - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 5:2

- Zarówno my, jak i rywale doskonale zdawali sobie sprawę z tego jak ważny to jest mecz. Emocje były od początku. ZZD chciało koniecznie wygrać. Miało dwie pełne piątki, a my tylko dwóch zmienników bo w naszych szeregach brakowało Łukasza Folęgi, Jacka Wajdzika i Mariusza Gacha. Ponownie jednak okazało się, że tworzymy zgrany i wyrównany zespół. W efekcie wypadnięcie jednego, czy dwóch zawodników potrafimy zniwelować bo zmiennicy prezentują wysoki poziom. Podobnie jak przeciwnicy od pierwszego gwizdka byliśmy skoncentrowani, a przy tym dopisało nam szczęście bo ZZD pierwszego gola strzeliło sobie samo – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. Podwyższył Paweł Gach, ale przed przerwą juszczynianie za sprawą Łukasza Kaczmarczyka złapali kontakt i końcowy wynik pozostawał sprawą otwartą. – Po zmianie stron nic się nie zmieniło. Raz akcja szła w jedną stronę, a za chwilę w drugą. Na szczęście to po naszych strzałach piłka częściej lądowała w siatce – śmieje się Tadeusz Copija. Bramka na 3:1 także była samobójem, na 4:1 podwyższył Paweł Gach. Gol Damiana Barcika już nic nie mógł zmienić, tym bardziej, że po chwili ponownie ze zdobytej bramki cieszył się Mariusz Spyrka. – Konsekwencja była kluczem do sukcesu. W następnych meczach o punkty powinno być łatwiej, ale nie lekceważymy żadnego z przeciwników. Szkoda byłoby stracić głupio punkty i niepotrzebnie się denerwować. W każdym z trzech spotkań na pewno zagramy o wygraną. Mamy przewagę punktową, więc sytuacja jest dobra. W niedzielę zrobiliśmy milowy krok w kierunku obrony mistrzostwa – puentuje kapitan Montera.

Reklama

 

Sportowe Świry Juszczyn – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 5:10

Trudno wygrać mecz gdy gra się bez dwóch etatowych bramkarzy, a zastępujący ich zawodnik doznaje kontuzji. Na domiar złego ten, który zastępuje… zmiennika robi wszystko, by wylądować w szpitalu. No może nie wszystko, ale dużą sztuką jest tak rzucić się do piłki, by uderzyć głową w… poprzeczkę. Pomimo tych przygód spotkanie zaczęło się dla juszczynian obiecująco. Bo na bramkę Mariusza Polaka dwukrotnie odpowiedział Krystian Głuc i zaczęło pachnieć niespodzianką. Jednak po trafieniach Tomasza Bielarza, Polaka, Pawła Cieślewicza, Grzegorza Sitarza i Krystiana Krzeszowiaka zrobiło się 6:2 dla Los Asfaltos i było po zawodach. Co prawda Krystian Głuc, Bartłomiej Kuś i Robert Sumera dorzucili jeszcze po bramce, ale w międzyczasie dla suszan trafili ponownie Polak, Sitarz, Cieślewicz i Michał Pilarczyk. – Niby udało się postrzelać jak za dawnych lat, ale… Coś chyba u nas jest nie tak. Siedem z dziesięciu bramek zdobyli obrońcy, którzy zapomnieli zarazem o zabezpieczeniu tyłów. Z drugiej strony skoro strzelali obrońcy, to gdzie się podziali napastnicy. Inna sprawa, że Świry uderzyły na naszą bramkę może siedem razy. Wszystko im w niedzielę wpadało. Ale zwycięzców się nie sądzi. Mamy trzy punkty i wciąż realne szanse na wicemistrzostwo – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos.

Reklama

           

Zawojski.pl Sucha Beskidzka – Playboys Budzów 4:2

Nierówna gra suszan sprawiła, że ci znaleźli się na rozdrożu. Gdyby w niedzielę przegrali to musieliby nerwowo oglądać się za plecy, a tak mogą jeszcze myśleć nawet o wicemistrzostwie ligi, a już na pewno miejscu na pudle. Za to walka o byt czeka budzowian. W niedzielę losy meczu wydawały się rozstrzygnięte po dwóch golach Tomasza Smyraka i trafieniu Krystiana Kaznowskiego. Radwan i Nowak pozwolili Playboys wrócić do żywych, ale Tomasz Smyrak, kompletując hat-tricka, ustalił wynik spotkania.

Reklama

 

II liga:

 

Błękitna Gwiazda Białka – FC Fikoł Skawica 1:3

Ważną wygraną w kontekście walki o trzecie miejsce w klasyfikacji końcowej odnieśli skawiczanie. Po kwadransie gry trafił Matusz Matyja, a cztery minuty później podwyższył Mariusz Gwiazdoń. Po zmianie stron wynik długo nie ulegał zmianie. Dopiero w połowie drugiej odsłony kontaktowego gola zdobył Marcin Rzeszótko i zabawa miała nabrać rumieńców. Miała, ale nie nabrała bo błyskawicznie odpowiedział Mateusz Matyja, a więcej bramek już nie padło. - Przed meczem miało nas być 10. Gdy dochodziła  9.00 było nas tylko siedmiu i do tego nie dotarł bramkarz, który po prostu zaspał. Musieliśmy wstawić na bramkę zawodnika z pola, który jak się potem okazało był zawodnikiem meczu. Wyciągał prawie wszystko, czy rękami, czy nogami. Do przerwy było 2:0 dla nas, więc graliśmy spokojnie i czekaliśmy na odpowiedzi przeciwnika. Udało się wygrać 3:1 Teraz tylko myślimy o derbach z Relaxem. Mamy nadzieję że uda się wygrać i zbliżyć do trzeciego miejsca – komentuje Marcin Gasek z FC Fikoł. 

Reklama

 

Relax Białka – Erdol Budzów 7:1

Budzowianie nie sprawili niespodzianki i nie zdołali przeciwstawić się liderowi, czym praktycznie zamknęli sobie drogę do awansu do I ligi. Białczanie wprawdzie długo się rozkręcali, ale już do przerwy prowadzili 6:0. Wynik w 12 min. otworzył Dawid Dyrcz, a po nim kolejno trafiali Michał Sala (15 min.), Mariusz Bielarz (18, 24), Wojciech Puzik (24) i Szymon Wojtyczko (25). Tuż po zmianie stron honorowego gola zdobył Michał Sapoń, a chwilę później wynik na 7:1 ustalił Wojciech Polak.

Reklama

 

Rafkop Grzechynia – Bad Boys Budzów 12:3

Ostre strzelanie urządził sobie współlider, który nie miał litości dla nowicjusza ze Stryszawy i już przed przerwą obnażył wszystkie jego bramki, aplikując mu pięć bramek. Choć zaczęło się sensacyjnie od gola Mateusza Bieniasa, ale to tylko podrażniło grzechynian. Ci zdobyli bowiem 12 kolejnych bramek – Krzysztof Kozina (4), Tomasz Wala (3), Andrzej Szafraniec (2), Marcin Skrzypek (2) i Krzysztof Sałapatek. Mających o połowę mniejszą kadrę stryszawian w końcówce stać było jeszcze na dwie bramki. Pokusili się o nie Mateusz Bienias i Rafał Polak. – No rewelacja. Łatwo, miło i przyjemnie. Trzy punkty na koncie i I liga coraz bliżej. W trzech ostatnich meczach potrzebujemy zdobyć cztery punkty. Najlepiej załatwić sprawę w dwóch najbliższych bo w ostatnim gramy z Relaxem, więc… Fajnie byłoby po latach znowu zagrać w I  lidze. Co prawda już nie jako Stolarze, ale jednak w najwyższej klasie rozgrywkowej – mówi Andrzej Szafraniec, napastnik Rafkopu, który w niedzielę pod względem strzeleckich osiągnięć musiał ustąpić pola innemu zawodnikowi nieistniejących już Stolarzy, czyli Tomaszowi Wali.

Reklama

 

Granda Kojszówka – Gang Albanii Maków Podhalański 4:1

Makowian napoczął w 8 min. Jakub Stanek, a cztery minuty później drugi cios wyprowadził Artur Stolarczyk. W 37 min. Granda zamknęła mecz. W ciągu kilkudziesięciu sekund piłkę w siatce umieścili kolejno Mariusz Szewczyk i Jakub Stanek. – Od dłuższego czasu zanosiło się na naszą wygraną, a, że przyszła ona w meczu na szczycie to tym lepiej. Widać poprawę w naszej grze i to cieszy równie bardzo jak wynik. Szkoda tylko, że nadal grzeszymy nieskutecznością. Gdybyśmy mieli pewnego napastnika to wygrywalibyśmy w dwucyfrowych rozmiarach. W niedzielę kluczem do sukcesu była dobra gra w obronie. Cieszy także to, że udało się nam uniknąć kontuzji, co pozwala z optymizmem patrzeć na kolejne spotkania – mówi Artur Stolarczyk, autor drugiej bramki dla Grandy.   

Reklama

 

Mucharz Team – The Reds Budzów 3:2

Po porażce z FC Fikoł szybko odbudowali się piłkarze z powiatu wadowickiego. W efekcie nadal liczą się w walce o trzecie miejsce. W niedzielę do wygranej poprowadził ich Piotr Huber, który przed przerwą zdobył dwie bramki, a po zmianie stron ponownie się popisał celnym uderzeniem. I gdy wydawało się, że losy spotkania są rozstrzygnięte przebudził się budzowski Liverpool. Jednak nie na tyle, by pozbawić Mucharz Team punktów. Niemniej stracha im napędził. Na 1:3 trafił Sebastian Koźlik, a kontaktowego gola zdobył Krystian Nowak. Na więcej zabrakło budzowianon czasu…

Reklama

 

Beton2 Sucha Beskidzka – Black Shadows Zawoja 3:3

- Nie jesteśmy zadowoleni z wyniku ponieważ pokrzyżowało to nam plany w walce o awans do I ligi. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była dobra, ale w drugiej rywale bronili się całą drużyną i blokowali każdy nasz strzał. Byliśmy mało skuteczni i dlatego z boiska schodziliśmy ze spuszczonymi głowami, gdyż ten mecz uznajemy jako przegrany remis – mówi Mariusz Fronczak, kapitan Betonu2. A do remisu doszło tak, że po bramce Łukasza Dudziaka dla Black Shadows straty z nawiązką odrobili Michał Czaiciki i Jakub Lupa. Ten drugi tuż przed przerwą po raz drugi wpisał się na listę strzelców i ponownie wyprowadził suszan na prowadzenie, gdyż chwilę wcześniej gola zdobył Mikołaj Celak. Ten sam Mikołaj Celak krótko po zmianie stron sprawił, że suszanie i zawojanie podzieli się punktami. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama