Reklama


ALPS. Orlikowa pigułka (29 października)

31/10/2017 07:45

Przed niedzielnymi pojedynkami ALPS mistrz ligi był znany, ale nie oznaczało to końca emocji. A przy tym trzeba pamiętać, że przed drugoligowcami jeszcze dwie kolejki.

I liga:

AKS Las – Lachy Lachowice 2:1

Spotkanie miało ogromne znaczenie dla obu ekip. Lachowiczanie, którzy jeszcze niedawno nerwowo oglądali się za plecy w razie wygranej zagwarantowaliby sobie sensacyjnie czwarte miejsce. O jeszcze większą stawkę grał zespół z powiatu żywieckiego, który, by być pewnym utrzymania musiał po prostu wygrać. No i cel osiągnął, ale niczego mu nie odbierając spora w tym zasługa rywali, a raczej nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Lachowiczanie wyszli bowiem na boisko bez swojego bramkostrzelnego napastnika Mirosława Kachla. Ten co prawda na Orliku w Suchej się pojawił, ale nawet nie przebrał. Górę wzięła choroba. Jego koledzy nie zamierzali poddać się bez walki. I nawet po golu Pawła Pluty prowadzili. Jednak Tomasz Ponikiewski doprowadził do wyrównania, a gola na wagę wygranej zdobył Michał Bargiel. - W tak trudnych warunkach jeszcze w lidze ALPS chyba nie graliśmy. Wiatr, deszcz, przenikliwy chłód i tafla wody na płycie boiska, ale nie przeszkodziło nam to w rozegraniu ciekawego i wyrównanego meczu. Objęliśmy prowadzenie po golu Pawła Pluty, ale rozluźnienie kosztowało nas utratę dwóch bramek, co w efekcie przełożyło się na porażkę. Najważniejsze, że nikt nie nabawił się kontuzji i ligę pomimo porażki w ostatnim meczu zakończyliśmy w znakomitych humorach – skomentował mecz Rafał Ząbek z Lachów. - Co do podsumowania całej ligi. Szczerze mówiąc za cel przed startem ligi obraliśmy sobie utrzymanie w elicie, a zajęcie miejsca wyższego niż 8 byłoby miłym zaskoczeniem. To, że zajęliśmy piąte miejsce zaskoczyło chyba wszystkich. Co prawda z elitą nie ugraliśmy zbyt wielu punktów, ale zwycięstwa z ligowymi średniakami pozwoliły na zajęcie miejsca w środku tabeli. Na wiosnę chcielibyśmy poprawić wynik, ale wiemy, że nie będzie to łatwe – dodaje.

Reklama

 

Zawojski.pl Sucha Beskidzka – Beton2 Sucha Beskidzka 9:2

Przed tym meczem jedna rzecz była pewna. Bez względu na końcowy wynik Beton2 żegnał się z ligą. Za to Zawojski.pl miał o co grać. Wszak wiedział już o porażce Lachów, a i po cichu mógł liczyć, że przeżywająca kryzys Gamba Furiosa nie podoła ZrobioneZdrewna.pl. Tym samym suszanie w razie derbowej potyczki wskakiwali na czwarte miejsce. I z zadania się wywiązali w dobrym stylu. Po dwóch bramkach Tomasza Listwana oraz trafieniach Jarosława Franczaka i Marcina Pająka prowadzili już 4:0. Bramka Konrada Nikiela nie mogła odwrócić losów spotkania bo Tomasz Smyrak i Michał Jurowaty dali jasny sygnał kto rządzi na granulacie. Wówczas jeszcze raz przebudził się Nikiel, ale to Michał Ficek i Franczak jako ostatni wpisali się na listę strzelców.  - Zakończyliśmy w bardzo dobrych nastrojach kolejny sezon Zawojskiego.pl w I lidze w ALPS w Suchej Beskidzkiej....- cieszy się Jarosław Gąstała

Reklama

 

Monter Kurów – Playboys Budzów 7:1

Mający już tytuł w kieszeni kurowianie wyszli na boisko, na którym czekał na nich rywal nie tylko nie mający ani jednego zmiennika, ale nawet pełnego składu. Monter szybko udowodnił swoją wyższość. Dwa razy przymierzył Mariusz Spyrka, potem dwa razy Paweł Gach, a następnie już po razie znowu Smyrak i Gach, a siódmego gola ustrzelił Łukasz Folęga. Honorowe trafienie zaliczył Wierzbicki. – Rywale zagrali w niepełnym składzie, więc gra i wynik jest jaki jest. Najbardziej cieszy oczywiście to, że po raz piąty sięgnęliśmy po puchar. Sukces smakuje wyjątkowo bo na mistrzostwo ligi czekaliśmy długie sześć lat. Ostatni raz puchar wznosiliśmy w górę w 2011 roku. radość podwójna bo Paweł Gach wywalczył tytuł króla strzelców z godnym podziwu wynikiem 30 bramek. Chyba nigdy w historii nikt nie strzelił więcej. Dziękuję zawodnikom za cały, wspaniały sezon – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.

Reklama

 

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Sportowe Świry Juszczyn 8:2

Znając już wyniki wcześniejszych pojedynków Sportowe Świry wiedziały, że do utrzymania się w lidze potrzebny jest im remis, gdyż wygrały w bezpośrednim starciu z Playboys. Suszanie grali o wicemistrzostwo ligi, więc zadania na pewno nie zamierzali ułatwiać, ale niemniej zaliczyli na starcie samobója. Paweł Krzeszowiak i Maciej Melzer szybko z nawiązką odrobili straty. Trafienie Krystiana Głuca sprawiło, że na tablicy wyników ponownie pojawił się remis, a beniaminek z Juszczyna mógł jeszcze liczyć na korzystny wynik. Na marzeniach się skończyło. Od tego momentu trafiali już tylko suszanie. Po dwie bramki zdobyli Melzer, Paweł Krzeszowiak oraz Piotr Stawowy.  - Wynik wysoki, ale gdybyśmy wykorzystali wszystkie dogodne okazje do skończyłoby się dwucyfrówką. Rywale oddali może pięć groźnych strzałów, a my raz po raz obijaliśmy słupki i porzeczkę. Nie ma zatem co analizować czy karny był czy też nie. Kolejny sezon za nami. Po trzech tytułach mistrzowskich oddajemy puchar Monterom, zajmując drugie miejsce. Było jak było, ale chłopaki w tym roku zasłużyły na brawa. Trzeba się zmobilizować na przyszły rok i jeszcze spróbować powalczyć. Puchar dedykowany naszemu przyjacielowi... – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos, który z kolegami do pamiątkowej fotografii wykonanej na koniec sezonu stanął z koszulką opatrzoną napisem „Hołek”, czyli ksywą jaką nosił Tomasz Brańka. 36-letni suszanin od dziecka związany był z piłką nożną i MKS „Babia Góra”, z którą święcił największe sukcesy. Reprezentował też inne kluby naszego powiatu takie jak Garbarz Zembrzyce, Jałowiec Stryszawa czy Watra Zawoja. Swego czasu znalazł się w orbicie zainteresowań halowego Mistrza Polski „Clearexu” Chorzów, jednak nie zdecydował się na grę w hali. Piłkarską karierę zakończył grając z przyjaciółmi z Babiej Góry w amatorskiej drużynie Los Asfaltos ze Suchej Beskidzkiej.

Reklama

 

Gamba Furiosa Zembrzyce - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 4:5

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że to spotkanie może nawet decydować o mistrzostwie ligi. Ostatecznie jednak Monter odskoczył rywalom, a solidna zadyszka dopadła zembrzyczan. W efekcie w niedzielna wygrana dawała im jedynie czwarte miejsce. Juszczynianie grali już o pietruszkę. Bez względu na wynik byli pewni trzeciej lokaty. Na więcej mogliby liczyć tylko wtedy, gdyby kilkadziesiąt minut wcześniej punkty zgubiły Asfalty, a jak już wiemy tak się nie stało.

Reklama

Choć juszczynianie grali już o pietruszkę to zaprezentowali postawę fair play i do spotkania podeszli na poważnie. Efekt? Trzy bramki na ich koncie, a trafili dwukrotnie Jakub Włodarczyk i raz Łukasz Sarna. Wówczas nastąpił zryw zembrzyczan. Sygnał do ataku dał Jakub Nosal, poprawił Lenart, a do remis dała Szalonym Krewetkom druga bramka Nosala. Mecz trwał jednak dalej. A kibice czekający na ceremonię zakończenia ligi obejrzeli kolejny zwrot akcji. Bury i Biskup wyprowadzili juszczynian na dwubramkowe prowadzenie. Niewiele brakowało, by i tę stratę Gamba odrobiła. Kontaktowego gola zdobył Lubaś, a już praktycznie po meczu do wyrównania powinien doprowadzić Nosal, ale zmarnował rzut karny. Po nim sędzia już nie wznowił gry. – Ostatnio zmagamy się z plaga kontuzji . W kluczowym momencie ligi się posypaliśmy, ale cóż taka jest piłka i ten sport. Mecz zaczął się jak ostatnie nasze spotkania, szybko tracimy bramkę potem następna i musieliśmy gościć. Jak każdy wie w sporcie najtrudniej jest gonić wynik. Kiedy zdołaliśmy się już otrząsnąć i wyrównać wynik spotkania przytrafia się błąd. Sędzia dyktuje rzut karny i przegrywamy 4-3, potem 5-3. Koniec końców znów łapiemy kontakt i w ostatnich sekundach my dostajemy rzut karny ... i co? Nie strzelam na remis. Dramat. Mimo katastrofalnych warunków atmosferycznych graliśmy na prawdę dobrze i akcje wychodziły pomimo, że piłka nie raz, nie dwa zatrzymywała się w kałuży.  Pokaz naszej nieskuteczności w tym spotkaniu, chociaż było kilka na prawdę fajnych akcji zwłaszcza akcja skrzydłem Wojtka Świerkosza. Świetnie minął przeciwnika i zagrał piłkę między obrońców a bramkarza po której padła bramka. Fajny sezon, fajna liga chociaż moim zdaniem byłoby bardziej atrakcyjnie jakbyśmy grali wiosna jesień jako jedna edycję i wyłoni to prawdziwego mistrza. Można pomyśleć nad takim rozwiązaniem kiedyś – komentuje ostatni mecz, jak i sezon Jakub Nosal, kapitan Gamby.

 

Reklama

Na koniec smutna refleksja. Kilka drużyn, nie stawiając się na ceremonii zakończeniu ligi, wyraziło brak szacunku dla organizatorów ligi i kolegów z innych drużyn.

 

 

II liga:

 

Granda Kojszówka - Błękitna Gwiazda Białka 0:5 (walkower)

Wiosną Granda długo walczyła o awans, a i początek jesieni był w jej wykonaniu niezły. Potem pojawiły się problemy kadrowe i kojszowianie stali się czerwoną latarnią. W niedzielę oddali punkty bez walki. 

 

No Goal Budzów - RKS Huwdu Bieńkówka 1:4

Lider po zeszłotygodniowej porażce nie mógł, znaczy mógł, ale nie chciał pozwolić sobie na kolejną stratę punktów. Zagrał na całego i sięgnął po trzy punkty, stawiając kropkę nad „i”. Teoretycznie mistrzostwa ligi jeszcze sobie nie zapewnił, ale awans już tak. Stało się to dzięki hat-trickowi Marcina Banasia oraz bramce Damiana Putyry. Honorowego gola dla No Goal zdobył Paweł Sapoń.

Reklama

 

FC Fikoł Skawica – Stolarze Sucha Beskidzka 4:3

Po sensacyjnej wygranej z liderem Stolarze byli mocno podbudowani i znaleźli się na dobrej drodze do odniesienia drugiego zwycięstwa z rzędu. -  Do czterech razy sztuka... Trzy razy udawało nam się w końcówce zdobywać decydujące bramki. Jednak tym razem mimo, że do przerwy prowadziliśmy 3:1 musieliśmy uznać wyższość  drużyny ze Skawicy. Końcówka meczu zupełnie nam nie wyszła. Straciliśmy bramkę na 2:3 i zaczęło się robić nerwowo. Po stracie kolejnych dwóch bramek przegrywaliśmy 3:4. W samej końcówce mięliśmy prawie 100 procentowe okazje. Jednak w niedzielę słupki i poprzeczka sprzyjała Fikołowi. Skuteczność zawodziła i kolejna porażka stała się faktem – ubolewa Marcin Waligóra, bramkarz Stolarzy. W jego zespole bramkami podzieli się Andrzej Szafraniec, Mateusz Szklarczyk i Robert Wolski. Skawiczan do wygranej poprowadził  Mateusz Matyja, autor trzech goli, a jednego dorzucił Dariusz Giertuga.

Reklama

 

Viper Żarnówka – Rafkop Grzechynia 2:4

Chyba największa niespodzianka, a nawet sensacja niedzielnych potyczek. Viper w razie wygranej byłby praktycznie w I lidze, a tak musi się o nią nadal bić i kto wie czy nie do ostatniej kolejki. Powinien przy tym postawić solidne piwo BVB, gdyż gdyby nie budzowianie mógłby być w jeszcze gorszej sytuacji, ale o tym nieco później. W tym miejscu tyle, że w niedzielę Vipera ujarzmił Krzysztof Kozina, który aż cztery razy posłał piłkę do siatki żarnowian. Tych było stać tylko na dwie bramki. Zdobyli je Krzysztof Sałapatek i Damian Migas.

Reklama

 

BVB Budzów – Relax Białka 4:4

Białczanie wychodząc na plac gry wiedzieli już o porażce wicelidera. Tym samym zdawali sobie sprawę, że w razie wygranej będą tracić do niego tylko i aż punkt. Szansę na podgonienie Vipera wykorzystali jednak połowicznie, gdyż tylko i aż zremisowali z BVB. Tylko bo potrzebowali zwycięstwa, aż – bo jednak BVB pokazało w tym sezonie kawał dobrego futbolu. Najważniejsze jest to, że na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu Relax traci do Vipera trzy punkty, ale do jego wyprzedzenia potrzebuje zdobyć o cztery punkty więcej, gdyż białczanie ulegli żarnowianom w bezpośrednim starciu. W niedzielę dla Relaxu trafiali Kamil Białończyk, Tomasz Kaczmarczyk, Janusz Czarny i Szymon Wojtyczko, a dla BVB dwa razy Krystian Nowak, a po razie Krzysztof Bałos i Bartek Maślanka.

Reklama

 

Mucharz Team – pauzował

Chyba pierwszy raz w podsumowaniu kolejki piszemy o zespole, który akurat pauzował. Tym razem jednak warto o nim napisać z uwagi na potknięcie Vipera. Mucharz Team podobnie jak Relax został tym samym w grze o awans, a nawet jest w lepszej sytuacji niż białczanie po z Viperem zremisował. Zatem jeżeli go dogoni to o wyższej lokacie zdecyduje ogólny bilans bramkowy. Na razie wicelider ma 14 bramek na plusie, a Mucharz Team 5 bramek na plusie. Jeżeli jednak zespół z powiatu wadowickiego będzie wygrywał to go poprawi, a Viper, by został dogoniony musi przegrać, a tym samym swój bilans pogorszy. Ale na razie to tylko rozważania teoretyczne. Bo i mała tabela może być potrzeba… - Rozdajemy karty – zauważa Mateusz Szklarczyk ze Stolarzy, którzy w najbliższą niedzielę zmierzą się z Viperem, a siedem dni później z Relaxem.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama