Po meczu barażowym, który ustalił ostatecznie (choć kto wie) skład I i II ligi ALPS, rozpoczął się sezon regularny. Już pierwsze spotkania pokazały, że należy spodziewać się zaciętej rywalizacji.
I liga:
RKS Huwdu Bieńkówka – ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 2:0
Już w pierwszym spotkaniu doszło do sporego kalibru niespodzianki. Walcząca jesienią o najwyższe cele ekipa z Juszczyna dość nieoczekiwanie nie sprostała beniaminkowi. Mało tego nie potrafiła nawet zdobyć bramki. Dla RKS trafili natomiast Daniel Pupczyk i Szczepan Szczepaniak. Może jeszcze za wcześnie na snucie teorii i wizji. Jeżeli jednak Huwdu w kolejnych spotkaniach spisywać się będzie podobnie to może stać się rewelacją ligi.
Gamba Furiosa Zembrzyce – Monter Kurów 3:7
Przed tym spotkaniem wielu twierdziło, że jego zwycięzca stanie się głównym rywalem suskich Los Asfaltos w walce o mistrzostwo ligi. Jeżeli wierzyć w te słowa to w takim razie kandydatem do tytułu stał się Monter, który jak przystało na jego obrońcę idealnie wszedł w ligę i to pomimo roszady między słupkami. Dotychczasowy bramkarz Montera zasilił grzechyński Rafkop, ale kurowianie nie mieli kłopotów z obsadzeniem wakatu. Poza tym w przedniej formacji wciąż prym wiodą Mariusz Spyrka i Paweł Gach, którzy w niedzielę zapisali na swoich kontach hat-tricka, a jedno trafienie dorzucił Mariusz Gach. – Nie spodziewałem się tak wczesnego startu ligi i już wcześniej miałem zaplanowany wyjazd, więc na meczu nie byłem. Skoro jednak zaczynamy sezon od wygranej z Gambą to jest to dobry prognostyk. Klimek dobrze zastąpił Żabę na bramce – mówi krótko Tadeusz Copija, kapitan Montera. Jego odpowiednik w Gambie Furiosie, czyli Jakub Nosal, choć w meczu wystąpił także nie miał wiele do powiedzenia. - W pierwszej połowie popełniliśmy trzy poważne błędy w obronie i to ustawiło spotkanie. W drugiej szarpnęliśmy, ale ciągle gramy zbyt wolno. Pierwszy raz zebraliśmy się tym składem i widać gołym okiem brak zgrania. Teraz dłuższa przerwa od pracy przed nami, wiec każdy znajdzie czas żeby potrenować w tygodniu. Za tydzień będzie lepiej – zapowiada Jakub Nosal. W jego zespole bramki zdobyli Artur Lubaś, Damian Elżbieciak i Wojciech Świerkosz.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – AKS Las 2:1
Spotkanie zakończyło się spodziewaną wygraną suszan, ale po meczu ich kapitan ostro patrzył na poczynania swojej drużyny. –Typowy mecz w upalny dzień. Liga emerytów i rencistów. Z tyłu zagraliśmy dobrze, ale w przodu wyraźnie nam brakowało skuteczności i zrozumienia. Kilka okazji bramkowych mieliśmy, ale tylko Piotr Guzik wykorzystał swoje. AKS zagrał dobre spotkanie. Dużo biegali, robili wiatr na skrzydłach, ale Bartek (Karlak – przyp. autor) dobrze bronił – komentuje spotkanie Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos, komplementując ekipę z powiatu żywieckiego. W niej honorowego gola zdobył Piotr Żurek.
Playboys Budzów - Sportowe Świry Juszczyn 0:5 (walkower)
Po meczu barażowym juszczynianie mogli mieć mniej sił. Niemniej nie musieli ich wykorzystywać, a i tak sięgnęli po trzy punkty. Budzowianie im je sprezentowali, nie stawiając się na pojedynek. Niestety, to już nie pierwszy tego rodzaju wyczyn Playboys. Szkoda tylko, że budzowianie nie myślą o rywalach, którzy patrzą na swoje konto punktowe, ale z drugiej strony zgłosili się do ligi by w niej grać i czerpać przyjemność z wygranych na boisku, a nie poza nim.
Lachy Lachowice - Zawojski.pl Sucha Beskidzka 3:3
Lachowiczanie przyjechali na mecz bez nominalnego bramkarza, ale jeden z zawodników z pola, który z konieczności stanął między słupkami spisał się nieźle, choć kilku błędów nie uniknął. I kto wie jak potoczyłoby się to spotkanie gdyby to Lachy jako pierwsze wyszły na prowadzenie (znakomitej okazji nie wykorzystał Mirosław Kachel). Zmarnowana szansa zemściła się i to potrójnie. Dwa razy piłkę posłał do siatki Tomasz Listwan, a raz Michał Ficek. Wysokie prowadzenie Zawojskiego nie podłamało lachowiczan. Grali dalej swoje i dopięli swego. Po golach Mirosława Kachla, Krzysztofa Kamińskiego i Andrzeja Kąkola wyszarpali suszanom punkt.
II liga:
Granda Kojszówka - The Reds Budzów 1:1
Pierwsze niedzielne spotkanie, jak się okazało rozpoczęło serię pojedynków, w których doszło do podziału punktów. W tym jednak przypadku kibice obejrzeli najmniej goli. Dla Grandy trafił Jakub Stanek, a dla The Reds (dotychczas BVB) – Krystian Nowak. – Zagraliśmy bardzo nerwowo i nieskutecznie. Wierzę, że z każdym meczem będzie lepiej i szybko dojdziemy do optymalnej formy. Rywale to byłe BVB, ale wielu chłopaków, jak mi się wydaje, widziałem pierwszy raz. Pokazali charakter i na pewno niejednej ekipie urwą punkty. U nas indywidualnych laurek nie będzie bo nikt nie zasłużył na pochwałę – mówi Karol Dudziak, kapitan Grandy.
Błękitna Gwiazda Białka - Bad Boys Stryszawa 5:5
Źli chłopcy okazali się piłkarsko całkiem, ale to całkiem dobrzy. W ligowym debiucie przeciwstawili się solidnej Błękitnej Gwieździe, a to znaczy, że w następnych meczach można po nich oczekiwać jeszcze więcej. Zaimponował Mateusz Bienias, który zdobywając cztery bramki został liderem klasyfikacji strzeleckiej. Piątą bramkę dla stryszawian zdobył Wojciech Ogarek. Dla białczan hat-tricka ustrzelił niezawodny Marcin Rzeszótko, a na listę strzelców wpisali się jeszcze Piotr Targosz i Mariusz Czarny.
Erdol Budzów - Rafkop Grzechynia 3:3
Trzeci mecz i trzeci remis! – Nasza przygoda jako Stolarzy zakończyła się. Okazało się, że w Rafkopie nie tylko ja i Tomek Wala są nowymi twarzami. Potrzeba trochę czasu by się zgrać. Pogoda też zrobiła swoje. Warunki do gry nie były najlepsze – powiedział po meczu Andrzej Szafraniec, nowy zawodnik Rafkopu, który przez lata był filarem Stolarzy. W jego nowym zespole bramki zdobyli Jakub Szpak, Krzysztof Sałapatek i Tomasz Wala. Dla budzowian, którzy jesienią występowali pod nazwą No Goal dwukrotnie trafił Mateusz Mirocha, a raz Marek Pawlica.
Relax Białka - Gang Albanii 12:2
Choć to dopiero początek sezonu, a forma nowicjusza jest dużą niewiadomą to można śmiało napisać, że Relax dał jasny sygnał, iż interesuje go wyłącznie mistrzostwo ligi. I to nie wróżenie z fusów i ekscytowanie się wynikiem, lecz chłodna kalkulacja i rzut okiem na kadrę zgłoszoną do rozgrywek. W niedzielę na listę strzelców wpisało się pokaźne grono białczan. Trzy razy Tomasz Kaczmarczyk, po dwa razy Michał Marek i Wojciech Polak, a po razie Dawid Dyrcz, Kamil Białończyk, Szymon Wojtyczko, Mariusz Bielarz i Marcin Sala. U pokonanych dwa razy ukłuł Ernest Kiernicki.
FC Fikoł Skawica - Black Shadows Zawoja 4:4
Po krótkim przerywniku w postaci starcia Relaxu z Gangiem Albanii sytuacja na Orliku w Białce… wróciła do normy, czyli do meczów na remis. Debiutanci bardziej równomiernie rozłożyli akcenty, więc na liście strzelców pojawiło się czterech ich piłkarzy - Mikołaj Celak, Hubert Kowaliczek, Łukasz Dudziak i Janik Paweł. W rozczarowanym remisem Fikole z dwururki przyłożył Mateusz Mazur, a po razie piłkę w bramce umieścili Marcin Gasek i Szymon Trybała.
Red Bull Team Budzów - Mucharz Team 0:5 (walkower)
Jakiś wirus musiał w niedzielę szaleć w Budzowie. Nie znamy jego nazwy, ale jak widać działał tylko na piłkarzy – amatorów. Zaatakował bowiem nie tylko zawodników Playboys, ale i Red Bull Team. Ci drudzy podobnie jak pierwszoligowcy tak się „pochorowali”, że nie dojechali na mecz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze