Reklama


ALPS. Orlikowa pigułka (28 kwietnia)

29/04/2019 21:25

No i bomba poszła w górę. W niedzielę, momentami w strugach deszczu, a chwilami w mżawce osiemnaście drużyn zainaugurowało nowy sezon ALPS. Dwie postanowiły poczekać z tym do 1 maja!

 

I liga:

 

Monter Kurów – Gamba Furiosa 4:1

Już na początek rozgrywek czekał hit, a zarazem wielka niewiadoma. Tak naprawdę chyba nikt nie wiedział jakim potencjałem dysponował kurowski Monter, z którym rozstali się Paweł i Mariusz Gachowie (zasilili zimą Tarnawiankę Tarnawa Dolna). Tadeusz Copija nie marnował jednak czasu i do gry w Monterze nakłonił Bartłomieja Łękawę (eks zawodnika Stolarzy i mającego za sobą halowe występy w Oldboys), Szymona Ponikwię i Mateusza Jurytę (powrót do Montera po grze na zielonej murawie). Jak wartościowe były to zakupy najlepiej świadczy fakt, że cała trójka wpisała się na listę strzelców, a jednego gola dołożył jeszcze Szymon Tlałka. Dla Gamby honorowego gola zdobył Dawid Nowak. – Nasz bramkarz mógł sobie z rywalami podać ręce. To nie był jego dzień. Wyraźna niedyspozycja dnia. Pierwszą bramkę zdobyli po pięknej akcji i tego nie można im zabrać, ale dwie kolejne strzeli po tym jak podał im piłkę pod nogi. Gdy zdobyliśmy bramkę na 3:1, wydawało się, że zaczyna nam się gra układać i pójdziemy za ciosem, ale dostaliśmy czwartego gola z niczego – komentuje Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy. Podkreśla, że po zmianie stron rywale nie mieli już pomysłu na sforsowanie ich obrony, ale za to sami znakomicie się bronili. – Cały czas trzymali krycie, zawężali pole gry. Znakomicie to w ich wykonaniu wyglądało – komplementuje.      

Reklama

Pomimo wysokiej wygranej w samych superlatywach o zembrzyczanach wypowiada się Tadeusz Copija. – Oni są bardzo dobrą drużyną i chyba tylko weszli na mecz na zbyt dużym luzie. My obawialiśmy się o swoją dyspozycję, więc od początku byliśmy maksymalnie skoncentrowani i to był klucz do wygranej. Trzymaliśmy ich krótko i nie daliśmy się im rozpędzić. Ostatnio przegraliśmy 3:1, choć wcale nie byliśmy gorsi. Decydowały detale. W niedzielę one przeważyły na naszą korzyść. Wynika z tego, że bez względu na to w jakim gramy składzie to trzeba się z nami liczyć, a Gamba wyciągnie wnioski i będzie w tym sezonie grała o podium – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.  

 

Reklama

Lachy Lachowice – AKS Las 2:5

- Pierwsze spotkanie w tej rundzie przyszło nam zagrać z dobrymi znajomymi "zza miedzy". Zawsze ciężko nam się z Lachami grało, więc i tym razem nikt nie liczył na łatwe punkty. Zgodnie z oczekiwaniami mecz był zacięty, ale generalnie uważam, że czysty i szkoda by było, aby kilka momentów, gdzie nerwy trochę może poniosły, wypaczyły nam cały jego odbiór – mówi Grzegorz Targosz z AKS Las. Dodaje, że ładnie przywitali z zespołem oraz niezliczoną rzeszą kibiców nowi zawodnicy- Marek Woźny i Łukasz Suwaj, którzy strzelili po jednej bramce. "Starzy wyjadacze", czyli Piotr Żurek, Tomasz Wątroba i Krzysztof Lenart też dołożyli po trafieniu. - Piotrek Kuźlik w roli bramkarza spisał się na sto dwa (sto procent dobrej gry, tylko dwa gole puszczone). Pozostali również walczyli dzielnie i w rezultacie 3 punkty pojechały z nami –nie kryje radości Grzegorz Targosz.

Reklama

Lachy, które zgodnie z naszymi typami zaczęły niemrawo, stać było na wspomniane przez Targosza dwie bramki. Autorem obu był Maciej Baca. Na AKS to było za mało. - Nie na taką inaugurację ligi liczyliśmy. Brak trzech podstawowych zawodników  był nad wyraz widoczny. Mimo, iż objęliśmy prowadzenie to z każdą kolejną minutą graliśmy coraz gorzej, co skrzętnie wykorzystał przeciwnik. Może gdyby nie czerwona kartka dla Mirka Kachla za bezmyślny faul po gwizdku sędziego to losy spotkania inaczej by się potoczyły, ale to tylko gdybanie. No cóż w następnej kolejce. Czekają nas gminne derby, a te jak wiadomo zawsze rządzą się swoimi prawami, więc liczę na dobre sportowe widowisko – komentuje niedzielne spotkanie Rafał Ząbek, obrońca Lachów.

Zawojski.pl Sucha Beskidzka – RKS Huwdu Bieńkówka 3:3

Reklama

O tym, że nie pomyliliśmy się pisząc, że w tym meczu nie ma wyraźnego faworyta świadczy nie tylko wynik, ale i pomeczowe opinie. – To był mecz, po którym obydwie drużyny twierdzą - był do wygrania. Zaczęliśmy jak niedźwiedzie po śnie zimowym - niemrawo, wolno i przewidywalnie. Zemściło się to i pierwszą bramkę strzeliło Huwdu po błędach naszej obrony – mówi Marcin Pająk, napastnik Zawojskiego.pl. A jego drużynę skarcił Szczepan Szczepaniak. Wyrównał z rzutu wolnego Jarosław Franczak i na tym w pierwszej połowie „festwial” strzelecki się zakończył, a kibice byli świadkami innego – niewykorzystanych okazji. Po zmianie stron dwa kolejne kardynalne błędy popełnili suszanie, a Huwdu nie mieli litości. Pierwszy wykorzystał Bartłomiej Szczepaniak, a drugi Jop. - Wtedy niedźwiadki się obudziły i ostro wzięliśmy się do odrabiania strat. Piękny strzał przy słupku Przemysława Smyraka oraz wolej Tomka Listwana i remis – relacjonuje Marcin Pająk.

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Kanonierzy Grzechynia 4:1

Reklama

- Mecz na dobrym poziomie, gdzie obie drużyny szukały gry piłką, ale kreowaliśmy więcej sytuacji. W bramce „Arsenalu” dwoił się i troił Barzycki, wychodząc obronną ręką jeszcze z kilku sytuacji, które powinny również zakończyć się bramkami – zauważa Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. Chwali Pawła Cieślewicza, który w niedzielę wziął na swoje barki ciężar zdobywania bramek i zakończył zawody z hat-trickiem na koncie. Wynik ustalił po ładnej, indywidualnej akcji Michał Pilarczyk, błyskawicznie odpowiadając na honorowego gola Kanonierów o jakiego pokusił się Marcin Skrzypek. – Co tu dużo mówić. Przed nami dużo pracy. Od ostatniego meczu nie widzieliśmy się na treningu ani razu, więc znowu musimy się zgrać. Los chciał, że od razu trafiliśmy na mocnego przeciwnika. Może i lepiej bo punktów i tak musimy szukać w pojedynkach z innymi rywalami, a do boju z nimi przystąpimy już przygotowani – mówi Andrzej Szafraniec, napastnik Kanonierów.

 

Reklama

Beton2 Sucha Beskidzka - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn (przełożony na 1 maja, 11.00)

 

II liga:

 

Granda Kojszówka - Mucharz Team 3:10

Gdy strzela się trzy bramki dla swojego zespołu to można marzyć o dobrym wyniku. Jakub Stanek z Grandy mógł jednak tylko o nim pomarzyć, gdyż obrona kojszowian była dziurawa jak szwajcarski ser. Aż sześć razy wszedł nią jak nóż w miękkie masło Adrian Brytan, z dwa razy Marcin Rzeszótko. Po golu zdobyli natomiast Michał Pietrusa i Piotr Targosz. - Tak się złożyło, że nasz bramkarz Robert Sowa miał w sobotę wesele, więc w niedzielny poranek wybrał noc poślubną, a nie mecz na Orliku. Cóż, nie oceniam- kwestia priorytetów!!! Na szczęście na przyjęciu weselnym udało się zwerbować śmiałka, który odważył się zastąpić naszego golkipera- na bramce rzecz jasna. Jednak trudy sobotniej nocy i na nim odcisnęły swoje piętno – komentuje w swoim stylu Karol Dudziak, kapitan Grandy. A już mówiąc bardziej poważnie, w imieniu całej drużyny życzy nowożeńcom wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Wracając do samego meczu zauważa, że zroszona porannym deszczem murawa sprawiała, że futbolówka dostawała niekontrolowanego poślizgu i raz po raz wymykała się spod kontroli piłkarzom Grandy.  - Cóż więcej powiedzieć. Mucharz raczej ligi nie zdominuje. Stąd porażka w takim rozmiarze musi boleć. Zabrakło dokładności i spokoju w rozegraniu. Zabrakło pomysłu na prowadzenie gry. Podsumowując jednym zdaniem. Wynik lepszy od gry – mówi Karol Dudziak.

Reklama

Krótko o niedzielnej potyczce mówi Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team. - Dobra inauguracja sezonu z naszej strony! Mimo słabego początku meczu, z każdą mijającą minutą coraz bardziej się rozkręcaliśmy i zdobywaliśmy gole, co pozwoliło nam dopisać trzy punkty do naszego konta – komentuje lakonicznie.

 

Bienia Bieńkówka - Bad Boys Stryszawa 0:7

- Dzisiaj rozpoczęliśmy małym falstartem. Porażka 0:7. Będzie lepiej....cierpliwość, praca i wola walki to cecha bogów. W piątek trening, niedziela mecz i rehabilitacja – skomentował porażkę swoje drużyny Jarosław Gąstała, kapitan i trener Bieni. Katami drużyny, która zadebiutowała w ALPS okazali się Mateusz Bienias (ukłuł trzy razy) oraz Dariusz Giertuga i Grzegorz Głuszek, którzy upolowali dublety.

Reklama

 

Wolves Juszczyn - Black Shadows Zawoja 4:4

Bardzo zacięte, a zarazem dobre widowisko stworzyli zawojanie z debiutującymi w lidze Wolves, choć dla wielu zawodników juszczyńskiej ekipy ALPS to nie pierwszyzna. - Mecz był bardzo wyrównany. Po pierwszej połowie prowadziliśmy, ale tylko dzięki naszemu bramkarzowi. Wybronił trzy piłki tylko w sobie wiadomy sposób. Druga połowa była bardzo wyrównana i twarda. Niestety stracona w ostatniej akcji meczu bramka trochę boli – mówi Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows, który mimo wszystko uważa remis, za dobry wynik. - Nasze sparingi nie zapowiadały nic dobrego a chłopaki się spięli i zagrali bardzo dobry mecz, za co wszystkim dziękuję – dodaje. Dla zawojan dwie bramki zdobył Patryk Brytan, a po jednej  Paweł Janik  i Przemysław Grzechynka. Dla Wolves dwa razy przymierzył  Wojciech Gancarczyk, raz Sebastian Kurpiel, a jeden raz napastników Wilków wyręczyli zawojanie.

Reklama

Relax Białka - Gang Albanii reaktywacja Maków Podhalański 11:2

Co prawda Gang Albanii reaktywacja to nie II-ligowa potęga, ale niemniej styl w jakim Relax go rozbił pokazuje, że białczanie są za mocni na II ligę, a za słabi na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Z taką grą jak w niedzielę będą mieli szybko szansę się przekonać czy być może jednak odrobili zadanie domowe i kolejna przygoda z I ligą potrwa dłużej. W niedzielnej „egzekucji” najwięcej celnych strzałów oddał Adrian Bury (4), a niewiele mniej (po 3) - Kamil Białończyk i Bartek Harynek. Jeden pocisk posłał na bramkę makowian Krzysztof Hubicki. Pokonani bronili się na tyle, na ile potrafili. Ich wysiłki wystarczyły na zdobycie dwóch goli – trafili Kamil Pyka i Filip Krzeszowiak.

Reklama

 

Świt Osielec - Golden Street Sucha Beskidzka 0:8

Kolejny minionej niedzieli mecz do jednej bramki. Suszan do okazałej wygranej poprowadził  Arkadiusz Szwed, autor aż pięciu bramek. Pozostałymi po równo podzielili się Rafał Sumera, Paweł Gołuszka, Jakub Wróbel. - Brak kondycji i brak zagrania między zawodnikami był widoczny od pierwszej minuty. Nie mieliśmy okazji pograć przed startem ligi na orliku. Ciężko jest się przestawić z trawy na orlik. Nic więcej tylko zabrać się do pracy – posypał głowę popiołem Adrian Motor, kapitan Świtu Osielec. Nie bez racji zauważył, że choć jego zespół starał się grać piłką, to nawyki z zielonej murawy skutecznie im w tym przeszkadzały. Osielczanie za dużo piłek zagrywali „górą”, co na orliku oznacza zazwyczaj stratę. A tych Świt zanotował w efekcie całą masę.  

 

 

     
„Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich:  Europa inwestująca w obszary wiejskie".  Operacja pn. Prowadzenie rozgrywek sportowych dla amatorów oraz osób w wieku +35 lat w ramach ALPS mająca na celu wzmocnienie kapitału społecznego i rozwój oferty aktywnego spędzania wolnego czasu poprzez organizację imprezy-rozgrywek sportowych   współfinansowana jest ze środków Unii Europejskiej w ramach poddziałania  19.2 „Wsparcie na wdrażanie operacji w ramach strategii rozwoju lokalnego kierowanego przez społeczność” Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020.  „Zadanie realizowane w ramach Strategii Rozwoju Lokalnego Kierowanego przez Społeczność Stowarzyszenia LGD „Podbabiogórze” na lata 2014-2020”. 
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama