Reklama


ALPS. Orlikowa pigułka (25 czerwca)

27/06/2017 21:22

Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia.  Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich Pól i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich. Tak zaczyn się jedno z największych dział Henryka Sienkiewicza „Ogniem i mieczem”. Pozostaje wierzyć, że mało chwalebne wydarzenia jakich ostatnio byliśmy świadkami w ALPS nie zakończą się taką zawieruchą. Chyba pora usiąść, spojrzeć w lustro i odpowiedzieć sobie na pytanie jaki jest cel niedzielnych spotkań. Bo niestety, ale w wielu przypadkach (choć futbol to nie filharmonia) granice zabawy, nawet tej z dozą sportowej ambicji zostały przekroczone  i to zdecydowanie za daleko. O postawie fair play nie wspominajmy nawet.  

 

 

I liga:

 

Las – Beton2 Sucha Beskidzka 1:0

Po karnym wyrzuceniu z ligi Samych Swoich (co i jak dokładnie opisaliśmy w zapowiedzi ostatniej kolejki) było wiadome, że z ligi spadnie tylko jedna ekipa. W najgorszej sytuacji był właśnie suski Beton2, który musiał przynajmniej urwać punkt rodzynkowi z powiatu żywieckiego. Tak się jednak nie stało i suszanie żegnają się z ligą. Nadziei pozbawił ich Michał Bargiel, który zdobył jednego, ale jakże ważnego z punktu widzenia Betonu2 gola.

 

The Dreamers Maków Podhalański – Gamba Furiosa Zembrzyce 6:6

Reklama

Przed tym spotkaniem makowianie wiedzieli już, że pozostają w lidze nawet w razie porażki. Ich rywale wystąpili natomiast bez kapitana Jakuba Nosala, któremu życzymy wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.  Nie mający noża na gardle makowinie zagrali niezłe zawody i strzelali na potęgę, choć nie zawsze do tej bramki co trzeba (dwa samobóje). Już do odpowiedniej bramki dwukrotnie trafili Arkadiusz Piątek, Mariusz Bielarz i Klaudiusz Bryndza. Gamba poza prezentami ze strony rywali wykorzystała jeszcze sytuacje strzeleckie Michała Stróżak, Piotra Czaickiego, Lucjana Palcara i Bogdana Mentla. Kilkadziesiąt minut później zembrzyczanie przekonali się jak kosztowna była dla nich strata punktu.  - Sezon w naszym wykonaniu można zaliczyć do pozytywnych chociaż z drugiej strony końcówka to rozczarowanie z naszej strony bo za bardzo odpuściliśmy. Może i też moja wina bo i kawalerski był i moje wesele, więc dwa mecze odpuszczone, ale najważniejsze że zajęliśmy spokojne czwarte  miejsce z czego osobiście się bardzo cieszę. Co do meczu z Dreamersami to wiele nie powiem bo mnie na nim nie było z wiadomych już powodów ale z tego co wiem to do połowy chłopaki przegrywały 3:0. Potem było gorzej bo aż 5-1 w plecy, ale końcowa to mega szacunek dla chłopaków za odrobienie strat i w ostatnich sekundach popisał się Piotrek Czaicki który perfekcyjnie wykonał rzut karny dzięki czemu zremisowaliśmy. Mecz ciężki bo przeciwnik grał jak o życie a my w sumie o wicemistrzostwo. Ich remis urządzał nas już nie. Sezon pozytyw, ale stać nas na więcej, co pokażemy w przyszłej edycji – zapowiada Jakub Nosal. 

 

Reklama

Playboys Budzów – Monter Kurów 3:7

Budzowianie, podobnie jak wcześniej makowianie wychodząc na boisko nie musieli już obwiać się degradacji. Psychiczny luz podziałał na nich mobilizująco i do przerwy prowadzili 2:1. Monter dopiero w drugiej odsłonie pokazał swoją moc. Okazałe zwycięstwo dały mu trzy bramki Pawła Gacha, dwa trafienia Mateusza Juryty oraz gole Mariusza Gawła i Jacka Wajdzika. Dla pokonanych dwie bramki zdobył  Wojciech Zaręba, a jedną Jarosław Ryszawy. – Ani nam, ni im zwycięstwo nie dawało nic poza trzema punktami i prestiżem. Graliśmy na luzie, ale na poważne. Choć pierwsza połowa nam nie wyszła. W drugiej rywale opadli jakby z sił, choć są młodsi od nas. Niby mieli tylko jednego na zmianę, ale my raptem dwóch, więc różnica niewielka. Musimy teraz przeanalizować sezon, wyciągnąć wnioski i wrócić jesienią mocniejsi – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.

Reklama

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 5:7

Przed spotkaniem Krystian Krzeszowiak, kapitan suszan zapowiadał, że on i jego koledzy nie patrzą w ligową tabelę i choć mają zapewniony mistrzowski tytuł to na pewno zagrają na sto procent. Życie, a przede wszystkim sezon urlopowy zweryfikował te plany. Los Asfltos pojawili się na Orliku w siedmiu (z tym, że kapitan był kontuzjowany), a potem mieli dwóch zdrowych zmienników. – Panowie jeszcze jeden mecz i wakacje. Od początku gramy skupieni, ale i oszczędzamy siły bo ich jest więcej – dało się słyszeć z kółeczka w jakim zebrali się przed meczem suszanie. I dobrze przewidywali kłopoty. Tym bardziej, że juszczynianie w kontekście remisu Gamby Furiosy otrzymali nieoczekiwanie szansę wskoczenia na podium. I jej nie zmarnowali. Tym, który ich poprowadził ku brązowemu medalowi był Jarosław Madziała, autor aż pięciu bramek, a dwie dołożył Łukasz Sarna. W szeregach suszan, którzy szybko musieli gonić wynik bramkowy dorobek poprawili w niedzielę Paweł Cieślewicz (2), Rafał Pietrusa, Tomasz Bielarz i Michał Pilarczyk. - 27 edycji ALPS - Los Asfaltos na najwyższym stopniu pudła 18 raz :) !!! Wychodzi jak w pysk strzelił, że na każde 3 edycje - 2 lądowały w naszych rękach :) W niedzielę porażka z ZZD 5:7, ale to do usprawiedliwienia bo graliśmy bez 9 zawodników. Znacznie gorszą wiadomością jest fakt, że opuszcza nas jeden z naszych filarów czyli Cieśla :( No cóż, takie jest życie... Naszemu przyjacielowi życzymy dalszych sukcesów w życiu zawodowym, prywatnym, a także sportowym. Pożegnanie miał godne :) Kolejne indywidualne wyróżnienie do kolekcji dorzuca Ziazu. 16 bramek ... w pokonanym polu zostawia nie tylko zawodników młodszych... ale jak się okazuje i 4-ligowych ... (hehehe) Kolejną dobrą wiadomością jest, że wygrywając rundę wiosenną awansujemy do eliminacji wojewódzkich Mistrzostw Polski Amatorów na Orliku :) Może by tak jeszcze raz spróbować coś ugrać – komentuje ostatnią kolejkę i sezon Krystian Krzeszowiak.

Reklama

 

II liga:

 

Złote Skrzydła Sucha Beskidzka – Sportowe Świry Juszczyn 2:2

Pierwszy mecz ostatniej kolejki mógł decydować o awansie do I ligi, ale w ostatnich dniach Złote Skrzydła straciły punkty walkowerem, a potem uległy w zaległym meczu Grandzie. Miało być zatem na luzie, a skończyło się pojedynkiem, ale na pięści. Zanim w 23 min. zawody zostały przerwane  dla suszan dwie bramki zdobył Damian Gracjasz, a dla Sportowych Świrów Krystian Głuc.

W sierpniu Zarząd Ligi zdecyduje jaka kara spotka poszczególnych zawodników lub zespoły. Na razie mecz został zweryfikowany jako obustronny walkower.

Reklama

 

RKS Huwdu Bieńkówka  - Szerszenie Bieńkówka 5:0 (walkower)

Derbów Bieńkówki nie było bo zdegradowane już wcześniej Szerszenie nie stawiły się na placu gry.

 

Stolarze Sucha Beskidzka – Lachy Lachowice 0:12

- Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale takiego pogromu się nie spodziewaliśmy. Może porażka byłaby mniej dotkliwa gdybyśmy mogli skorzystać z usług Tomasza Wali. Filar naszej obrony został zatrzymany przez obowiązki zawodowe – mówi Andrzej Szafraniec, który podobnie jak jego koledzy tym razem ani razu nie posłał piłki do siatki. W szeregach lachowiczan, którzy dzięki wygranej awansowali do I ligi, na listę strzelców trzykrotnie wpisali się Mirosław Kachel, Dawid Kąkol i Paweł Pluta, dwa razy Szymon Danel, a raz Wojciech Biczak.

Reklama

 

Granda Kojszówka – Relax Białka 1:10

Gdyby Stolarze sprawili niespodziankę to Granda (po wygraniu zaległego meczu ze Złotymi Skrzydłami) stanęłaby przed szansą walki o trzy punkty dające jej awans. A, że tych nie było nawet w teorii to kojszowianie przeszli obok meczu i zdobyli zaledwie jedną bramkę, autorstwa Grzegorza Frydla. Sami zaś otrzymali aż dziesięć ciosów.  Cztery wyprowadził Marcin Woźny, po dwa Tomasz Kaczmarczyk i Bartek Harynek, a po jednym Wojtek Polak i Grzegorz Wielgierz.

 

FC Fikoł Skwica – Rafkop Grzechynia 4:8

Reklama

Wiele wskazuje na to, że FC Fikoł dzięki wygranej z Szerszeniami nie stracił szans na utrzymanie się. Wskutek wyrzucenia z ligi Samych Swoi o wolne miejsce w II lidze powalczy prawdopodobnie z BVB Budzów, czyli trzecią drużyną trzeciej ligi. Choć w tej sprawie ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła i nie można wykluczyć, że skawiczanie pozostaną w lidze bez konieczności rozgrywania barażu. Jeżeli do niego dojdzie to będą musieli się spisać lepiej niż w potyczce z Rafkopem. Co prawda za sprawą Mateusz Matyji (2), Tomasza Pacygi i Damian Marszałka zdobyli cztery gole, ale rywale byli dwukrotnie bardziej skuteczni. Dorobek skawiczan sam wyrównał Krzysztof Kozina, a jeszcze dwie bramki dorzucił Kamil Takuśki, a po jednej Mirosław Groń i Andrzej Malczewski.

 

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama