Za nami siódma kolejka pierwszoligowych zmagań i ósma (już przedostatnia) na drugoligowym froncie. W obu wciąż trwa nawet nie wyrównana, a wręcz zażarta walka tytuł mistrzowski i awans (II liga), a także utrzymanie się.
I liga:
Monter Kurów – Zawojski.pl Sucha 3:2
W pojedynku dwóch mających bardzo duże aspiracje drużyn minimalnie lepsi okazali się kurowanie, choć to oni byli w tym meczu faworytem. I początek meczu to potwierdził. Monter po dwóch golach Jacka Wajdzika i Mateusza Juryty prowadził już 3:0. Po golach Michała Jurowatego i Artura Matusika ostatnie chwile meczu były jednak bardzo nerwowe. – Mecz wygrany, ale zwycięstwo przyszło nam ciężki. Graliśmy bez zmienników, a do tego nie mieliśmy naszych podstawowych zawodników – Łukasza Folęgi, Pawła Gacha i Mariusza Spyrki. Na początku, póki mieliśmy siły to gra wyglądała bardzo dobrze. Gdy zaczęło nam ich brakować przeciwnik nacisnął. Grał va bank z wysuniętym napastnikiem, co omal nie zakończyło się bramką dla nas. Niemniej to oni nas gnietli – powiedział po meczu Tadeusz Copija, kapitan Montera. Trudno zatem się dziwić, że piłkarze Zawojskiego czuli po meczu niedosyt. - Kolejny mecz i kolejny niedosyt. Chyba pora, bo 9 rano sprawiła, że drużyny stawiły się w mocno okrojonych składach. Zawojski miał do dyspozycji jedną zmianę, a Monter wcale. A więc zaczęliśmy z Michałem Fickiem w bramce, Jarkiem Franczakiem i Michałem Jurowatym z tyłu. Po bokach zagrali Tomasz Smyrak i Artur Matusik na szpicy Kamil Gigoń, a na ławce zaczął Gabriel Lempke. Mecz zaczął się mocnym uderzeniem Montera i po kilku minutach nasz bramkarz trzy razy wyciągał piłkę z siatki. Ale nie daliśmy się zdominować i prowadziliśmy grę. Z czasem przejęliśmy inicjatywę i po podaniu "Franka" Michał Jurowaty strzelił piękną bramkę z dystansu. Dużo strzałów niecelnych i niestety tak zakończyła się pierwsza połowa. W drugiej odsłonie już cały czas graliśmy na połowie rywala co skutkowało niebezpiecznymi kontrami. Jednak Monter już w tym meczu nie strzelił. Czujemy niedosyt ponieważ sędzia mimo iż widział zagranie Montera ręką karnego nie gwizdnął. Tak więc mecz zakończył się naszą porażką 3:2 – komentuje mecz Michał Ficek, kapitan Zawojski.pl
Gamba Furiosa Zembrzyce – MSS Las 2:3
- Nie wiem co powiedzieć. Kolejny mecz przegrywamy różnicą jednej bramki. Do tego tym razem prowadziliśmy 2:0 i nie potrafiliśmy wywalczyć nawet punktu. Mam nadzieję, że wreszcie zatrybimy i w przyszłym sezonie będziemy skuteczniejsi, a w tym wygramy jeszcze co najmniej jeden mecz i zapewnimy sobie utrzymanie – ubolewał po meczu Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy. W jego ekipie dwie bramki zdobył Artur Kopacz. Dla zwycięzców trafiali Dawid Myśliwiec (dwa razy) i Tomasz Ponikiewski.
AKS Las – The Dreamers Maków Podhalański 1:5
W meczu drużyn, które w tym sezonie walczą nie o laury, a o zachowanie ligowego bytu pewne zwycięstwo odnieśli makowianie i to oni są już jedną nogą w pierwszej lidze na kolejny sezon. Ekipa z Lasu będzie musiała do końca drżeć o swój los, a kto wie czy o jej losie nie zdecyduje mała tabela. W niedzielę AKS stać było tylko na jednego gola (Tomasz Wątroba). Dla Marzycieli bramki zdobyli Barzyczak (dwie), M. Słonina, Tomasz Listwan i Maciej Job.
Beton2 Sucha Beskidzka – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 3:21
Suscy Los Asfaltos nie pozostawili złudzeń nie tylko Betonowi, ale także… juszczyńskiemu ZrobioneZdrewna.pl. – Po remisie z juszczynianami może się zdarzyć, że o mistrzostwie zdecyduje bilans bramkowy w całych rozgrywkach. Zdając sobie z tego sprawę od początku meczu wzięliśmy się ostro do pracy, by wygrać go jak najwyżej. Zespołowa gra pozwoliła nam odnieść nader okazałą wygraną. Nie skłamię, jak z 15 bramek padło po rozklepaniu obrony i skierowaniu piłki do pustej bramki – powiedział po meczu Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos, który sam zaliczył dwie bramki. Pozostałe zdobyli Rafał Pietrusa (7), Piotr Stawowy (6), Paweł Cieślewicz (3), Tomasz Bielarz (2) i Grzegorz Sitarz. Dla zdemolowanych Betonów dwie bramki zdobył Konrad Nikiel, a jedną Dawid Wrona.
Relax Białka - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 4:8
To miał być mecz do jednej bramki, ale Relax zdołał (w przeciwieństwie do wcześniejszych spotkań) zmontować ekipę i kibice obejrzeli dobre spotkanie, po którym najwięcej powodów do zadowolenia mieli piłkarze… Los Asfaltos. Juszczynianie zdołali bowiem poprawić swój dorobek bramkowy tylko o cztery trafienia, co przed potyczkami z silnymi ekipami nie stawia ich w roli faworytów do mistrzostwa ligi (patrz relacja z meczu Beton2 – Los Asfaltos). Tym bardziej, że potyczka z białczanami pokazała, że obrona juszczynian do żelaznych nie należy. Zaczęło się od bramki Łukasza Kaczmarczyka, ale wyrównał Wojciech Polak, a na celne uderzenie Jarosława Madziały dwukrotnie odpowiedział Pena. Dopiero wówczas juszczynianie zagrali tak, jak tego od nich oczekiwali ich fani. Trzy bramki Jakuba Włodarczyka i Jarosława Madziały sprawiły, że kandydat do miejsca na podium odniósł wygraną, a nawet bramka K. Barańczaka niewiele już mogła zmienić.
II liga:
Playboys Budzów – Złote Skrzydła Sucha Beskidzka 5:3
Wbrew wynikowi wygrana budzowian nie przyszła im łatwo. Do przerwy prowadzili tylko 2:1. Bramki Rafała Grygiela i Dominika Sergiela przedzieliło trafienie Patryka Brytana. W drugiej połowie ci sami strzelcy co w pierwszej połowie wyprowadzili Playboys na trzybramkowe prowadzenie, ale suszanie nie złożyli broni. W ostatnich minutach za sprawą Patryka Brytana i Dawida Steczka złapali kontakt z rywalami. Dominik Sergiel skompletował jednak hat-tricka i było „po meczu”.
FC Fikoł Skawica – Granda Kojszówka 3:10
Kolejną wysoką porażkę poniósł skawicki FC Fikoł, który już do przerwy przegrywał 1:4, a po zmianie stron było jeszcze gorzej. W szeregach Grandy na listę strzelców sześć razy wpisał się Marcin Rzeszótko, a czterokrotnie Jakub Stanek. Dla pokonanych dwie bramki (obie w drugiej połowie) zdobył Adrian Bury, a trzecią Mateusz Matyja.
RKS Huwdu Bieńkówka – Stolarze Sucha Beskidzka 1:2
W meczu o sześć punktów i zachowanie szans na awans do I ligi nie obejrzeliśmy wielu bramek. Wynik otworzył Mateusz Malina, wyprowadzając Huwdu na prowadzenie, ale błyskawicznie odpowiedział mu Bogdan Sobaniak, który w 20 min. drugą swoją branką ustalił wynik spotkania. – Obie formacje obronne zagrały znakomite spotkanie. Wygrana cieszy, ale na świętowanie nie ma czasu. Przed nami mecz z Playboys. Zwycięzca awansuje. Rywalom do szczęścia starczy remis, więc scenariuszy jest wiele – mówi Tomasz Wala, kapitan Stolarzy.
Rafkop Grzechynia – Lachy Lachowice 2:2
To chyba największa niespodzianka kolejki. Faworyzowane Lachy zaledwie remisując znacznie wydłużyły sobie drogę do awansu do I ligi. Zaczęło się zgodnie „z planem” od gola Mirosława Kachla, ale już po minucie był remis, gdyż do siatki trafił Szymon Kaczmarczyk. gdy w 15 min. grzechynianie wyszli na prowadzenie (gol Krzysztofa Koziny) na Orliku w Białce zapachniało sensacją. Mirosław Kachel zadbał, by skończyło się „tylko” na niespodziance bo w drugiej połowie gole już nie padły.
Teraz przed Lachami niełatwy mecz z Samymi Swoimi. By być pewnymi awansu muszą wygrać. W razie remisu będą musieli trzymać kciuki za Playboys. Przegrana może dać awans właśnie palczanom, którzy w razie swojej wygranej także będą trzymali kciuki za budzowian, by ci ograli Stolarzy, a zarazem za niepowodzenie Złotych Skrzydeł.
Sami Swoi Palcza – West Side Palcza 8:4
W derbach Palczy przewidywane zwycięstwa Samych Swoich, które pozwoliło im zachować szanse na awans, a zarazem będące gwoździem do trumny dla West Side. Dla triumfatorów aż pięć bramek zdobył Rafał Wierzbicki, dwa gole dołożył Jan Chromy, a jednego Łukasz Dróżdż. W szeregach pokonanych gorycz przegranej i spadku osłodził sobie hat-trickiem Sebastian Gibas, a jednego gola zanotował Dawid Nowak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze