Reklama


ALPS. Orlikowa pigułka (21 października)

23/10/2018 20:35

Za nami już przedostatnia kolejka II ligi, która przyniosła masę emocji i zmian w czubie tabeli. Mniej wrażeń, co nie oznacza, że nie było ich wcale, dostarczyły I-ligowe potyczki.

 

I liga:

Gamba Furiosa Zembrzyce - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 5:2 (mecz zaległy)

W zaległym starciu piątej kolejki lider okazał się lepszy od juszczynian, robiąc kolejny krok ku mistrzostwu ligi i praktycznie odbierając na nie szanse ZZD. - Mecz prawdziwej weryfikacji nastąpił (śmiech). Faktycznie był to trudny pojedynek. Chłopaki z Zzd dużo biegały i grały trudną dla nas piłkę – dwa, trzy podania i długie zagranie za obrońców. Przy naszym wznowieniu od razu próbowali wysoko podejść, wiec też byliśmy zmuszeni grać długie piłki. W meczu było dużo walki oraz moim zdaniem niepotrzebnych uszczypliwości, ale cóż ... – dzielił się na gorąco wrażeniami Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy. Zembrzyczanie otworzyli wynik. Po składnej akcji strzelił Piotr Bachorczyk, lecz chwile później ZZD zdobyło bramkę po stałym fragmencie, a jej autorem był Marcin Jabcoń. - Nie upilnowaliśmy zawodnika wbiegającego, który uderzył precyzyjnie głową przy słupku – komentuje Jakub Nosal. Jego drużyna podkręciła tempo, co przyniosło gole Marcina Banasia i ponownie Bachorczyka. Juszczynianie nie złożyli broni i zdobyli kontaktowego gola (trafił Marcin Bury), lecz to Konrad Lenart uderzeniem na 4:2 ustalił wynik do przerwy. - Druga połowa była równie trudna. Przeciwnik przyciskał, lecz wyszliśmy z opresji. Po podyktowaniu rzutu karnego przez sędziego do piłki podszedł Lenart i ustalił wynik spotkania. Bardzo dobrze zagraliśmy w obronie i cieszy skuteczność, lecz mogła by być lepsza, gdyż były ku temu okazje – zakończył relację Jakub Nosal.

Reklama

Zawojski.pl Sucha Beskidzka – Monter Kurów 2:5

Do przerwy pachniało może nie sensacją, bo Zawojski.pl w tym sezonie spisuje się dobrze, ale jednak niespodzianką, bo niemniej to Monter był faworytem. Tymczasem to suszanie prowadzili po bramce Jarosława Franczaka. - Piękne dośrodkowanie z autu wprost na głowę Jarka Franczaka i bramkarz jest bez szans – opisuje akcję, a raczej stały fragment gry Marcin Pająk z Zawojski.pl. - 8.00 rano. Zimno, mokro i stajemy do pojedynku z Monterem. 25 minut twardej gry daje rezultat 1:0 dla nas. Krótkie spostrzeżenie. Jeśli brać wyniki tylko z 1 połowy bylibyśmy liderem z kompletem punktów. Niestety po raz kolejny krótka ławka, słabe przygotowanie fizyczne daje o sobie znać w drugiej połowie – kontynuuje Marcin Pająk. Po zmianie stron kurowianie zaczęli bowiem strzelać jak na zawołanie. Po dwa gole zdobyli Mariusz Spyrka i Łukasz Folęga, a jednego Mariusz Gach. Wynik ustalił ten, który go otworzył. - Generalnie mecz ładny. Do przerwy przegrywaliśmy, choć na to nie zasługiwaliśmy. Okazji bramkowych nie brakowało. Gorzej było ze skutecznością. Po zmianie stron szybko wyrównaliśmy i zdobyliśmy kolejnego gola. Potem poszło z górki. Druga bramka dla Zawojskiego niczego już nie zmieniła, bo mieliśmy mecz pod kontrolą. Niemniej widać, że w tym sezonie Zawojski to zupełnie inna drużyna niż w poprzednich. Stali się solidnym zespołem. U nas znowu zagrał Paweł Gach. Co prawda gola nie zdobył, ale swoje zrobił. Poza tym widać było u nas zaangażowanie i wolę walki. W pojedynkach z Asfaltami z ZZD wyraźnie brakowało nam werwy – komentuje Tadeusz Copija, kapitan Montera.     

Reklama

AKS Las – ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 1:4

Juszczynianie czwartkowe niepowodzenie powetowali sobie kosztem AKS. Strzelanie zaczął Daniel Masło, a potem dwa razy przymierzył Łukasz Kaczmarczyk. AKS odgryzł się za sprawą Tomasza Ponikiewskiego, ale to Marcin Bury postawił kropkę nad „i”. - Kilku naszych chłopaków jeszcze chyba nie zdążyło wrócić ze zgrupowania odbywającego się w miejscowej remizie. W związku z tym — że tak to ujmę — szeroką ławką rezerwowych postraszyć przeciwnika się nie dało. Zgodnie więc z założeniem, że nie liczy się ilość, ale jakość, w bojowych nastrojach rozpoczęliśmy spotkanie. Szybko okazało się jednak, że i z tą jakością jest nie do końca tak, jak być powinno. Już po kilku minutach, strzale z dystansu i pechowym rykoszecie trzeba nam było wyjąć piłkę z siatki i przespacerować się z nią na środek boiska. Później z jednej strony dużo naszych błędów i proste straty, ale z drugiej okresy dobrej gry i kilka fajnych akcji. Co z tego, jeśli albo nasze celowniki ustawione były gdzieś na poziomie trzeciego piętra, albo bramkarz przeciwników, jak na złość, spisywał się tego dnia bardzo dobrze. Nasz goalkeeper także się nie nudził i kilka razy pokazał, że nie na próżno tyle mu płacimy, jednak albo strzały były wyjątkowo nieprzyjemne, albo zwyczajnie szczęście nie dopisało. Ostatecznie na cztery bramki stracone odpowiedzieliśmy tylko jedną i kolejny mecz zakończyliśmy z kiepskim wynikiem. A szkoda, bo "momenty" były – opowiada o spotkaniu Grzegorz Targosz z AKS.

Reklama

Gamba Furiosa Zembrzyce – Relax Białka 8:4

Po cennej i prestiżowej wygranej ze ZZD lider poszedł za ciosem, ale długie momenty dekoncentracji mogły go słono kosztować. Zaczęło się zgodnie z planem od trafienia Piotra Bachorczyka. Relax co prawda wyrównał (gol Dyrcza – imię pozostaje zagadką), ale cztery bramki Macieja Świerkosza pozwalały sądzić, że jest po zawodach. Będący wciąż w podbramkowej sytuacji Relax pokazał jednak charakter i zdołał złapać kontakt. Na więcej nie było ich już jednak stać, a Bachorczyk, Świerkosz i Michał Drwal dopełnili dzieła zniszczenia. – Czwartkowy mecz kosztował nas sporo sił i tych w niedzielę brakowało. A przy tym wysokie prowadzenie nas uśpiło. Potrzebowaliśmy czasu, by się obudzić. Na szczęście nastąpiło to w porę i nie straciliśmy głupio punktów – mówi Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy.

Reklama

Kanonierzy Grzechynia – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 1:5

Nie było niespodzianki w starciu beniaminka z pretendentem do mistrzostwa. Zaczęło się od wzajemnych prezentów. Potem już strzelali tylko suszanie i to wyłącznie do bramki rywali. Na prowadzenie wyprowadził ich Rafał Pietrusa, podwyższyli Paweł Cieślewicz i Jan Kuczek, a wynik ustalił Tomasz Bielarz. – Nie było mnie tym razem na meczu nawet w roli kibica, ale rozmawiałem z chłopakami. Powiedzieli, że po nerwowym początku potem nie mieli już kłopotów – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos, który nadal zmaga się z kontuzją. - Mecz zaczęliśmy fatalnie od samobójczej bramki w pierwszych sekundach. Nie podłamaliśmy się i udało nam się doprowadzić do wyrównania. Borykamy się z brakami kadrowymi i to niestety widać. Trzeba przyznać, że wygrana Asfaltosów zasłużona chociaż uważam, ze zagraliśmy dobry mecz – mówi Andrzej Szafraniec, napastnik Kanonierów.

Reklama

Playboys Budzów – RKS Huwdu Bieńkówka 1:3

Nie przyniosły także niespodzianki derby gminy Budzów. Dużo niżej notowani Playboys ulegli rutynowanemu RKS Huwdu. Piłkarze z Bieńkówki ustawili sobie mecz dzięki trafieniom Smołka, Bartłomieja Szczepaniaka i Daniela Lewandowskiego. Bramka Nowaka na 1:3 nie odwróciła losów pojedynku. W efekcie budzowianie pozostają nadal jedyną drużyną w lidzie bez punktu na koncie. Kapitanowi Playboys zabrakło nawet słów. - Nie wiem, tak naprawdę, co napisać o tym meczu. Dlatego nie podesłałem komentarza. Poważnie nie wiem co można napisać – przekazał Dawid Nowak, a my doceniamy szczerość!     

Reklama

II liga:

The Reds Budzów – Beton2 Sucha Beskidzka 0:5 (walkower)

Budzowianie po raz drugi z rzędu nie stawili się na zawody. Zarząd ligi musi zdecydować jaką karę otrzyma ekipa The Reds. Degradacja jej nie grozi bo III ligi już nie ma, więc i spaść nie ma gdzie. A suszanie są już o krok od awansu, choć przed nimi potyczka z The Blues. Do szczęścia potrzebny będzie im tylko i aż remis. - The Reds się nie wstawił na mecz także myślę, że nie ma czego komentować jeśli chodzi o nas – mówi Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.

Reklama

Golden Street Sucha Beskidzka - Gang Albanii reaktywacja Maków Podhalański 8:4

Po serii słabszych spotkań przebudzili się suscy debiutanci, ale i rywal był mniej wymagający niż ci wcześniejsi. Golden Street długo jednak męczyli się z makowianami. Dopiero w 14 min. napoczął ich Szymon Szwed, ale potem błyskawicznie po bramce dorzucili jeszcze Tomasz Rozum i Jakub Wróbel. Adam Żurek się odkuł, ale od razu spotkało się to z ripostą Roberta Sumery, który po zmianie stron skompletował klasycznego hat-tricka, a tym samym zakończył spotkanie z czterema golami na koncie. Na 8:1 podwyższył Rozum. W końcówce błyskawicznie hat-tricka ustrzelił Dorian Łukawski, ale niczego nie mogło to już zmienić.

Reklama

Mucharz Team – The Blues Skawica 2:2

Ekipa znad jeziora nie ma już szans na awans, ale do końca zachowuje postawę fair play i psuje krew kolejnej drużynie. W niedzielę po bezbramkowej pierwszej połowie dwukrotnie za sprawą Grzegorza Gracjasza wychodziła na prowadzenie, ale po przeciwnej stronie żądlił Dariusz Gieruga. - Mecz był dobry i wyrównany jak zwykle zabrakło nam szczęścia, ale cały czas nad tym pracujemy i myślę, że w niedzielę zagramy na 100%, bo wszyscy grają bardzo dobrze i idzie to w dobrym kierunku – komentuje Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team. ­- Wiedzieliśmy, że będzie to bardzo ciężki mecz. Mieliśmy tylko jednego zawodnika na zmianę, a przy tym brakło jednego z najlepszych zawodników, czyli Kamila Białończyka. Mucharz miał aż 4-5 zawodników na zmianę. Jednak szło nam w tym meczu całkiem nieźle. Stwarzaliśmy sobie całkiem dobre okazje do zdobycia bramek. Jednak bramkarz Mucharza wyciągał prawie wszystko. Teraz czeka nas mecz z Betonem i wygrana daje nam awans, ale nie do końca wiemy czy chcemy awansować – przyznaje otwarcie Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.

Reklama

Lachy Lachowice – Granda Kojszówka 4:2

Lachowiczanie grają do końca i choć mają iluzoryczne szanse na awans to swoją dobrą grą wywierają na rywali presję. W niedzielę co prawda przegrywali po golu Mateusza Szewczyka, ale szybko wyrównali za sprawą Pawła Pluty, a jeszcze przed przerwą objęli dwubramkowe prowadzenie po uderzeniach Mirosława Kachla i Szymona Danela.W ostatniej minucie spotkania kontaktowego gola zdobył Sebastian Kurpiel, ale Mirosław Kachel nie czekał na niekorzystny dla swojej ekipy rozwój wypadków i pewnym strzałem ustalił wynik spotkania na 4:2. - To był dziwny mecz dla postronnego obserwatora. Można było odnieść wrażenie, że nikt nikomu nie chce zrobić krzywdy w tym meczu. Dopiero gdy straciliśmy bramkę wzięliśmy się do roboty, co zaowocowało trzema golami i w miarę spokojną kontrolą nad wydarzeniami na boisku. Wszak ostatnia kolejka przyniesie dopiero rozstrzygnięcia awansów do pierwszej ligi – dzieli się pomeczowymi refleksjami Rafał Ząbek z Lachów. 

Reklama

- Kolejna "honorowa" porażka. Zagraliśmy naprawdę niezły mecz. Na indywidualną laurkę zasługuje Łukasz Nogawka, który przez cały mecz skutecznie powstrzymywał najskuteczniejszego napastnika wszech czasów II Ligi - Mirosława Kachela. Jako drużyna realizowaliśmy założenia nakreślone przed meczem, dobrze skracaliśmy i zacieśnialiśmy pole gry zagęszczając maksymalnie pole gry pomiędzy linią środkową, a własnym polem karnym. W ten sposób zostawiliśmy piłkę obrońcom Lachów, zmuszając ich do gry dłuższym podaniem. W ten sposób udało się uzyskać dużo przestrzeni do szybkich wyjść z kontratakiem. Przy odrobinie większej dokładności podań mogliśmy na prawdę postraszyć faworyzowanego rywala. Szkoda, że zabrakło nieco skuteczności, bo sprawa wyniku bardzo długo pozostawała otwartą – mówi o założeniach taktycznych i ich realizacji Adrian Mołek, rzecznik prasowy Grandy, gratulując zwycięzcom. – Z zapartym tchem obserwować będziemy pasjonujący finisz rozgrywek – dodaje. Zauważa, że w jego ekipie pod nieobecność najlepszego zawodnika Jakuba Stanka większa liczba zawodników zaczyna brać ciężar gry na siebie, co może napawać optymizmem. - Sądzę, że Kuba po wyleczeniu kontuzji wróci do zupełnie inaczej funkcjonującej drużyny, w której jeszcze lepiej się odnajdziekończy Adrian Mołek.

Bad Boys Stryszawa – Black Shadows Zawoja 3:8

Po niedzielnej wygranej Black Shadows są już o krok od awansu, bo wskoczyli na podium, a Beton2 zagra z The Blues. Wiele wskazuje na to, że do szczęścia potrzebny jest im już „tylko” remis z Mucharz Team. No właśnie „tylko” bo Jeziorowcy nie są Janosikami. Ale to dopiero przed nami, a za nami okazała wygrana zawojan nad stryszawianami. Tyle, że wbrew wynikowi emocji nieco było. Na trafienia Patryka Dudziaka, Łukasza Dudziaka i Mikołaja Celaka jeszcze przed przerwą odpowiedział Mateusz Bienias, który po przerwie jeszcze dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i mecz zaczął się na nowo. W drugiej części drugiej odsłony dokazywali już tylko zawojanie. Dwie bramki Celaka i po jednej Ł. Dudziaka, P. Dudziaka i Patryka Lasika zdecydowanie przechyliły szalę zwycięstwa na stronę Black Shadows. - Komentarz mojego brata Patryka Dudziaka z Black Shadows: - Co tu dużo mówić. Kolejne trzy punkty dopisane, a kolejny rywal odhaczony na drodze do awansu. Od początku kontrolowaliśmy mecz. Przydarzyły się nam słabsze momenty, ale zdołaliśmy je przetrwać i znowu pewnie zwyciężamy. Brawa należą się wszystkim chłopakom. Dajemy z siebie w każdym meczu maksa i nie odpuszczamy. Teraz skupiamy się na następnym i zarazem ostatnim w sezonie. Liczy się tylko zwycięstwo. Wierzę, że stać nas na awans. Prezentujemy naprawdę dobry, efektowny i zarazem efektywny futbol – mówi Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama