Za nami już przedostatnia kolejka II ligi, która przyniosła masę emocji i zmian w czubie tabeli. Mniej wrażeń, co nie oznacza, że nie było ich wcale, dostarczyły I-ligowe potyczki.
I liga:
Gamba Furiosa Zembrzyce - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 5:2 (mecz zaległy)
W zaległym starciu piątej kolejki lider okazał się lepszy od juszczynian, robiąc kolejny krok ku mistrzostwu ligi i praktycznie odbierając na nie szanse ZZD. - Mecz prawdziwej weryfikacji nastąpił (śmiech). Faktycznie był to trudny pojedynek. Chłopaki z Zzd dużo biegały i grały trudną dla nas piłkę – dwa, trzy podania i długie zagranie za obrońców. Przy naszym wznowieniu od razu próbowali wysoko podejść, wiec też byliśmy zmuszeni grać długie piłki. W meczu było dużo walki oraz moim zdaniem niepotrzebnych uszczypliwości, ale cóż ... – dzielił się na gorąco wrażeniami Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy. Zembrzyczanie otworzyli wynik. Po składnej akcji strzelił Piotr Bachorczyk, lecz chwile później ZZD zdobyło bramkę po stałym fragmencie, a jej autorem był Marcin Jabcoń. - Nie upilnowaliśmy zawodnika wbiegającego, który uderzył precyzyjnie głową przy słupku – komentuje Jakub Nosal. Jego drużyna podkręciła tempo, co przyniosło gole Marcina Banasia i ponownie Bachorczyka. Juszczynianie nie złożyli broni i zdobyli kontaktowego gola (trafił Marcin Bury), lecz to Konrad Lenart uderzeniem na 4:2 ustalił wynik do przerwy. - Druga połowa była równie trudna. Przeciwnik przyciskał, lecz wyszliśmy z opresji. Po podyktowaniu rzutu karnego przez sędziego do piłki podszedł Lenart i ustalił wynik spotkania. Bardzo dobrze zagraliśmy w obronie i cieszy skuteczność, lecz mogła by być lepsza, gdyż były ku temu okazje – zakończył relację Jakub Nosal.
Zawojski.pl Sucha Beskidzka – Monter Kurów 2:5
Do przerwy pachniało może nie sensacją, bo Zawojski.pl w tym sezonie spisuje się dobrze, ale jednak niespodzianką, bo niemniej to Monter był faworytem. Tymczasem to suszanie prowadzili po bramce Jarosława Franczaka. - Piękne dośrodkowanie z autu wprost na głowę Jarka Franczaka i bramkarz jest bez szans – opisuje akcję, a raczej stały fragment gry Marcin Pająk z Zawojski.pl. - 8.00 rano. Zimno, mokro i stajemy do pojedynku z Monterem. 25 minut twardej gry daje rezultat 1:0 dla nas. Krótkie spostrzeżenie. Jeśli brać wyniki tylko z 1 połowy bylibyśmy liderem z kompletem punktów. Niestety po raz kolejny krótka ławka, słabe przygotowanie fizyczne daje o sobie znać w drugiej połowie – kontynuuje Marcin Pająk. Po zmianie stron kurowianie zaczęli bowiem strzelać jak na zawołanie. Po dwa gole zdobyli Mariusz Spyrka i Łukasz Folęga, a jednego Mariusz Gach. Wynik ustalił ten, który go otworzył. - Generalnie mecz ładny. Do przerwy przegrywaliśmy, choć na to nie zasługiwaliśmy. Okazji bramkowych nie brakowało. Gorzej było ze skutecznością. Po zmianie stron szybko wyrównaliśmy i zdobyliśmy kolejnego gola. Potem poszło z górki. Druga bramka dla Zawojskiego niczego już nie zmieniła, bo mieliśmy mecz pod kontrolą. Niemniej widać, że w tym sezonie Zawojski to zupełnie inna drużyna niż w poprzednich. Stali się solidnym zespołem. U nas znowu zagrał Paweł Gach. Co prawda gola nie zdobył, ale swoje zrobił. Poza tym widać było u nas zaangażowanie i wolę walki. W pojedynkach z Asfaltami z ZZD wyraźnie brakowało nam werwy – komentuje Tadeusz Copija, kapitan Montera.
AKS Las – ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 1:4
Juszczynianie czwartkowe niepowodzenie powetowali sobie kosztem AKS. Strzelanie zaczął Daniel Masło, a potem dwa razy przymierzył Łukasz Kaczmarczyk. AKS odgryzł się za sprawą Tomasza Ponikiewskiego, ale to Marcin Bury postawił kropkę nad „i”. - Kilku naszych chłopaków jeszcze chyba nie zdążyło wrócić ze zgrupowania odbywającego się w miejscowej remizie. W związku z tym — że tak to ujmę — szeroką ławką rezerwowych postraszyć przeciwnika się nie dało. Zgodnie więc z założeniem, że nie liczy się ilość, ale jakość, w bojowych nastrojach rozpoczęliśmy spotkanie. Szybko okazało się jednak, że i z tą jakością jest nie do końca tak, jak być powinno. Już po kilku minutach, strzale z dystansu i pechowym rykoszecie trzeba nam było wyjąć piłkę z siatki i przespacerować się z nią na środek boiska. Później z jednej strony dużo naszych błędów i proste straty, ale z drugiej okresy dobrej gry i kilka fajnych akcji. Co z tego, jeśli albo nasze celowniki ustawione były gdzieś na poziomie trzeciego piętra, albo bramkarz przeciwników, jak na złość, spisywał się tego dnia bardzo dobrze. Nasz goalkeeper także się nie nudził i kilka razy pokazał, że nie na próżno tyle mu płacimy, jednak albo strzały były wyjątkowo nieprzyjemne, albo zwyczajnie szczęście nie dopisało. Ostatecznie na cztery bramki stracone odpowiedzieliśmy tylko jedną i kolejny mecz zakończyliśmy z kiepskim wynikiem. A szkoda, bo "momenty" były – opowiada o spotkaniu Grzegorz Targosz z AKS.
Gamba Furiosa Zembrzyce – Relax Białka 8:4
Po cennej i prestiżowej wygranej ze ZZD lider poszedł za ciosem, ale długie momenty dekoncentracji mogły go słono kosztować. Zaczęło się zgodnie z planem od trafienia Piotra Bachorczyka. Relax co prawda wyrównał (gol Dyrcza – imię pozostaje zagadką), ale cztery bramki Macieja Świerkosza pozwalały sądzić, że jest po zawodach. Będący wciąż w podbramkowej sytuacji Relax pokazał jednak charakter i zdołał złapać kontakt. Na więcej nie było ich już jednak stać, a Bachorczyk, Świerkosz i Michał Drwal dopełnili dzieła zniszczenia. – Czwartkowy mecz kosztował nas sporo sił i tych w niedzielę brakowało. A przy tym wysokie prowadzenie nas uśpiło. Potrzebowaliśmy czasu, by się obudzić. Na szczęście nastąpiło to w porę i nie straciliśmy głupio punktów – mówi Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy.
Kanonierzy Grzechynia – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 1:5
Nie było niespodzianki w starciu beniaminka z pretendentem do mistrzostwa. Zaczęło się od wzajemnych prezentów. Potem już strzelali tylko suszanie i to wyłącznie do bramki rywali. Na prowadzenie wyprowadził ich Rafał Pietrusa, podwyższyli Paweł Cieślewicz i Jan Kuczek, a wynik ustalił Tomasz Bielarz. – Nie było mnie tym razem na meczu nawet w roli kibica, ale rozmawiałem z chłopakami. Powiedzieli, że po nerwowym początku potem nie mieli już kłopotów – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos, który nadal zmaga się z kontuzją. - Mecz zaczęliśmy fatalnie od samobójczej bramki w pierwszych sekundach. Nie podłamaliśmy się i udało nam się doprowadzić do wyrównania. Borykamy się z brakami kadrowymi i to niestety widać. Trzeba przyznać, że wygrana Asfaltosów zasłużona chociaż uważam, ze zagraliśmy dobry mecz – mówi Andrzej Szafraniec, napastnik Kanonierów.
Playboys Budzów – RKS Huwdu Bieńkówka 1:3
Nie przyniosły także niespodzianki derby gminy Budzów. Dużo niżej notowani Playboys ulegli rutynowanemu RKS Huwdu. Piłkarze z Bieńkówki ustawili sobie mecz dzięki trafieniom Smołka, Bartłomieja Szczepaniaka i Daniela Lewandowskiego. Bramka Nowaka na 1:3 nie odwróciła losów pojedynku. W efekcie budzowianie pozostają nadal jedyną drużyną w lidzie bez punktu na koncie. Kapitanowi Playboys zabrakło nawet słów. - Nie wiem, tak naprawdę, co napisać o tym meczu. Dlatego nie podesłałem komentarza. Poważnie nie wiem co można napisać – przekazał Dawid Nowak, a my doceniamy szczerość!
II liga:
The Reds Budzów – Beton2 Sucha Beskidzka 0:5 (walkower)
Budzowianie po raz drugi z rzędu nie stawili się na zawody. Zarząd ligi musi zdecydować jaką karę otrzyma ekipa The Reds. Degradacja jej nie grozi bo III ligi już nie ma, więc i spaść nie ma gdzie. A suszanie są już o krok od awansu, choć przed nimi potyczka z The Blues. Do szczęścia potrzebny będzie im tylko i aż remis. - The Reds się nie wstawił na mecz także myślę, że nie ma czego komentować jeśli chodzi o nas – mówi Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.
Golden Street Sucha Beskidzka - Gang Albanii reaktywacja Maków Podhalański 8:4
Po serii słabszych spotkań przebudzili się suscy debiutanci, ale i rywal był mniej wymagający niż ci wcześniejsi. Golden Street długo jednak męczyli się z makowianami. Dopiero w 14 min. napoczął ich Szymon Szwed, ale potem błyskawicznie po bramce dorzucili jeszcze Tomasz Rozum i Jakub Wróbel. Adam Żurek się odkuł, ale od razu spotkało się to z ripostą Roberta Sumery, który po zmianie stron skompletował klasycznego hat-tricka, a tym samym zakończył spotkanie z czterema golami na koncie. Na 8:1 podwyższył Rozum. W końcówce błyskawicznie hat-tricka ustrzelił Dorian Łukawski, ale niczego nie mogło to już zmienić.
Mucharz Team – The Blues Skawica 2:2
Ekipa znad jeziora nie ma już szans na awans, ale do końca zachowuje postawę fair play i psuje krew kolejnej drużynie. W niedzielę po bezbramkowej pierwszej połowie dwukrotnie za sprawą Grzegorza Gracjasza wychodziła na prowadzenie, ale po przeciwnej stronie żądlił Dariusz Gieruga. - Mecz był dobry i wyrównany jak zwykle zabrakło nam szczęścia, ale cały czas nad tym pracujemy i myślę, że w niedzielę zagramy na 100%, bo wszyscy grają bardzo dobrze i idzie to w dobrym kierunku – komentuje Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team. - Wiedzieliśmy, że będzie to bardzo ciężki mecz. Mieliśmy tylko jednego zawodnika na zmianę, a przy tym brakło jednego z najlepszych zawodników, czyli Kamila Białończyka. Mucharz miał aż 4-5 zawodników na zmianę. Jednak szło nam w tym meczu całkiem nieźle. Stwarzaliśmy sobie całkiem dobre okazje do zdobycia bramek. Jednak bramkarz Mucharza wyciągał prawie wszystko. Teraz czeka nas mecz z Betonem i wygrana daje nam awans, ale nie do końca wiemy czy chcemy awansować – przyznaje otwarcie Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.
Lachy Lachowice – Granda Kojszówka 4:2
Lachowiczanie grają do końca i choć mają iluzoryczne szanse na awans to swoją dobrą grą wywierają na rywali presję. W niedzielę co prawda przegrywali po golu Mateusza Szewczyka, ale szybko wyrównali za sprawą Pawła Pluty, a jeszcze przed przerwą objęli dwubramkowe prowadzenie po uderzeniach Mirosława Kachla i Szymona Danela.W ostatniej minucie spotkania kontaktowego gola zdobył Sebastian Kurpiel, ale Mirosław Kachel nie czekał na niekorzystny dla swojej ekipy rozwój wypadków i pewnym strzałem ustalił wynik spotkania na 4:2. - To był dziwny mecz dla postronnego obserwatora. Można było odnieść wrażenie, że nikt nikomu nie chce zrobić krzywdy w tym meczu. Dopiero gdy straciliśmy bramkę wzięliśmy się do roboty, co zaowocowało trzema golami i w miarę spokojną kontrolą nad wydarzeniami na boisku. Wszak ostatnia kolejka przyniesie dopiero rozstrzygnięcia awansów do pierwszej ligi – dzieli się pomeczowymi refleksjami Rafał Ząbek z Lachów.
- Kolejna "honorowa" porażka. Zagraliśmy naprawdę niezły mecz. Na indywidualną laurkę zasługuje Łukasz Nogawka, który przez cały mecz skutecznie powstrzymywał najskuteczniejszego napastnika wszech czasów II Ligi - Mirosława Kachela. Jako drużyna realizowaliśmy założenia nakreślone przed meczem, dobrze skracaliśmy i zacieśnialiśmy pole gry zagęszczając maksymalnie pole gry pomiędzy linią środkową, a własnym polem karnym. W ten sposób zostawiliśmy piłkę obrońcom Lachów, zmuszając ich do gry dłuższym podaniem. W ten sposób udało się uzyskać dużo przestrzeni do szybkich wyjść z kontratakiem. Przy odrobinie większej dokładności podań mogliśmy na prawdę postraszyć faworyzowanego rywala. Szkoda, że zabrakło nieco skuteczności, bo sprawa wyniku bardzo długo pozostawała otwartą – mówi o założeniach taktycznych i ich realizacji Adrian Mołek, rzecznik prasowy Grandy, gratulując zwycięzcom. – Z zapartym tchem obserwować będziemy pasjonujący finisz rozgrywek – dodaje. Zauważa, że w jego ekipie pod nieobecność najlepszego zawodnika Jakuba Stanka większa liczba zawodników zaczyna brać ciężar gry na siebie, co może napawać optymizmem. - Sądzę, że Kuba po wyleczeniu kontuzji wróci do zupełnie inaczej funkcjonującej drużyny, w której jeszcze lepiej się odnajdzie – kończy Adrian Mołek.
Bad Boys Stryszawa – Black Shadows Zawoja 3:8
Po niedzielnej wygranej Black Shadows są już o krok od awansu, bo wskoczyli na podium, a Beton2 zagra z The Blues. Wiele wskazuje na to, że do szczęścia potrzebny jest im już „tylko” remis z Mucharz Team. No właśnie „tylko” bo Jeziorowcy nie są Janosikami. Ale to dopiero przed nami, a za nami okazała wygrana zawojan nad stryszawianami. Tyle, że wbrew wynikowi emocji nieco było. Na trafienia Patryka Dudziaka, Łukasza Dudziaka i Mikołaja Celaka jeszcze przed przerwą odpowiedział Mateusz Bienias, który po przerwie jeszcze dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i mecz zaczął się na nowo. W drugiej części drugiej odsłony dokazywali już tylko zawojanie. Dwie bramki Celaka i po jednej Ł. Dudziaka, P. Dudziaka i Patryka Lasika zdecydowanie przechyliły szalę zwycięstwa na stronę Black Shadows. - Komentarz mojego brata Patryka Dudziaka z Black Shadows: - Co tu dużo mówić. Kolejne trzy punkty dopisane, a kolejny rywal odhaczony na drodze do awansu. Od początku kontrolowaliśmy mecz. Przydarzyły się nam słabsze momenty, ale zdołaliśmy je przetrwać i znowu pewnie zwyciężamy. Brawa należą się wszystkim chłopakom. Dajemy z siebie w każdym meczu maksa i nie odpuszczamy. Teraz skupiamy się na następnym i zarazem ostatnim w sezonie. Liczy się tylko zwycięstwo. Wierzę, że stać nas na awans. Prezentujemy naprawdę dobry, efektowny i zarazem efektywny futbol – mówi Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze