Przed kolejnym weekendem ALPS zapowiadaliśmy, że będzie on szczególnie dla pierwszoligowców czasem weryfikacji. I nie pomyliliśmy się.
I liga:
Zawojski.pl Sucha Beskidzka – AKS Las 3:2
Dla obu zespołów było to bardzo ważne spotkanie. Suszanie po pokonaniu Los Asfaltos doznali bolesnej porażki z Gambą Furiosą, więc mieli coś do udowodnienia. I niewątpliwie byli faworytem w starciu z AKS, tyle że zespół z Lasu znalazł się w takiej sytuacji, iż musi szukać punktów w każdym spotkaniu. Ekipa z powiatu żywieckiego mogła po cichu liczyć, że Zawojski.pl nie będzie mógł skorzystać z usług Marcina Pająka, który dzień wcześniej brał udział w uroczystościach rodzinnych. Suski napastnik niczym profesjonalista stawił się jednak na placu gry i był jednym z ojców wygranej Zawojskiego.pl, notując dwie asysty oraz wywalczając rzut karny. A wypracowane okazje na bramki zamienił Michał Ficek, kompletując hat-tricka. Dla pokonanych trafili Michał Bargiel i Karol Pyclik.
Lachy Lachowice – Monter Kurów 1:6
Spotkanie, które mogło się podobać, bo obfitowało w bramki i sytuacje bo względem wyniku rozczarowało. – Lachy to jednak nieobliczalna drużyna. Z całym szacunkiem dla nich, ale spodziewaliśmy się znacznie trudniejszej przeprawy. Inna sprawa, że z nami jakoś im nie idzie. W niedzielę w dwie minuty przeprowadziliśmy dwie akcje i zdobyliśmy po nich dwie bramki. Potem gra się wyrównała, ale przed przerwą padły jeszcze dwie bramki dla nas i schodziliśmy z boiska z bezpieczną przewagą. Rozluźnienia jednak nie było. Mieliśmy w pamięci, że Lachy potrafią gonić. Gdy zdobyliśmy piątego i szóstego gola byliśmy dopiero pewni, że nic złego się już nie wydarzy – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera, zauważając, że honorowego gola Lachy zdobyły dopiero na pół minuty przed końcowym gwizdkiem. – Wynik wysoki, a mogło paść jeszcze mnóstwo bramek, bo tak my, jak i rywale mieli sporo okazji do ich zdobycia. Tradycyjnie wygrywamy derby z Lachami, a radość tym większa, że nie mógł zagrać Paweł Gach – dodaje Tadeusz Copija. Paweł Gach miał godnych „zastępców”. Po dwie bramki zdobyli Sławomir Krupka i Mariusz Gach, a po jednej Łukasz Folęga i Mariusz Spyrka. Honor Lachów uratował Krzysztof Kamiński.
Playboys Budzów – ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn (przełożony)
Spotkanie odbędzie się jutro (tj. 23 maja) na Orliku w Makowie Podhalańskim. Jego wynik niewątpliwie będzie miał znaczenie dla układu tabeli, ale także nakreśli o jakie cele w kolejnych spotkaniach grać będą obie drużyny.
RKS Huwdu Bieńkówka – Sportowe Świry Juszczyn 3:9
Sportowe Świry wygrały pierwszy mecz walkowerem, potem podzieliły się punktami z solidną Gambą Furiosą, by dostać łomot od ZrobioneZdrewna.pl Tymczasem beniaminek ma na koncie wygraną z ZZD 2:0, czyli w myśl piłkarskich memów juszczynianie powinni byli w niedzielę polec 1:8. Tyle, że mecz meczowi nierówny. Sportowe Świry ponownie poświrowały, choć po 25 minutach losy spotkania były sprawą otwartą, bo na tablicy wyników widniał wynik 2:2. Tyle tylko, że sześć kolejnych zapisali na koncie juszczynianie, przechylając szalę zwycięstwa na swoją korzyść bo końcówce minuty to remis 1:1. Niewątpliwie bohaterem spotkania został Bartek Kuś, który czterokrotnie wpisał się na listę strzelców, dwa gole dorzucił Robert Sumera, a po jednej Michał Chorąży, Rafał Magiera i Tomasz Jancarz.
Gamba Furiosa Zembrzyce – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 3:4
Niegdyś mecze pomiędzy tymi drużynami decydowały o mistrzostwie ligi. Tym razem było inaczej, a jeżeli miały o czymś decydować, to czy suszanie zachowają na nie szanse bo zembrzyczanie, choć nie grają źle, to daleko im do dawnej formy. Tym razem mieli na to pewne usprawiedliwienie. – Dopadł nas jakiś wirus, chyba grypy żołądkowej. Czterech chłopaków w ogóle nie było wstanie zagrać, ja na drugą połowę nie wyszedłem, a jak się dowiedziałem to któryś z chłopaków także cały mecz rozegrał tylko siłą woli. Straciliśmy szybko dwie bramki, przed przerwą złapaliśmy kontakt, ale po zmianie stron znowu szybko rywale nam odskoczyli na trzy bramki. Nie poddaliśmy się, ponownie złapaliśmy kontakt, ale zabrakło skuteczności i sił właśnie przez braki kadrowe – mówi Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy. W jego zespole ze zdobycia bramek cieszyli się Konrad Lenart, Piotr Bachorczyk i Wojciech Pająk. Wśród suszan dwukrotnie ukłuł Jan Kuczek, a po jednym razie Marcin Pęczek i Paweł Cieślewicz. – Bardzo fajny mecz dla obu ekip, jak i dla kibiców. Miły dla oka. Dużo walki, ale takiej sportowej. Na pewno nie były to piłkarskie szachy. Wreszcie u nas zagrał Paweł Cieślewicz, który niewątpliwie wprowadził spokój w środku boiska i poukładał nam grę. Graliśmy piłką, a nie laga do przodu. No i Janek Kuczek. Dwie ładne bramki – komplementuje kolegów i rywali Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos.
II liga:
Granda Kojszówka - Black Shadows Zawoja 2:2
Drugoligowa kolejka ALPS była niczym rozgrywki Lotto Ekstraklasy. Może niekoniecznie ze względu na poziom, choć to temat do polemiki i głębokiej refleksji, ale przede wszystkim z uwagi na to, że zmagania trwały aż trzy dni. Już w piątek naprzeciw siebie stanęły Granda i Black Shadows, czyli zespoły, które w tym sezonie nie poznały jeszcze smaku zwycięstwa. I nadal go nie znają bo postanowiły podzielić się punktami. Dla zawojan, trafili Damian Żywczak i Mikołaj Celak, a dla Grandy dwie bramki zdobył Jakub Stanek. – Zagraliśmy już w piątek bo to okres pierwszych komunii i część z nas już w sobotę wyjeżdżała na te rodzinne uroczystości. Niemniej ledwo zebraliśmy skład. Wystarczy powiedzieć, że jednego z naszych kolegów zabrakło, bo szykował się do komunii. Nie wiemy czy swojej, ale go nie było. Sporo pecha, bo w zasadzie obie bramki sami sobie strzeliliśmy, ale niemniej remis chyba jest sprawiedliwy. Forma idzie w górę. Po serii porażek wreszcie remis, więc Relax może już się bać. O ile uda nam się zebrać – śmieje się Jakub Stanek, obrońca Grandy, który jak widać znakomicie podłącza się pod akcje zaczepne. Koledzy są jednak zazdrośni o jego dyspozycję strzelecką i chcą mu jeszcze bardziej utrudnić zadanie. Nie wykluczają, że jeżeli zabraknie im bramkarza to właśnie Jakub Stanek stanie między słupkami.
Rafkop Grzechynia - Gang Albanii Maków Podhalański 6:2
Drugim epizodem drugoligowego przekładańca była sobotnia konfrontacja Rafkopu z fanami Popka, a przynajmniej nazwa drużyny na to wskazuje. Niespodzianki nie było. Celujący w miejsce premiowane awansem, grzechynianie odnieśli kolejne przekonujące zwycięstwo. Dwie bramki zdobył dla nich Krzysztof Kozina, a po jednej Marcin Skrzypek, Jakub Szpak, Krzysztof Sałapatek i regularny skowronek Andrzej Szafraniec. – Po takim meczu piwo smakuje wyjątkowo. A, że zagraliśmy w sobotę, to w niedzielę znalazł się czas i na piwko i na wyprawę na Halę Krupową. Nic tylko się cieszyć. Oby więcej takich weekendów – cieszy się Andrzej Szafraniec. Makowianie mają mniej powodów do zadowolenia. Stać ich było tylko na dwie bramki, które zdobyli Filip Krzeszowiak i Kamil Pyka. Z dwoma remisami na koncie są na razie jedną z trzech najsłabszych drużyn w stawce.
Beton2 Sucha Beskidzka – FC Fikoł Skawica 5:2
Śmiało, z całą odpowiedzialnością za słowo, piszemy, że to pierwsza niedzielna niespodzianka. Spadkowicz z I ligi wydawał się być pogrążony w marazmie i zdawał się mieć nikłe szanse w konfrontacji z solidnym FC Fikoł. Tymczasem na nieszczęście skawiczan suszanie się przebudzili. Konrad Nikiel, Jakub Lupa i Michał Czaicki zdobyli do spółki pięć bramek i poprowadzili Beton2 do wygranej, skawiczan stać było tylko na dwie bramki – ich autorami byli Mateusz Matyja i Kazimierz Pacyga.
Błękitna Gwiazda Białka- Relax Białka 5:12
Bez niespodzianki w derbach Białki. Relax ma tak potężną siłę ognia, że nie przykłada większej uwagi do obrony. Po prostu wie, że zawsze zdobędzie o tę jedną bramkę więcej, choć zazwyczaj to przewaga jest zdecydowanie większa. Nie inaczej było w niedzielę. Trzy trafienia Marcina Rzeszótko oraz celne uderzenia Tomasza Malika i Michała Marszałka zneutralizowali i to z naddatkiem Mariusz Bielarz (4) i Dawid Dyrcz (3), a do tego po dwie bramki zdobyli Tomasz Kaczmarczyk i Michał Marek, a jedną bramkę dorzucił Mateusz Sala.
Bad Boys Stryszawa - The Reds Budzów 5:2
Nie przestają i to in plus zaskakiwać Źli Chłopcy. Choć dopiero debiutują w lidze to budzą już respekt rywali. A na szacunek zapracowują sobie właśnie takimi występami jak w niedzielę. Tym razem na ich rozkładzie znaleźli się The Reds, którzy jak się wydawało mieli więcej atutów – doświadczenie, zadziorność. Przedmeczowe kalkulacje wzięły w łeb, bo Wojciech Ogarek i Mateusz Bienias po dwa razy umieścili piłkę w siatce, a raz tej sztuki dokonał Jakub Polak. w tej sytuacji dwa trafienia Krystiana Nowaka to było zdecydowanie za mało nawet na remis, a co dopiero na marzenia o wygranej.
Mucharz Team – Erdol Budzów 4:2
- Mecz był ciężki. Młodość przeciwko doświadczeniu. Zagraliśmy bardzo dobrze w obronie i wykorzystaliśmy stałe fragmenty gry. Pokazaliśmy, że każda drużyna musi się z nami liczyć. Wracamy do gry o awans. Jeszcze wszystko przed nami. Walczymy do końca – mówi Bartłomiej Gajda, obrońca Mucharz Team. Ekipa z powiatu wadowickiego odniosła drugie zwycięstwo z rzędu, dość nieoczekiwanie pokonując Erdol, który w tym sezonie jest jedną z ligowych rewelacji. Budzowianie, pomimo porażki, szans na awans nie stracili, ale znacznie skomplikowali sobie życie. W niedzielę bramkarza Mucharz Team zaskoczyli jedynie Paweł Sapoń i Józef Pawlica. Tymczasem takim samym dorobkiem popisał się nasz rozmówca, który przecież jest obrońcą, więc należą mu się słowa uznania, a ponadto po bramce zdobyli Damian Graciarz i Jan Łach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze