W weekend poznaliśmy mistrza ALPS, a także pierwszego ze spadkowiczów oraz dwie drużyny, które jesienią zagrają w I lidze. Nie oznacza to jednak, że ostatnia kolejka będzie nudna. Wszak wciąż nie wiadomo kto zostanie brązowym medalistą, a także komu przyjdzie podzielić los Lachów.
I liga:
Sportowe Świry Juszczyn – AKS Las 2:3
Dość nietypowa była stawka tego spotkania. Z jednej strony obie ekipy w razie wygranej mogły realnie przedłużyć swoje szanse na trzecie miejsce w ligowej tabeli, ale zarazem był to pojedynek o… życie. Zwycięsko wyszła z niego drużyna z powiatu żywieckiego, która jeszcze niedawno była czerwoną latarnią i solidnie martwiła się o to czy zdoła się utrzymać, a po niedzielnym meczu wskoczyła na najniższy stopień podium i tylko od niej zależy czy utrzyma się na nim do końca rozgrywek. Za to juszczynianie stali się głównym kandydatem do podzielania losu Lachów, które żegnają się z I ligą. W starciu z AKS dla Sportowych Świrów bramki zdobyli Sławomir Mamcarczyk i Krystian Głuc. O zwycięstwie AKS zdecydowały natomiast trafienia Piotra Żurka, Tomasza Ponikiewskiego i Karola Pyclika.
Lachy Lachowice - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 4:7
Wynik tej konfrontacji spowodował, że Lachy definitywnie straciły szanse na utrzymanie się w I lidze, a juszczynianie zapewnili sobie wicemistrzostwo ligi. – No cóż, nie pierwszy raz spadamy z pierwszej ligi by do niej z powrotem powracać. Taka jest piłka. Chyba od początku meczu nie wierzyliśmy, że możemy osiągnąć dobry wynik. Cały czas to przeciwnicy prowadzili grę, prowadząc od początku do końca. Gratuluję im miejsca na podium bo na to w przekroju całego sezonu w pełni zasłużyli. Cieniem jednak na tą kolejkę kładzie się skandaliczne zachowanie kilku piłkarzy drużyny Los Asfaltos i Huwdu podczas pierwszej połowy meczu - kto był to na meczu to widział. Szkoda tylko że sędzia nie widział albo nie chciał widzieć. Wszyscy powinniśmy być traktowani równo jeśli chodzi o ewentualne kary indywidualne, ale jak widać są równi i równiejsi. Oto smutna strona naszej wspólnej przecież ligi – komentuje występ swojej drużyny, ale nie tylko Rafał Ząbek z Lachów. W jego drużynie bramki zdobyli Paweł Pluta (2), Mirosław Kachel i Andrzej Kąkol. Dla triumfatorów hat-tricka ustrzelił Marcin Masło, a po bramce dorzucili Adrian Bury, Marcin Jabcoń i Jakub Włodarczyk. Jednego gola Lachy po prostu juszczynianom sprezentowały.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka - RKS Huwdu Bieńkówka 0:0
- Długo rozmawialiśmy po meczu. Nikt nie mógł sobie przypomnieć byśmy kiedykolwiek zremisowali bezbramkowo. Nawet w meczach innych drużyn trudno przypomnieć sobie taki wynik. To co dużo mówić, na Orlikach niespotykany. Mecz walki w środku pola, pełen zadziorności, ale naprawdę dobry. Brakło szczęścia i przede wszystkim wykończenia bo sytuacji 100% mieliśmy przynajmniej ze sześć przy jednej w pierwszej połowie rywala. Przeciwnicy to chłopaki młode, silne więc zagrali mecz bez kompleksów. Szkoda szczególnie słupka Grześka Sitarza z końcówki meczu, a także sytuacji Wojtka Bobra, Maćka Melzera czy Jaśka Kuczka. No ale cóż, taka jest piłka. Jeszcze jeden mecz do zagrania, a później wakacje – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. Poprosiliśmy go również, by ustosunkował się do słów Rafała Ząbka i sytuacji do jakiej doszło w trakcie pojedynku. - Wypisz wymaluj końcówka niedawnego meczu Serbii z Kostaryką przy wznowieniu z autu. Czy tam sędzia kogoś ukarał? Nie. Sędzia naszego meczu odesłał po jednym zawodniku z każdej drużyny, by odpoczęli przy linii. Kara została udzielona, więc sprawa zamknięta. Piłka nożna to sport dla mężczyzn, a nie balet. Były przepychanki, pyskówka, ale nic więcej. Zresztą w każdej kolejce się podobna sytuacja zdarza, więc nie robił bym afery z niczego, tym bardziej, że drużyny schodząc z boiska przybiły sobie piątki i zakończyły temat. Co do słów Rafała to rozumiem jego frustrację związaną ze spadkiem jego drużyny, ale punktów powinien przede wszystkim szukać na boisku, a nie przy stoliku. Zresztą to nie pierwszy raz gdy widać takie działanie. Już przed sezonem chciał zawieszać nas z Maćkiem Melzerem i Bartkiem za to, że graliśmy w reprezentacji oldbojów. Trochę to żałosne i takie działania to jeden z powodów dlaczego ta liga skurczyła się o ok. 10 zespołów – napisał kapitan Los Asfaltos.
Playboys Budzów – Gamba Furiosa Zembrzyce 4:9
W kolejnym pojedynku z cyklu „ratuj się kto może” naprzeciw siebie stanęły dwie drużyny, które w tym sezonie dobre występy przeplatały fatalnymi i na finiszu znalazły się w opałach. Nieco wykaraskali się z nich zembrzyczanie, ale wciąż jeszcze nie mogą być pewni swego. Porażka budzowian nie kosztowała ich jeszcze spadku, a nawet nie zaowocowała wpadnięciem do strefy „śmierci”. Niemniej na ostatniej prostej muszą się spiąć lub liczyć na Zawojskiego.pl, by ten odebrał punkty Sportowym Świrom. A co do ostatniego występu to na owe cztery bramki złożyły się dwa gole Szymona Stachnika i po jednej Wojciecha Zareby i samobój. Szalonym Krewetkom radość przyniosły cztery trafienia Wojciecha Pająka, po dwa Wojciecha Świerkosza i Konrada Lenarta i jedno Macieja Świerkosza. - Wiedzieliśmy, że będzie to mecz o sześć punktów i się nie pomyliliśmy. Dzięki zwycięstwu uciekamy ze strefy spadkowej i walczymy nawet o podium (śmiech). Mecz był ciężki do drugiej polowy. W pierwszej części był cios za cios, otwarta gra i walka. W drugiej przeciwnik opadł z sił i już grał na stojąco, więc trzeba było to wykorzystać. Strzelamy dziewięć bramek więc skuteczność jest ... Gramy dalej i walczymy o kolejne punkty – mówi zadowolony Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy.
Monter Kurów – Zawojski.pl Sucha Beskidzka 4:1
- Zwycięzców się nie sądzi. Wygraliśmy mecz, zapewniliśmy sobie obronę tytułu, więc nie ma co narzekać. Niemniej w niedzielę, jakoś opornie to szło. Upał na pewno nie pomagał. Długo było 2:1. Dopiero w końcówce zdobyliśmy dwie kolejne bramki i zrobiło się spokojniej – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. W jego drużynie bramki zdobyli Sławomir Krupka, Szymon Tlałka, Mariusz Spyrka i Łukasz Folęga. Dla pokonanych, którzy nadal nie zapewnili sobie utrzymania honorowe trafienie zaliczył Przemysław Smyrak.
II liga:
Błękitna Gwiazda Białka - Gang Albanii Maków Podhalański 2:3
Pojedynek o przysłowiową pietruszkę lepiej zaczęli białczanie. Na prowadzenie wyprowadził ich Mariusz Czarny (10 min.), a trzy minuty później podwyższył Marcin Rzeszótko. Tuż przed przerwą kontaktowego gola zdobył Ernest Kiernicki, a już w drugiej połowie wyrównał Daniel Chwiałkowski (36 min.). Makowianie uznali jednak, że nie warto dzielić się punktami i minutę przed upływem regulaminowego czasu gry przechyli szalę na swoją korzyść, a zdobywcą gola na wagę zwycięstwa został Filip Krzeszowiak.
Black Shadows Zawoja – Relax Białka 4:7
- Ciężko obiektywnie ocenić ten mecz. Po pierwsze Relax rozpoczął grę tylko czwórką zawodników, a po drugie w naszych szeregach zabrakło dwóch kluczowych graczy- kapitana i środkowego. Początek przy osłabionym rywalu był dla nas całkiem dobry. Natomiast w drugiej połowie przeciwnik pokazał swoją wyższość przez co ostatecznie schodziliśmy z boiska pokonani, aczkolwiek zadowoleni z wyniku bo porażka z Relaxem różnicą tylko 3 bramek w tym sezonie udała się tylko nielicznym. Gratulujemy chłopakom z Relaxu i życzymy powodzenia w 1 lidze – skomentował spotkanie Łukasz Dudziak, z Black Shadows. Jego ekipa prowadziła do przerwy 4:3 po dwóch bramkach Pawła Janika i jednej Przemysława Żurka i Huberta Kowaliczka. Dla białczan do przerwy dwukrotnie trafił Tomasz Kaczmarczyk, a raz Dawid Dyrcz. Po zmianie stron cztery razy piłkę do siatki posłał Szymon Wojtyczko. Co ciekawe dwa razy w 34 minucie, a ostatniego gola zdobył do szatni.
Rafkop Grzechynia - The Reds Budzów 6:1
- Postawiliśmy kropkę nad „i”. Fajnie będzie znowu zagrać w I lidze – mówi Andrzej Szafraniec z Rafkopu. W jednostronnym spotkaniu trzy bramki zdobył niezawodny Krzesztof Kozina, dwie Tomasz Wala (podobnie jak Andrzej Szafraniec na nowo poczuje smak rywalizacji w I lidze, w której grał w barwach Stolarzy) oraz Krzysztof Sałapatek. Dla The Reds honorowego gola zdobył Bartłomiej Maślanka, trafiając na 1:5 w ostatniej minucie meczu. Wydawało się, że ustala wynik, ale ten zaszczyt przypadł Krzysztofowi Kozinie, który właśnie tym uderzeniem skompletował hat-tricka.
Granda Kojszówka – Mucharz Team 3:2
Ekipa z Mucharza dwukrotnie wychodziła w tym spotkaniu na prowadzenie – na początku meczu i drugiej połowy, odpowiednio po bramkach Damiana Gracjasza i Grzegorza Gracjasza. Za każdym razem odpowiadał im jednak Jakub Stanek, a na koniec kropnął na 3:2! – Zagraliśmy bez nominalnego bramkarza. Rywale oddali dwa strzały i po obu piłka wpadła do bramki. Tak bywa. Dobrze, że Kuba choć zaspał to zdążył na mecz bo jest naszą siłą napędową. Szkoda, że tak późno obudziliśmy się ze snu zimowego bo już bylibyśmy w I lidze – mówi Karol Dudziak, kapitan Grandy.
FC Fikoł Skawica – Erdol Budzów 3:7
Budzowianie wychodząc na boisko wiedzieli już, że dwie czołowe ekipy wygrały, więc szanse na awans uciekły. Z drugiej jednak strony mogli sobie zapewnić brązowy medal i tej okazji nie wypuścili z rąk. szybko przeszli do działania i po bramkach Grzegorza Saponia, Mateusza Mirochy i Józefa Pawlicy prowadzili 3:0, a na 4:0 „podwyższył” Kazimierz Pacyga, który pokonał własnego bramkarza. Przed przerwą niewielką nadzieję w serca skawiczan wlał Dariusz Giertuga, ale tuż po zmianie stron rozwiali je Józef Pawlica i Stanisław Łopata. Co prawda potem dwie bramki dla Fikoła zdobył Mariusz Gwiazdoń, ale w międzyczasie jeszcze raz przymierzył Józef Pawlica. - Przed meczem wiedzieliśmy, że zwycięstwo zagwarantuje nam już przed ostatnim spotkaniem pewne trzecie miejsce. Porażka stanowiłaby nerwowy ostatni mecz, ponieważ Fikoł traciłby do nas 3 pkt. Mecz na początku był wyrównany, lecz gdy udało się sforsować obronę Fikoła, to poszliśmy za ciosem strzelając cztery bramki. Sekundy przed końcem połowy naszemu bramkarzowi włączył się tryb "Karius" i puścił gola na miarę finału LM. W drugiej połowie szybko zdobyliśmy bramkę i później była już tylko wymiana ciosów. Nasz najlepszy strzelec w obronie chciał pokazać, że najważniejsze są bramki, więc w ferworze walki, gdy piłkę miał na stopie uderzył ją w kierunku własnej bramki. Na jego "nieszczęście" trafiła ona w słupek. Dzięki temu zwycięstwu mamy pewne 3 miejsce więc kolejny mecz, pewnie zagramy na pełnym luzie – opowiada o spotkaniu Paweł Sapoń, kapitan Erdolu. Mniej wylewny jest jego vis a vis. - Daruję sobie jednak komentarz. Nie wiem co napisać. Zagraliśmy ogólnie słabe spotkanie – skomentował lakonicznie Mateusz Matyja, kapitan FC Fikoł. Jednocześnie zdradził, że w nowym sezonie skawiczanie zagrają pod szyldem The Blues.
Bad Boys Stryszawa – Beton2 Sucha Beskidzka 5:6
- Rywale mimo tego, że mieli tylko jednego zawodnika na zmianę starali się nas zamknąć i nie dopuścić do rozgrywania piłki od bramki. Mecz był zacięty i chwilowo spotkanie wymykało się nam spod kontroli. Przeciwnicy grali ostro, co skutkowało dwoma karnymi - jeden chybiony, ale do drugiego podszedł Konrad Nikiel i strzelając na 5:5 dał nam nadzieję na wyjście z tego spotkania zwycięsko – podzielił się pomeczowymi refleksjami Mateusz Fronczak, kapitan Betonu2. Sam nie strzelał, a czynili to Michał Czaicki (2), Konrad Nikiel, Dawid Wrona, Jakub Lupa, Szymon Fortuna. W szeregach Bad Boys ponownie instynktem strzeleckim błysnął Mateusz Bienias, notując hat-tricka. Czwarty gol to dzieła Grzegorza Głuszka, a jednego stryszawianie dostali w prezencie od Marcina Plewy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze