No to rozgrywki ALPS rozkręciły się na dobre. A to dlatego, że do gry weszli już pierwszoligowcy. No i od razu emocji było co niemiara.
I liga:
Gamba Furiosa Zembrzyce – AKS Las 4:3
Przeżywająca ostatnio ciężkie chwile Gamba Furiosa wróciła do formy jaką prezentowała przez wiele sezonów gdy była jedną z głównych sił ligi. Pokazała przy tym dużo charakteru bo wygrana z ekipą z powiatu żywieckiego nie przyszła łatwo. To AKS Las trzykrotnie prowadził (po bramkach Piotra Żurka, Tomasza Ponikiewskiego i Daniela Żurka), ale kolejno do remisu doprowadzali Piotr Bachorczyk, Lucjan Palcar i ponownie Bachorczyk, który ostatecznie skompletował hat-tricka, czym przechylił szalę zwycięstwa na korzyść swojej drużyny. - Mecz był bardzo trudny, ponieważ AKS nigdy nam nie leżał. W zeszłym sezonie przegraliśmy z nimi wysoko. Tym razem to wy wychodzimy z potyczki zwycięsko. Prowadziliśmy grę, a przeciwnik strzelał bramki z kontry. Wiedzieliśmy, że konsekwentnie grając swoje sięgniemy po trzy punkty. Brakuje nam jeszcze zgrania, ale to samo przyjdzie około 3 kolejki. Skład mamy stabilny. Wróciło kilku chłopakówi mamy spokój kadrowy. Jest dobrze, a będzie lepiej. Co do samego meczu to ciężko ponieważ przeciwnik grał bardziej fizycznie. Cały czas goniliśmy wynik. Tego dnia w fenomenalnej formie był Piotr Bachorczyk który strzelił 3 bramki. Są braki ale nadrobimy je szybko – komentuje spotkanie Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 1:2
Bez względu na to w jakiej aktualnie formie są oba zespoły, to gdy stają naprzeciwko siebie piłkarze zapominają o słabościach. I tak też było tym razem. Szczególnie tyczy się to suszan, którzy pomimo kontuzji kapitana Krystiana Krzeszowiaka, mieli aż pięciu rezerwowych, a to u nich ostatnio rzadkość. Sił im zatem nie brakowało, ale juszczynianie widać, że są młodsi. I to ZZD otworzyło wynik po strzale Łukasza Kaczmarczyka. Wyrównał Maciej Melzer. I gdy wydawało się, że zespoły podzielą się punktami trafił Krystian Głuc. – Cóż, taki jest futbol. Po pięciu, sześciu naszych sytuacjach dostaliśmy bramkę do szatni. Z przebiegu meczu na pewno nie zasłużyliśmy na porażkę. Tym bardziej, że sami straciliśmy pierwszą bramkę po jedynym błędzie jaki popełniliśmy w pierwszej połowie. Trzeba o niej zapomnieć i skupić się na kolejnym spotkaniu – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. Jednocześnie zaprasza na 21 września na 1. Memoriał im. Tomasza Branki który odbędzie się na suskim Orliku. Zagrają oldboye MKS Babia Góra, Los Asfaltos i oldboye z Krzeszowic.
Monter Kurów – RKS Huwdu Bieńkówka 4:1
- To był szybki, otwarty mecz. Kibicom na pewno się podobał. Huwdu zawsze wysoko zawiesza nam poprzeczkę. Wiosną z nimi zremisowaliśmy. Teraz także musieliśmy się solidnie napocić – komplementuje rywali Tadeusz Copija, kapitan Montera. Zauważa, że do przerwy wynik pozostawał sprawą otwartą. Ekipa z Bieńkówki objęła prowadzenie po bezpośrednim uderzeniu z rzutu wolnego w wykonaniu Michała Rymarczyka. Skutecznie egzekwując rzut karny wyrównał Mariusz Gach. Po zmianie stron kurowianie zagrali skuteczniej. Już jedną z pierwszych akcji golem zakończył Paweł Gach, co już lekko podcięło rywalom skrzydła. Gdy na 3:1 podwyższył Mariusz Spyrka mogło być po meczu. Huwdu nie złożyło jednak broni i kto wie jakim wynikiem zakończyłoby się spotkanie gdyby wykorzystało „setkę”. W ostatniej akcji wynik spotkania ustalił Sławomir Krupka. – Dobry początek, ale nie świętujemy. Terminarz mamy wyjątkowo niekorzystny. Już w niedzielę gramy ze ZZD. Choć w tym sezonie nie ma słabych drużyn. Każdy każdemu może urwać punkty – uważa Tadeusz Copija.
Kanonierzy Grzechynia – Zawojski.pl Sucha Beskidzka 1:3
- Od czerwca był to nasz pierwszy wspólny mecz i to było widać. Nie dość, że brakowało zgrania to jeszcze zabrakło trzech podstawowych zawodników, a kolejny w trakcie meczu doznał kontuzji. Z meczu na mecz będzie jednak lepiej i na pewno nie odpuszczamy. Celem oczywiście walka o utrzymanie się – powiedział po meczu Andrzej Szafraniec, napastnik Kanonierów, których katem okazał się Tomasz Listwan. Jego trzy bramki ustawiły spotkanie. Gol Krzysztofa Sałapatka był już tylko honorowym trafieniem. - To był ciężki mecz. Cała drużyna zagrała dobry mecz. Trzeba wyróżnić Tomasza Listwana, który zdobył trzy bramki oraz naszego nowego bramkarza Grzegorza Fujaka, który obronił karnego oraz pewnie bronił nieliczne sytuacje podbramkowe, które udało się wypracować Kanonierom – podsumował spotkanie Marcin Pająk, napastnik Zawojski.pl
Relax Białka – Playboys Budzów 11:5
Beniaminek z Białki zdecydowanie lepiej zaczął sezon niż grzechynianie. Choć przyszło mu na starcie zagrać z dużo łatwiejszym rywalem. Zwycięzców się jednak nie sądzi. Dla wygranych po trzy bramki zdobyli Dyrcz, Nowak, dwie Pacyga, a po jednej Bartyzel, Bicki i Malik (nazwiska odczytane z notatek pana Kazka), a dla pokonanych po dwie Nowak i Gibas, a jedną Radosława Drabina.
II liga:
The Reds Budzów- Granda Kojszówka 5:9
Po dwóch porażkach przełamała się wreszcie Granda, którą do okazałej wygranej poprowadził Jakub Stanek, autor aż sześciu bramek! Dwie dorzucił Marcin Terenkiewicz, a jedną Mariusz Szewczyk. Dla budzowian trafiali Kamil Polak, Krzysztof Bałos, Tomasz Hosy, Sebastian Koźlik, a raz to kojszowianie skierowali piłkę do swojej bramki. - Jak zapowiadałem od 3. kolejki zaczynamy marsz w górę tabeli. Zwycięstwo powinno być bardziej okazałe, ale nie ma co wybrzydzać. Chłopaki już nie mogą doczekać się kolejnej kolejki – mówi Karol Dudziak, kapitan Grandy. - Miały być 3 punkty i są 3 punkty. Dawać lidera do golenia;) Aha, zapomniałem, że od lidera dostaliśmy baty w 1. kolejce – dorzuca już żartem.
Black Shadows Zawoja - The Blues Skawica 2:4
To spotkanie dla obu ekip było czymś więcej niż meczem. Wszak były to derby gminy Zawoja. A derby jak to derby. Wygrać w nich rzecz święta. Tym razem na wysokości zadania stanęli The Blues. Wygraną zapewniły im dwie bramki Dariusza Giertugi oraz bramki Mariusza Adamczyka i Mariusza Gwiazdonia. – Wiedzieliśmy, że będzie to ciężki mecz do wygrania, ale derby to derby. Determinacja i mobilizacja była na najwyższym poziomie. Zaczęliśmy ten mecz dobrze, lecz później było trochę gorzej. Rywale wyrównali, a przed przerwą dostali karnego z kapelusza. Na drugą połowę wyszliśmy nastawieni agresywnie i przede wszystkim zaczęliśmy grać piłką... Udało się zdobyć bramkę na 2:2, a potem na 3:2 i 4:2. Druga polowa była zdecydowanie nasza – cieszy się Mateusz Matyja, kapitan The Blues. - Musimy zacząć gubić punkty bo nam na awansie nie zależy. Choć na szczęście do Suchej nie jest tak daleko – dodaje.
W zgoła odmiennym nastroju jest kapitan Black Shadow, który zaraz po meczu posypał głowę popiołem, błagając kolegów o przebaczenie. - Niestety pierwsza przegrana, ale jak najbardziej zasłużona. Każdy inny wynik byłby niesprawiedliwy. Gratuluje drużynie The Blues zwycięstwa. Nam zabrakło tego czegoś. Ale to jako kapitan jestem winny tej porażki. Wczoraj trochę się poimprezowało i dałem zły przykład drużynie. Przepraszam cały zespół – ocenił swoją sportową postawę Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.
Golden Street Sucha Beskidzka - Bad Boys Stryszawa 10:8
Nawet w lidze ALPS takie wyniki zdarzają się niezwykle rzadko. Nawet piłkarze innych ekip dworowali sobie, że suszanie i stryszawianie chyba grali w hokeja, a nie w futbol. Wynik intryguje z innego powodu. Faworyzowani suszanie dość nieoczekiwanie musieli solidnie się napocić, by zdobyć komplet punktów. Źli Chłopcy pomimo porażki mogą chodzić z wysoko uniesioną głową. Dla stryszawian aż cztery bramki zdobył Grzegorz Głuszek, trzy Mariusz Bienias, a jedną Ryszard Jura. Złota Ulica była jednak bardziej i wszechstronniej uzbrojona. Hat-trickiem popisał się tylko Kamil Bielarz, ale po dwie bramki dorzucili Arkadiusz Szwed i Robert Sumera, a poza na listę strzelców wpisali się jeszcze Jakub Wróbel, Tomasz Rozum i Szymon Szwed.
Beton 2 Sucha Beskidzka – Lachy Lachowice 6:4
Po spadku marazm dopadł Lachy. Za to coraz lepiej radzą sobie suszanie, którzy gorycz spadku przeżyli rok temu, a wiosną -podobnie jak lachowiczanie teraz- długo nie mogli się otrząsnąć. W szeregach Betonu znowu imponował skutecznością Arkadiusz Piątek i to jego trzy bramki były chyba kluczowe. Choć nie można nie doceniać zasług Konrada Nikiela (2 bramki) i Jakuba Lupy (1 bramka) oraz tych, którzy piłki im dostarczali. U pokonanych z dobrej strony pokazał się Mirosław Kachel, ale jego dwie bramki to zbyt mało na Beton2. I to nawet przy wsparciu ze strony Marcina Uflanta i Dawida Kąkola. - Początek meczu przebiegł po naszej myśli. Kryliśmy rywali indywidualnie. Ze względu na nieobecność naszego podstawowego bramkarza staraliśmy się nie dopuszczać rywala do wielu sytuacji bramkowych, co nam skutecznie wychodziło i zakończyliśmy pierwszą część z przewagą trzech goli. Po przerwie zaczął się bardzo otwarty futbol, po golu Lachów zdołaliśmy odpowiedzieć raz, ale później to rywale naciskali, a my cofnęliśmy się na naszą połowę. Gdy rywale rzucili się całą ofensywą żeby nadrabiać straty, my wykorzystaliśmy tą okazję i graliśmy z kontry. Niestety mieliśmy pecha i brakowało wykończenia akcji, ale szczęście też nam dopisało bo Lachy obiły nam słupek chyba z trzy razy. Jednak zwycięzców się nie rozlicza. Mamy 3 punkty i będziemy się dalej starać podtrzymać zwycięską passę – mówi Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.
Mucharz Team - Gang Albanii reaktywacja Maków Podhalański 2:3
Na koniec dnia doszło do sporego kalibru niespodzianki, gdyż to Mucharz Team był faworytem konfrontacji. - Naszą drużynę przysłoniły czarne chmury. Nie możemy się obudzić, nic nam nie wychodzi. Do tego doszły kontuzje, ale trzeba być dobrej myśli i grać dalej bo jeszcze dużo meczów przed nami – skomentował niekorzystny wynik Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team, który zaliczył w tym meczu jedną bramkę, a drugą dla zespołu znad jeziora zdobył Piotr Pilarczyk. Ich dorobek zniwelował w pojedynkę Ernest Kiernicki, a jeszcze za strzelanie wziął się Krzysztof Budzowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze