No i stało się. Kolejny sezon ALPS dobiegł końca. Ostatnim jego akcentem była potyczka o mistrzostwo drugiej ligi. Wcześniej na Orliku w Białce obejrzeliśmy deszcz bramek.
Błękitna Gwiazda Białka – Rafkop Grzchynia 7:7
Można powiedzieć, że był to mecz o pietruszkę, ale nie do końca. Białczanie w razie wygranej zajęliby piąte miejsce, a tak musieli ustąpić pola skawickiemu Fikołowi, który wygrał z Błękitną Gwiazdą w meczu bezpośrednim. Pluć w brodę mogą sobie także grzechynianie, gdyż gdyby udało im się pokonać białczan to zakończyliby sezon na ósmym, a nie dziewiątym miejscu. I w tym przypadku decydował wynik bezpośredniej konfrontacji (tym razem z No Goal). Ekipie Rafkopu na pocieszenie pozostał fakt, że ich zawodnik Krzysztof Kozina sięgnął po tytuł króla strzelców, stawiając kropkę nad „i” podwójnym hat-trickiem (siódmego gola zdobył Rafał Zielonka). Dla białczan trafiali po dwa razy Mateusz Benias, Mariusz Czarny i Wojciech Ogarek, a raz Marcin Rzeszótko.
Relax Białka – Stolarze Sucha Beskidzka 11:3
W tym spotkaniu Stolarze grali już tylko o honor, a Relax o punkt, by nie oglądając się na rozstrzygnięcia w innych spotkaniach (przy porażce Relaxu i jednoczesnej wygranej Mucharz Team i BVB białczanie straciliby miejsce na podium) zapewnić sobie trzecie miejsce. Jak się okazało dmuchanie na zimne wyszło białczanom na dobre bo późniejsze wyniki nie byłoby dla niego korzystne. Grając agresywnie, niekiedy mocnym pressingiem złamali granicę dziesięciu bramek. Solidnie zapracowali na to Tomasz Kaczmarczyk (4 bramki), Mateusz Pacyga (2) i Kamil Białończyk (2), ale i swoje cegiełki dorzucili Mateusz Sala i Janusz Czarny. Suszan stać było jedynie na trzy bramki, które zdobyli Sławomir Pacyga, Mateusz Szklarczyk i Robert Wolski.
No Goal Budzów – BVB Budzów 1:2
Strata punktów przez Błękitną Gwiazdę sprawiła, że No Goal miał realne szanse nawet na szóste miejsce w ostatecznym rozrachunku (w inne bardziej skomplikowane analizy nie będziemy się już bawić). Tyle, że i BVB miało coś sobie do udowodnienia i cel w postaci czwartej lokaty. I to właśnie budzowska Borussia okazała się minimalnie, ale jednak lepsza w derbach wioski. Jedną bramkę dla niej zdobył Kamil Polak, a drugą podarowali jej rywale. No Goal cieszył się po bramce Mateusza Mirochy, ale ta na niewiele się zdała.
Granda Kojszówka - Mucharz Team 7:9
Jeżeli ktoś sądził, że 14 bramek w spotkaniu otwarcia będzie rekordem kolejki to się przeliczył. Pokusili się o to właśnie zespoły z Kojszówki i Mucharza, które zagrały otwarty, ale tym samym nie pozbawiony błędów futbol. – Mieliśmy kłopoty ze zmontowaniem składu. Kilku zawodników zagrało mocno przeziębionych, ale musieli. Wiedzieliśmy, że drugi walkower będzie oznaczał relegację z ligi. Stąd celem nadrzędnym było uniknięcie kompromitacji, a przy okazji dobra zabawa – mówi Karol Dudziak, kapitan Grandy. Tymczasem na przekór problemom to Granda jako pierwsza zdobyła bramkę. – Fakt, nawet prowadziliśmy, ale potem w nasze poczynania wdarł się niezrozumiały chaos i do przerwy przegrywaliśmy już 1:5. W przerwie sobie porozmawialiśmy. Powiedzieliśmy sobie, że potrzeba nam więcej luzu i to pozwoliło wrócić do gry. Remis był blisko, gdyż przeprowadziliśmy wiele szybkich, kombinacyjnych akcji, ale czasem zawiodła skuteczność. Jednak o porażce zdecydowała niefrasobliwość w obronie – uważa Karol Dudziak. A mówiąc o zmarnowanych setkach, żeby nie powiedzieć dwusetkach wraca do sytuacji gdy jeden z zawodników z Grandy znajdując się pół metra od bramki rywali tak kopnął w piłkę, że ta zamiast wylądować w siatce znalazł się nawet nie w krzakach, ale blisko… linii środkowej! Jak mówią „Można, a no można”. Ostatecznie po stronie Grandy po trzy bramki na swoim koncie zapisali Grzegorz Frydel i Mariusz Szewczyk, a jedną Dawid Nocoń. Ekipę z Mucharza ku wygranej ciągnął Piotr Żurek, autor aż pięciu bramek. Dwie zdobył Damian Graciasz, a po jednej Jan Łach i Piotr Huber.- Mecz był bardzo wyrównany, ale to my dyktowaliśmy warunki na boisku. Mieliśmy chwile słabości w drogiej połowie. Niemniej to my zeszliśmy z boiska z kompletem punktów. Można powiedzieć, że ten sezon był dla nas całkiem niezły, co było widać na boisku. Myślę, że na wiosnę będzie lepszy bo jako drużyna cały czas się docieramy i idzie to w dobrym kierunku, a co najważniejsze w drużynie panuje dobra atmosfera. Chciałbym wszystkim podziękować za dobry sezon i grę bo jak to mówi mój brat – była walka – mówi Dominik Gajda z Mucharz Team.
Viper Żarnówka - RKS Huwdu Bieńkówka 0:2
Tak się ułożył kalendarz, że ostatnie spotkanie sezonu decydowało o mistrzowie ligi. Niemniej obie ekipy miały już przed nim spory komfort, gdyż miały zagwarantowany awans. A mogło być bardziej dramatycznie gdyby niedawno punktów nie zgubił Mucharz Team. Wówczas Viper grałby zarazem o mistrzostwo ligi, a zarazem o utrzymanie miejsca na podium. I z perspektywy czasu może się cieszyć, że tak się nie stało, gdyż jak już wiemy wówczas wypuściłby awans na ostatniej prostej, choć może i zastosowałby inną taktykę. Tak czy siak w niedzielę triumfował lider, który tym samym z przytupem zakończył sezon. bramki dla niego zdobyli tym razem Michał Smoter oraz Damian Putyra, który podzielił się po meczu refleksjami na temat ostatniego jesiennego pojedynku, jak i całego sezonu. - Od samego początku naszym założeniem był awans. Patrząc przez startem ligi na drużyny, z którymi musieliśmy się zmierzyć, najbardziej obawialiśmy się Relaxu i Stolarzy. Z Relaksem przyszło nam się zmierzyć już w pierwszej kolejce. To był szalony mecz, który wygraliśmy jedną bramką, a dwa gole straciliśmy w ostatnich 3-4 minutach, stąd nerwowa końcówka. Udało się jednak wygrać i jednego z kandydatów do awansu mogliśmy odhaczyć. Druga i trzecia kolejka to spotkania z solidnymi ekipami, z Fikołem, który zawsze jest nieobliczalny i z Błękitną Gwiazdą, która w momencie, gdy z nią graliśmy była na drugim miejscu. Spotkania te udało się jednak wygrać, chociaż skuteczność pozostawiała wiele do życzenia, jak w całym sezonie z resztą – opisuje początek sezonu Damian Putyra. Nie ukrywa, że im dalej w las tym więcej drzew. Czwarta kolejka przyniosła ciężki mecz z RAFkOP-em, w którym przez ponad połowę meczu RKS Huwdu odrabiał jednobramkową stratę. Koniec, końców stratę udało się odrobić z nadwyżką. Kolejne dwa mecze to pewne, ale ważne wygrane po 5:1, kolejno z BVB i z Grandą, która jednak miała pewne problemy kadrowe. - Po 6 kolejkach mieliśmy na koncie komplet punktów. Jednak w następnym meczu przyszło nam mierzyć się z zawodnikami z Mucharza. Po festiwalu niewykorzystanych okazji udało nam się w końcówce strzelić gola na wagę jednego punku i pozostać niepokonanymi. W kolejce 7 przyszła kolej na ostatnich w tabeli Stolarzy. Jednak jak się okazało miejsce w tabeli i różnica punktowa nic nie znaczą, a nasze założenia - o klasie przeciwników - z początku sezonu były słuszne. Po świetnym meczu w destrukcji i golu w ostatnich sekundach Stolarze sprawili, że ponosiliśmy pierwszą porażkę w sezonie. Jednak tydzień później podnosimy się i wygraną z No Goal przypieczętowaliśmy awans do pierwszej ligi – wspomina napastnik RKS. Dodaje, że ostatni mecz miał prestiżowe znaczenie. - Po niezbyt emocjonującym meczu wygrywamy 2:0, a co za tym idzie – całą drugą ligę. Jesteśmy bardzo zadowoleni z rezultatu, może jedynie skuteczność mogła być lepsza. Ale poza tym przez cały sezon prezentowaliśmy równą formę. Nie strzelaliśmy dużo bramek, ale wystarczająco, aby wygrywać. Cieszy fakt, że straciliśmy ich najmniej w całej lidze. Na wiosnę spróbujemy swoich sił w pierwszej lidze i zobaczymy czy coś z tego będzie – kończy Damian Putyra.
Do pierwszej ligi awansowały ekipy: RKS Huwdu Bieńkówka, która wywalczyła Puchar Burmistrza Miasta Maków Podhalański Pawła Sali i Viper Żarnówka, której przypadł Puchar Fundacji Audeo Actio. Królem strzelców został Krzysztof Kozina (Rafkop Grzechynia). III miejsce i puchar portalu sucha24.pl wywalczyła drużyna Relaks z Białki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze