Reklama


ALPS. Orlikowa pigułka (1 października)

03/10/2017 07:20

Po niedzielnej kolejce ALPS można śmiało napisać, że oby więcej takich. Wspaniała pogoda, emocje na boiskach, a tym samym zachwyceni kibice. Nic tylko się cieszyć.

 

 

I liga:

Tak się złożyło, że piąta kolejka rozpoczęła się meczami o życie, a po nich nastąpiły pojedynki może jeszcze nie o mistrzostwo ligi, gdyż ostateczne rozstrzygnięcia jeszcze nie zapadły, ale jednak o ogromnym znaczeniu dla układu w czubie.

Lachy Lachowice – Playboys Budzów 5:2

Pojedynek o przysłowiowe sześć punktów okazał się popisem jednego aktora. Niby od lat wszyscy wiedzą, że siła Lachów opiera się na Mirosławie Kachlu, a jednak niewiele ekip potrafi go wyłączyć z gry. Budzowianie także nie zdołali tego uczynić i zapłacili za to słono. Właśnie za sprawą bramkostrzelnego napastnika Lachów przegrywali już 0:4 gdy zdołali złapać oddech i podjęli próbę powrotu do meczu. Bramki Daniela Osieckiego i Dominika Sergiela niewiele już zmieniły, a przy tym ostatnie słowo należało do Lachów, a konkretnie Mariusza Daniela. Zdołaliśmy uciec spod topora. Tak jednym zdaniem można powiedzieć po meczu o przysłowiowe 6 punktów. Cztery bramki zdobyte przez niezawodnego Mirka Kacha dały spokój i pewność w naszych szeregach. Co prawda przeciwnicy zdołali doprowadzić do wyniku 4-2 i przez chwilę wkradło się zamieszanie i niepewność, ale piąta bramka zdobyta przez Szymka Danela ostudziła zapędy Playboysów i mogliśmy świętować pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, które znacząco przybliża nas do utrzymania w gronie pierwszoligowców - ocenia Rafał Ząbek.

Reklama

Beton2 Sucha Beskidzka – Sportowe Świry Juszczyn 4:6

Po czterech porażkach z rzędu na szyi beniaminka z Juszczyna coraz mocniej zaczęła zaciskać się pętla. W spotkaniu z Betonem2 także nie byli faworytem, a jednak zdołali sięgnąć po wygraną. W ten sposób –jak sami mówią- zrealizowali plan minimum, czyli zdobyli… 3 punkty w pięciu meczach. I co prawda przyznają, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale nie rezygnują z walki o utrzymanie się, a że w kolejnych meczach zasilą ich zawieszenie dotąd zawodnicy to jeszcze nie wszystko –z ich perspektywy- stracone. W niedzielę prowadzili 3:0. Potem trafił Michał Czaicki, lecz Tomasz Jancarz odpowiedział niemal błyskawicznie. Za drugie trafienie Czaickiego zrewanżował się Bartłomiej Kuś. W końcówce trafiają jeszcze Bartłomiej Mika i ponownie Michał Czaicki, ale na niewiele już się to zdaje. Choć… Kto wie, czy na finiszu rozgrywek jedna lub dwie więcej zdobyte, czy też stracone bramki nie będą decydowały o być albo nie być w pierwszej lidze. - Jak zwykle straciliśmy głupie bramki na początku meczu co zaważyło na losie całego spotkania. Goniliśmy wynik, a nawet mieliśmy karnego, ale nie udało się nam wykorzystać setek, co w konsekwencji dało 3 punkty rywalom – komentuje Mateusz Fronczak.

Reklama

Gamba Furiosa Zembrzyce  - Los Asfaltos Sucha Beskidzka 3:4

O tym jak przebiegał ten mecz najlepiej opowiedzą kapitanowie obu ekip, którzy są szczerzy do bólu. - Dla takich meczy warto grać w piłkę. W dzisiejszym meczu było wszystko: zwroty sytuacji, zmieniające się ciągle prowadzenie, obroniony rzut karny i zwycięska bramka w ostatnich sekundach meczu. Przeciwnicy z Gamby (będąc wyżej od nas w tabeli) wystąpili w pełnym składzie, u nas goła szóstka w tym dwóch z kontuzjami. W drugiej połowie dołącza do nas jeszcze 3 zawodników z tego kolejnych dwóch kontuzjowanych. Pytaniem przed meczem było iloma bramkami przegramy – zaczyna bez owijania w bawełnę Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. I początek meczu potwierdził jego obawy. Konrad Lenart nawinął jednego z obrońców  i strzałem z bliskiej odległości (uderzył płasko i mocno po długim rogu)  nie dał szans Bartłomiejowi Karlakowi na skuteczną obronę. 

Reklama

Wbrew pozorom bramka nie podcięła suszanom skrzydeł. Sygnał do odrabiania strat dał Krystian Krzeszowiak, wyskakując najwyżej po rzucie rożnym i strzelając głową wyrównującego gola. Kilka chwil później najwięcej przytomności zachowała Ziazu, czyli Rafał Pietrusa. Zdejmuje pajęczynę mocnym strzałem prawie z zerowego konta wyprowadził obrońców tytułu na prowadzenie. - Bramka palce lizać – ocenia kapitan Asfaltów. Wspomina, że po problematycznym rzucie karnym gamba mogła wyrównać, ale Piotr Bachorczyk nie zdołał przechytrzyć Bartłomieja Karlaka. - Na przerwę schodzimy z jednobramkowym prowadzeniem, dochodzą zmiennicy i można chwilę odetchnąć. Początek drugiej połowy jest dla nas dramatyczny bo już w pierwszej sytuacji rehabilituje się Bachorczyk doprowadzając do kolejnego remisu, a chwilę później po uderzeniu z rzutu rożnego wyprowadza Gambę na prowadzenie. Stracone bramki nie podcięły nam skrzydeł, drużyny nie grają zachowawczo, a akcje suną z jednej jak i drugiej strony.– relacjonuje Krystian Krzeszowiak, który w zamieszaniu podbramkowym najprzytomniej zachowuje się i znajduje podaniem rozgrywającego dobry sezon Pilarczyka mającego przed sobą już tylko pustą bramkę. Obie drużyny bardzo chcą ten mecz wygrać, by liczyć się jeszcze do końca w walce o tytuł i może z tego powodu w ich poczynania wkrada się trochę nerwowości. W końcówce oglądamy niezłe widowisko, nieodgwizdany faul bramkarza w polu karnym Gamby, sytuacja za sytuację, duża ilość strzałów z każdej pozycji, a nawet z przewrotki, bramkarze bronią jak w transie. - Jedna z ostatnich akcji meczu przynosi nam zwycięskiego gola. Bartek wrzuca piłkę na aferę, Maciek Melzer wygrywa przebitkę z obrońcami Gamby i zgrywa do mnie. Mając przed sobą tylko bramkarza zagrałem do lepiej ustawionego Pietrusy - któremu pozostało dostawić nogę i utonąć w objęciach kolegów – opisuje kapitan Los Asfaltos. Przyznaje się do brzydkiego faulu taktycznego na Lucanie Palcarze.  - Do piłki podszedł jeszcze raz Bachorczyk o którym wiemy, że lewą nogą może krawaty wiązać, ale na szczęście nic z tego nie wychodzi. Skazani na pożarcie podnosimy z murawy trzy punkty, które pozwalają do końca mieć nadzieję. Duże słowa uznania dla chłopaków z drużyny, szczególnie dla tych którzy mimo kontuzji przyszli i wytrwali cały mecz, no i dla Bartka za obroniony rzut karny. W tym meczu nie mieliśmy prawa wygrać, a jednak pokazaliśmy że Asfaltos to drużyna z charakterem. Dzięki również przeciwnikom za dobry mecz, może bardziej sprawiedliwy tego dnia byłby remis, ale taki urok piłki nożnej – komentuje całe zawody Krystian Krzeszowiak. - Gratulacje dla przeciwników bo mieli tego dnia dużo szczęścia ale jak to przysłowie mówi szczęście sprzyja… - rewanżuje się Jakub Nosal, kapitan Gamby. Przyznaje, że były to bardzo  twarde zawody i cały czas na najwyższym poziomie. - Początek nie zapowiadał naszego dramatu ale cóż taka jest piłka. Przy stanie 3:2 popełniłem błąd.  Dokonałem źle zmiany zawodników i musimy grać w osłabieniu. Tracimy bramkę i to w głupi sposób. W doliczonym czasie gry piłka lobuje naszych dwóch obrońców , bramkarz mija się z piłką i Asfaltosi mają prezent w postaci strzału do pustej bramki. Dobry mecz na wysokim poziomie tylko niepotrzebnie tyle nerwów po jednej i drugiej stronie. No niestety nie popisałem się w tym meczu, dwa moje błędy i jeszcze nie strzelony karny to już nas dobiło, nie obyło się bez brzydkich fauli – ocenia spotkanie, posypując głowę popiołem. Pojedynek na szczycie tak bardzo elektryzował piłkarskie środowisko, że na trybunach zebrało się znacznie więcej widzów niż na niejednym meczu w lidze okręgowej.

AKS Las - ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 2:4

Reklama

Przejażdżkę na piłkarskim roller coasterze urządzili sobie juszczynianie i ich rywale. Reprezentanci powiatu suskiego wyszli na prowadzenie po uderzeniu Adriana Burego, a wynik podwyższył Łukasz Sarna. Broniąca się nieoczekiwanie przed spadkiem, a nie walcząca o miejsca na podium drużyna z powiatu żywieckiego nie złożyła jednak broni. Walcząc ambitnie doprowadziła za sprawą Michała Bargiela i Piotra Żurka do remisu. Na więcej nie było już jednak jej stać, a może to juszczynianie na to nie pozwoli, a przy tym zatroszczyli się o bramki na wagę kompletu punktów, dającego nadzieje na mistrzostwo ligi. Zdobyli je Jakub Włodarczyk i Łukasz Sarna.

Monter Kurów – Zawojski.pl Sucha Beskidzka 6:1

Reklama

- Stawiliśmy się gołą szóstkę. Próbowaliśmy nawiązać walkę, ale kondycyjnie padaliśmy z minuty na minutę. Jedyną bramkę zdobył Tomasz Smyrak (na 1:5 – przyp. red), ale to za mało na tak solidną drużynę  jak Monter. Chcemy jak najszybciej zapomnieć o tym meczu i skupić się na pozostałych spotkaniach bo ciągle nie możemy czuć się bezpiecznie w 1 lidze – mówi Michał Ficek. Jego ekipę „rozstrzelali” Paweł Gach (dwa gole), Łukasz Folęga, Jacek Wajdzik, Andrzej Knapczyk, i Sławomir Krupka. – Nie grałem w niedzielę to się nie będę wypowiadał. Z tego co wiem od chłopaków to było spokojnie – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera, który nie popada w huraoptymizm. – Prowadzimy, ale to jednak Asfalty mają za sobą najcięższych rywali i są w najlepszej sytuacji. Przed nami potyczki z Gambą i ZrobionymiZdrewna. Na pewno tanio skóry nie sprzedadzą i o zwycięstwo będzie nam bardzo ciężko – zauważa Tadeusz Copija.     

 

Reklama

II liga:

BVB Budzów – RKS Huwdu Bieńkówka 1:5

- Po straconej bramce na 1-0 chcieliśmy jak najszybciej odrobić straty i walczyć o zwycięstwo do końca. Udało nam się po trafieniu Krzysztofa Piątka dogonić Huwdu na 1-1 i mecz zaczął się od nowa. Lecz chłopaki z Bieńkówki również nie odpuścił i walczyli na całego. W efekcie to oni zdobyli kluczowe trzy punkty. Nam dostaje gorycz porażki i mobilizacja na kolejne mecze, w których to my już zwyciężymy i udowodnimy, że drużyna BVB też potrafi grać piękny football – zapowiada Krzysztof Bałos z BVB.
- Podchodziliśmy do meczu w bardzo osłabionym składzie. Z 11 osób, które zazwyczaj mamy do dyspozycji, tym razem mieliśmy tylko 7. Sprzyjający jest jednak fakt, że mamy koniec września i nie ma wielkich upałów, więc kondycyjnie wyglądaliśmy bardzo dobrze. Przeciwnicy zostawiali nam dużo miejsca, co my wykorzystywaliśmy w 100 procentach. Mieliśmy wiele sytuacji bramkowych. Zagraliśmy również mądrze w obronie, zmuszając rywali do grania długich piłek, które potem przechwytywaliśmy. Kolejne trzy punkty trafiają na nasze konto i teraz trzeba skupić się na kolejnym meczu – mówi Damian Putyra z RKS Huwdu, autor dwóch bramek. Po jednym trafieniu dorzucili Paweł Rymarczyk, Bartek Szczepaniak i Daniel Pupczyk. Dla BVB honorowego gola zdobył Krzysztof Piątek.

Reklama

No Goal Budzów - Mucharz Team 2:5

- Cały mecz był pod naszą kontrolą. Graliśmy swoje i ciężko było rywalowi rozegrać cokolwiek. To przełożyło się na wynik. Cała drużyna spisała się na piątkę z plusem. Z meczu na mecz gra nam się coraz lepiej – komentuje zawody Dominik Gajda, który gola nie zdobył, ale w składzie ma Piotra Żurka i Damiana Gracjasza. Pierwszy popisał się hat-trickiem, a drugi dwa razy zadbał o to, by jego nazwisko znalazło się na liście strzelców. Po przeciwnej stronie po razie wpisali się Paweł Sapoń i Marek Pawlica.

Reklama

Stolarze Sucha Beskidzka – Rafkop Grzechynia 5:5

W kontekście ostatnich spotkań faworytem byli grzechynianie, ale suszanie ponownie udowodnili, że choć nie wygrywają to psują rywalom wiele krwi. W obu ekipach siły w przedniej formacji rozłożyły się podobnie. Hat-trickami popisali się Mateusz Szklarczyk (Stolarze) i Marek Kudzia (Rafkop). W suskiej ekipie po golu zdobyli jeszcze Sławomir Pacyga i Robert Wolski, a w grzechyńskiej Mirosław Groń i Kamil Takuśki. Tyle statystyk!  -   Kolejny mecz i znowu szczęśliwy remis. Pierwszą połowę wygraliśmy 1-0, ale początek drugiej był dla nas fatalny. Szybko straciliśmy dwie bramki i musieliśmy gonić wynik. Wyrównującą brankę na kilka sekund przed końcem meczu strzelił Mateusz Szkarczyk. Dwa punkty to może nie jest wielki dorobek, ale będziemy walczyć dalej – komentuje i po krótce opisuje mecz Marcin Waligóra, bramkarz Stolarzy

Reklama

FC Fikoł Skawica - Błękitna Gwiazda Białka 4:2

- Od początku wiedzieliśmy, że będzie to trudne spotkanie z powodu braków w kadrze. Pomimo obaw mecz nam się ułożył, byliśmy lepsi kondycyjnie i wykorzystywaliśmy swoje sytuacje. Rywalom życzymy powodzenia – krótko i na temat opisał pojedynek Adam Gasek, który zdobył w niedzielę dwie bramki dla Fikoła. Taki sam dorobek miał Mateusz Matyja. Rywale zza miedzy, ale zarazem swego rodzaju gospodarze spotkania (wszak drugoligowcy rozgrywają mecze w Białce) odpowiedzieli bramkami Marcin Rzeszótki i Kamila Koziny.

Reklama

Viper Żarnówka - Relax Białka 5:2

Wicelider nie zawiódł i zgodnie z oczekiwaniami zgarnął pełną pulę, robiąc kolejny krok ku pierwszej lidze. Choć do awansu do niej jeszcze daleka droga. Niemniej trzeba uczciwie przyznać, że żarnowianie poza RKS Huwdu prezentują się najbardziej solidnie. Tym razem wygraną dały jej dwie bramki Mateusza Sałaciaka oraz trafienia Filipa Szpaka, Damiana Migasa i Krzysztofa Sałapatka. W szeregach przegranych dwukrotnie z dobrej strony pokazał się Kamil Białończyk. 

 

Liga amatorska bierze udział w projekcie TESCO

Fundacja Mieszkańców Aktywnych „Audeo Actio", która promuje sport i kulturę oraz kultywuje rodzime tradycje. Środki z grantu przeznaczy na organizację i promocję Amatorskich Lig Powiatu Suskiego.

 

O tym, który projekt zwycięży i otrzyma grant w wysokości 5000 złotych, zdecydują mieszkańcy regionu.

 

NA TEN PROJEKT MOŻESZ GLOSOWAĆ W NASTĘPUJĄCYCH SKLEPACH

 

Tesco Maków Podhalański Wolności 106A Tesco Sucha Beskidzka Handlowa 2 Tesco Wadowice M.B. Fatimskiej 39 Tesco Wadowice Westerplatte 7

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama