Ostatnia kolejka pierwszoligowych zmagań ALPS miała dostarczyć wielkich emocji. I po części dostarczyła. Jednak obeszło się bez konieczności liczenia bramek. Niemniej nie oznacza to, iż atmosfera nie była gorąca.
Gamba Furiosa Zembrzyce – Beton2 Sucha Beskidzka 4:5
Niewątpliwie faworytem tego spotkania byli zembrzyczanie, którzy przy bardzo niekorzystnym układzie wyników w innych spotkaniach mogli nawet spaść z ligi. Niemniej to suszanie mieli nóż na gardle. I to suszanie wydawali się od początku spotkania bardziej zdeterminowani, choć Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy zupełnie inaczej patrzy na całą sprawę. – To nie może tak wyglądać. Od razu po meczu powiedziałem, że albo ja odchodzę, albo kilku zawodników. Nie może tak być, że ktoś odpuszcza w takim momencie bo to godzi w nasz honor – złościł się Jakub Nosal.
tak, czy siak suszanie objęli prowadzenie po strzale Marcina Plewy, a niedługo potem podwyższył Bartłomiej Mika. Kontaktowy gol Mariusza Kopacza na niewiele się zdał, gdyż zaraz trzecią bramkę zdobyli rywale, a konkretnie Marcin Plewa. Gamba Furiosa ponownie złapała kontakt po bramce Piotra Czaickiego, ale Beton2 odskoczył po golu Dawida Wrony. Gdy Mariusz Kopacz i Artur Lubaś „wspólnymi siłami” doprowadzili do remisu wydawało się, że suszanie zostaną jednak pokonani, ale wówczas drugą swoją bramkę w meczu zdobył Bartłomiej Mika i Beton2 mógł powoli szykować się do świętowania utrzymania się w lidze. Słusznie bowiem podejrzewał, że AKS Las ulegnie Los Asfaltos i Beton2 wyprzedzi go dzięki wygranej w meczu bezpośrednim.
MSS Las – Relax Białka 3:0 (walkower)
Taki scenariusz niestety braliśmy pod uwagę. Kolejny raz w tym sezonie Relax wystawił rywali do wiatru i po prostu nie pojawił się na suskim Orliku. Pytanie czy wystartuje w drugoligowych rozgrywkach. Jeżeli jednak miałby zgłosić się do rozgrywek, a potem oddawać mecze walkowerem to lepiej, by od razu piłkarze z Białki dali sobie spokój.
Zawojski.pl Sucha Beskidzka – The Dreamers Maków Podhalański 5:5
Pojedynek chyba dwóch największych przegranych (no może poza AKS) tegorocznego sezonu. Wszak i Zawojski.pl i The Dreamers marzyli o czołowych lokatach, a tymczasem stało się tak, iż niemal balansowali nad przepaścią. Bezpośrednia konfrontacja przyniosła za to grad bramek. Pierwsi z prowadzenia cieszyli się suszanie, po tym jak piłkę do siatki posłał Tomasz Smyrak. Gol Dariusza Biela i dwie bramki Tomasza Jancarza sprawiły jednak, że sytuacja zmieniła się diametralnie. Nie był to jednak pierwszy w tym meczu zwrot akcji. Na kontaktowego gola Artura Matusika odpowiedział jeszcze Tomasz Listwan. Gdy jednak dwukrotnie trafił Gabriel Lampke, a po nim poprawił jeszcze Jarosław Franczak wydawało się, że Zawojski.pl wreszcie wygra w tym sezonie mecz z solidną drużyną. Tak się jednak nie stało, gdyż o podział puli zatroszczył się Słonina. - Kolejny niedosyt. Mecz zapowiadał się ciekawie i taki był. Już na początku świetna akcją popisał się Przemysław Smyrak, który podbijając sobie piłkę nad kilkoma przeciwnikami wrzucił sobie piłkę na woleja i strzelając lewa noga Nie dał szans bramkarzowi. Potem The Dreamers wykorzystali grę w przewadze i strzelili nam dwie bramki. Kolejna bramkę strzelili nam "do szatni". Po przerwie strzelilśmy szybko na kontakt, lecz znowu Marzyciele podwyż szyli prowadzenie. Wtedy Gabriel Lempke "ukąsił" dwa razy dając nam remis, a głową z zerowego kąta dal nam prowadzenie Franczak. Niestety pod koniec straciliśmy bramkę i mecz zakończył się remisem – ubolewał po meczu Michał Ficek, kapitan Zawojski.pl
ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – Monter Kurów 0:3
Wychodząc na mecz z Monterem juszczynianie wiedzieli, że po nich Los Asfaltos rozjadą AKS Las. Tak przynajmniej podpowiadał im zdrowy rozsądek. Tym samym, myśląc o sensacyjnym mistrzostwie ligi musieli nie tylko wygrać z kurowianami, ale do tego w bardzo okazały sposób. Co prawda mieli 7 bramek zapasu (bo juszczynianie w razie równego bilansu mieli więcej bramek strzelonych) bo jakby ktoś jeszcze nie wiedział to przed ostatnią kolejką juszczynianie i suszanie mieli identyczny dorobek punktowy, a w bezpośrednim meczu podzieli się punktami i o tytule mógł decydować bilans bramkowy. Jednak i Monter miał o co walczyć wszak wygrana dawała mu wicemistrzostwo, a ewentualna wpadka Los Asfaltos nawet mistrzowską koronę.
Niedzielne spotkanie pokazało, że doświadczenie jakie przez lata zdobywał Monter jest niekiedy równie ważne jak umiejętności czysto piłkarskie. Kurowianie prowadzili 3:0 po golach Pawła Gacha, Łukasza Folęgi i Mariusza Spyrki. Potem zostali co prawda zepchnięci do defensywy, ale zdołali zachować czyste konto i sięgnęli po wygraną. Juszczynianom na pocieszenie pozostał fakt, że występujący w ich barwach Jarosław Madziała wywalczył tytuł króla strzelców. – Tak my, jak i przeciwnicy mieli w tym meczu wiele do wygrania i przegrania. Niemniej mecz był ładnym widowiskiem, które mogło się podobać. Wiedzieliśmy, że rywale są bardzo groźni w ataku. Stąd wielka radość, że udało nam się zagrać na zero z tyłu. Wicemistrzostwo ligi bardzo cieszy. Chłopcy stanęli na wysokości zadania i mogę im tylko gorąco podziękować za bardzo udany sezon – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera.
AKS Las – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 0:11
Przed kończącym sezon spotkaniem obie ekipy doskonale wiedziały w jakiej są sytuacji. Suszanom do wywalczenia mistrzostwa potrzebna była najskromniejsza wygrana, a ekipie z Lasu jedynie zwycięstwo dawało utrzymanie, co było wynikiem nieoczekiwanego triumfu Beton2. Suszanie okazali się bezlitośni dla reprezentantów powiatu żywieckiego. Trzy bramki Piotra Stawowego, po dwie Rafała Pietrusy i Macieja Melzera oraz trafienia Marcina Pęczka, Pawła Cieślewicza i Grzegorza Sitarza oraz jeden gol samobójczy sprawiły, że Asfalty z przytupem sięgnęły po kolejny w swojej historii tytuł mistrzowski. – Wiedzieliśmy, że nawet wygrana 1:0 da nam mistrzostwo. Chcieliśmy jednak udowodnić, że jesteśmy najlepsi. Kończymy sezon z największą ilością zdobytych i zarazem najmniej straconych bramek. Jednak paradoksalnie my lub ZrobioneZdrewna mogło zakończyć sezon z ośmioma wygranymi i jednym remisem, a i tak nie zdobyć mistrzostwa. Taka sytuacja tak dla jednej, jak i dla drugiej ekipy byłaby bardzo bolesna – mówi Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. - Drugie mistrzostwo ALPS w tym roku. No i zresztą najlepszy rok w historii naszej drużyny - podwójny mistrz ALPS, wicemistrz Małopolski oraz miejsce od 5-8 w Mistrzostwach Polski. W lidze nie przegraliśmy meczu, a w tym roku tylko porażki z mistrzem Województwa oraz z mistrzem Polski. Panowie z drużyny chapeau bas... Jak to niektóre niedorajdy zamiejscowe mówią "kuternogi" z nas przednie ;-) Strach pomyśleć jakbyśmy mieli dwie nogi sprawne :P ... – puentuje sezon Krystian Krzeszowiak.
Po kilku godzinach Krystian Krzeszowiak już na spokojnie dokonał jeszcze dokładniejszej analizy nawet nie rundy, a całego roku. - Zdobyciem drugiego tytułu mistrzowskiego ALPS zakończył się dla nas bardzo udany rok 2016. O samym ostatnim meczu z AKS Las nie ma co pisać. Wynik 11:0 gdzie chcieliśmy pokazać że końcowy sukces nie był wynikiem przypadku. W każdym razie bronią nas liczby: 66 bramek strzelonych jesienią oraz 17 straconych. Łączny bilans w tym roku to tylko dwa remisy (z Monterem na wiosnę i ZzD jesienią) czyli 50 na 54 możliwe punkty, 122 bramki strzelone (6,78 bramek na mecz), 40 straconych (2,22 bramki na mecz). Lat zawodników nie będziemy liczyć bo tutaj na pewno bijemy wszystkie drużyny na głowę. Do meczu, wiedząc że Monter pokonał Zrobionych z Drewna, podeszliśmy bardzo spokojnie bo wystarczało zwycięstwo jednym trafieniem. Dopiero po 10 minutach wpadł pierwszy gol, ale zaraz później rozwiązał się worek z bramkami. Z każdą strzeloną bramką widać było jak z przeciwników uchodzi powietrze, ale widmo spadku z ligi to nic przyjemnego. Mamy nadzieję, że AKS za pół roku wróci do ligi suskiej bo to fajna i zgrana drużyna co choćby potwierdziła jako wicemistrz poprzedniej edycji ALPS. Podsumowując rok bardzo udany zważywszy na sukcesy na Mistrzostwach Województwa i Polski oraz że 3 chłopaków z naszej drużyny trafiło do Kadry Polski +35 w futsalu. Można śmiało powiedzieć że najlepszy w historii Los Asfaltos. O tym sukcesie zadecydowała dobra i równa dyspozycja całej drużyny bez szczególnego wyróżniania kogokolwiek. Warto tutaj nadmienić że nie staraliśmy się na siłę ligi wygrać. Przegraliśmy ją w ubiegłym roku i nic się nie stało. W tym roku w każdym meczu graliśmy o zwycięstwo jednak nie za wszelką cenę jak to było widać u niektórych drużyn, którym życzymy trochę więcej dystansu do ligi amatorskiej. Nie było u nas odmładzania składu i innych kalkulacji co się opłaca, a co nie więc satysfakcja jest jeszcze większa. Okazały puchar wzbogacił naszą kolekcję i tym razem trafił do największego pechowca sezonu czyli Daniela Cichego który w meczu z Betonem złamał rękę, choć dedykujemy go również chłopakom którzy z różnych przyczyn nie mogli w tym roku z nami grać czyli Michałowi Pilarczykowi, Bartkowi Grajnemu, Tomkowi Brańce oraz wszystkim przyjaciołom drużyny. Po 11 miesiącach grania czas na mały odpoczynek choć już niedługo pewnie zacznie znowu funkcjonować żelazna zasada Los Asfaltos czyli „gramy bez względu na pogodę” Do zobaczenia w przyszłym roku – opisuje w szczegółach Krystian Krzeszowiak.
Na koniec podziękowania uczestnikom zmagań składa Tomasz Wala, jeden ze współorganizatorów ligi. Jednocześnie dziękuje burmistrzowi Suchej Beskidzkiej, Stanisławowi Lichosytowi, burmistrzowi Makowa Podhalańskiego, Pawłowi Sali oraz wójtowi Budzowa, Janowi Najdkowi za udostępnienie Orlików w Suchej Beskidzkiej, Białce i Palczy. Podziękowania składa także sędziom boiskowym oraz stolikowym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze