Reklama


ALPS.Futsalowa pigułka ( 9 grudnia)

12/12/2017 20:14

Sporo, oj sporo działo się w czwartej kolejce Suskiej Ligi Fustalu. Były mecze, w których bramki sypały się jak z rogu obfitości, a w innych klasą dla siebie byli bramkarze. Jednak co najważniejsze, status quo zostało zachowane.

 

ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – Rafkop Grzechynia 8:4

Można byłoby uznać, że ZrobioneZdrewna.pl gra w gratkę. Trzeba jednak pamiętać, że za nim już potyczka z mocnym Monterem i doznana z kurowianami porażka nieco zakłamuje postawę ZZD w SLF. Tymczasem juszczynianie poza wpadką na inaugurację sezonu spisują się w niej więcej niż dobrze. W niedzielę zresztą udowodnili, iż forma z Orlika nie uciekła. A przekonał się o tym solidny, przynajmniej ostatnio, Rafkop. Nie pierwszy raz motorem napędowym ZZD okazali się Łukasz Kaczmarczyk (zdobył cztery bramki) i Łukasz Sarna (upolował hat-tricka). Niby każdy wie, że duet „Ł” jest zabójczo niebezpieczny, ale od rozpoznania przeciwnika do znalezienia na niego sposobu daleka droga. A w odwodzie był jeszcze Damian Barcik, który zdobył jedną bramkę. Grzechynianie postanowili rozłożyć akcenty. Po bramce zdobyli  Krystian Głuc, Piotr Witek, Krzysztof Kozina i Tomasz Jancarz. Żeby jednak myśleć o zdobyczy punktowej do każdy z nich musiałby być co najmniej dwa razy bardziej skuteczny.

Reklama

 

Monter Kurów - Błękitna Gwiazda Białka1:0

- Taki mecz i taki wynik chyba na hali więcej się nie powtórzy. To coś nieprawdopodobnego, aby o losach pojedynku futsalowego decydowała jedna bramka – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. Nie może przy tym się nachwalić bramkarza rywali, którego „obwinia” za to, że jego zespół nie odniósł okazałego zwycięstwa, choć przyznaje, że i białczanie stworzyli sobie wiele dogodnych okazji do zdobycia gola, który kto wie, czy nie zdecydowałby o tym, że to Błękitna Gwiazda nieoczekiwanie cieszyłaby się z wygranej. – Obaj bramkarze rozegrali fenomenalne zawody, ale jednak to my zdecydowanie częściej atakowaliśmy. Tyle tylko, że mecz, meczowi nierówny. Dopytywałem zresztą Jakuba Nosala z Gamby jak to możliwe, że nastrzelali im 12 bramek, a nam tak nie szło. W końcówce bałem się nawet, że to się zemści. Przestałem wierzyć w to, że coś uda się strzelić. Sugerowałem skupienie się na obronie, by przypadkowa akcja i bramka nie pozbawiła nas tego punktu. I na dwie minuty przed końcem Andrzej Knapczyk zdobył gola na wagę trzech punktów – dzieli się Tadeusz Copija wewnętrznymi rozterkami jakie miał w niedzielę. Dodaje, że obawiał się także, iż młodsza wiekiem Błękitna Gwiazda lepiej zniesie trudy spotkania i ten fakt także okaże się decydujący dla końcowego rozstrzygnięcia. 

Reklama

Abrakadabra Sucha Beskidzka – Oldboys Sucha Beskidzka 6:10

Podobnie jak 1:0 to rzadki wynik w rozgrywkach futsalowych to i 16 bramek zdarza się nierzadko. – Prowadziliśmy 4:0 i wydawało się, że jest po meczu. I w sumie po części tak było bo cały czas kontrolowaliśmy wydarzenia na parkiecie. Abrakadabra podciągnęła wynik gdy w końcówce spotkania nieco opadliśmy z sił. Do remisu było jednak wciąż daleko – mówi Andrzej Szafraniec, zawodnik Oldboys. Trzykrotnie wpisał się na listę strzelców Marcin Banaś, jedną bramkę dorzucił Janusz Rak, a gwiazdą spotkania i wieczoru okazał się Bartłomiej Łękawa, który pokusił się o podwójnego hat-tricka. Dla drugiej z suskich ekip trzy bramki zdobył Robert Sumera, dwie Szymon Celak, a jedną Arkadiusz Talaga.

Reklama

Gamba Furiosa Zembrzyce - Mucharz Team 8:1

Po ostatnich popisach strzeleckich Gamby Furiosy można powiedzieć, że ta miała litość dla nowicjusza ligi futsalowej. Wszak nie zaaplikowała mu dwucyfrówki, a to już coś. Ale zarazem nie ma co odbierać ekipie z powiatu wadowickiego, że to jej zasługa, iż choć uległa liderowi to znacznie niżej niż jej ostatni rywale. – Mucharz zagrał bardzo dobrze. Jeden asekurował drugiego. Odsłaniali tylko skrzydła. Szukali swoich szans w kontrach. Przy 4:0 dla nas przyniosło im to efekt. Mają fajnego chłopaka – szybki i z kiwką. Po moim błędzie strzelił gola. Dałem się zrobić jak młodzik. Fajnie grali, ale my byliśmy jednak lepsi i nie zdołali się zdominować. Jak do tej pory najlepszy zespół, z którym zmierzyliśmy się w lidze – komentują Jakub Nosal, kapitan Gamby. Dla zwycięzców trafiali Konrad Lenart (3), Piotr Bachorczyk (2) oraz Wojciech Świerkosz, Michał Drwal i Tomasz Smyrak. Dla pokonanych honorową bramkę zdobył Michał Pietrusa.

Reklama

Granda Kojszówka - Blok Ekipa 0:6

Mecz do jednej bramki? Nic bardziej mylnego. Otwarty pojedynek, w którym Granda miała co najmniej tuzin okazji do zdobycia bramki. Wiadomo, że nie każda to gol i to niekoniecznie patrząc na wynik. Niemniej gdyby nie bramkarz Blok Ekipy to losy spotkania mogłoby potoczyć się zgoła inaczej, a już na pewno ważyć się znacznie dłużej. – Tym razem nie mogłem zagrać. Powołanie do kadry adwokackiej nie przychodzi co dzień. Co prawda nie był to termin UEFA, a tym bardziej FIFA. Jednak działacze klubowi poszli mi na rękę i zgodzili się, bym pojechał na turniej do Zawoi. Cały czas byłem jednak w kontakcie z kolegami. Mówili, że cisną, ale bramkarz rywali użył znakomitej zaprawy i zamurował bramkę, że nawet atomowe uderzenia nie zdołały w tym murze zrobić nawet małej szpary – mówi Karol Dudziak, kapitan Grandy. Jego klubowy zespół oddał komplet punktów po tym jak dwukrotnie piłkę w siatce umieścił Robert Bachul, a po razie Kamil Białończyk, Mateusz Matyja, Szymon Wojtyczko, Dawid Dyrcz.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama