Sporo, oj sporo działo się w czwartej kolejce Suskiej Ligi Fustalu. Były mecze, w których bramki sypały się jak z rogu obfitości, a w innych klasą dla siebie byli bramkarze. Jednak co najważniejsze, status quo zostało zachowane.
ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn – Rafkop Grzechynia 8:4
Można byłoby uznać, że ZrobioneZdrewna.pl gra w gratkę. Trzeba jednak pamiętać, że za nim już potyczka z mocnym Monterem i doznana z kurowianami porażka nieco zakłamuje postawę ZZD w SLF. Tymczasem juszczynianie poza wpadką na inaugurację sezonu spisują się w niej więcej niż dobrze. W niedzielę zresztą udowodnili, iż forma z Orlika nie uciekła. A przekonał się o tym solidny, przynajmniej ostatnio, Rafkop. Nie pierwszy raz motorem napędowym ZZD okazali się Łukasz Kaczmarczyk (zdobył cztery bramki) i Łukasz Sarna (upolował hat-tricka). Niby każdy wie, że duet „Ł” jest zabójczo niebezpieczny, ale od rozpoznania przeciwnika do znalezienia na niego sposobu daleka droga. A w odwodzie był jeszcze Damian Barcik, który zdobył jedną bramkę. Grzechynianie postanowili rozłożyć akcenty. Po bramce zdobyli Krystian Głuc, Piotr Witek, Krzysztof Kozina i Tomasz Jancarz. Żeby jednak myśleć o zdobyczy punktowej do każdy z nich musiałby być co najmniej dwa razy bardziej skuteczny.
Monter Kurów - Błękitna Gwiazda Białka1:0
- Taki mecz i taki wynik chyba na hali więcej się nie powtórzy. To coś nieprawdopodobnego, aby o losach pojedynku futsalowego decydowała jedna bramka – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. Nie może przy tym się nachwalić bramkarza rywali, którego „obwinia” za to, że jego zespół nie odniósł okazałego zwycięstwa, choć przyznaje, że i białczanie stworzyli sobie wiele dogodnych okazji do zdobycia gola, który kto wie, czy nie zdecydowałby o tym, że to Błękitna Gwiazda nieoczekiwanie cieszyłaby się z wygranej. – Obaj bramkarze rozegrali fenomenalne zawody, ale jednak to my zdecydowanie częściej atakowaliśmy. Tyle tylko, że mecz, meczowi nierówny. Dopytywałem zresztą Jakuba Nosala z Gamby jak to możliwe, że nastrzelali im 12 bramek, a nam tak nie szło. W końcówce bałem się nawet, że to się zemści. Przestałem wierzyć w to, że coś uda się strzelić. Sugerowałem skupienie się na obronie, by przypadkowa akcja i bramka nie pozbawiła nas tego punktu. I na dwie minuty przed końcem Andrzej Knapczyk zdobył gola na wagę trzech punktów – dzieli się Tadeusz Copija wewnętrznymi rozterkami jakie miał w niedzielę. Dodaje, że obawiał się także, iż młodsza wiekiem Błękitna Gwiazda lepiej zniesie trudy spotkania i ten fakt także okaże się decydujący dla końcowego rozstrzygnięcia.
Abrakadabra Sucha Beskidzka – Oldboys Sucha Beskidzka 6:10
Podobnie jak 1:0 to rzadki wynik w rozgrywkach futsalowych to i 16 bramek zdarza się nierzadko. – Prowadziliśmy 4:0 i wydawało się, że jest po meczu. I w sumie po części tak było bo cały czas kontrolowaliśmy wydarzenia na parkiecie. Abrakadabra podciągnęła wynik gdy w końcówce spotkania nieco opadliśmy z sił. Do remisu było jednak wciąż daleko – mówi Andrzej Szafraniec, zawodnik Oldboys. Trzykrotnie wpisał się na listę strzelców Marcin Banaś, jedną bramkę dorzucił Janusz Rak, a gwiazdą spotkania i wieczoru okazał się Bartłomiej Łękawa, który pokusił się o podwójnego hat-tricka. Dla drugiej z suskich ekip trzy bramki zdobył Robert Sumera, dwie Szymon Celak, a jedną Arkadiusz Talaga.
Gamba Furiosa Zembrzyce - Mucharz Team 8:1
Po ostatnich popisach strzeleckich Gamby Furiosy można powiedzieć, że ta miała litość dla nowicjusza ligi futsalowej. Wszak nie zaaplikowała mu dwucyfrówki, a to już coś. Ale zarazem nie ma co odbierać ekipie z powiatu wadowickiego, że to jej zasługa, iż choć uległa liderowi to znacznie niżej niż jej ostatni rywale. – Mucharz zagrał bardzo dobrze. Jeden asekurował drugiego. Odsłaniali tylko skrzydła. Szukali swoich szans w kontrach. Przy 4:0 dla nas przyniosło im to efekt. Mają fajnego chłopaka – szybki i z kiwką. Po moim błędzie strzelił gola. Dałem się zrobić jak młodzik. Fajnie grali, ale my byliśmy jednak lepsi i nie zdołali się zdominować. Jak do tej pory najlepszy zespół, z którym zmierzyliśmy się w lidze – komentują Jakub Nosal, kapitan Gamby. Dla zwycięzców trafiali Konrad Lenart (3), Piotr Bachorczyk (2) oraz Wojciech Świerkosz, Michał Drwal i Tomasz Smyrak. Dla pokonanych honorową bramkę zdobył Michał Pietrusa.
Granda Kojszówka - Blok Ekipa 0:6
Mecz do jednej bramki? Nic bardziej mylnego. Otwarty pojedynek, w którym Granda miała co najmniej tuzin okazji do zdobycia bramki. Wiadomo, że nie każda to gol i to niekoniecznie patrząc na wynik. Niemniej gdyby nie bramkarz Blok Ekipy to losy spotkania mogłoby potoczyć się zgoła inaczej, a już na pewno ważyć się znacznie dłużej. – Tym razem nie mogłem zagrać. Powołanie do kadry adwokackiej nie przychodzi co dzień. Co prawda nie był to termin UEFA, a tym bardziej FIFA. Jednak działacze klubowi poszli mi na rękę i zgodzili się, bym pojechał na turniej do Zawoi. Cały czas byłem jednak w kontakcie z kolegami. Mówili, że cisną, ale bramkarz rywali użył znakomitej zaprawy i zamurował bramkę, że nawet atomowe uderzenia nie zdołały w tym murze zrobić nawet małej szpary – mówi Karol Dudziak, kapitan Grandy. Jego klubowy zespół oddał komplet punktów po tym jak dwukrotnie piłkę w siatce umieścił Robert Bachul, a po razie Kamil Białończyk, Mateusz Matyja, Szymon Wojtyczko, Dawid Dyrcz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze