Reklama


ALPS. Futsalowa pigułka ( 16 grudnia)

19/12/2017 08:33

W sobotni wieczór uczestnicy Suskiej Ligi Futsalu mogli dać z siebie wszystko. Przed nimi długa, blisko miesięczna przerwa w rozgrywkach. Szóstą kolejkę zaplanowano bowiem dopiero na 13 stycznia.

 

 

Błękitna Gwiazda Białka - Blok Ekipa 2:5

Było to jedno z tych spotkań, którego wynik zdecydował o tym, że ligowa tabela wyraźnie pękła. Białczanie, wygrywając, mieli jeszcze realne szanse powalczyć o miejsce na podium. Jednak taki sam cel miała, a teraz ma nadal Blok Ekipa, która by nie stracić kontaktu z czołówką musiała wygrać. Tak przynajmniej wynikało z przedmeczowych typowań, które -jak się okazało- były bardzo trafne. Solidną futsalową drużynę jaką jest Blok Ekipa do zwycięstwa poprowadzili Robert Bachul i Mateusz Matyja, solidarnie po dwa razy wpisując się na listę strzelców. Raz w meczowym protokole zapisał się Mateusz Mazur. Białczanie odpowiedzieli tylko dwa razy za sprawą Wojciecha Bachula i Mariusza Czarnego.

Reklama

 

Monter Kurów - Rafkop Grzechynia 9:5

- Ten mecz będzie dla nas nauczką, że nie można zbyt wcześnie dzielić skóry na niedźwiedziu i zapisywać na swoim koncie punktów. Zaczęliśmy znakomicie. Prowadziliśmy do przerwy 6:1 i jak się wydawało było po meczu. Niestety, my za szybko w to uwierzyliśmy. Wyszliśmy na drugą połowę nieskoncentrowani, a przy tym zaczęliśmy grać za wysoko, ochoczo atakując. Tyle, że aby atakować to najpierw trzeba zabezpieczyć tyły. A o tym zapomnieliśmy. Posypały się błędy, przytrafił się karny i nagle zrobiło się 6:5 – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. Nie ukrywa, że wówczas w szeregi jego ekipy wdarła się nerwowość i obawa o końcowy wynik. Doświadczenie pozwoliło jednak  szybko opanować sytuację. Trzy kolejne bramki sprawiły, że kurowianie nie tylko odetchnęli z ulgą, ale zapisali na koncie kolejny komplet punktów. Po cztery bramki zdobyli Andrzej Knapczyk i Paweł Gach, a jedną Michał Bargiel. W szeregach Rafkopu wyczyn snajperów Montera skopiował Rafał Zielonka, ale nie miał u boku drugiego tak skutecznego partnera. Krzysztof Kozina dorzucił bowiem, z całym szacunkiem dla niego, tylko jedną bramkę. – Cieszy wygrana, ale trzeba zauważyć, że Rafkop to nie ta sama drużyna, co na początku sezonu. Poza tym grają bardzo twardo. Na pewno jeszcze pokażą pazur – mówi Tadeusz Copija.

Reklama

 

Abrakadabra Sucha Beskidzka - Mucharz Team 2:1

Do piątej kolejki, debiutująca w rozgrywkach, Abrakadabra musiała czekać nie tylko na wygraną, ale i na pierwsze punkty. Obie bramki, na ich wagę zdobył  Szymon Celak, który tym samym zasłużył na postawienie mu co najmniej jednego dużego piwa. Trudno jednak oczekiwać, by wgrana pozwoliła suszanom na przełamanie. Nie umniejszając ich sukcesu, należy zauważyć, że okazali się lepsi od innego z debiutantów. Dla pokonanych trafił Michał Pietrusa.

 

Oldboys Sucha Beskidzka – ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn 9:2

Reklama

- Początek meczu nie zwiastował takiego wyniku. Młodzi zawodnicy ZZD dzielnie stawiali opór. Cztery bramki do przerwy wcale nas nie rozluźniły. Wiedzieliśmy jak wyglądały nasze ostatnie mecze. Mówiąc delikatnie, po zmianie stron, schodziło z nas powietrze. Jednak tym razem w drugiej połowie zagraliśmy skutecznie w obronie, a nasze kontry okazały się zabójcze. To dzięki nim powiększaliśmy przewagę – tak Marcin Banaś, kapitan Oldboys skomentował okazałą wygraną nad ZZD. Sam był jednym z architektów zwycięstwa, zapisując się w kronikach jako autor hat-tricka. Występujący ostatnio na bramce Tomasz Wala tym razem zagrał w polu. I była to korzystna zmiana, gdyż orlikowy nominalny Stolarz dorzucił dwie bramki, a po jednej Jerzy Czarny, Karol Głuc i Bartłomiej Łękawa.  Dla trzeciej ekipy sezonu ALPS bramki zdobyli Damian Barcik i Łukasz Sarna. To pokazuje jak mocni są Oldboys, którzy zapewne i na Orliku byliby hegemonem, tyle, że musieliby przebijać się przez drugą ligę, by móc zagrać z równymi sobie.

 

Reklama

Gamba Furiosa - Granda 2:1

- Byliśmy zdecydowanie piłkarsko lepszym zespołem ... I to by było na tyle. Choroba braku skuteczności znów nas dopadła . Do połowy na tablicy wyników  widniał remis 0:0, mimo, że mieliśmy bardzo duże posiadanie piłki. Brakowało ostatniego podania i trzymania się założonej taktyki. Znamy się z Grandą  jak łyse konie. Ustawili się z tyłu, licząc na kontrę. Raz się to im udało. Mając trzy klarowne sytuacje, to z całym szacunkiem, z nami nie da się wygrać. Na wielkie słowa uznania zasłużył bramkarz Grandy. To, co gość wybronił… no mistrz świata dla mnie. Wynik 2:1 to tylko jego zasługa. To był  nasz najsłabszy mecz w tej edycji – komentuje pojedynek Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy. tylko po części zgadza się z nim Karol Dudziak, kapitan Grandy. – Z Grandą graliśmy towarzysko już nie raz, i nie dwa. Zawsze solidnie obrywaliśmy, ale po to są sparingi, by uczyć się od lepszych i wyciągać wnioski. No i my je wyciągnęliśmy. Wiedzieliśmy, że podjęcie z nimi otwartej gry i pójście na wymianę ciosów zakończyłoby się dla nas katastrofą, czyli mówiąc krótko – dwucyfrówką. Taktyka była zatem prosta. Postawić w bramce autobus i jak najbardziej przeszkadzać zembrzyczanom, a gdy nadarzy się okazja wyjść z kontrą  - opowiada Karol Dudziak. I przegubowiec z Kojszówki w hali suskiego Goetla długo się spełniał swoją rolę, a przy tym ( i tu wersje drużyn są rozbieżne) jeszcze przed przerwą Granda wyprowadziła kontrę, którą bramką zakończył Grzegorz Frydel. – Pamięć mam dobrą. Nie tylko pierwsi zdobyliśmy bramkę, ale i długo byliśmy na prowadzeniu. Niestety w końcówce tej odsłony poczuliśmy siłę i chęć. Znowu ruszyliśmy na barykadę, zapominając o tyłach. Taktyka wzięła w łeb. Na powrót było za późno i Granda wyrównała (gol Konrada Lenarta – przyp. autora) – relacjonuje kapitan Grandy, ubolewając, że krótko po zmianie stron przydarzył im się błąd ustawieniu, pogubili krycie i Piotr Bachorczyk zdobył bramkę na wagę –jak się okazało – wygranej. – Cóż. Mieliśmy swoje szanse, ale ich nie wykorzystaliśmy. Zabrakło skuteczności. Przed meczem koledzy obawiali się wysokiej porażki. Tymczasem poza bramkami mieli może jeszcze z trzy bramkowe sytuacje. Parafrazując cytat z kultowego „Misia”. Przegrać 1:2 z Gambą to jak wygrać – mówi Karol Dudziak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama