Jak już wspominaliśmy w futsalowych rozgrywkach Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego mieliśmy prawie miesięczną przerwę. I choć transferów w niej raczej nie dokonywano, to jednak przerwa spowodowała, że część ekip przeszła pewną metamorfozę. Znalazło to odzwierciedlenie w wynikach.
Granda Kojszówka – ZrobieneZdrewna.pl Juszczyn 2:5
- Już przed meczem wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że nie będzie dobrze. Przeszło nas zbyt dużo. Inni by się może cieszyli z długiej ławki. W naszym przypadku zupełnie się to jednak nie sprawdza. Gdy jest nas dużo to po prostu mamy kłopoty z komunikacją się – mówi Karol Dudziak, kapitan Grandy, który w tym spotkaniu raz wpisał się na listę strzelców. Zanim to jednak nastąpiło to juszczynianie zdołali czterokrotnie umieścić piłkę w siatce, czym może jeszcze nie rozstrzygnęli derbowej potyczki, ale na pewno ustawili sobie mecz. – No co powiedzieć. Widać, świąteczny nastrój nas nie opuścił i nadal rozdajemy mikołajkowe prezenty – ubolewa kapitan Grandy, którego trafienie pozwoliło zespołowi odzyskać wiarę na korzystny wynik. Po zmianie stron trafił Artur Stolarczyk i wówczas kojszowianie jeszcze bardziej poczuli krew. Poszli za ciosem, ale ich skuteczność pozostawiała dużo do życzenia, a przy tym przytrafił im się indywidualny błąd i było po ptakach. – Gdybyśmy wygrali to w kontekście sobotnich wyników mieliśmy szanse nawet na podium. Teraz zostaje nam walka o honor, a ta nam zawsze dobrze wychodzi. Szanse na dobrą lokatę wciąż mamy bo rozstrzelał nam się Artur Stolarczyk, który w tym sezonie wypracował już 300 proc. normy – mówi Karol Dudziak. Komplementuje rywali, w szeregach których bramki zdobyli Łukasz Kaczmarczyk (2), Krystian Bury, Marcin Ceremuga i Łukasz Sarna.
Abrakadabra Sucha Beskidzka - Rafkop Grzechynia 11:7
Pojedynek zespołów, które udział w lidze traktują jako dobrą zabawę (podium im nie grozi, a spadków nie ma) był radosnym futbolem. Skorzystali na tym kibice, którzy obejrzeli aż 18 bramek! Jedną trzecią z nich zdobył Robert Sumera i to jemu należy się tytuł ojca zwycięstwa, choć cztery trafienia Macieja Pyki także zasługują na szacunek. Jednego gola „po drodze” dorzucił Mikołaj Celak. W ekipie z Grzechyni wyczyn Macieja Pyki skopiował Krzysztof Kozina, a hat-trickiem popisał się Kamil Takuśki, ale jak pokazało życie nie wystarczyło to nawet do zdobycia punktu, o trzech nawet nie wspominając.
Gamba Furiosa Zembrzyce - Blok Ekipa 3:6
Bardzo dobrze spisująca się od początku sezonu Blok Ekipa pokazała innym zespołom jak należy grać z zembrzyczanami. Żeby to jednak było takie proste, to każdy by tak grał. Kluczem okazała się wyborna skuteczność, a z tą jak wiadomo bywa różnie. - Przegraliśmy zasłużenie. Blok Ekipa fenomenalnie weszła w mecz. Co strzał to bramka i szybko objęli prowadzenie 4:0. Gdy dostałem dwuminutową karę to się… obudziliśmy i potrafiliśmy w osłabieniu zdobyć gola – mówi Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy. Uważa, że jego zespół w drugiej połowie zaprezentował zdecydowanie lepiej. Niemniej oddaje rywalom, że i oni grali bardzo solidnie i agresywnie w obronie, a przede wszystkim dużo biegali. - Byli lepsi i zasłużenie w 100 proc. wygrali. My przespaliśmy mecz, przeszliśmy obok spotkania . Nie był to nasz dzień. Mówi się trudno, gra się dalej. Jest to nasza pierwsza porażka od ponad roku na hali, wiec jeszcze większe gratulacje dla przeciwnika za wynik – komplementuje rywali Jakub Nosal. Gorzej porażkę zniósł bramkarz Gamby - Paweł Urbanek, który został ukarany wykluczeniem z rozgrywek między innymi za wysoce niesportowe zachowanie, atak na zawodnika drużyny przeciwnej, prowokowanie przeciwników. – Szukamy bramkarza – mówi Jakub Nosal.
W sobotę dla lidera dwie bramki zdobył Piotr Bachorczyk, a jedną Artur Lubaś. Blok Ekipę do wygranej, która otwiera im na nowo drogę do mistrzostwa ligi, poprowadzili Mateusz Matyja i Robert Bachul (po dwie bramki), a po golu zdobyli Kamil Białończyk i Dawid Dyrcz.
Oldboys Sucha Beskidzka - Błękitna Gwiazda Białka 4:6
O prawdziwości powiedzenia, że nie taki diabeł straszny, jak go malują przekonała się w sobotę Błękitna Gwiazda, która dość nieoczekiwanie pokonała faworyzowanych Oldboys. Krzywdzącym byłoby napisanie, że suszanie są kolosem na glinianych nogach. Choć trzeba przyznać, że budowanie zespołu zaczyna się od obrony, a w niej faworytom potyczki brakowało nawet nie jednej, a dwóch nóg, bo osoba, o której mowa jest w pełni sprawna. Suszanie przekonali się, jak cennym zawodnikiem jest dla nich Karol Głuc. Starcie z białczanami wyraźnie pokazało, że bez niego nie ma kto trzymać obrony w ryzach, a w skrajnych sytuacjach być tym ostatnimi, który każdą dziurę załata. – Brak Karola na pewno był odczuwalny. Jednak trzeba oddać rywalom, że zagrali znakomite zawody. Ale takie prawo młodości. Wielu z nich nie ma nawet 20 lat. Oni są o dwa, a niekiedy trzy razy młodsi od nas – ocenił mecz Marcin Banaś, kapitan Oldboys, a zarazem strzelec dwóch bramek. Poza nim dla pokonanych trafili jeszcze Bartłomiej Łękawa i Janusz Rak. W szeregach zwycięzców skutecznością (tego samego nie można powiedzieć o rywalach) błysnął Wojciech Bachul, zapisując na swoim koncie hat-tricka. Po bramce dorzucili Marcin Rzeszótko, Mateusz Bala i Tomasz Malik.
Monter Kurów - Mucharz Team 7:2
W kończącym kolejkę spotkaniu nie było niespodzianki. Mistrz ALPS Monter nie dał szans Mucharz Team, który tak jak kurowianie debiutuje w rozgrywkach futsalowych. U triumfatorów po trzy bramki zdobyli Mariusz Spyrka i Dawid Boczek, a raz piłkę w sieci umieścił Łukasz Folęga. W zespole z powiatu wadowickiego na listę strzelców wpisali się po razie Jan Łach i Michał Pietrusa. – Do meczu podeszliśmy spokojnie, gdyż wiedzieliśmy, że rywal nie jest wymagający. Nie oznacza to jednak, że zlekceważyliśmy przeciwnika, czy też nie mieliśmy dla niego szacunku. Byliśmy jednak pewni swoich umiejętności. Chociaż… W głowie mieliśmy, że to pierwszy mecz po dłuższej przerwie – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. Kurowianie przystąpili poza tym do pojedynku bez bramkostrzelnego Pawła Gacha i niewiele mu ustępującego Sławomira Krupki. Za to po kontuzji w kadrze meczowej znalazł się Szymon Tlałka, więc ilościowo kurowianie prezentowali się dobrze. – Nie patrzymy na wyniki innych, ale nie sposób nie zauważyć, że rywale zagrali dla nas. Jednak teraz przed nami chwila prawdy – zauważa Tadeusz Copija. W piątek przed Monterem zaległe starcie z Oldboys, a w sobotę w ramach siódmej kolejki pojedynek z Gambą Furiosą. – Tak suszanie, jak i zembrzyczanie przegrali, więc na pewno będą dodatkowo zmotywowani. Emocji nie powinno zabrakną. Jedno jest pewne, będzie ciężko – twierdzi kapitan Montera.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze