Reklama


ALPS.Futsalowa pigułka ( 13 stycznia)

17/01/2018 15:32

Jak już wspominaliśmy w futsalowych rozgrywkach Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego mieliśmy prawie miesięczną przerwę. I choć transferów w niej raczej nie dokonywano, to jednak przerwa spowodowała, że część ekip przeszła pewną metamorfozę. Znalazło to odzwierciedlenie w wynikach.

 

Granda Kojszówka – ZrobieneZdrewna.pl Juszczyn 2:5

- Już przed meczem wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że nie będzie dobrze. Przeszło nas zbyt dużo. Inni by się może cieszyli z długiej ławki. W naszym przypadku zupełnie się to jednak nie sprawdza. Gdy jest nas dużo to po prostu mamy kłopoty z komunikacją się – mówi Karol Dudziak, kapitan Grandy, który w tym spotkaniu raz wpisał się na listę strzelców. Zanim to jednak nastąpiło to juszczynianie zdołali czterokrotnie umieścić piłkę w siatce, czym może jeszcze nie rozstrzygnęli derbowej potyczki, ale na pewno ustawili sobie mecz. – No co powiedzieć. Widać, świąteczny nastrój nas nie opuścił i nadal rozdajemy mikołajkowe prezenty – ubolewa kapitan Grandy, którego trafienie pozwoliło zespołowi odzyskać wiarę na korzystny wynik. Po zmianie stron trafił Artur Stolarczyk i wówczas kojszowianie jeszcze bardziej poczuli krew. Poszli za ciosem, ale ich skuteczność pozostawiała dużo do życzenia, a przy tym przytrafił im się indywidualny błąd i było po ptakach. – Gdybyśmy wygrali to w kontekście sobotnich wyników mieliśmy szanse nawet na podium. Teraz zostaje nam walka o honor, a ta nam zawsze dobrze wychodzi. Szanse na dobrą lokatę wciąż mamy bo rozstrzelał nam się Artur Stolarczyk, który w tym sezonie wypracował już 300 proc. normy – mówi Karol Dudziak. Komplementuje rywali, w szeregach których bramki zdobyli Łukasz Kaczmarczyk (2), Krystian Bury, Marcin Ceremuga i Łukasz Sarna.

Reklama

Abrakadabra Sucha Beskidzka - Rafkop Grzechynia 11:7

Pojedynek zespołów, które udział w lidze traktują jako dobrą zabawę (podium im nie grozi, a spadków nie ma) był radosnym futbolem. Skorzystali na tym kibice, którzy obejrzeli aż 18 bramek! Jedną trzecią z nich zdobył Robert Sumera i to jemu należy się tytuł ojca zwycięstwa, choć cztery trafienia Macieja Pyki także zasługują na szacunek. Jednego gola „po drodze” dorzucił Mikołaj Celak. W ekipie z Grzechyni wyczyn Macieja Pyki skopiował Krzysztof Kozina, a hat-trickiem popisał się Kamil Takuśki, ale jak pokazało życie nie wystarczyło to nawet do zdobycia punktu, o trzech nawet nie wspominając.

Reklama

Gamba Furiosa Zembrzyce - Blok Ekipa 3:6

Bardzo dobrze spisująca się od początku sezonu Blok Ekipa pokazała innym zespołom jak należy grać z zembrzyczanami. Żeby to jednak było takie proste, to każdy by tak grał. Kluczem okazała się wyborna skuteczność, a z tą jak wiadomo bywa różnie. - Przegraliśmy zasłużenie. Blok Ekipa fenomenalnie weszła w mecz. Co strzał to bramka i szybko objęli prowadzenie 4:0. Gdy dostałem dwuminutową karę to się… obudziliśmy i potrafiliśmy w osłabieniu zdobyć gola – mówi Jakub Nosal, kapitan Gamby Furiosy. Uważa, że jego zespół w drugiej połowie zaprezentował zdecydowanie lepiej. Niemniej oddaje rywalom, że i oni grali bardzo solidnie i agresywnie w obronie, a przede wszystkim dużo biegali. - Byli lepsi i zasłużenie w 100 proc. wygrali. My przespaliśmy mecz, przeszliśmy obok spotkania . Nie był to nasz dzień. Mówi się trudno, gra się dalej. Jest to nasza pierwsza porażka od ponad roku na hali, wiec jeszcze większe gratulacje dla przeciwnika za wynik – komplementuje rywali Jakub Nosal. Gorzej porażkę zniósł bramkarz Gamby - Paweł Urbanek, który został ukarany wykluczeniem z rozgrywek między innymi za wysoce niesportowe zachowanie, atak na zawodnika drużyny przeciwnej, prowokowanie przeciwników. – Szukamy bramkarza – mówi Jakub Nosal.

Reklama

W sobotę dla lidera dwie bramki zdobył Piotr Bachorczyk, a jedną Artur Lubaś. Blok Ekipę do wygranej, która otwiera im na nowo drogę do mistrzostwa ligi, poprowadzili Mateusz Matyja i Robert Bachul (po dwie bramki), a po golu zdobyli Kamil Białończyk i Dawid Dyrcz.

Oldboys Sucha Beskidzka - Błękitna Gwiazda Białka 4:6

O prawdziwości powiedzenia, że nie taki diabeł straszny, jak go malują przekonała się w sobotę Błękitna Gwiazda, która dość nieoczekiwanie pokonała faworyzowanych Oldboys. Krzywdzącym byłoby napisanie, że suszanie są kolosem na glinianych nogach. Choć trzeba przyznać, że budowanie zespołu zaczyna się od obrony, a w niej faworytom potyczki brakowało nawet nie jednej, a dwóch nóg, bo osoba, o której mowa jest w pełni sprawna. Suszanie przekonali się, jak cennym zawodnikiem jest dla nich Karol Głuc. Starcie z białczanami wyraźnie pokazało, że bez niego nie ma kto trzymać obrony w ryzach, a w skrajnych sytuacjach być tym ostatnimi, który każdą dziurę załata. – Brak Karola na pewno był odczuwalny. Jednak trzeba oddać rywalom, że zagrali znakomite zawody. Ale takie prawo młodości. Wielu z nich nie ma nawet 20 lat. Oni są o dwa, a niekiedy trzy razy młodsi od nas – ocenił mecz Marcin Banaś, kapitan Oldboys, a zarazem strzelec dwóch bramek. Poza nim dla pokonanych trafili jeszcze Bartłomiej Łękawa i Janusz Rak. W szeregach zwycięzców skutecznością (tego samego nie można powiedzieć o rywalach) błysnął Wojciech Bachul, zapisując na swoim koncie hat-tricka. Po bramce dorzucili Marcin Rzeszótko, Mateusz Bala i Tomasz Malik.

Reklama

Monter Kurów - Mucharz Team 7:2

W kończącym kolejkę spotkaniu nie było niespodzianki. Mistrz ALPS Monter nie dał szans Mucharz Team, który tak jak kurowianie debiutuje w rozgrywkach futsalowych. U triumfatorów po trzy bramki zdobyli Mariusz Spyrka i Dawid Boczek, a raz piłkę w sieci umieścił Łukasz Folęga. W zespole z powiatu wadowickiego na listę strzelców wpisali się po razie Jan Łach i Michał Pietrusa. – Do meczu podeszliśmy spokojnie, gdyż wiedzieliśmy, że rywal nie jest wymagający. Nie oznacza to jednak, że zlekceważyliśmy przeciwnika, czy też nie mieliśmy dla niego szacunku. Byliśmy jednak pewni swoich umiejętności. Chociaż… W głowie mieliśmy, że to pierwszy mecz po dłuższej przerwie – mówi Tadeusz Copija, kapitan Montera. Kurowianie przystąpili poza tym do pojedynku bez bramkostrzelnego Pawła Gacha i niewiele mu ustępującego Sławomira Krupki. Za to po kontuzji w kadrze meczowej znalazł się Szymon Tlałka, więc ilościowo kurowianie prezentowali się dobrze. – Nie patrzymy na wyniki innych, ale nie sposób nie zauważyć, że rywale zagrali dla nas. Jednak teraz przed nami chwila prawdy – zauważa Tadeusz Copija. W piątek przed Monterem zaległe starcie z Oldboys, a w sobotę w ramach siódmej kolejki pojedynek z Gambą Furiosą. – Tak suszanie, jak i zembrzyczanie przegrali, więc na pewno będą dodatkowo zmotywowani. Emocji nie powinno zabrakną. Jedno jest pewne, będzie ciężko  – twierdzi kapitan Montera.  

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama