Współczesna ochrona roślin często przypomina wyścig zbrojeń. Koncerny chemiczne syntetyzują nowe substancje, a patogeny grzybowe błyskawicznie uczą się je omijać, tworząc rasy odporne. Rolnik zostaje w środku tego konfliktu z pytaniem: dlaczego sprawdzony środek nagle przestał działać? Odpowiedź tkwi w mechanizmie działania. Chemia jest zazwyczaj „snajperem”, biologia zaś działa jak wyspecjalizowana jednostka o wielu kompetencjach.
Aby zrozumieć przewagę, jaką w strategii antyodpornościowej dają biofungicydy , musimy spojrzeć pod mikroskop. Większość konwencjonalnych fungicydów działa w jeden, bardzo specyficzny sposób – blokuje konkretny proces metaboliczny grzyba (np. syntezę ergosterolu). To skuteczna, ale ryzykowna strategia. Jeśli patogen zmutuje i ominie tę jedną blokadę, staje się niewrażliwy na całą grupę chemiczną. Preparaty biologiczne działają wielokierunkowo, uderzając wroga w sposób, na który ewolucja nie znalazła jeszcze szybkiej odpowiedzi.
Siłą rozwiązań biologicznych jest ich złożoność. Dla grzyba chorobotwórczego, który „nauczył się” trawić konkretną substancję chemiczną, atak ze strony żywego organizmu (bakterii lub innego grzyba) jest zupełnym zaskoczeniem, przed którym nie ma prostej obrony genetycznej.
Włączając biofungicyd do programu ochrony, nie tylko zwalczasz chorobę, ale przerywasz cykl selekcji odpornych biotypów, dając czas populacji patogenów na „reset” wrażliwości na chemię. Opiera się to na trzech unikalnych mechanizmach, których próżno szukać w kanistrze z tradycyjnym środkiem ochrony roślin.
Biologiczne środki ochrony roślin wykorzystują naturalne zależności występujące w przyrodzie, intensyfikując je w celu ochrony uprawy. Oto jak działają w praktyce:
konkurencja o zasoby i miejsce – to strategia „kto pierwszy, ten lepszy”. Pożyteczne mikroorganizmy zawarte w biofungicydzie, po aplikacji na roślinę, błyskawicznie kolonizują jej powierzchnię, tworząc szczelny biofilm. Grzyb chorobotwórczy, którego zarodniki trafią na liść, nie znajdują fizycznego miejsca do zakotwiczenia się ani składników pokarmowych niezbędnych do skiełkowania. Zostaje „zagłodzony” zanim zdąży zainfekować tkankę.
antybiotyczność i pasożytnictwo – to aktywna forma walki. Wiele szczepów bakterii (np. z rodzaju Bacillus ) wytwarza specyficzne metabolity i enzymy lityczne, które dosłownie trawią ściany komórkowe strzępek grzybni patogena. Dochodzi do zniszczenia struktury komórkowej agresora. Jest to atak bezpośredni, na który patogen nie jest w stanie się uodpornić, ponieważ musiałby zmienić całą budowę swojego organizmu.
indukowanie odporności rośliny – biofungicyd działa często jak szczepionka. Obecność pożytecznych mikroorganizmów jest dla rośliny sygnałem do postawienia systemu immunologicznego w stan gotowości. Roślina zaczyna wytwarzać fitohormony i związki obronne, stając się naturalnie bardziej odporną na infekcje. Chemia działa z zewnątrz, biologia mobilizuje roślinę do walki od wewnątrz.
Zrozumienie tych mechanizmów pozwala spojrzeć na ochronę roślin w nowy sposób. Nie chodzi o to, by całkowicie zastąpić chemię, ale by wspomóc ją tam, gdzie jej skuteczność słabnie.
Wprowadzenie preparatu opartego na konkurencji i antybiozie do płodozmianu to najskuteczniejsza metoda zarządzania odpornością. Dzięki temu „tradycyjne” substancje aktywne, które masz w magazynie, będą skuteczne dłużej, a Ty unikniesz sytuacji, w której na Twoim polu nie zadziała już nic. Nowoczesny rolnik to strateg, który wykorzystuje pełen arsenał dostępnych mechanizmów – zarówno chemicznych, jak i biologicznych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze