Historia, która w niedzielę wydarzyła się w masywie Szyndzielni nigdy nie miała prawa się zdarzyć. A jednak. Nie sposób bowiem uwierzyć w nieodpowiedzialność rodziców, którzy najpierw zgubili kilkuletnie dziecko, a następie nakazali go szukać niewiele starszemu synowi. Finał mógł być tragiczny.
Jak donosi portal bielsko.info było około 16.45, a zatem zapadał już zmrok, gdy strażacy otrzymali od policjantów zgłoszenie, że paśmie Szyndzielni zgubił się 11-latek. Do działań użyto quadów, dronów i pojazdy terenowe.
Dzięki informacji uzyskanej od turysty, po kilkudziesięciu minutach od rozpoczęcia akcji poszukiwawczej, odnaleziono zaginionego 11-latka na szlaku prowadzącym w kierunku Dębowca. Ratownicy GOPR, którzy dotarli na miejsce, potwierdzili, że chłopiec jest osobą poszukiwaną. Na szczęście dziecko było w dobrym stanie i nie potrzebowało pomocy medycznej.
W całej sprawie bulwersują jednak okoliczności w jakich doszło do zaginięcia 11-latka. Służby ustaliły bowiem, że tego dnia grupa turystów schodziła ze schroniska w kierunku górnej stacji kolejki na Szyndzielni. Wtedy zorientowano się, że wśród idących nie ma… 3-latka. Ale to dopiero początek… Na poszukiwania wysłano jego… 11-letniego brata! Po pewnym czasie 3-latek sam odnalazł grupę, od której się odłączył. Za to utracono kontakt z 11-latkiem. Dopiero wtedy rodzice zaalarmowali służby ratunkowe.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze