11 września 2001 roku terroryści z organizacji Al-Kaida porwali w Stanach Zjednoczonych cztery samoloty pasażerskie. Dwa z nich uderzyły w bliźniacze wieże World Trade Center w Nowym Jorku, trzeci rozbił się o budynek Pentagonu w Waszyngtonie, a czwarty – dzięki heroicznej postawie pasażerów – spadł na pole w Pensylwanii, zanim zdołał dotrzeć do swojego prawdopodobnego celu – Kapitolu USA.
W wyniku tych brutalnych zamachów zginęło blisko trzy tysiące osób, większość wskutek pożarów i zawalenia się wież WTC. Wśród ofiar znajdowało się również sześciu obywateli Polski.
W 24. rocznicę tych tragicznych wydarzeń przypominamy jedną z niesamowitych historii ocalenia, która rozegrała się w północnej wieży WTC. Bohaterem był Jan Demczur – polski pracownik myjący okna, który dzięki swojej odwadze i zimnej krwi uratował życie sobie i współpasażerom, gdy po uderzeniu samolotu utknęli razem w windzie.
Tego poranka, jak zwykle, wykonywał swoje obowiązki. Wsiadł do windy na 44. piętrze północnej wieży (North Tower), niosąc wiadro i ściągaczkę do szyb. Zanim zdążył dotrzeć na wyznaczone piętro, w wieżę uderzył porwany przez terrorystów samolot rejsowy American Airlines – Lot 11.
Demczur został uwięziony w windzie z pięcioma innymi osobami, mniej więcej na 50. piętrze. Dym zaczął wdzierać się do kabiny. W panice pasażerowie zdołali otworzyć drzwi windy, ale zamiast korytarza zobaczyli jedynie ścianę z płyt gipsowo-kartonowych.
Nie poddali się. Na zmianę zaczęli używać ściągaczki Demczura, by przebić się przez ścianę i wydostać na zewnątrz. W pewnym momencie ostrze narzędzia wypadło i spadło w szyb windy, pozostawiając im jedynie metalowy uchwyt. Mimo to kontynuowali desperacką próbę przebicia się na drugą stronę.
Po długiej i wyczerpującej walce udało im się stworzyć otwór wystarczająco duży, by się przez niego przecisnąć. Wyszli z pułapki i ruszyli schodami w dół, starając się uciec z płonącego wieżowca.
W trakcie ewakuacji usłyszeli potężny huk – to właśnie południowa wieża (South Tower) zaczęła się zawalać. Demczur i jego towarzysze zdołali opuścić północną wieżę zaledwie kilka chwil przed jej zawaleniem się.
Dziś jego bohaterstwo jest upamiętnione w Muzeum 11 Września w Nowym Jorku, gdzie w specjalnej gablocie można zobaczyć metalowy uchwyt od ściągaczki, który posłużył jako narzędzie walki o życie. To milczący symbol odwagi, determinacji i człowieczeństwa, które przetrwały nawet w obliczu największej tragedii XXI wieku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze