Z wielkim żalem dowiedzieliśmy się o śmierci naszego byłego proboszcza Stanisława Bogacza. Ksiądz pochodzący z Grzechyni okazał się wspaniałym gospodarzem w suskiej parafii - odnowił zrujnowany przez poprzedników stary kościół i kaplicę liczącą sobie 4 wieki. Przez lata swojej posługi dbał o otoczenie kościoła i cmentarz jak nikt wcześniej. Dla parafian był przyjazny i serdeczny. Takiego proboszcza nie było wcześniej i już nie będzie.
Z ogromnym niepokojem obserwujemy w ostatnich latach jak parafialny cmentarz staje się folwarkiem, gdzie pieniądze stawia się ponad ból rodzin. Żerowanie na traumie rodzin zmarłych polega na zawyżaniu usług przy jak najmniejszym wkładzie własnym - rachunki rozdzielane na przynajmniej 3 podmioty przedstawiane są na świstkach papieru, a kuriozalne opisy "usług" powinny przykuć uwagę Rzecznika Praw Konsumentów. Pora powiedzieć to głośno - suska parafia idzie w złym kierunku. Jesteśmy pewni, że większośc z rodzin, które żegnały swoich bliskich czuły, że przy "rozliczaniu się" były WYŁĄCZNIE klientami.
Jedną nogą w średniowieczu, drugą w XXI wieku, gdzie mamona stoi na wiarą.
Dlatego chcemy głośno pogratulować i podziękować władzom Starostwa i Panu Wojewodzie za rozważną decyzję oddalającą roszczenia suskiej parafii wobec terenów, gdzie stoi Zespół Szkół im. W, Goetla. Lata temu ówczesnym władzom zabrakło podobnej odwagi, gdy budynek Domu Katolickiego w suskim Rynku został "zwrócony" kościołowi. Obiekt wybudowany społecznie prawie 100 lat temu - przed wojną mieściła się tam restauracja Horowitza, a później kino czy też klub młodzieżowy "Żuczek" - nigdy nie należał do suskiej parafii. "Katolicki" zawsze pozostawał wyłącznie w nazwie.
Zmartwieni Parafianie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze