Pod koniec ubiegłego roku wyłoniona została firma, która miała w 2026 roku ochraniać Zespół Zamkowo-Parkowy w Suchej Beskidzkiej. Do podpisania umowy jednak nie doszło. Powód z jednej strony okazuje się kuriozalny, a z drugiej rzuca światło na sposób w jaki firmy z tej branży prowadzą działalność.
Zakres ochrony obejmuje cały Zespół Zamkowo-Parkowy, w tym budynek zamku (z wyłączeniem części zajmowanych przez restaurację, hotel i szkołę), oranżerię, Domek Ogrodnika, dziedziniec oraz park zamkowy, a także wszystkie parkingi, łącznie z parkingiem położonym poza ogrodzeniem – pomiędzy zamkiem a budynkiem Nadleśnictwa. Zabezpieczenie osób i mienia zapewnia standardowo jeden pracownik ochrony, który w dni robocze, od poniedziałku do soboty, pełni on dyżur w godzinach od 16:00 do 8:00 dnia następnego, natomiast w niedziele i święta ochrona sprawowana jest przez całą dobę.
5 grudnia wszczęto postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego w trybie podstawowym, bez negocjacji, na świadczenie usług ochrony osób i mienia Zespołu Zamkowo-Parkowego w 2026 roku. Do 15 grudnia, czyli do upływu terminu składania ofert, wpłynęło sześć ofert. Najtańsza z nich opiewała na kwotę 254 632,14 zł brutto, natomiast najdroższa na 272 702,81 zł brutto. W wyniku rozstrzygnięcia przetargu wybrano ofertę firmy Monster-Group sp. z o.o. z Nowego Sącza, która zaproponowała najniższą cenę przy spełnieniu pozostałych wymogów określonych w specyfikacji.
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta burmistrz Stanisław Lichosyt poinformował radnych, że do podpisania umowy z firmą Monster-Group jednak nie doszło, gdyż wybrany wykonawca złożył rezygnację z jej zawarcia. W tej sytuacji miasto dokonało ponownego badania i oceny ofert, opierając się na art. 263 ustawy Prawo zamówień publicznych. W ten sposób wybrana została oferta konsorcjum firm Ochrona Legion sp. z o.o. z Bielska-Białej i Agencja Ochrony Legion sp. z o.o. z Andrychowa, opiewająca na kwotę 257 761,26 zł, czyli niewiele większą niż wynosiły oczekiwania Monster-Group.
Wątek przetargu powrócił podczas sesji za sprawą radnego Szymona Wągla, który pytał, dlaczego firma z Nowego Sącza ostatecznie nie podpisała umowy. Burmistrz Stanisław Lichosyt wyjaśnił, że nie była w stanie zagwarantować wymaganego czasu dojazdu grupy interwencyjnej, a na naszym terenie nie dysponuje zapleczem ani podmiotami, które mogłyby przejąć to zadanie. Tymczasem w dokumentacji przetargowej jasno wskazano, że patrol powinien dotrzeć na miejsce w ciągu 10–20 minut od zgłoszenia. Sytuacja rodzi więc pytania o sens składania ofert bez realnych możliwości spełnienia kluczowych warunków. Jak pokazuje praktyka, część firm startuje w przetargach bez pełnego zaplecza kadrowego, licząc, że dopiero po wygranej znajdzie podwykonawców do realizacji zobowiązań. W tym przypadku taki scenariusz najwyraźniej się nie powiódł. Nie znalazł się nikt, kto wziąłby na siebie odpowiedzialność za terminowe interwencje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze