Takich wakacji pełnych najlepszego brzmienia elektroniki jeszcze na Podbabiogórzu i Żywiecczyźnie nie było! W tegoroczne lato wymienione regiony wkroczyły tanecznym krokiem na mapę festiwalową Polski. Już za 9 dni na lotnisku pod górą Żar rozkręci się wielogodzinne wydarzenie z ponad 30-osobowym line-upem na 3 scenach.
Stolicę powiatu suskiego oddziela zaledwie godzina drogi od miejsca imprezy. Dla czytelników Sucha24 przygotowaliśmy zatem 2 podwójne wejściówki na SunLake Music Festival 2025 (16.08.25).
KONKURS: Jaki utwór DJ'a lub DJ'ki z festiwalowego line-upu chcielibyście usłyszeć podczas ich seta pod górą Żar? Poznaj pełny LU.
Odpowiedzi, które najbardziej namówią nas na odsłuchanie danego kawałka, nagrodzimy 2 podwójnymi zaproszeniami. Propozycje wysyłajcie na redakcyjnego maila (redakcja@sucha24.pl) z dopiskiem „SunLake – konkurs 2”. Ze zwycięzcami skontaktujemy się 10 sierpnia.
Nie udało się wygrać? Nic straconego, bilety dostępne są TUTAJ.
Dla wszystkich, którzy jeszcze nie wiedzą jak rozplanować sobie czas między scenami Sun Stage a Dark Stage, przygotowaliśmy TOP5 setów, których według naszej redakcji nie warto przegapić. Zamiast suchych opisów z oficjalnych biografii odszukaliśmy wypowiedzi, które najlepiej oddają danego artystę lub artystkę.
Liverpool to jedno z miast, które odbiło niezmywalny stempel w muzyce i popkulturze. Tamtejsza scena muzyczna wciąż obfituje w talenty. Każdy, kto potrafi się w niej nie tylko odnaleźć, ale też zdobyć uwagę słuchaczy z innych metropolii, musi mieć w sobie coś wyjątkowego. Kimś takim jest Sophie Essel, dla której występ na scenie Sun Stage będzie pierwszym w Polsce.
„Możesz mieć pomysł na to, co zagrasz podczas seta, ale nigdy nie jesteś pewna, jaka będzie atmosfera i publiczność. Ważne jest, aby nie trzymać się sztywnej setlisty i kierować się ogólną energią panującą na sali. Czytanie nastrojów publiczności to moja mocna strona” – mówiła Brytyjka dla Magnetic Mag „Nie ma lepszego uczucia niż prezentowanie swoich ulubionych utworów tysiącom ludzi i zbieranie aprobaty na koniec występu. Atmosfera na imprezie jest nie do podrobienia i dla tego uczucia żyję każdego dnia” – podsumowała DJ-ka najlepiej kojarzona z wydawania dla słynnego Toolroom Records w wywiadzie dla The Night Bazaar.
Dorastanie we Frankfurcie na przełomie XX i XXI wieku prawie zawsze oznaczało wizytę w którymś z legendarnych klubów jak Cocoon czy Robert Johnson. I takie odwiedziny zazwyczaj kończyły się sporymi przetasowaniami w postrzeganiu codzienności lub muzycznych preferencjach. Nie inaczej było u Michaela Kleina, którego rodzice są Polakami. Sam przyznaje jednak, że dopiero przeprowadzka do Berlina i tamtejsza scena klubowa najbardziej wpłynęła na jego styl za konsolą. Jako inżynier dźwięku z wykształcenia przykłada dużą wagę do sprzętu i instalacji audiowizualnych. W mniejszych wydarzeniach, takich jak właśnie SunLake Music Festival, szuka za to innego odbioru muzyki.
„Każda impreza ma swój specyficzny vibe. Festiwale [butikowe] nie walczą wielkimi nazwiskami w ogłoszonym line-upie, ale atmosferą, przygodami i doświadczeniem, jakim jest pobyt na takim festiwalu. Ten rodzaj festiwalu jest szczególnie ciekawy, jeśli chcesz poznać jakieś nowe, obiecujące talenty. Ale przyznam, ze lubię i te wielkie festiwale. Jestem wzrokowcem i zwracam uwagę na efekty, tak więc wizualizacje na wielkich ekranach, niesamowity soundsystem – te rzeczy przyprawiają mnie o gęsią skórkę podczas przeżywania emocji. A chyba najlepszy byłby balans z obu typu imprez!” - mówił w wywiadzie dla Electronic Beats.
Na terenie lotniska Żar zaparkuje bardzo nietypowy autobus. Technobus będzie trzecią sceną podczas SunLake Music Festival. Imprezowanie wewnątrz “pasażerskiego mechanicznego pojazdu drogowego” to wydarzenie, które raczej niewielu fanów muzyki elektronicznej może sobie wpisać w tanecznym portfolio.
„To nasza najmocniejsza broń – scena dla prawdziwych wariatów dźwięku. Tutaj tempo zaczyna się tam, gdzie inne sceny kończą. Królować będzie hard techno, techno po użyciu 140 BPM-ów, a jak dobrze pójdzie, to i hardstyle się pojawi. Nie ma litości – będzie ciemno, ciasno, duszno i intensywnie. Jazda bez trzymanki, czyli dokładnie to, czego oczekuje się po scenie ukrytej w przerobionym autobusie. To nie miejsce na chill – to miejsce na czysty rave!” - powiedział nam jeden z współorganizatorów w lipcowym wywiadzie.
Poznanianka przebiła pułap tysiąca imprez jeszcze w 2009 roku. Widziała nie tylko młodość polskiej sceny techno, ale też sama współuczestniczyła w jej rozwoju. Od ponad dwóch dekad nie opuszcza klubowych i festiwalowych line-upów, a miksowanie to nawet nie jest główny sposób na życie dla Karoliny. To niekwestionowana królowa dla weteranów parkietów i każdej nowej generacji klubowiczów.
„We mnie gdzieś głęboko drzemie wulkan energii i grając techno mogę się naprawdę wyżyć i uwolnić trochę tej energii. Czuję poza tym niesamowitą jedność z tą muzyką. Techno działa na mnie jak lekarstwo na wszystko. Grając techno – w pewnym sensie – uzdrawiam się i wyrównuję poziomy energii. Znika zmęczenie i dzieje się coś magicznego, czego nawet nie umiem opisać. Nie mogłabym grać innego gatunku. Ale przyznam się, że poza przesłuchiwaniem nowych tracków w tygodniu, kiedy szukam materiału na kolejne sety – albo poza imprezami, na których gram – to rzadko włączam techno, a już na pewno nie zdarza mi się przesłuchiwać setów innych DJ-ów” – przyznała się Carla Roca w wywiadzie dla FreshMaga.
Producent ze Śląska przetestował sporo ścieżek gatunkowych po muzyce elektronicznej. Wśród jego kawałków i setów znajdziemy minimal techno, deep house jak i ambientowe eksperymenty. Pod jednym ze swoich aliasów, Poly Face, założył nawet maskę i zagłębił się w brzmienia electro. Można je usłyszeć w słynnej grze komputerowej Cyberpunk 2077. Kuba Sojka nie ma nawet problemu z wychowaniem sobie potencjalnej konkurencji - we wrocławskiej Szkole Muzyki Nowoczesnej prowadzi zajęcia z produkcji muzycznej.
„Nie ma zasady gdzie gra się najlepiej, zawsze ludzie tworzą klimat, zawsze jest ta relacja artysta-słuchacz… Bez artysty nie ma słuchacza, bez słuchacza nie ma artysty, tak więc wszędzie tam, gdzie są ludzie otwarci na moją muzykę, tam czerpię największą radość i satysfakcję. Może tylko różnica jest w tym, że na festiwalu, gdzie jest większa scena, większy dystans-odległość między wykonawcą a słuchaczem…tworzy również dystans psychiczny między dwoma stronami. Słuchacz nie może być tak blisko wykonawcy jak w klubie, co tak naprawdę ma również spory wpływ na tę elację podczas grania, tylko że nie zdajemy sobie z tego sprawy” - mówił dla portalu Info Gitara o swoim postrzeganiem relacji DJ – publika na mniejszych wydarzeniach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze