Jak zapewne każdy mam swoje wspomnienia z matury. Z języka polskiego pisałem rozprawkę na temat przyjaźni na podstawie wybranej literatury. Piękny temat. Na stoliku każdy z maturzystów miał soczek, batonik czekoladowy oraz pączka. W pewnym momencie nachyliłem się po ów soczek...aż tu gumka od muszki mi się urwała i narobiła trochę zamieszania. Matematyka też poszła, chociaż tutaj nie byłem do końca pewny wyników niektórych zadań. Okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie. Tym razem dla pewności ubrałem krawat pożyczony od taty kolegi. Z nauki o społeczeństwie pisałem na temat Konstytucji. Ustne egzaminy poszły spokojnie i z powodzeniem.
Maturę zdawałem w Katowicach. Po kilku dniach, aby sprawdzić wyniki chciałem pojechać pociągiem do szkoły, ale tam nie dotarłem. Wsiadłem bowiem przez przypadek do innego pociągu. Konduktor zbudził mnie i poprosił o bilet. Kiedy mu go podałem uśmiechnął się i zapytał: A dokąd pan jedzie? Do Katowic – odpowiedziałem pewny siebie. Ten pociąg kieruje się do Wisły – usłyszałem. Była wyjątkowo zmiana peronu odjazdu, nie słyszał pan? Co teraz mam zrobić? Nic – jechać dalej do Wisły, a następnie wrócić tym samym pociągiem do Żywca, który odjedzie za dwie godziny, po przyjeździe na miejsce. W nocy wróciłem do domu niestety bez wyników. Szkoda mi było też spotkania z przyjaciółmi. Następnego dnia już telefonicznie dowiedziałem się, że zdałem.
A może czytelnicy podzielą się swoimi wspomnieniami z matury? Zachęcam.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze