Już za kilka dni do historii ma przejść najsłynniejsza dziura w drodze w powiecie suskim, czyli ogromny ubytek w jezdni przy wjeździe do centrum Kojszówki. Gmina po kilku latach batalii zyskała prawo do jej… załatania. A potrzebna była ku temu sądowa batalia! Brzmi niewiarygodnie, ale…
Sporych rozmiarów dziura istniała w rejonie skrzyżowania drogi krajowej 28 z drogą gminną już w połowie 2017 roku. I zapewne zostałaby dawno załatana przez gminę. Tyle tylko, że przedmiotem sporu stał się status prawny gruntu pod częścią drogi. Właściciele znajdującego się przy niej domu uznali, że teren należy do nich i nie wyrazili zgody na przeprowadzenie remontu, co miało powstrzymać przed wjazdem do centrum wioski ciężarówek. Z czasem przyległy do domu i ogrodu teren… ogrodzili.
PŁOT STANĄŁ Z OBAWY O... ŻYCIE
- Zacznijmy od początku. Ja się tu sprowadziłam 30 lat temu, ale wiem co było wcześniej. Tu nie było żadnej drogi, ale teść zgodził się puścić sąsiada, by ten mógł przejechać wozem z koniem. Z 30 lat temu droga miała 2,8 metra szerokości i była betonowa – powiedziała portalowi Sucha24 3,5 roku temu właścicielka gruntu, który stał się przedmiotem sporu pomiędzy jej rodziną, a gminą Maków. Dodawała, że gdy w latach dziewięćdziesiątych minionego wieku teść przepisał na nią i jej męża dom to zrobili ogrodzenie. Z perspektywy czasu twierdzi, że popełnili wówczas błąd, iż rozciągnęli siatkę jako przedłużenie ściany budynku biegnącej równolegle do drogi. – Gdy gdzieś robili drogę i zostało im trochę asfaltu to zwożono go pod nasz dom i droga stawała się coraz szersza, przybliżając nam się do ściany. Nie przeszkadzało nam to jednak bo ruch na drodze był niewielki i korzystały z niej wyłącznie samochody osobowe – mówiła.
Kobieta wspomniała, że problem zrodził się, gdy w sąsiedztwie powstał tartak i pod domem kojszowian zaczęły wąską drogą przeciskać się ciężarówki ważące po 50 ton, którymi dowożone jest drewno. – Za ścianą mamy sypialnię. To jest raptem 70 cm od drogi. Nie znam dnia, ani godziny kiedy ciężarówka wjedzie nam do sypialni. Cały dom się trzęsie. Był już dwa razy remontowany – mówiła.

Kojszowianie gotowi byli udostępnić zablokowany fragment drogi, ale w zamian chcieli, by gmina za spore pieniądze (wprost to przyznali( wydzierżawiła sporny odcinek drogi. W ten sposób chcielia zgromadzić pieniądze na budowę nowego domu, gdy obecny ulegnie zniszczeniu wskutek drgań lub ktoś w niego wjedzie. Tymczasem gmina zaproponowała odkupienie jedynie spornego gruntu, czyli około pół ara. – Mam mieć dom w granicy drogi. Poza tym dostanę 20 tys. zł i jak coś się stanie to wystarczy na niewiele. Mogę sprzedać, ale całą działkę z domem. Możemy się wyprowadzić, nawet z Kojszówki – poinformowała.
GMINA NIE ODPUŚCIŁA
Władze gminy uznały, że na tyle długo droga była utrzymywana przez gminę, a kierowcy z niej korzystali, że należy się jej ona przez zasiedzenie. I z takim też wnioskiem wystąpiła do Sądu Rejonowego w Suchej Beskidzkiej. Zanim ten wydał postanowienie w Kojszówce doszło do pikiety i zablokowania drogi krajowej 28. W takiej formie protest prowadzili pozostali mieszkańcy wioski, domagając się szybkiego rozwiązania sporu i usunięcia płotu.
31 lipca 2017 roku, czyli w dniu protestu, SR w Suchej Beskidzkiej wydał postanowienie, na mocy którego udzielił makowskiej gminie zabezpieczenia żądania „stwierdzenia nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie”. W związku z tym zakazał właścicielom działki, na której stoi sporne ogrodzenie wykonywania jakichkolwiek prac lub w inny sposób przeszkadzania gminie w korzystaniu z nieruchomości. Jednocześnie nakazał usunąć wszystkie słupki i to w ciągu zaledwie jednego dnia od dnia otrzymania postanowienia. I choć kojszowianie nie palili się do usunięcia słupków i płotu, to ostatecznie te szybko zostały zdemontowane.
OD SĄDU DO SĄDU
Rozebranie ogrodzenia nie rozwiązało problemu. Było to jedynie tymczasowe rozwiązanie zabezpieczające żądanie „stwierdzenia nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie”. Jednak dziura, która z miesiąca na miesiąc stawała się coraz większa uprzykrzała nadal życie mieszkańcom, utrudniając swobodny wjazd do miejscowości.
Pierwszym poważnym krokiem w kierunku zakończenia sporu było postanowienie wydane przez Sąd Rejonowy w Suchej Beskidzkiej, w którym stwierdzono, że gmina stała się właścicielem gruntu poprzez jego zasiedzenie. Kojszowianie odwołali się jednak od niego do Sądu Okręgowego w Krakowie. Wczoraj (25 marca) ten utrzymał korzystne dla gminy postanowienie jedynie minimalnie je korygując.
Po 3,5 roku sądowa batalia o zasiedzenie spornej nieruchomości dobiegła końca. Dziś ogłoszonym postanowieniem Sąd Okręgowy w Krakowie w zasadniczej części utrzymał w mocy orzeczenie jakie zapadło w przed Sądem w Suchej Beskidzkiej, modyfikując jedynie datę, od której zasiedzenie nastąpiło. Co istotne, od dnia dzisiejszego Gmina Maków Podhalański legitymuje się prawem własności do spornej części drogi. Postanowienie jest prawomocne i nie służą od niego zwykle środki odwoławcze. Cieszę się z tego rozstrzygnięcia szczególnie, wiem bowiem jak ten temat był istotny dla większości mieszkańców Kojszówki. Sprawa ta jest również dla mnie, jako praktyka, interesującą pod względem prawnym, dlatego z niecierpliwością czekam na sporządzenie pisemnego uzasadnienia postanowienia przez Sąd Okręgowy w Krakowie, o co zapewne wystąpią uczestnicy – powiedział naszemu portalowi Karol Dudziak, który występował w sprawie jako jeden z pełnomocników Gminy Maków Podhalański.
- Nie ukrywam, że czują zadowolenie i satysfakcję, gdyż mieszkańcy odzyskają możliwość swobodnego wjazdu do centrum miejscowości. I tylko przez taki pryzmat podchodzę do tej sprawy. Już w przyszłym tygodniu przeprowadzimy bieżący remont newralgicznego odcinka – mówi Paweł Sala, burmistrz Makowa Podhalańskiego. Dodaje, że z czasem ten fragment drogi gminnej zostanie gruntownie zmodernizowany.Reklama
- 3,5 lata gehenny wreszcie dobiega końca. Proszę spojrzeć na tą kałużę. Miejscowi wiedzą, co się w niej kryje. Gdyby ktoś się zapomniał lub ktoś obcy nieświadom zagrożenia będzie jechał tą drogą to może uszkodzić nie tylko koło- powiedział nam jeden z mieszkańców wioski gdy dowiedział się, że sporny grunt stał się własnością gminy i ta planuje remont drogi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nareszcie sprawiedliwość w myśl zasady,, dobro ogółu naczelnym prawem" a nie chciwość jednostki
Chamstwo. Jak można dopuścić do zajęcia prywatnej własności i zbudować drogę, która biegnie tuż przy ścianie domu? Polska to państwo z dykty. Przecież gminę stać na to żeby wykupić całą działkę z domem. W jakim kraju my żyjemy?
Człowieku weź się puknij w ten pusty łeb, chociaż nie wiem czy to coś da bo tam nic nie ma.
W dziurze widać, że podbudowa jest nieprzepuszczalna dla wody, ciekawe, czy wykonają w niej prawidłową podbudowę i łata posiedzi kilka lat, czy na tą kałużę wyleją tylko 6 cm asfaltu (w błoto) i wytrzyma to do jesieni...
A mogli sobie jechać na "Godne wczasy", teraz za tą kasę pojedzie adwokat :-)
BREAKING NEWS W CNN
Nareszcie sprawiedliwość w myśl zasady,, dobro ogółu naczelnym prawem" a nie chciwość jednostki
Chamstwo. Jak można dopuścić do zajęcia prywatnej własności i zbudować drogę, która biegnie tuż przy ścianie domu? Polska to państwo z dykty. Przecież gminę stać na to żeby wykupić całą działkę z domem. W jakim kraju my żyjemy?