Sporo nerwów najadła się około 11.00 kierująca fiatem seicento, która jechała nim przez centrum Skawicy. Kobieta może mówić o szczęściu w nieszczęściu.
Gdy prowadząca fiata znajdowała się w pobliżu skawickiej podstawówki dostrzegła, że spod maski wydobywa się dym. Sądziła, że doszło do zagotowania się płynu lub wody w układzie chłodniczym. Gdy zatrzymała się i otworzyła maskę, od razu przekonała się, że jest w błędzie. W górę wzbiły się płomienie.
Do akcji wkroczyli skawiccy strażacy. Szybko opanowali sytuację i choć zebrali się i wyjechali na ratunek… zanim jeszcze zawyła trzecia syrena, to pożar zdążył zniszczyć przód fiata. Szybka rekcja kierującej sprawiła, że zdążyła w porę opuścić pojazd i tym samym nie ucierpiała w pożarze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze