Jest w centrum Sidziny dom, który przyciąga uwagę turystów skuteczniej niż niejeden zabytek, choć pod względem architektonicznym niczym się nie wyróżnia. Wzrok przykuwa malowidło ścienne obejmujące dwie jego kondygnacje. Widnieje na nim Jan Paweł II z ręką uniesioną w błogosławieństwie, stojący nad brzegiem jeziora.
Już ponad ćwierć wieku temu Teresa i Józef Balakowie z Sidziny zaplanowali, że frontową elewację swojego domu ozdobią pejzażem. Ale ponieważ niełatwo było znaleźć artystę, który podjąłby się takiego zdania, z czasem przestali o tym myśleć. Minęła prawie dekada, gdy Teresie Balak przyśnił się Jan Paweł II. Stał koło jej łóżka i prosił ją, aby na wciąż pustej fasadzie domu namalowała jego wizerunek. Chciał ze ściany spoglądać na Giewont.
Choć dla sidzinianki ówczesny papież był ogromnym autorytetem, uznała za stosowne wyprowadzić go z błędu. – Ojcze Święty, przecież stąd nigdy Giewontu nie było widać! – oświadczyła kategorycznie. Kolejnej nocy sen się powtórzył. Jednak tym razem Jan Paweł II już nie prosił, lecz nalegał, by namalować jego portret na frontowej elewacji. Teresa Balak nie chciała ustąpić, ale sprawa nie dawała jej spokoju. Napomknęła znajomym, że może po ociepleniu domu poprosi jakiegoś artystę o uwiecznienie papieża na jego ścianie. Wyśmiali ją. – Trzeciej nocy Ojciec Święty snów mi się przyśnił. Powiedziałam mu, że ludzie tego nie zrozumieją, wyszydzą mnie. On wówczas stwierdził, abym patrzyła na siebie, nie na innych – wspomina Teresa Balak. Sen zrelacjonowała mężowi, a ten uznał, że Ojcu Świętemu nie wypada się sprzeciwiać…
Nigdzie w okolicy nie było malarza, który przeniósłby na ścianę domu nocne wizje Teresy Balak. Dopiero w Czarnym Dunajcu małżonkowie spotkali młodą artystkę z Krempachów w powiecie nowotarskim. Zgodziła się namalować mural obejmujący całe dwie kondygnacje. – Uwinęła się z tym w trzy dni. Skończyła 22 października. Ta data utkwiła mi w pamięci, choć to był 2003 rok i nikt wtedy jeszcze nie przypuszczał, że właśnie wtedy obchodzony będzie Dzień Papieski, czyli liturgiczne wspomnienie Jana Pawła II – opowiada Teresa Balak.
Malowidło przedstawia Jana Pawła II z ręką uniesioną w błogosławieństwie. Za jego plecami widnieje górskie jezioro. Ma to być Morskie Oko, choć potraktowane z dużą dozą artystycznej swobody. Pośród wznoszących się nad nim szczytów najbardziej rozpoznawalny jest Giewont, którego w rzeczywistości nie widać znad jego brzegu. Ale Teresa Balak nalegała, by znalazł się na muralu, ponieważ Ojcu Świętemu na nim zależało.
Teresa Balak jest przekonana, że Jan Paweł II w szczególny sposób czuwa nad jej rodziną. – Ilekroć mamy jakieś większe problemy i modlimy się do niego o pomoc, bardzo szybko się rozwiązują – zapewnia kobieta. Jak twierdzi, było tak nawet wcześniej, zanim jego wizerunek powstał na ścianie domu. – Gdy przed laty lekarze wykryli u naszej córki guza w mózgu, ksiądz, który uczył ją religii podpowiedział nam, abyśmy się żarliwie modlili do Ojca Świętego o ratunek dla niej. Jak mówił, papież tak kocha dzieci, że nie dopuści do nieszczęścia. Posłuchaliśmy go i na dzień przed planowanym terminem operacji okazało się, że guza nie ma! – wspomina Teresa Balak.
Edyta Łepkowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze