Już w nadchodzącym sezonie grzewczym mieszkańców bloków korzystających z tzw. ciepła systemowego czekają rekordowe podwyżki. Jak informuje Forsal.pl, rachunki za ogrzewanie wzrosną średnio o 86 procent w porównaniu z poprzednim rokiem.
Szacuje się, że z ciepła systemowego korzysta około 42 procent polskich rodzin. To oznacza, że niemal co drugie gospodarstwo domowe w kraju odczuje wzrost kosztów ogrzewania. W praktyce przeciętna rodzina zapłaci rocznie nawet 600 zł więcej.
Nowe taryfy zostały zatwierdzone przez Urząd Regulacji Energetyki. Wynikają one z rosnących kosztów surowców i energii, a także z wygasających mechanizmów osłonowych, które dotychczas łagodziły skutki podwyżek.
Od 2022 roku ceny ciepła wzrosły o 71,8 procent, podczas gdy inflacja w tym samym czasie wyniosła 37,7 procent. To pokazuje, jak mocno drożeje ogrzewanie w stosunku do innych dóbr.
W praktyce oznacza to, że koszt ogrzewania mieszkania podskoczył z około 3,89 zł za metr kwadratowy do ponad 5 zł. Dla mieszkań o powierzchni 50–60 m² różnica w rachunku będzie szczególnie odczuwalna.
Największe problemy mogą mieć osoby o niższych dochodach, emeryci i rodziny wielodzietne. W trudniejszej sytuacji znajdą się także mieszkańcy miast, gdzie ciepło systemowe jest głównym źródłem ogrzewania.
Rząd zapowiada wprowadzenie tzw. bonu ciepłowniczego. W 2025 roku wsparcie ma wynieść od 500 do 1750 zł, a rok później nawet do 3500 zł – w zależności od cen i lokalizacji. Ma ono trafić do gospodarstw domowych, w których koszty ogrzewania przekroczą określone progi.
Eksperci podkreślają, że konieczna jest modernizacja sektora ciepłowniczego - w tym inwestycje w odnawialne źródła energii i poprawa efektywności sieci. Bez takich działań podobne podwyżki mogą powtarzać się w kolejnych latach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze