Od czwartku w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Makowie Podhalańskim można oglądać wystawę fotograficzną „Chwila, która jest prawdziwa”. Zaprezentowano na niej prace suskiego fotografa, członka Suskiego Stowarzyszenia Fotograficznego Krzysztofa Toboły, który podczas wernisażu podzielił się kulisami ich powstania.
„Fotografowaniem zajmuję się właściwie „od zawsze”. Fotografia jest dla mnie chwytaniem przemijającej chwili, która jest prawdziwa. Nie tyle sposobem na wyrażenie siebie czy też udany biznes, co szansą na opowiadanie ciekawych historii, poznawanie nowych, inspirujących ludzi i towarzyszenie im w ich największych chwilach szczęścia. Podczas sesji tworzę atmosferę, przy której ludzie czują się sobą, dzięki temu potrafię uchwycić na zdjęciach prawdziwe emocje, miłość i szczęście. Prócz fotografii kocham muzykę (nie wiadomo, którą bardziej), stąd dużą część swojej działalności artystycznej poświęcam fotografowaniu koncertów oraz ich wykonawców. W ostatnim czasie zostałem autorem oprawy fotograficznej płyty smooth jazzowej” – podsumowuje swoją wystawę Krzysztof Toboła, który zaprezentował w Makowie Podhalańskim przede wszystkim zdjęcia portretowe, ale nie brakuje także pejzaży, krajobrazów i ujęć wykonanych z drona.
- Wystawę nazwałem tak, bo bardzo lubię w zdjęciach naturalność. To są zdjęcia nie zawsze idealne technicznie, ale za to czuję w tych zdjęciach emocje, które wydobywam z modeli i modelek, w większości z modelek. Bardzo mi zależy żeby podczas zdjęć wchodzić w relacje z ludźmi i żeby to przenosić na zdjęcia. Dlatego w swoich zdjęciach bardzo rzadko używam sztucznej inteligencji, obecnie bardzo powszechnej, żeby nie zmieniać tej prawdziwości, którą widzi oko. Czasami na zdjęciach przekłamuje się tę prawdę – mówił na otwarcie wernisażu Krzysztof Toboła.
Wśród prezentowanych prac jest tylko jedno zdjęcie z wykorzystaniem sztucznej inteligenci, bo jak mówi jego autor „ono było brzydkie”. Zrobił je i bardzo mu się podoba. Jednocześnie zachęca do doszukiwania się, co zostało w nim zmienione. A bardzo ciekawskich do bezpośredniego kontaktu, bo jak mówi chętnie zdradzi gdzie rzeczywistość została przekłamana.
Wracając do relacji międzyludzkich, Krzysztof Toboła zauważa, że gdy nawiąże się przyjaźń, to fotografie są bardziej prawdziwe.
Na wystawie przeważają portrety, bo fotograf wykonuje je z pasją. Ze zdjęciami z drona oraz pejzaży jest zgoła inaczej. – Nie lubię zdjęć z drona i pejzaży. Zdecydowanie bardziej wolę pracę z ludźmi.. Można zatem zobaczyć efekty czegoś, czego nie lubię – zauważa.
Zapraszamy też do wysłuchania krótkiego wywiadu, którego tuż przed wernisażem udzielił naszemu portalowi artysta, dokonując jeszcze ostatnich poprawek w układzie ekspozycji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze