Babia Góra, zwana Diablakiem stała się miejscem akcji wielu opowiadań i powieści, w tym między innymi Ireny Małysy „W cieniu Babiej Góry”. Teraz nakładem wydawnictwa Dwukropek ukazała się druga książka z serii „Wakacje z Koszmarkiem” pod groźnie brzmiącym tytułem „Potwory z Diablaka”.
Akcja pierwszej powieści kryminalnej pióra Justyny Dzewickiej rozgrywała się w Bieszczadach. To tam 11-latowie Lena i Kacper wraz z dziadkiem chłopca i babcią dziewczynki, którzy niedawno się pobrali i psem Maliną spędzają pierwsze wspólne wakacje. Podróżują autem, które po nieudanych próbach lakierowania przybrało dziwną zgniłozieloną barwę, dlatego nazywają je Koszmarkiem. Wakacje upływają im pod znakiem zagadek i tajemnic do rozwiązania. Pierwszym celem ekipy Koszmarka jest Jawornik, gdzie zaginęła w tajemniczych okolicznościach para uczonych fizyków.
„Na południowym krańcu Polski, w masywie Babiej Góry, wznosi się potężny szczyt. Mówią na niego Diablak. Ponoć kiedyś na jego szczycie stał zamek diabła. Zawalił się i zostały po nim tylko kamienie, które wciąż tam leżą. A na Diablaku tajemnica goni tajemnicę, wiele osób dostrzega tu dziwne rzeczy i zjawy” – pisze o drugiej książce z serii „Wakacje z Koszmarkiem” wydawnictwo Dwukropek.
Zespół Koszmarka postanawia zbadać tajemnicę i sprawdzić, czy Diablak faktycznie skrywa nadprzyrodzone siły. W końcu właśnie na tym polegają ich wakacyjne przygody! Choć nikt z nich nie wierzy w duchy, wampiry czy inne istoty z legend, nie oznacza to, że można ignorować niewyjaśnione zjawiska. Po doświadczeniach w Bieszczadach wiedzą już, że rzeczywistość potrafi skrywać sekrety – a choć ostatecznie można je wyjaśnić naukowo, nie sprawia to, że stają się mniej groźne. Czy na Diablaku dzieje się coś podobnego?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze