Od 1 lutego Szpital Powiatowy w Wadowicach przestanie prowadzić oddział ginekologiczno-położniczy, blok porodowy oraz oddział noworodków i wcześniaków. Informacja, która obiegła region, wywołała ogromne emocje. Dla wielu mieszkanek powiatu to coś więcej niż administracyjna decyzja. To pytanie o bezpieczeństwo, dostępność opieki i przyszłość rodzin w tej części Małopolski. Ma ona również realny wpływ na działalność szpitala w… Suchej Beskidzkiej.
W komunikacie dyrekcja wadowickiego szpitala podkreśla, że nie była to decyzja łatwa. Jak czytamy, jest ona „trudna, ale niezbędna, aby umożliwić sprawne prowadzenie inwestycji, a później zapewnić dalszy rozwój szpitala w obszarach, które są dziś najbardziej potrzebne lokalnej społeczności”.
Powody zamknięcia oddziałów są trzy. Pierwszy to rozpoczynająca się przebudowa tej części placówki, w której funkcjonuje ginekologia i położnictwo. Drugi to bardzo trudna sytuacja finansowa. Trzeci – nieubłagana statystyka, czyli gwałtowny spadek liczby porodów.
Jeszcze dziesięć lat temu w Wadowicach rodziło się niemal 1500 dzieci rocznie. W 2020 roku było to około 1000 porodów, a w ubiegłym roku już tylko 566. To niemal trzykrotny spadek w ciągu dekady.
Jak informuje szpital, położnictwo, ginekologia i neonatologia generują ogromne straty finansowe. W latach 2021–2025 skumulowana strata tych oddziałów sięgnęła prawie 40 milionów złotych. Same prognozy na 2025 rok mówią o około 12 milionach złotych straty, czyli mniej więcej milionie złotych miesięcznie, które placówka musi pokrywać z własnych środków.
„Nie jesteśmy w stanie w dalszym ciągu kontynuować tej sytuacji. To zbyt duża skala strat, która grozi bezpieczeństwu działania całego ZZOZ” – podkreśla dyrekcja.
Szpital zapewnia, że nie oznacza to całkowitego wycofania się z opieki ginekologicznej. Po zakończeniu prac modernizacyjnych planowane jest uruchomienie profilu Ginekologia 1-Dnia w ramach Oddziału Chirurgii Jednego Dnia. Ma to umożliwić wykonywanie szerokiego zakresu małoinwazyjnych zabiegów ginekologicznych w bezpiecznych warunkach.
Jednocześnie Poradnia Ginekologiczno-Położnicza ma nadal funkcjonować w dotychczasowym zakresie, oferując pełną opiekę ambulatoryjną. To jednak nie uspokaja kobiet w ciąży, dla których kluczowe jest miejsce porodu.
Zamknięcie oddziału ostro krytykuje poseł Filip Kaczyński. W jego ocenie, jeśli informacje się potwierdzą, będziemy mieli do czynienia z sytuacją „skandaliczną i absolutnie nieakceptowalną” z punktu widzenia bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet w ciąży i noworodków, a także odpowiedzialności państwa wobec obywateli.
Poseł zadaje wprost pytania, które dziś zadaje sobie wiele rodzin z Wadowic i okolicznych gmin. Gdzie mają rodzić kobiety? Czy w XXI wieku w Polsce ciężarna ma być zmuszana do kilkudziesięciokilometrowej podróży w poszukiwaniu porodówki? Kto weźmie odpowiedzialność za porody w drodze, możliwe powikłania i zagrożenie życia matek oraz dzieci?
Szczególne emocje budzi fakt, że decyzja zapadła mimo wieloletnich inwestycji w szpital. Oddział ginekologiczno-położniczy wraz z neonatologią był modernizowany, wyposażony w nowoczesne stanowiska porodowe, działał w systemie „rooming-in” i zbierał pozytywne opinie pacjentek. Znajdowało to potwierdzenie w ogólnopolskich rankingach porodówek.
Dla wielu mieszkańców to właśnie ta sprzeczność jest najbardziej bolesna. Po latach starań samorządu, dyrekcji i personelu oddział, który miał służyć kobietom w godnych i nowoczesnych warunkach, ma zostać po prostu zamknięty.
Poseł Filip Kaczyński zapowiedział dalsze działania parlamentarne i kontrole poselskie. Domaga się m.in. jednoznacznej odpowiedzi, czy zamknięcie od 1 lutego jest przesądzone, na jakiej podstawie podjęto taką decyzję, czy NFZ odmówił kontraktu, czy przeprowadzono analizę skutków dla bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet i noworodków oraz jakie placówki mają przejąć porody z powiatu wadowickiego. Pada też pytanie o odpowiedzialność personalną i ewentualne zwolnienia pracowników szpitala.
Jedno jest niemal pewne. Likwidacja porodówki w Wadowicach oznacza wzrost liczby porodów w Suchej Beskidzkiej. W 2025 roku w tamtejszym szpitalu urodziło się ponad 1,1 tysiąca dzieci, z czego około połowa to mieszkańcy ościennych powiatów, w tym wadowickiego. Po zamknięciu oddziału w Wadowicach liczba ta może wzrosnąć do około 1,5 tysiąca porodów rocznie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Suski szpital odradzam, totalnie brak zainteresowania ze strony położnych,za duże oblężenie kobiety idą za liczbami do suchej rodzić,jedna z położnych ( głównie od ważenia bo raczej tylko tyle potrafi )pomyliła wojsko z położnictwem.