Reklama


Piłkarski weekend: Wygrane Babiej Góry i Huraganu z dedykacją, sześć goli w Krzeszowie, Sokół zdobył Jałowca

30/09/2017 18:42

Mimo że spotkanie Żurawia Krzeszów z Błyskawicą Marcówka rozpoczęło się najwcześniej spośród wszystkich seniorskich spotkań w ten ligowy weekend, to kibicom, którzy oglądali ten mecz na żywo "ziewanie" z niedospania, ani z braku emocji nie groziło. Błyskawica dwukrotnie wychodziła na prowadzenie w pierwszej połowie, a w drugiej to ona musiała w pewnym momencie gonić wynik. I ze sporą dozą szczęścia, ale dogoniła. Tak było w meczu na szczycie B-klasy. Wynik ten najbardziej ucieszył Huragan Skawicę, który po wygranej z Lachami Lachowice 6:1 jest samodzielnym liderem tabeli. Gospodarze wygraną zadedykowali Mirosławowi Pacydze, który doznał fatalnej kontuzji na jednym z treningów. A w klasie A Jałowiec przegrywa z Sokołem Przytkowice 3:1. Bardzo nietypowy mecz w Suchej Beskidzkiej - Babia Góra do przerwy gra szybko, z pomysłem, prowadzi 2:0, do tego rywale grają w dziesiątkę. W drugiej połowie rolę się zamieniają i to Orzeł Wieprz przez długi okres czasu jest drużyną lepszą. Zdobywa jednak tylko jedną bramkę i ostatecznie przegrywa 2:1. Przed meczem zawodnicy Babiej Góry zaprezentowali się w koszulkach, na których wyrażali swoją solidarność z kontuzjowanymi Łukaszem Miką oraz Piotrem Pacygą. Zegar wskazywał już 93 minutę, kiedy do wyrównania doprowadził Dąb Paszkówka w spotkaniu w Makowie Podhalańskim. Na uwagę zasługuje występ w Halniaku... Piotra Bagnickiego.

NA RELACJĘ Z KOLEJNYCH SPOTKAŃ ZAPRASZAMY W ŚRODĘ :)

V-LIGA:

Powrót królów

Na niepowodzenia - napastnicy! Halniak Maków Podhalański i Dąb Paszkówka od początku tego sezonu mają problemy ze zdobywaniem goli. Tabela nie kłamie - Halniak i Dąb pokonali w tym sezonie tylko Zagórzankę Zagórze. Oprócz tego wszystko w czapę. Sobotni wynik był pierwszym remisem w tym sezonie dla obu drużyn. - Tracimy dwa punkty w doliczonym czasie gry. Co zrobić? - zastanawia się trener Maciej Melzer.

Piotr Bagnicki od dwóch tygodni trenuje w Halniaku. Sytuacja kadrowa makowian nie jest najlepsza - gdyby nie Bagnicki, to Halniak miałby tylko jednego rezerwowego mogącego wejść do gry w polu w meczu z Dębem. W tym starciu Bagnicki co prawda zmarnował kilka okazji, lecz i tak w Makowie z pewnością odetchnęli z ulgą - lepiej mieć takiego doświadczonego zawodnika, sprawdzonego zawodnika, niż nie mieć. A to, że w kolejnych meczach będzie trafiał jest pewne. Podobnie sądzą w Paszkówce, do której składu po kontuzji wrócił Damian Smajek. To on robił najwięcej wiatru z przodu zespołu z Paszkówki. I to on doprowadził do wyrównania w 93. minucie.

Reklama

W pierwszej połowie dwóch sytuacji sam na sam z Janem Bańdo nie wykorzystali Bagnicki oraz Jacek Bobek. - Za długo zwlekali z oddaniem strzałów - żałował Melzer. Po tej części gry Halniak prowadził 1:0 - dośrodkowanie z rzutu rożnego Doriana Łukawskiego do bramki trafił Michał Gruca.

Halniak mógł podwyższyć prowadzenie - na listę strzelców mógł się wpisać m.in. Szymon Bobek. Najlepszej okazji w drugiej połowie nie wykorzystał Bagnicki, który w kolejnej sytuacji sam na sam z Bańdo. Druga połowa była zdecydowanie lepsza w wykonaniu zawodników z Paszkówki. Goście chcieli osiągnąć wynik w najprostszy z możliwych sposobów - daleka piłka do przodu. Taktyka okazała się słuszna, bo Smajek dośrodkował w pole karne, tam powstało spore zamieszanie, lecz nikt już toru lotu piłki nie zmienił i zdobył gola. Oprócz tego goście oddali kilka groźnych strzałów.

Reklama

- Patrząc na to, że Dąb gonił wynik i ostatecznie swoje ugrał, to ich determinacja została nagrodzona. My jednak wiemy, ile sytuacji sam na sam nie wykorzystaliśmy mogąc wcześniej rozstrzygnąć losy spotkania - podsumował Melzer.

Halniak Maków Podhalański - Dąb Paszkówka 1:1 (1:0)

Gol dla Halniaka: Gruca.

Gol dla Dębu: Smajek.

Składy:

Halniak: Kobiałka - Furman, Krauz, Gruca, P. Burliga, Łukawski (60" G. Antosiak), M. Antosiak, Sz. Bobek, K. Burliga (70" Chorąży), J. Bobek, Bagnicki.

Dąb: Bańdo - Feluś (65" Cholewa), Wyroba, Żurek, Kowalówka, Morawa, Korzeniowski, Osiecki (46" Graca), Wołczyk (79" Pasierbek), Wilk, Smajek.

Reklama

Po co sądzić zwycięzców?

- Nasza wygrana jest minimalna, zaledwie jedną bramką. W sytuacjach stuprocentowych było jednak 10:1. Sami jesteśmy sobie winni, że zafundowaliśmy sobie i kibicom nerwówkę - mówi po wygranym 2:1 spotkaniu z Zatorzanką Zator trener Tempo Białka, Krzysztof Wądrzyk.

W środę Tempo przegrało na własnym stadionie z Brzeziną Osiek 2:1. - Cieszę się, że bardzo szybko mogliśmy się zrehabilitować się za tamto spotkanie. Powiedziałem to zresztą chłopakom dzisiaj przed meczem niejako na dzień dobry - dodał szkoleniowiec białczan.

Reklama

Pierwsza połowa przyniosła gospodarzom jednego gola. Po faulu na Mateuszu Balcerze sędzia podyktował rzut karny. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł Dariusz Szymoniak. Jego strzał obronił bramkarz Zatorzanki, lecz wobec dobitki Szymoniaka był już bezradny. Gospodarze mogą żałować, że nie wykorzystali jednej z doskonałych okazji do podwyższenia wyniku. Pojedynki sam na sam z bramkarzem gości przegrali: Grzegorz Pacyga, Karol Jędrzejczyk czy Szymoniak. - Byłoby 5:0 i po meczu - mówi Wądrzyk.

W drugiej połowie Tempo podwyższyło w 56. minucie prowadzenie. Pacyga podał do Szymoniaka, którego strzał odbił wprost pod nogi Michała Puzika bramkarza Zatorzanki. Puzik skierował piłkę do pustej bramki. I kiedy wydawało się, że za chwilę rozpocznie się egzekucja beniaminka z Zatora, goście złapali kontakt. Pięknym strzałem z dystansu popisał się jeden z zawodników Zatorzanki i robi się 2:1. - Wiadomo, że w takich sytuacjach może dodatkowo wkraść się nerwowość i tak właśnie niestety było w tym przypadku. Mogliśmy przypieczętować wygraną, bo i Darek Szymoniak, czy wprowadzeni po przerwie Tomasz Murzyn i Eryk Wróblewski przegrywali pojedynki sam na sam z bramkarzem gości. Zwycięzców się nie sądzi. Mamy teraz tydzień spokojnych przygotowań do derbowego meczu z Narożem Juszczyn - podsumował Wądrzyk.

Reklama

Tempo Białka - Zatorzanka Zator 2:1 (1:0)

Gole dla Tempo: Szymoniak, Puzik.

Skład Tempo: Koper - Ł. Balcer, Bryła, Marek, Urbański, Jędrzejczyk  (65" Wróblewski), Kozieł, Pacyga, Puzik (75" Murzyn), M. Balcer (80" Mentel), Szymoniak.

Nadwiślanin Gromiec -  Naroże Juszczyn 3:0 (1:0)

Gole dla Naroża: Pactwa (dwa), Wierzba.

Skład Naroża: Kotlarz - Pietrzak, Uczniak (65" Kamil Kwaśniewski), Kulka, Ficek (46" Krystian Kwaśniewski), M. Ferek, G. Ferek, Kardaś, Trybała, Romaniak (68" Madziała), Drobny (80" Fidelus).

Reklama

Niwa Nowa Wieś - LKS Żarki 2:2

Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska - Brzezina Osiek 1:1

LKS Jawiszowice - Victoria 1918 Jaworzno 6:2

Zagórzanka Zagórze - UKS KS Chełmek 0:5

STAN NA 01.10.2017

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 LKS Jawiszowice 7 21 27 10
2 KS Chełmek 9 20 24 10
3 Brzezina Osiek 8 16 19 8
4 Niwa Nowa Wieś 8 15 25 12
5 Victoria Jaworzno 7 15 24 13
6 Tempo Białka 7 13 14 6
7 Nadwiślanin Gromiec 7 11 15 9
8 Garbarz Zembrzyce 7 10 15 10
9 Kalwarianka Kalwaria 8 10 15 17
10 Naroże Juszczyn 9 10 14 25
11 LKS Żarki 8 9 14 18
12 Halniak Maków Podhalański 7 4 9 19
13 Zatorzanka Zator 9 4 9 23
14 Dąb Paszkówka 9 4 6 26
15 Zagórzanka Zagórze 8 3 4 28

 

A-KLASA WADOWICE:

Doświadczenie to doświadczenie

Piękne trafienie z rzutu wolnego Mateusza Pająka zapewniło Jałowcowi prowadzenie w spotkaniu z Sokołem Przytkowice. W drugiej połowie doświadczenie gości wzięło jednak górę i to Sokół sięgnął po trzy punkty w meczu na szczycie wadowickiej A-klasy. Goście załatwili sprawę w... 3 minuty. Najpierw w 51. minucie do remisu doprowadził Łukasz Waga, a dwie minuty później Adama Pająka pokonał Piotr Monica. Monica na pięć minut przed zakończeniem spotkania przypieczętował zwycięstwo Sokoła zdobywając trzeciego gola dla gości.

Reklama

Jałowiec Stryszawa - Sokół Przytkowice 1:3 (1:0)

Gol dla Jałowca: M. Pająk.

Czerwona kartka: Kotlarczyk.

Skład Jałowca: A. Pająk -  Iciek, Kotlarczyk, Dobranowski, Habowski (62" T. Świerkosz), Witek (o78" Brytan), Mentel, M. Pajak (82" K. Świerkosz), Głuszek, Górny, Steczek (65" Janeczek).

 

Dwie twarze

Najważniejszy cel gospodarze osiągnęli, bo wygrali. Po pierwszej połowie wydawało się, że ich rywalem nie jest wcale dumnie noszący nazwę klub z Wieprza Orzeł, lecz co najwyżej wróbelek. Druga połowa pokazała jednak, że goście, mimo tego, że przegrywali 0:2, do tego od 45. minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Łukasza Burego, potrafią pokazać pazur. Mecz wyglądał tak, jakby suszanie... zapomnieli wyjść z szatni. A najbardziej wymowna scena już po końcowym gwizdku sędziego było chwycenie się za głowę grającego trenera Babiej Góry Grzegorza Kmiecika. Zamiast spacerku, w pewnym momencie zrobił się na stadionie przy ulicy Mickiewicza horrorek.

Reklama

Dwa tygodnie przerwy mieli zawodnicy Babiej Góry i Orła Wieprz. W tym czasie nie poprawiła się sytuacja kadrowa suszan - nadal do treningów nie wrócili: Artur Kachnic, Tomasz Ścieszka, Kuba Kociołek, Piotr Pacyga czy Łukasz Mika. Tych dwóch ostatnich znalazło się na okolicznościowych koszulkach z wyrazami wsparcia dla nich od zawodników Babiej Góry. Zostały one zaprezentowane przed pierwszym gwizdkiem sędziego, a i trener Kmiecik, gdy już opuścił plac gry, przywdział tą białą koszulę i już zza linii bocznej instruował swoich podopiecznych.

Pierwsza połowa była jedną z lepszych, o ile nie najlepsza, w wykonaniu Babiej Góry w tym sezonie. Gospodarze grali szybko, pomysłowo, agresywni i byli nie do zatrzymania dla zawodników gości. Ci mieli zamiar grać z kontry, chociaż ani jednej groźnej w tej części gry nie wyprowadzili. Już w pierwszej minucie Dawid Choczyński trafił w słupek! Chwilę później indywidualną akcję przeprowadził Michał Wójtowicz i podał do grającego trenera, który strzeli obok bramki. W 15. minucie Babia Góra wyszła na prowadzenie. Po faulu na Szymonie Żaczku sędzia podyktował rzut wolny z lewej strony. Kamil Dyduch nie zdecydował się na dośrodkowanie, lecz na płaskie podanie na 17 metr do Wójtowicza, który nie namyślając. Dwie minuty później na bezpośrednie strzał z rzutu wolnego na bramkę Szymona Kubica decyduje się Kmiecik. Bramkarz gości wybija piłkę na rzut rożny.

Reklama

Ofiarna interwencja jednego z obrońców Orła uchroniła gości od utraty drugiej bramki w 25. minucie. W pole karne z prawej strony dośrodkował Przemysław Burliga, tam piłkę zgrał Choczyński i kiedy wydawało się, że Kmiecik z kilku metrów skieruje piłkę do pustej bramki, na przeszkodzie stanął defensor Orła. Babia Góra miała tylko rzut rożny, któryś tam w tej części gry. 

O totalnej bezradności zawodników z Wieprza świadczy rozpaczliwy, ale też i mocno niecenzuralny, apel Dominika Burego do kolegów z drużyny, który krzyknął (mniej więcej): "kurcze panowie, tak nie można grać do diaska". W 44. minucie Babia Góra podwyższa prowadzenie. Sprytnie piłkę nad murem zawodników Orła przerzuca Kmiecik, dopada do niej Wójtowicz i dośrodkowuje na piąty metr, gdzie Choczyński popisuje się celnym strzałem. To był drugi gol Babiej Góry po ćwiczonym stałym fragmencie gry w tym spotkaniu. Czasami nie wychodzą one tak, jakby chciał tego trener Kmiecik, lecz w tych dwóch przypadkach wyszły idealnie. Gościom jeszcze podcięła skrzydła czerwona kartka (za dwie żółte) dla Walczaka.

Reklama

Przed rozpoczęciem drugiej połowy kibice Babiej Góry mogli się licytować, ile goli zdobędą rozpędzeni gospodarze. A tu zonk. To Orzeł zagrał dokładnie to samo, co Babia Góra przed przerwą. Mimo gry w osłabieniu, goście przejęli inicjatywę i starali się zagrażać bramce, w której stał Daniel Młyński. Piłkarze z Wieprza próbowali atakować to lewą, to prawą flanką, oddawać strzały. Inna drużyna. Babia Góra zaś kontrowała. Sytuacja z 55. minuty powinna jej przynieść kolejnego gola. W kierunku bramki gości ruszyło trio Choczyński, Kmiecik i Amadeusz Żmuda. Pierwszy z wymienionych zdecydował się na strzał, mocno niecelny. - Trudno - padło słowo pocieszenia z ławki rezerwowych Babiej Góry, które tylko rozjuszyło Kmiecika. - Było 3 na 2!!! - pokazał wymownie szkoleniowiec Babiej Góry.

Orzeł dalej grał swoje. Minimalnie niecelnie z rzutu wolnego Mateusz Penkała. Po kolejnej okazji Orzeł złapał już kontakt. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najpierw zablokowany został Grzegorz Dyrcz, lecz dobitka Marka Walczaka okazała się skuteczna. Stracony gol podziałał jeszcze bardziej mobilizująco na drużynę z Wieprza. 120 sekund później w ostatniej chwili został zablokowany strzał Krystiana Polaka.

Dopiero w ostatnim kwadransie suszanie się przebudzili. Inna też sprawa, że zawodnikom Orła trudno byłoby do końca wytrzymać tak narzucone tempo, a do tego grali przecież w dziesięciu. Suszanie oddalili zagrożenie od własnej bramki, a gra została przeniesiona bliżej środka boiska. I wreszcie pod bramką Kubica zaczynało być groźnie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niecelnie nad poprzeczką główkował Artur Rzepka. W końcówce na może niezbyt mocny, ale precyzyjny strzał zdecydował się Michał Stachoń, który Kubic sparował na poprzeczkę. 

Końcowy gwizdek oznaczał z jednej strony olbrzymią ulgę w obozie Babiej Góry, ale też i, kończąc optymistycznie, utrzymanie się Babiej Góry wśród czołowych drużyn ligi.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Orzeł Wieprz 2:1 (2:0)

Gole dla Babiej Góry: Wójtowicz, Choczyński.

Gol dla Orła: Walczak.

Czerwona kartka: Ł. Bury (Orzeł)

Składy:

Babia Góra: Młyński - Rzepka, Burliga, Chrząszcz, Żaczek, Wójtowicz, Dyduch (90" Bielarz), Piątek (88" Gołuszka), Żmuda, Choczyński (80" Stachoń), Kmiecik (60" Szarlej

Orzeł: Kubic - D. Bury, Polak (70" K. Szymański), Ł. Bury, D. Nowak (87" Kozioł), Książek, Niedziela, Penkała, R. Nowak (75" Lechowicz), Walczak, Dyrcz (82" J. Szymański).

I po co te nerwy?

Wiktor Trybała i Szymon Pena pełnili w spotkaniu z Olimpią Chocznia rolę napastników w drużynie BCS Zawoja. Po raz pierwszy w tym sezonie. Z powodu kartek nie mógł wystąpić etatowy numer jeden w ataku beniaminka z Zawoi, czyli Grzegorz Jodłowiec. - Zdali egzamin - podsumował grający trener BCS Zawoja Krzysztof Jodłowiec.

Wygrana z Olimpią Chocznia była trzecią w tym sezonie na boisku w Zawoi. Już do przerwy gospodarze prowadzili 2:0. Najpierw po rzucie rożnym niefortunnie do własnej bramki skierował jeden z zawodników Olimpii. Na 2:0 podwyższył po kilkunastometrowym rajdzie i wygranej sytuacji jeden na jednego z bramkarzem rywali Wiktor Trybała.

- Mieliśmy jeszcze okazje do przypieczętowania wygranej. Szkoda nie wykorzystanych okazji Krzyśka Zięby, Sławka Hutniczaka czy Wiktora Trybały - żałował Jodłowiec.

Tymczasem szczęście uśmiechnęło się do gości, którzy oddali strzał w kierunku bramki strzeżonej przez Kamila Wolskiego. Futbolówka jeszcze otarła się  o jednego z zawodników, zmieniła tor lotu i kompletnie zaskoczyła golkipera gospodarzy.

- Zamiast spokojnego kontrolowania wydarzeń zrobiła się niepotrzebna nerwówka. Na szczęście udało się dowieźć zwycięstwo do końca - podsumował Jodłowiec.

BCS Zawoja - Olimpia Chocznia 2:1 (2:0)

Gole dla BCS: Trybała, samobójcza.

Skład BCS: Wolski - Bartyzel, Basiura, Bach, Zięba (70" Dyrcz), Jodłowiec, Ficek, Gałuszka (50" Listwan), R. Warmuz (60" B. Warmuz), Pena (50" Hutniczak), Trybała.

Strzelec Budzów - Znicz Sułkowice Bolęcina 4:1 (1:0)

Gole dla Strzelca: Leśniak, Janiczak, Marek Daniel, Krzystań.

Gol dla Znicza: Kiszczak.

Skład Strzelca: Pawlica - Wrzodek, Reciak, Marek Daniel, Mateusz Daniel, Parszywka (46" Grygiel), Mirocha, Krzystań, Burliga, Leśniak, Janiczak.

Żarek Barwałd Górny - Burza Roczyny 2:4

Huragan Inwałd - Skawa Wadowice 2:1

Astra Spytkowice -  Relaks Wysoka 0:1

Leskowiec Rzyki - Dąb Tomice 1:4

STAN NA 01.10.2017

 

  Drużyna mecze punkty b. zdobyte b.stracone
1 Sokół Przytkowice 8 22 34 6
2 Skawa Wadowice 8 17 18 9
3 Relaks Wysoka 8 16 28 9
4 Babia Góra Sucha Beskidzka 8 16 19 11
5 Jałowiec Stryszawa 8 16 15 9
6 Dąb Tomice 8 15 20 28
7 Huragan Inwałd 8 11 12 15
8 Burza Roczyny 7 10 20 16
9 Znicz Sułkowice 8 10 19 18
10 BCS Zawoja 8 10 13 14
11 Żarek Barwałd  8 9 14 20
12 Orzeł Wieprz 8 7 12 18
13 Astra Spytkowice 8 7 11 19
14 Strzelec Budzów 8 6 11 19
15 Leskowiec Rzyki 7 4 10 23
16 Olimpia Chocznia 8 4 16 38

 

A-KLASA PODHALE:

Zagrali na wynik

Jordan Jordanów kontynuuje serię spotkań bez porażki. Po trzech remisach z rzędu podopieczni Zdzisława Gacka dorzucili do tego wygraną na wyjeździe z Orawą Jabłonka 2:0. Jordan opuścił tym samym ostatnie miejsce w tabeli.

- Było wesoło po meczu i na murawie, a potem w szatni. To nie był nasz najlepszy mecz w tym sezonie, ale dopiero po nim możemy się cieszyć z kompletu punktów. To jest w naszej sytuacji najważniejsze - mówi Gacek.

W Jabłonce trener Gacek nie mógł skorzystać m.in. z usług Marka Hodany, który w tym samym czasie pełnił funkcję trenera drużyny KS Bystra (i wygrał w Stryszowie 2:0) i Szymona Wróbla. Między słupki wrócił Adam Piosek. - I spisał się bardzo dobrze. Czekaliśmy na niego i cieszymy się, że znowu jest z nami - powiedział Gacek,

Goście wyszli na prowadzenie po ładnej akcji poprzedzonej wymianą kilku podań. W ostatniej jej fazie Michał Ryś dośrodkowuje w pole karne, a tam do bramki trafia Dominik Kulak.

W drugiej połowie wynik pięczętuje Szymon Jochymek - z rzutu rożnego dośrodkowuje Gaweł Tyrpa, na bramkę Orawy strzela Ryś, a tor lotu piłki zmienia wspomniany Jochymek.

Orawa Jabłonka - Jordan Jordanów 0:2 (0:1)

Gole dla Jordana: Kulak, Jochymek.

Skład Jordana: Piosek – Kołodziejczyk, Wójtowicz, F. Tyrpa, Kalemba, Kulak, G. Tyrpa, Szklany, Jochymek, Śliwa (80" Pańszczyk), Ryś (87 Flaka).

Lubań Tylmanowa - Skalni Zaskale 3:2

Czarni Czarny Dunajec - Babia Góra Lipnica Wielka 4:1

Przełęcz Łopuszna - Szarotka Rokiciny Podhalańskie 1:0

Podhale II Nowy Targ - Zawrat Bukowina Tatrzańska 1:5

Podgórki Krauszów - Wierchy Rabka 0:3

KS Zakopane - Zapora Kluszkowce 3:1

STAN NA 01.10.2017

  Drużyna mecze punkty b. zdobyte b.stracone
1 Wierchy Rabka 9 24 27 8
2 Zawrat Bukowina Tatrzańska 9 19 29 16
3 Przełęcz Łopuszna 9 16 18 21
4 Orawa Jabłonka 9 15 23 16
5 KS Zakopane 9 15 19 14
6 Czarni Czarny Dunajec 9 15 23 24
7 Podhale II Nowy Targ 8 13 26 22
8 Skalni Zaskale 8 13 24 20
9 Szarotka Rokiciny Podhalańskie 9 10 19 20
10 Lubań Tylmanowa 8 9 12 16
11 Zapora Kluszkowce 9 8 23 27
12 Babia Góra Lipnica Wielka 9 7 15 26
13 Jordan Jordanów 9 6 7 16
14 Podgórki Krauszów 9 5 12 31

B-KLASA WADOWICE:

Żuraw Krzeszów -  Błyskawica Marcówka 3:3 (2:2)

Gole dla Żurawia: Targosz, Ćwiertnia, Bielarz.

Gole dla Błyskawicy: K. Rak (dwa), Jakub Pindel.

Składy:

Żuraw: Pająk - Skrzypek, Zawora, Talaga, Wajdzik, Łuczak, Klimowski, Targosz (70" M. Kawończyk(, Bułka, Ćwiertnia, Bielarz (75" Sz. Pilarczyk.

Błyskawica: Jacek Pindel - J. Rak, Klimasara, Dragosz (77" M. Paczka), M. Rak (55" P. Paczka), Kaczmarczyk, Sałapat, R. Porębski, Jakub Pindel, M. Porębski (46" Mirek), K. Rak.

Wygrana z jednym ale...

Po pierwszych dziesięciu minutach wydawało się, że zawodnicy Huraganu Skawicy i Lachów Lachowice zamienili się koszulkami. To goście rozgrywali dokładnie piłkę, oddali najpierw "ostrzegawczy" strzał w słupek, a następnie za sprawą Dawida Kachla objęli prowadzenie. Jak jednak szybko Lachy posiadały przewagę i inicjatywę, tak szybko ją straciły. Do końca pierwszej połowy trafiali już tylko gospodarze, po dwa razy na przemian Marcin Wojtyczko oraz Michał Pacyga

Po przerwie w 50. minucie swojego trzeciego gola zdobył Michał Pacyga, a wynik w 84. minucie ustalił rezerwowy Mateusz Dyrcz. Było jednak do tej wygranej "ale". - Trzy punkty, sześć zdobytych bramek cieszy, ale nasz styl pozostawiał wiele do życzenia. Nie przeprowadzaliśmy akcji, które trenujemy, graliśmy typową daleką piłką do przodu. Dziś była skuteczna, lecz Huragan z tymi zawodnikami może grać inaczej - powiedział trener Huraganu Krzysztof Kudzia.

Wygrana z Lachamia została zadedykowana Mirosławowi Pacydze, który na wtorkowym treningu na orliku, w samej jego końcówce, doznał urazu barku i obojczyka.

Huragan Skawica -  Lachy Lachowice 6:1 (4:1)

Gole dla Huraganu: Michał Pacyga (trzy), Wojtyczko (dwa), M. Dyrcz.

Gol dla Lachów: Dawid Kachel.

Składy:

Huragan: Malik- Sumera, Gasek (70" Ł. Dyrcz), Gigoń (60" M. Dyrcz), Marek (55" B. Pacyga), Rekies, S. Pacyga, Wojtyczko (65" Janik), Żywczak, D. Pacyga (60" Mariusz Pacyga), Michał Pacyga.

Lachy: Nowak - Urbanek, Stachnik, Banaś, Ponikwia, Kubieniec, Juryta, Małysiak, Dawid Kachel, Dominik Kachel, Daniel Kachel.

Grom Grzechynia  -  LKS Bieńkówka 3:0 walkower / goście nie przyjechali na mecz

Dwa gole uznane, dwa nie

Drugie ligowe zwycięstwo odniosła drużyna z Bystrej Podhalańskiej. W przeciwieństwie do wygranej w Bieńkówce, tym razem podopieczni Marka Hodany grali z zespołem, który wystawił... pełną jedenastkę. Losy spotkania zostały rozstrzygnięte już w pierwszej połowie. Wynik spotkania już w 9. minucie otworzył Szymon Sroka, który doskoczył do jednego z obrońców Chełmu, przejął piłkę i w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy oddał celny strzał lewą nogą. Sroka zanotował asystę przy trafieniu na 2:0 - 20-letni pomocnik KS Bystra zdecydował się na bezpośredni strzał w kierunku bramki gospodarzy z rzutu wolnego. Piłka po drodze jeszcze ociera się o jednego z rywali i bramkarz wybija piłkę wprost pod nogi Sławomira Basiury. Chwilę później jest już 2:0. Po 23 minutach zatem wszystko było w tej konfrontacji wiadomo.

W drugiej połowie piłka ponownie dwukrotnie znalazła się w siatce gospodarzy, lecz sędzia główny po sygnalizacji arbitra bocznego goli nie uznał. - Za pierwszym razem miał rację, za drugim nie, bo nasz zawodnik wychodził do piłki z drugiej linii. Kibice gospodarzy również przyznali, że ten gol powinien zostać zaliczony. Nie ma co rozpaczać, najważniejsza jest wygrana - mówi Hodana.

Chełm Stryszów -  KS Bystra 0:2 (0:2)

Gole dla Bystrej: Sroka, Basiura.

Skład Bystrej: Kulka - Ciapała, Drozd, Hyciek, Mikołajczyk, Kaczmarczyk (87" Wójcik), Błachut (70" Gałka), Sroka, Szewczyk, Basiura, Wójtowicz (80" Bednarz).

Dąb Sidzina - Olimpia Zebrzydowice 5:0 (2:0)

Gole dla Dębu: Lipa,Krupa, Staszczak, G. Motor, Pastwa.

Skład Dębu: S. Motor - P. Kostka, J. Kostka, Jaromin, Krupa, Handzel (55" Palowski), G. Motor, Ł. Motor (75" G. Kolaniak), Staszczak (65" Pastwa), Szczurek (78" Ł. Kolaniak), Lipa (81" Zawiła).

Gonili, dogonili... przegrali

Kiedy w wyjazdowym spotkaniu przegrywa się 0:2 i potrafi doprowadzić do wyrównania na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania, to można myśleć o szczęśliwym finale. Scenariusz ten nie sprawdził się jednak w starciu Leńcz z Tarnawianką Tarnawą Dolna. - Jestem bardzo niezadowolony z takiego rozstrzygnięcia. Znowu tracimy punkty. Leńcze to bardzo dobra drużyna, moim zdaniem jedna z lepszych w lidze. Przyjmujemy porażkę z podniesioną głową - mówi trener Tarnawianki, Piotr Żmudka.

Wydawało się, że pierwsza połowa tego niedzielnego spotkania zakończy się bezbramkowym remisem, lecz w 43. minucie Krystian Palacz otworzył wynik. Goście jeszcze nie otrząsnęli się z tek bramki w przerwie, bo dwie minuty po wznowieniu gry tracą kolejnego gola (trafienie notuje Marcin Brózda). Tarnawianka grała do końca. W 73. minucie prezent od bramkarza gospodarzy wykorzystuje Jarosław Basiura - prezent, bo golkiper Leńcz wybił piłkę wprost pod nogi zawodnika gości. Basiura mija jeszcze jednego z obrońców rywali i trafia praktycznie do pustej już bramki. Cztery minuty później jest już remis. Tarnawianka wyprowadza kontrę - na bramkę gospodarzy uderza Bartłomiej Bury, futbolówkę przed siebie wypluwa bramkarz gospodarzy jednak na jego nieszczęście prosto pod nogi Żmudki, który przerzuca nad nim piłkę. Tymczasem w 84. minucie ponownie Wojciecha Ficka pokonuje Palacz. - Wszyscy stanęliśmy w tym momencie będąc przekonani, że sędzia odgwiżdże pozycję spaloną przeciwnika. To były dwa metry! Niestety, było inaczej. Duża kontrowersja - mówi Żmudka.

Nadzieję na remis zespołu z Tarnawanki rozwiewa na dwie minuty przed zakończeniem Palacz notując w tym momencie hattrick. - Niektóre sytuacje podcinają nam skrzydła. W meczu ze Stryszowem dostajemy kontrowersyjnego karnego, w Grzechyni tracimy gola z 3 metrowego spalonego, naszym zdaniem z Leńczami były dwie takie sytuacje.  Staram się nie komentować decyzji sędziów, ale po raz kolejny możemy się czuć skrzywdzeni. Za tydzień gramy mecz o 6 pkt z Olimpią Zebrzydowice i zaczynamy wspinaczkę w górę tabeli. Wierzę w ten zespół i w tych chłopaków. Mamy swoje problemy kadrowe, bo od początku rundy wypadło nam pięciu zawodników, ale kto ich nie ma? Przyjmujemy tę porażkę z podniesiona głową. Zaciskamy zęby i walczymy dalej, bo nie zasługujemy na tak niska pozycję w tabeli - podsumowuje trener Tarnawianki.

Leńcze -  Tarnawianka Tarnawa Dolna 4:2 (1:0)

Gole dla Leńcz: Palacz (trzy), Brózda.

Gole dla Tarnawianki: Basiura, Żmudka.

Skład Tarnawianki: Ficek - Klimasara (70" Wróbel), Żmudka, Grygiel, Zawiła, Gaździcki (60" Talaga), Madej (60" Miś), Basiura, D. Sitarz, Ł. Sitarz, Bury.

Korona Skawinki - Żarek Stronie 3:0

STAN NA 01.10.2017

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Huragan Skawica 6 18 21 4
2 Żuraw Krzeszów 6 16 26 4
3 Błyskawica Marcówka 6 14 17 6
4 KS Leńcze 6 10 17 13
5 Żarek Stronie 6 10 12 12
6 Dąb Sidzina 6 9 16 9
7 Grom Grzechynia 6 9 12 16
8 Chełm Stryszów 6 7 8 9
9 KS Bystra 6 6 6 8
10 Korona Skawinki 6 6 14 18
11 Olimpia Zebrzydowice 6 6 5 14
12 Lachy Lachowice 6 6 11 26
13 Tarnawianka Tarnawa Dolna 6 3 9 18
14 LKS Bieńkówka 6 1 6 23

B-KLASA PODHALE:

Skałka Rogoźnik/Stare Bystre - Unia Naprawa 2:4 (1:2)

Gole dla Skałki: Ciągwa, Sojka.

Gole dla Unii: Mastela (dwie), F. Gacek, Janiak.

Skład Unii: Kania - T. Święchowicz, K. Gacek, M. Święchowicz, Sutor, Żur, Janiak (77" Molus), Pędzimąż (79" Zając), F. Gacek, Masłowski, Mastela.

Lepietnica Klikuszowa - Wiatr Ludźmierz 1:2

Janosik Sieniawa - Grel Trute 2:3

Korona Piekielnik - Dunajec Ostrowsko 0:4

Luboń Skomielna Biała - Wierchy Lasek 6:4

Skawianin Skawa - Delta Pieniążkowice 1:2

STAN NA 01.10.2017

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Delta Pieniążkowice 6 16 23 11
2 Dunajec Ostrowsko 7 16 22 10
3 Lepietnica Klikuszowa 7 15 21 11
4 Wiatr Ludźmierz 7 14 17 7
5 Unia Naprawa 7 12 16 15
6 Janosik Sieniawa 7 10 10 11
7 Grel Trute 7 9 18 14
8 Skawianin Skawa 6 7 8 13
9 Luboń Skomielna Biała 7 7 17 23
10 Skałka Rogoźnik/Stare Bystre 7 7 11 19
11 Korona Piekielnik 7 4 7 23
12 Wierchy Lasek 7 2 13 22

 

C-KLASA:

Gronie Zagórnik - Świt Osielec 3:1 (3:0)

Gole dla Gronia: Gondko, Michalak, Białek.

Gol dla Świtu: Traczyk.

Skład Świtu: Zaręba (46" Wójcik)- Proszek (46" Bachul), G. Herman, Oleksa, Guzik, Gierat, A. Gwiazdoń, Traczyk, Stopa (70" Stec), Motor (46" Suwaj), M. Gwiazdoń.

Zaskawianka Wadowice - Iskra II Klecza Dolna 3:0

Orzeł Radocza - Pogoń Bugaj 4:1

Płomień Sosnowice - Jastrzębianka Jastrzębia 6:1

Łysa Góra Zawadka - Orzeł II Wieprz 2:3

Zryw Lanckorona - Jubilat Izdebnik 1:2

STAN NA 01.10.2017

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Jubilat Izdebnik 6 18 16 6
2 Orzeł Radocza 5 13 18 6
3 Orzeł II Wieprz 6 12 13 9
4 Płomień Sosnowice 6 11 19 9
5 Zaskawianka Wadowice 5 10 19 11
6 Gronie Zagórnik 6 10 14 9
7 Zryw Lanckorona 6 8 18 15
8 Świt Osielec 6 5 11 17
9 Pogoń Bugaj 6 4 12 20
10 Iskra II Klecza Dolna 6 3 10 22
11 Jastrzębianka Jastrzębia 6 3 9 26
12 Łysa Góra Zawadka 6 2 9 18
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama