Reklama


Piłkarska środa: Babia Góra i Tarnawianka grają dalej, Gacek rezygnuje

23/08/2017 19:10

Trwa kapitalna seria Tarnawianki Tarnawy w rozgrywkach Pucharu Polski. Tak należy bowiem nazwać wyeliminowanie przez B-klasowy zaledwie zespół dwóch reprezentantów ligi okręgowej - Tempo Białka oraz Halniaka Maków Podhalański. W środowe popołudnie podopieczni Piotra Żmudki pokonali Halniaka 2:1. Takim samym wynikiem zakończyło się spotkanie Babiej Góry Suchej Beskidzkiej z Iskrą Klecza Dolna. Tam również, podobnie jak w spotkaniu Tarnawianki z Halniakiem, zespoły dzieliły dwie klasy rozgrywkowe. W środę zaległy mecz grał Jordan Jordanów - mimo kilku doskonałych okazji podopieczni Zdzisława Gacka przegrali 2:0 z Szarotką Rokiciny Podhalańskie. Po tym meczu trener Jordana podał się do dymisji.

PUCHAR POLSKI:

Wyszło wyśmienicie

Tymi dwoma słowami skomentował wynik, ale też i postawę swoich podopiecznych, Piotr Żmudka w spotkaniu pucharowym z Halniakiem Makowem Podhalańskim. Ledwie kilkadziesiąt godzin po jakże wstydliwym występie w Sidiznie i porażce 2:7, Tarnawianka znowu zadziwiła i wygrała z wyżej notowanym przeciwnikiem 2:1. Wcześniej potrafiła bowiem wyeliminować z pucharowych rozgrywek beniaminka A-klasy Dąb Tomice oraz Tempo Białka.

Halniak nie przyjechał do Tarnawy wcale, żeby swoje odbębnić i odpaść. Najważniejszy mecz w tygodniu dla makowian to ten niedzielny w Białce, ale i do Tarnawy przyjechali przecież kibice z Makowa, żeby zobaczyć swoich pupili w akcji. Trener Maciej Melzer również mówił o poważnym potraktowaniu przeciwnika z niższej ligi. - Plan był taki, żeby większość zawodników zagrała po 45 minut. Chcieliśmy wygrać  - przyznał trener Halniaka. I faktycznie, już w przerwie dokonał pięciu zmian.

Reklama

Mimo że Tarnawiance oczywiście dopisywało momentami wielkie szczęście, a cuda w bramce wyczyniła bramkarz Wojciech Ficek, to jednak trzeba przyznać, że tym samym została też nagrodzona ogromna ambicja i wola walki gospodarzy. - Trudno było przypuszczać, że pójdziemy na wymianę ciosów z Halniakiem i zagramy otwarty futbol. Przećwiczyliśmy solidną grę w obronie, czyli to, co sobie założyliśmy. Nie da się też ukryć, że mieliśmy też sporo szczęścia i wyśmienicie spisywał się Wojtek bramce - dodaje Żmudka.

Wynik otworzyli gospodarze, którzy wykorzystali nieporozumienie w szeregach Halniaka. Prostopadłe zagranie trafiło do Łukasza Sitarza, który pokonał Sebastiana Krupczaka. Riposta makowian była natychmiastowa i do wyrównania doprowadził Klaudiusz Bryndza. Takim wynikiem zakończyła się ta część gry, chociaż zarówno gospodarze, jak i goście, mogli pokusić się w niej o zmianę rezultatu. - Dwukrotnie piłka po naszych strzałach przechodziła nad poprzeczką bramki gospodarzy - żałował Melzer, a wtórował mu Żmudka, jeżeli chodzi o kontry w wykonaniu jego podopiecznych.

Reklama

Kiedy w drugiej połowie na placu gry zameldowali się bracia Bobek czy Dorian Łukawski, można było przypuszczać, że "żarty się skończyły". Tarnawianka tymczasem musiała walczyć nie tylko z przeciwnikiem, ale też i.. kontuzjami. Na drugą połowę nie wyszedł Bartłomiej Bury, a jeszcze w pierwszej połowie z powodu urazu boisko musiał opuścić Marek Madejczyk. Jego miejsce zajął Krzysztof Borawski, który po dziesięciu minutach drugiej połowy także musiał opuścić plac gry.

Druga połowa to festiwal niewykorzystanych sytuacji makowian. Najlepszej nie wykorzystał Łukawski, który najpierw z kilku metrów trafił w golkipera Tarnawianki, a dobitka okazała się za lekka, albo lepiej - lekceważąca. Zmienić wynik mogli również Jacek i Szymon Bobek - ten drugi trafił nawet w słupek. To, co nie udało się makowianom, udało się zawodnikom gospodarzy. Po faulu w polu karnym na Łukaszu Sitarzu sam poszkodowany podszedł do ustawionej na jedenastym metrze piłki i wykorzystał jedenastkę. Halniak w samej końcówce mógł doprowadzić do remisu gwarantującego rzuty karne, lecz z bliskiej odległości przeniósł piłkę nad poprzeczką Grzegorz Antosiak.

Reklama

- Wypada przeprosić naszych kibiców, którzy przyjechali do Tarnawy. Nic nas nie tłumaczy z tej porażki, również to, że w pierwszej połowie zagrali zawodnicy, którzy mało lub wcale dostawali w tym sezonie szansę gry. Sytuacje, które stworzyliśmy, powinny być wykorzystane i byłoby po meczu - żałował Melzer.

- Mam nadzieję, że wyciągnęliśmy lekcję po meczu w Sidzinie. Tam po drugim straconym golu rozsypaliśmy się, pojawiły się wzajemne pretensje, także w kierunku sędziego. Po prostu stanęliśmy. Liczę, że już nigdy nie przytrafi się nam takie spotkanie. Graliśmy wówczas 60 minut, a w spotkaniu z Halniakiem pokazaliśmy, że potrafimy walczyć przez cłe dziewięćdziesiąt. Zostawiliśmy mnóstwo zdrowia na boisku, a wynik poszedł w świat - podsumował grający trener Tarnawianki.

Reklama

Tarnawianka Tarnawa Dolna - Halniak Maków Podhalański 2:1 (1:1)

Gole dla Tarnawianki: Ł. Sitarz (dwa).

Gol dla Halniaka: Bryndza.

Składy:

Tarnawianka: Ficek - Madejczyk (20" Borawski, 55" Madej), Rybak , Żmudka , Grygiel, Ł. Sitarz, Basiura, Elżbieciak, D. Sitarz, Bury (46" Miś), Stopka

Halniak: Krupczak - Sarnicki (46" Łukawski), Gruca, P. Burliga (46" Zajda), Bachorczyk (46" Sz. Burliga), Michał Antosiak, Marcin Antosiak, G. Antosiak, K. Burliga, Krauz (46" Chorąży), Bryndza (46" J. Bobek).

Reklama

Kalwarianka odhaczona, Iskra odhaczona...

Trwa pucharowa przygoda Babiej Góry. Rok temu suszanie zagrali w finale Pucharu Polski podokręgu Wadowice, gdzie ulegli właśnie Iskrze 2:4. Teraz wzięli rewanż nad IV-ligowym przeciwnikiem, który do Suchej Beskidzkiej przyjechał w składzie dalekim od optymalnego. Trener Babiej Góry Grzegorz Kmiecik po pierwszym ligowym spotkaniu z BCS Zawoja mówił, że w kolejnych tygodniach, gdy suszanie będą grać co trzy dni, będzie musiał odpowiednio rotować składem. Na razie wychodzi to z bardzo dobrym skutkiem i efektem.

Reklama

Iskra Klecza Dolna lepiej zaczęła to spotkanie. W 7. minucie oko w oko przed Danielem Młyńskim znalazł się 19-letni Kacper Warchał, lecz bramkarz gospodarzy wygrał ten pojedynek i goście mieli rzut rożny. Po jego wykonaniu i niepewnym zachowaniu się obrony Babiej Góry do bramki trafił 21-letni Dominik Retel.

Gospodarze chcieli szybko doprowadzić do wyrównania. Najbliższy tego był Dawid Choczyński - Michał Wójtowicz ładnie zagrał na lewą stronę do Dawida Sumery, który dośrodkował w pole karne gości. Choczyński nieczysto trafił w piłkę i ta wyszła na aut bramkowy. W kolejnej akcji Choczyński asystował, a sprytnym strzałem z lewej strony popisał się Sumera. Bramkarz gości Daniel Świergosz został złapany na wykroku i mógł tylko obserwować, jak piłka mija linię strzeżonej przez niego bramki. Kilka minut później Świergosz popełnił fatalny błąd, który źle trafił przy wykopnięciu w piłkę, lecz Choczyński nie skorzystał z tego prezentu.

Reklama

Z upływem minut coraz lepiej piłką operowali zawodnicy Babiej Góry. Przed przerwą ta optyczna przewaga nie przyniosła jeszcze sytuacji podbramkowych, lecz w drugiej odsłonie już tak. Chociaż przez pierwsze 25 minut godne odnotowania, po obu stronach, były tylko zmiany przeprowadzane przez trenerów. Z letargu kibiców chciał wybudzić Arkadiusz Piątek, który wpadł z prawej strony w pole karne Iskry i płasko dośrodkował w kierunku piątego metra. Niestety dla gospodarzy zarówno Choczyński, jak i Kamil Dyduch, byli skutecznie blokowani. Kolejna okazja dla Babiej Góry to dośrodkowanie z rzutu rożnego Wójtowicza i strzał nad poprzeczką Artura Rzepki.

Czas zbliżał się nieubłaganie do końca i coraz bardziej możliwy stawał się konkurs rzutów karnych (bez dogrywki). W 87. minucie suszanie mieli kolejny rzut rożny. Co ciekawe, z ławki rezerwowych Iskry zaczęły dobiegać okrzyki, żeby przypilnować grającego z 16 w Babiej Górze Przemysława Burligę! Chwilę później Burliga cieszył się z gola, który dał Babiej Górze awans.

Reklama

Zatem kolejny po Świcie Osielec i Kalwariance Kalwarii przeciwnik został odhaczony przez suską drużynę. Kto będzie następny? Przekonamy się niebawem.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Iskra Klecza Dolna 2:1 (1:1)

Gole dla Babiej Góry: Sumera, Burliga.

Gol dla Iskry: Retel.

Składy:

Babia Góra: Młyński - Żaczek, Brytan (85" Bielarz), Rzepka, Chrząszcz, Mika (46" Piątek), Stróżak (71" Burliga), Wójtowicz, Żmuda (58" Dyduch), Sumera (80" Pacyga), Choczyński.

Iskra: Świergosz - Kawiak, Bogacz, Gajewski, Janicki, Węgiel (70" Trzos), Paździorko, Czwartosz, Korzeniowski, Retel, Warchał (86" Tekielak).

Reklama

A-KLASA PODHALAŃSKA:

Co dalej?

Po pierwszej połowie spotkania Jordana Jordanów z Szarotką Rokiciny Podhalańskie tylko najwięksi pesymiści mogli przypuszczać, że coś złego stanie się w to środowe popołudnie drużynie z Jordanowa. A jednak.

W trzydzieści minut gry podopieczni Zdzisława Gacka stworzyli sobie trzy świetne okazje - cóż z tego, skoro piłka po strzałach Dominika Kulaka i Szymona Wróbla trafiała w słupek i poprzeczkę! Pojedynek z bramkarzem z Rokicin Podhalańskich przegrał także Szymon Jochymek. Pod koniec pierwszej połowy do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy gości, lecz bez większego zagrożenia dla bramki strzeżonej przez Adama Pioska.

Reklama

Druga połowa zaczęła się od uderzenia z rzutu wolnego Marka Hodany, które minimalnie minęło bramkę Szarotki. W kolejnej akcji sytuację sam na sam z Łukaszem Budnym przegrał Wróbel. Tymczasem w 60. minucie to goście objęli niespodziewane prowadzenie za sprawą Tadeusza Sumary (w przeszłości zawodnika m.in. Unii Naprawa). 

Jordan rzucił się do odrabiania straty, lecz z każdą kolejną minutą w jego poczynania wkradała się nerwowość. Szarotka za to spokojnie czekała na kontry - i jedna z nich zakończyła się golem w 85. minucie. Klasyczne 3 na 2 wyprowadzone prawie spod pola karnego Szarotki! zakończyło się trafieniem Dawida Tokarczyka.

Chwilę później Roman Książek marnuje idealną okazję do podwyższenia rezultatu. 3:0 to byłby prawdziwy nokaut. Jordan zatem liczył, że w przeciągu kilku minut doprowadzi chociaż do remisu - okazji nie wykorzystali jednak Damian Woś oraz Jochymek.

Po zakończeniu spotkania długo nie podnosił się z ławki rezerwowych trener Jordana Gacek. Kiedy już to zrobił, rzucił tylko "to nie ma sensu, podaję się do dymisji". - Gdybyśmy wykorzystali połowę sytuacji stworzonych w pierwszej połowie, to prowadziliśmy 3 czy 4 bramkami. Jestem umówiony na rozmowę z prezesami na temat przyszłości w Jordanie. Może coś się wyczerpało, powinien ktoś nowy przyjść? - mówi Gacek.

Jordan Jordanów - Szarotka Rokiciny Podhalańskie 0:2 (0:0)

Gole dla Szarotki: Sumara, Tokarczyk.

Skład Jordana: Piosek - Hodana, Kołodziejczyk, Kalemba, Kulak, G. Tyrpa, Wójtowicz (80" Kowalcze), Śliwa, Jochymek, Wróbel, Ryś (72" Woś).

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Wierchy Rabka 3 9 11 2
2 KS Zakopane 3 7 9 4
3 Podhale II Nowy Targ 3 6 16 10
4 Orawa Jabłonka 2 6 8 3
5 Skalni Zaskale 3 6 8 7
6 Zawrat Bukowina Tatrzańska 3 6 6 5
7 Czarni Czarny Dunajec 3 6 7 7
8 Zapora Kluszkowce 3 3 11 9
9 Szarotka Rokiciny Podhalańskie 3 3 5 6
10 Przełęcz Łopuszna 2 3 7 9
11 Podgórki Krauszów 3 3 5 10
12 Babia Góra Lipnica Wielka 3 1 2 9
13 Lubań Tylmanowa 3 0 3 8
14 Jordan Jordanów 3 0 3 12
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama