Reklama


Into the East Część III „Pik Lenina”

04/02/2014 22:28

Po pokonaniu ponad 900 km autostopem po górzystych drogach Kirgizji, czwórka studentów z Krakowa dotarła do ostatniej wioski leżącej pod Pikiem Lenina.

 

Do Kashkassu, wsi położonej pod Pikiem Lenina dojeżdżamy w deszczowy wieczór. Osada w pierwszej chwili wygląda na wymarłą, witają nas tylko osły. Nawet przed sklepem, nie stoi żaden z członków międzynarodowego stowarzyszenia „Dajpannawino”. Deszcz skutecznie zagonił wszystkich do domów.

 [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/1.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/2.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/3.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/4.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

Reklama

Wchodzimy do środka, aby zrobić ostatnie zakupy przed wyruszeniem w góry. Sprzedawca drzemie w kącie, a na nasze wejście reaguje krótkim „Zdrastwuj”. Zły, że ktoś zakłócił jego spokój. Rozglądając się wokoło, zauważamy półkę ze słodyczami. Czekolady nigdy za wiele! Ktoś z nas prosi o sinicersa. Sprzedawca podaje nam baton. Jakie jest nasze zdziwienie, gdy odkrywamy że opakowanie pokrywają napisy w języku…..polskim. Co robi polski snikers na końcu świata na zawsze pozostanie zagadką.Całą noc pada rzęsisty deszcz, oj pogoda typowo barowa. Zapewne udalibyśmy się do takiej placówki, gdyby nie fakt, że najbliższy jest w odległości bagatela 100 km. Na szczęście tę noc spędzamy w ciepłym domu naszego ostatniego kierowcy, korzystając po raz kolejny z gościnności ludzi wschodu. Mamy nie tylko przytulne schronienie, ale także pyszną kolację. Na stół podano pożywny rosół z kawałkami baraniny, tym lepszy że Tomka i mnie atakuje jakieś choróbsko 
 [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/5.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/6.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/7.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

 Rano budzi nas krzyk Tomka: „Widać Lenina”. Wybiegamy z domu i naszym oczom ukazuje się On – Pik Lenina.  [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/8.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/9.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

Reklama

Jeden z pięciu siedmiotysięczników położonych w dawnym ZRSS. Zdobycie wszystkich szczytów nagradzane jest rosyjskim wyróżnieniem alpinistycznym „Śnieżnym Barsem” (Panterą). Pik Lenina jest uznawany za jeden z najłatwiejszych siedmiotysięczników na Świecie. Corocznie na szczyt próbuje wspiąć się kilkadziesiąt osób. Nie wolno jednak zapominać, że są to wysokie góry o czym niedługo przekonam się na własnej skórze.

 Do base camp’u pozostało ponad 30 km, dlatego udajemy się na poszukiwanie jakiegoś środka transportu i krótki spacer po Kaskkassu. Po długich negocjacjach znajdujemy taksówkę za 2000 somów (ok. 120 zł.) . [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/10.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/11.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

Reklama

Cóż, nasz szofer nie należy do mistrzów kierownicy i już po chwili zakopuje samochód w błocie. Co robić wysiadamy i wspólnymi siłami wypychamy maszynę na suchą przestrzeń. Można jechać dalej. Żeby uniknąć dalszych przygód Kasia, podejmuje się roli pilota, widać zna się na rzeczy bo do base camp’u dojeżdżamy szczęśliwie. Trasę w mało wygodnej taksówce umilamy śpiewem oraz podziwianiem koni i jurt . [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/12.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/13.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/14.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/18.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/15.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/16.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/17.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

W base camp stwierdzamy, że językiem tu panującym jest oczywiście mowa z Kraju nad Wisłą. J Udajemy się do namiotu Agencji Tien-Szan, tutaj mają czekać nasze permity uprawniające do legalnego trekkingu w strefie przygranicznej. Cóż, jak mogliśmy przypuszczać, permitów nie ma, i nikt nie wie kiedy się pojawią. Nie przejmujemy się tym faktem, ruszamy powoli w górę. Strażnicy, których poznamy dwa tygodnie później wytłumaczą nam, że osoby złapane na trekkingu w tym terenie bez ważnego propustku miewają nie lada kłopoty. Gdyby nas ktoś wtedy skontrolował, pewno dziś wysyłałbym maile z jakiegoś kirgiskiego więzienia prosząc o pieniądze potrzebne na zapłacenie otrzymanego mandatu (parę tys. $.) Dlatego raczej takich numerów nie powtarzajcie….  [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/19.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/20.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/21.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/22.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

Reklama

Mijamy kolejne namioty licznych agencji turystycznych i powoli wędrujemy w górę. Wokół nas olbrzymia polana pokryta ługiem, czyli po naszemu cebulą! Całkiem smaczna. Widok na otaczające nas góry hipnotyzuje tak bardzo, że nie czujemy zmęczenia. Do wieczora podchodzimy na ok. 3900 m. n.p.m., gdzie rozbijamy obóz. W ramach aklimatyzacji robimy krótki spacer, przekraczając po raz pierwszy 4 tys. metrów. Jutro według planu w czwórkę chcemy udać się do obozu I . [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/23.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/24.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/25.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/26.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

Po nieprzespanej nocy spowodowanej bólem głowy (czyżby oznaki choroby wysokościowej) decyduję się poczekać do następnego dnia. Razem ze mną zostaje Kasia. Chłopaki ruszają do obozu I położonego na 4200 m n.p.m., aby do niego dotrzeć trzeba pokonać przełęcz na 4500 m n.p.m. W ramach aklimatyzacji zdobywamy ją wspólnie. Podczas trasy możemy ciągle podziwiać ogromne świstaki, wydaje się że kryją się za każdą skałą. Po ok. 3 godzinach mozolnej wspinaczki zdobywamy przełęcz, z której roztacza się niesamowity widok na lodowiec.  [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/27.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/28.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/29.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/30.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/31.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/32.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/33.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

Reklama

Oczywiście na naszej mapie miejsce to nie ma żadnej nazwy, któż by się martwił jakąś przełączką położoną prawie na wysokości Mont Blanc. Trasę z base camp można pokonać na grzbiecie konia, prawie wszystkie wyprawy korzystają z możliwości wywiezienia sprzętu do obozu I. Jednak nasz budżet nie przewidział takich wydatków, dlatego sami bawimy się w muły. Konie wykorzystują odpoczynek na przełęczy także w celach fizjologicznych, dlatego nazwa: „Przełęcz S… Koni” pasuje idealnie. Tutaj rozstajemy się z Wojtkiem i Tomkiem, których czekać będzie jeszcze 6 godzin marszu nim dojdą do noclegu.  [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/34.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/35.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/36.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

 Ja z Kasią schodzimy na dół, czuję się dużo lepiej, ale w ramach odpoczynku urządzamy mała popołudniową sjestę. Takie chodzenie po górach to rozumiem!.  [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/37.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/38.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

Reklama

W nocy opady śniegu i gradu, dlatego zanim zdecydujemy się wyruszyć będzie już dobrze po 10:00. Biorę plecak i po 100 m padam na ziemię. Co jest? Jeszcze jedna próba, parę kroków i znów to samo. Wstaję i wiem że w górę nie ma szans. Powrotna droga do miejsca, gdzie obozowaliśmy to męczarnia. Kasia na powrót rozbija namiot, leżę w nim  i odpoczywam. Kiedy jednak zaczynam pluć krwią - podejmuję decyzję o zejściu do base campu. Niosę zaledwie połowę mojego plecaka. Do wieczora udaje mi się zejść ok. 2 km, dalej nie mam siły. Kasia dzielnie niesie pozostałe bagaże, a zostało tego kilkadziesiąt kilogramów.  [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/39.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/40.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

 Gdyby ktoś zobaczył mnie następnej nocy, mógłby stwierdzić że przeszedłem na islam. Próbując zasnąć przyjmuję pozycję muzułmanów podczas modlitwy. Tylko tak jestem w stanie normalnie oddychać. Zero snu, oznacza zero sił, dlatego następny dzień to dalsza powolna próba zejścia. Przechodzę 100 m, padam na ziemię i zasypiam na 15 minut i tak w kółko. Kasia nadal niesie nasze bagaże. Nagle pojawia się jakaś kobieta, zabiera mój plecak. „Na pusto” idzie dużo szybciej, ale tylko na początku. Na szczęście po chwili podjeżdża łazik i zwozi mnie do bazy namiotowej.  [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/41.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/42.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/43.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/44.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

Reklama

Tutaj bada mnie dwójka lekarzy, łamanym angielsko – rosyjsko - niemieckim tłumaczą co mi jest. Przepisują jakiś antybiotyk i zalecają szybką wizytę w szpitalu. Pakujemy się z Kasią i czekamy na Wojtka, który po południu schodzi z obozu I .  [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/45.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/46.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

Razem zjeżdżamy taksówką do najbliższego szpitala w Osz, które jest oddalone o jakieś 250 km. Tomek pozostał w górach i przyłączył się do chłopaków z Wrocławia. Razem z nimi postanowił atakować szczyt.  [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/47.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/48.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/49.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja3/50.jpg" width="200" height="150" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]

Reklama

 W następnym odcinku: „Kirgiska służba zdrowia”

Jaka znów gruźlica? Śpiąca apteka. Zastrzyki….

 

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama