Gramy dalej. Reprezentacja Polski pewnie, zdecydowanie i jak najbardziej zasłużenie pokonała Estonię. To jednak dopiero pierwsza połowa, jak zauważył trener Krzysztof Wądrzyk, tego dwumeczu barażowego. Zarówno szkoleniowiec Babiej Góry jak i drugi z naszych ekspertów, Paweł Krzeszowiak przyznają, że ta reprezentacja zasługuje na wsparcie i zaufanie kibiców.
Paweł Krzeszowiak: - Od pierwszych minut było widać, że Polska kontroluje przebieg wydarzeń na boisku. Przez całe dziewięćdziesiąt minut oglądaliśmy dobre spotkanie w wykonaniu Biało-Czerwonych. Uważam, że niekoniecznie należała się druga żółta kartka dla zawodnika z Estonii, chociaż nawet jakby siły były przez cały mecz wyrównane, to przewaga Polski i tak byłaby bezdyskusyjna. Przydałoby się, żeby 2-3 sędziów z naszego powiatu wypowiedziało się o tej sytuacji (śmiech). Bardzo podobała mi się postawa Nikoli Zalewskiego. Miałem okazje zobaczyć go na żywo przy okazji meczu z Czechami. To przyszłość naszej kadry, polskiej piłki. Wygrana z Estonią powinna ponieść Polskę w kolejnym, zdecydowanie trudniejszym spotkaniu z Walią. Sprawdzałem statystyki ze starć z Walijczykami i są one dla nas korzystne. Wiadomo jednak, że wszystko rozstrzygnie się na boisku. Mam nadzieję, że zapomnimy o przeszłości, eliminacjach czy innych perturbacjach. Z jednej strony były głosy, słuszne, że powinniśmy wygrać grupę eliminacyjną. Tymczasem znowu okazało się, że piłka nożna nie jest grą prostą i przewidywalną. Kto by się spodziewał, że Albania tak zadziwi całą Europę? Mam nadzieję, że Michał Probierz wprowadzi nas na Euro. Życzę mu tego z całego serca. Mamy blisko do Niemiec, można się z łatwością wybrać na jakiś mecz.Reklama
Krzysztof Wądrzyk: Oglądałem z wysokości trybun spotkania z Mołdawią oraz towarzyski mecz z Niemcami. Wszyscy odczuwaliśmy po nich zawodów, zwłaszcza po remisie z Mołdawią. Spotkanie z Estonią było inne, jeżeli chodzi o obraz naszej reprezentacji. Chylę przed nią czoła, bo miło oglądało się tak grającą reprezentację Polski. Widać było, że selekcjoner ma spotkanie pod kontrolą i nawet 1-2 niewykorzystane na początku okazje, nic nie zmieniły. Gole dla Biało-Czerwonych musiały nadejść, bo byliśmy konsekwentni, graliśmy szybko, kombinacyjnie i byliśmy bardzo groźni na skrzydłach. To był najlepszy mecz Nikoli Zalewskiego w kadrze, miło się patrzyło na jego grę. Nie pamiętam takich statystyk uderzeń z dystansu reprezentacji Polski. W pomeczowym wywiadzie Jakub Piotrowski przyznał, że trener Michał Probierz zachęcał zawodników, którzy mają predyspozycje do strzałów z daleka, by to robili. Szkoda tylko kontuzji Casha i Frankowskiego i oczywiście straconego gola. Będę trochę rozgrzeszał zawodników, że wdarło się w ich szeregi rozprężenie, chociaż trener Probierz na pewno wyciągnie z tego odpowiednie wnioski. We wtorek zagramy z Walią i będzie to mecz na zupełnie innej intensywności. Trzeba wierzyć, że awansujemy. Bardzo ważne jest również zaufanie do trenera, a jego niektróre wybory w dzisiejszym spotkaniu mogły dziwić. Tymczasem to trener jest wewnątrz kadry, widzi i wyciąga wnioski. Ma moje pełne poparcie. Polska zdobywa pięć goli i ciekawe, ile ich zdobył Robert Lewandowski - dwa czy trzy? Lewy miał swoje okazje, ale trzeba zauważyć, jaka była wymienność pozycji na boisku, a pozycję Lewandowskiego dublowali Karol Świderski, Jakub Piotrowski czy Piotr Zieliński. Byliśmy aktywni i wszystko dobrze funkcjonowało. Ostatnie słowo należą się Nikoli Zalewskiemu. Potrafi świetnie dograć piłkę i chociaż ma jeszcze problemy z finalizacją akcji, to zachowajmy spokój, bo to bardzo zdolny i młody chłopak, który już w takim wieku gra w Romie. Miło się na niego patrzyło i niech się dalej rozwija.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze